Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-06-14 14:17:51

Wezwany pośród nocy
Młody Samuel pozostał w świątyni. W jego pamięci pozostały oddalające się sylwetki ojca i matki i słowa modlitwy,
którą Anna wysławiała Boga. Mówiła w niej o Świętym, który pochyla się nad ludzkim losem i bada postępowanie człowieka. Sławiła Boga pełnego troski o biednych i poniżonych, ratującego ludzkie życie, broniącego pogrążonych w nędzy. Ta pieśń stanowiła dla chłopca pierwszą lekcję wiary.

Uczyła go, że wrażliwość na ludzką niedolę stanowi ścieżkę Bożej woli, przestrzegała przed pychą i zarozumiałością. Jednocześnie słysząc ją, miał wewnętrzne przekonanie, że kiedyś jej słowa zostaną wypowiedziane jeszcze raz, dobitniej i wyraźniej i będą się wiązać z życiem Kogoś bardzo ważnego. Nie mówił jednak o tym nikomu, gdyż sam nie był pewien, czy owo przekonanie nie jest jedynie wynikiem młodzieńczej nadwrażliwości lub wyostrzonego spojrzenia na świat właściwego jego wiekowi.

Synowie Hellego
Rodzice Samuela powrócili do Rama, on zaś pozostał razem z kapłanem Helim w Szilo. Tu miał przygotowywać się do tego, by pełnić służbę w świątyni. Jego serce było pełne gorliwości, którą wyniósł z domu rodzinnego. Tymczasem to, co zobaczył, było bardzo dalekie od ideału, jaki nosił w swej duszy. Oto dwaj synowie Hellego, którzy pełnili służbę przy ołtarzu, zamiast troszczyć się o sprawy Boże myśleli tylko o jednym: napełnieniu swego brzucha. Podczas składanych ofiar zabierali mięso dla siebie, lekceważąc przepisy prawa nadane przez Mojżesza. Chciwość była jedynym motorem ich działania. Nie poprzestawali na tym, co było prawem przepisane dla nich, ale pragnęli zabrać dla siebie jak najwięcej. Tym samym lekceważyli Boga. Ich posługa stawała się obrazą Boga. Do tego dokładali dalsze grzechy. Pierwszym było pożycie z kobietami pełniącymi służbę u wejścia do Namiotu Spotkania, a drugim zlekceważenie upomnienia danego im przez Hellego. Ów kapłan bowiem, słysząc o nieprawościach swych synów, zażądał, by zmienili swe postępowanie. Ci jednak za nic wzięli słowa swego ojca. Nie przejęli się nimi, mimo iż starzec przestrzegał ich przed konsekwencjami takiego postępowania. Nie odwrócili się od złych czynów, choć doskonale wiedzieli, że zaciągają poważną winę wobec Boga.

Wierność ideałom
Samuel widząc to, stał w obliczu wyboru. Mógł pójść taką samą drogą jak synowie Hellego. Wykorzystać wyznaczone mu miejsce i ludzką pobożność, by ułożyć sobie wygodne i dostatnie życie. Mógł też pozostać wierny swym ideałom, pragnieniu oddania się na służbę Bogu. Wybrał to drugie. Nie uległ pokusie grzechu. Nie oddał się nieprawości. Może pomocą w tej decyzji był lniany efod, który nakładał na siebie podczas pełnienia posługi. On przypominał, kim Samuel jest - człowiekiem poświęconym Bogu. Oddanym na Jego służbę. Jeśli sprzeniewierzyłby się jej, wtedy jego życie traciło swój sens. Może również pomoc w tej decyzji stanowił noszony płaszcz. Był to dar jego matki. Ona przychodząc co roku składać dziękczynną ofiarę przynosiła chłopcu mały płaszcz. Tkała go własnoręcznie. To spotkanie i dany dar przypominały Samuelowi o dobroci Boga, o tym, że Jemu zawdzięcza swe życie i to kim jest i co posiada. Dlatego chciał być Bogu wierny. Był przekonany, że z Jego ręki otrzyma o wiele więcej niż to, co zgromadziłby własną przebiegłością. I nawet, gdyby z powodu swej wierności przykazaniom stał się ubogim, to przecież Bóg zatroszczy się o niego i nie pozwoli mu zginąć. A nadto pomny na modlitwę matki wiedział, że bogactwa zebrane na drodze nieprawości przepadną wraz z tymi, którzy je zgromadzili.
Tak Samuel trwał w swej wierności Bogu, choć mijające dni ciągle zdawały się poddawać w wątpliwość jego wybór. Nic bowiem się nie zmieniało. Synowie Hellego trwali w swym postępowaniu, a sam Heli zdawał się być coraz bardziej bezradny wobec ich czynów. Jego siły słabły i wzrok stał się przyćmiony. Wszystko wskazywało na to, iż niedługo synowie kapłana wezmą w posiadanie sanktuarium. Bóg natomiast milczał. Sporadycznie ktoś doświadczał nawiedzenia Jego obecności. Jedynie dzień w dzień składano na ołtarzu ofiary.

Wołanie Boga
Taki porządek rzeczy trwał aż do chwili, gdy Bóg wezwał Samuela po imieniu. Jednak chłopiec ten był przekonany, że to głos kapłana Helego. Przybiegł więc doń natychmiast, mimo iż pora była bardzo późna i wszyscy spali. Jednak na miejscu usłyszał, iż nikt go nie wołał. Co więcej Heli nakazał mu, by wrócił i poszedł spać. Tak też uczynił. Lecz wołanie powtórzyło się. Nie zrażając się, jeszcze raz poszedł do Hellego, będąc przekonanym, że to on go wzywa. Może chciał poddać próbie cierpliwość lub posłuszeństwo Samuela, a może coś się stało i jest mu potrzebny? Jednak i tym razem Heli odesłał go z powrotem.Obaj nie zdawali sobie sprawy, że tym, który woła jest Bóg. Heli podejrzewał, że coś mogło się chłopcu przyśnić. Nie przypuszczał, że słyszy on wezwanie Boga, Samuel zaś nie miał jeszcze żadnego doświadczenia i nie umiał rozpoznać głosu Boga. Jednak gdy sprawa powtórzyła się po raz trzeci, Heli zrozumiał, że wezwanie skierowane do Samuela jest wezwaniem Boga. Nie tylko je rozpoznał, ale i pouczył chłopca, co ma czynić, gdyby Bóg jeszcze raz go zawołał. Nakazał, by pozostał on na miejscu i na wezwania odpowiedział, iż gotów jest słuchać słów Boga. Tak też się stało. Gdy Samuel usłyszał kolejne wezwanie, odrzekł: „Mów Panie, bo sługa Twój słucha”. To, co  usłyszał, budziło przerażenie. Bóg zapowiadał bowiem karę na dom Hellego. Grzechy jego synów przebrały miarę. Nie mogą zostać darowane. Żadna ofiara ich nie zrównoważy. Tak Bóg oznajmił Samuelowi swe zamiary. Chłopiec poznał przyszłość. Stał się świadkiem, iż dramatyczne wydarzenia, jakie nastąpią, będą dziełem Boga. Pozostał z tym słowem sam. Był świadom, iż jego naród doświadczy tragicznych zdarzeń. To odebrało mu sen. Leżąc, czekał poranka. Wtedy jak co dzień otworzył bramę sanktuarium. Bał się jednak mówić o słowach, które Bóg skierował do niego. Jednak Heli zażądał, by opowiedział mu o wszystkim. Samuel zatem przemówił, nie pomijając niczego. Hellemu nie było łatwo przyjąć orędzie przekazane przez Samuela. Jednak poddał się woli Boga. Samuel natomiast od tego dnia wzrastał w bliskości Boga umacniany kolejnymi słowami, jakie Pan kierował do niego.

 ks. Krzysztof P Kowalik
Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej