Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-05-13 09:23:57

Soboty u stóp św. Józefa


21 kwietnia. Kolejny raz wierni zarówno z diecezji kaliskiej, jak i z całej Polski przybyli do Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Zatrzymamy się najpierw na sobotnim spotkaniu 21 kwietnia. Tego dnia, jak zauważył ks. prałat Jacek Plota, kustosz sanktuarium bazylika przeżywała prawdziwe oblężenie.

Nie było możliwości, by mury świątyni pomieściły wszystkich przybyłych przed oblicze św. Józefa. Bardzo wiele ludzi siedziało na wystawionych krzesłach przed bazyliką, wnętrze było wypełnione, nie boję się tutaj użyć sformułowania, po brzegi. Nawet prezbiterium wypełnione było pielgrzymami. Zasiadły tam dzieci z Warszawy, które mimo ścisku potrafiły jeszcze ustąpić miejsca  dla trzech sióstr ze Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego. Przyjechały z Częstochowy, bo jak mówią Maryja i Józef to przecież jedno, w ich centrum był i jest Chrystus. Tak jak na tym pięknym obrazie o którym tylko słyszały, ale dotąd nie widziały. Owszem w telewizji podczas transmisji pierwszych czwartków, które śledzą co miesiąc. Wśród pielgrzymujących znalazły się również Siostry Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi.

Zgromadzeni wierni najpierw uczestniczyli w odsłonięciu cudownego obrazu Świętego Józefa, potem wysłuchali konferencję, którą tym razem wygłosił ks. prałat Robert Lewandowski. Wygłosił on również homilię w czasie Mszy św., podczas której powierzane są wszystkie intencje z przybywają wierni do św. Józefa. Ksiądz Prałat wskazał, że wszyscy, którzy przybyli chcą uczyć się od Józefa jego wiary, posłuszeństwa i gotowości do pełnienia woli Boga. Przytoczył historię cudownego uzdrowienia sprzed setek lat, które dało początek kultu Świętego Józefa. Przeżywając okres Wielkiej Nocy, ks. Robert postawił pytanie, czy wierzymy w to niewyobrażalne wydarzenie, jakim jest pokonanie śmierci. Czy pusty grób jest dzisiaj dla nas źródłem siły i wiary w to, że życie człowieka zmienia się ale nigdy się nie kończy? Dalej ks. Robert zauważył, że tak wiele osób chciało w ten dzień choć na chwilę spojrzeć na cudowny obraz, zatrzymać się i powierzyć swoje intencje. Przytoczył historie, które szczególnie utkwiły w jego pamięci kiedy był wikariuszem w kaliskiej bazylice. Kiedy to zrozpaczony mężczyzna przyszedł prosić o radę, co ma zrobić, bo „sypie” się jego małżeństwo, a sprawa rozwodowa jest w toku. Zadawał wiele pytań, dlaczego tak się stało, czy jest szansa, by to naprawić. I wtedy jego córka dała mu odpowiedź. Popatrzyła na obraz Świętej Rodziny i cichutko wyszeptała: tato, chciałabym tak jak na tym obrazie. Wtedy ks. Robert zapytał, co byś chciała? Odpowiedziała, chciałabym, by tatuś z mamusią razem trzymali mnie za ręce, tak jak na tym obrazie, gdzie pan i pani trzyma dziecko za ręce  i idą razem. Kończąc historię ks. Robert zaznaczył, że po pewnym czasie spotkał tego mężczyznę w kościele. Wtedy przedstawił mu swoją małżonkę i z radością w głosie oznajmił,  że do rozwodu nie doszło. a dziewczynka tak, jak poprzednio wpatrzona była w obraz Świętej Rodziny.
Innym razem do kancelarii parafialnej przyszedł mężczyzna, który żalił się, że z żoną coraz trudniej się dogadać, za namową ks. Roberta pomodlił się u stóp św. Józefa, potem kupił jedną różę i poszedł do żony. Ks. Robert dodał uśmiechając sie, że prosił by mężczyzna poświęcił 10 minut na modlitwę, ale już po dwóch minutach wybiegł ze świątyni i udał się koło ratusza, gdzie u kwiaciarek kupił różę. Po jakimś czasie wrócił do księdza i ze zdziwieniem zapytał: skąd ksiądz wiedział, że to zadziała. Takich przykładów, jak zauważył ks. Robert, można by wymieniać godzinami. I tak naprawdę nikt nie wie, ilu osobom pomógł św. Józef, ile modlitw wysłuchał w przeróżnych intencjach, czasami tych prozaicznych, a czasami wielkiej wagi. Wszystkie są ważne i wszystkie zostają przedstawiane i powierzane św. Józefowi.

Tego dnia do sanktuarium przybyło około dwóch tysięcy ludzi, by uczestniczyć we Mszy św., ale byli i tacy, jak choćby pielgrzymi z Żywca, którzy w drodze do Lichenia zatrzymali się chcąc zobaczyć św. Józefa w cudownym wizerunku. Musieli długo czekać na ten moment, bo do bazyliki trudno było wejść gdyż była wypełniona do granic możliwości.
To, że w soboty bazylika przeżywa oblężenie pielgrzymów nikogo już nie dziwi, ale przecież wiele grup przyjeżdża w tygodniu. I tak jednego dnia blisko 100 kleryków przyjechało zawierzyć się św. Józefowi. A w niedzielę do przemożnego Patrona zjechały się dzieci z Podwórkowych Kółek Różańcowych. Nie zabrakło radosnego śpiewu i wspólnej modlitwy różańcowej.
- Uśmiech na twarzy jest? Radocha w sercu jest? A zatem śpiewamy z naszą scholą na rozpoczęcie naszego dzisiejszego radosnego spotkania - zachęcał dzieci z Kółek różańcowych o. Piotr Dettlaff CSsR.
Właśnie w takiej atmosferze, na wspólnym śpiewie uwielbienia Pana i wspólnej modlitwie spotykają się dzieci z Podwórkowych Kółek Różańcowych. - Jako członkowie Podwórkowych Kół Różańcowych, my, dzieci mamy tę wielką łaskę, że możemy się zgromadzić, modlić się, zawierzyć św. Józefowi nas samych, wspólnotę, rodziny, aby nigdy nie zabrakło w naszych sercach miłości do Pana Jezusa - powiedziała Magdalena Buczek, założycielka Podwórkowych Kółek Różańcowych.  Dzieci. Na wszystkich po Mszy św. czekał słodki poczęstunek.
28 kwietnia. Kolejny piękny dzień, pogoda sprzyjająca pielgrzymowaniu czy to autokarem, rowerem czy nawet pieszo. Tak! pieszo, bo jak się pochwalił ksiądz proboszcz z parafii w Rajsku, kilka osób wybrało się do św. Józefa kaliskiego piechotką. (to ok. 19 km.).
Reszta chętnych przyjechała autokarem lub swoimi pojazdami. Z parafii Turkowy natomiast przyjechała młodzież, która przygotowuje się do sakramentu bierzmowania, wraz z nimi rodzicami i księdzem proboszczem oczywiście.  Jeśli starsi już byli u św. Józefa w ramach I czwartków, to wielu z tych młodych było pierwszy raz w sanktuarium św. Józefa. Poza tym wśród pielgrzymów byli też parafianie z Wierzbna i wielu jeszcze innych parafii naszej diecezji, a także z diecezji włocławskiej i z diecezji koszalińsko- kołobrzeskiej, którą reprezentowała grupa mężczyzn.
- Jestem w tych stronach pierwszy raz i nie mówię tu tylko o sanktuarium, ale i o regionie naszego kraju.  W moim życiu wydarzyło się wiele historii, które ciężko mnie doświadczyły. Jednak chciałbym je zachować dla siebie. Wiem jedno, że bez pomocy osób trzecich, bez modlitwy nie dałbym sam rady. Podniosłem się i chcę teraz  ofiarować każdy mój kolejny dzień Bogu. A św. Józefa, jak facet faceta, chcę prosić o wstawiennictwo. Wierzę, że będzie już tylko lepiej z jego pomocą - zdradził pan Mirosław.  Natomiast siedząca przed bazylią, ściskająca się za ręce para młodych ludzi wyznała, że przybyli tutaj przed ten cudowny wizerunek by dziękować za łaskę miłości i prosić o więcej. - Mam za sobą nieudany związek, byliśmy już zaręczeni, ale on odszedł bo oznajmił, że nie czuje by nadawał sie na męża. Bardzo go kochałam i wówczas myślałam, że nie mam już po co żyć. Mama namawiała mnie bym zaczęła sie modlić do św. Józefa o dobrego męża. Nie miałam najmniejszej ochoty, ale z czasem przekonałam się. I dzisiaj towarzyszy mi owoc moich modlitw. Owszem zajęło to aż 3 lata, ale cierpliwość popłaca. Przyjechałam podziękować św. Józefowi i jednocześnie przedstawić mu mojego ukochanego.  Na co dzień mieszkamy i pracujemy w Poznaniu, stamtąd też pochodzi Darek - zaznaczyła szczęśliwa Karolina.

W każdą sobotę pielgrzymi zgromadzeni w bazylice mają okazję wysłuchać historii cudownego obrazu, wsłuchać sie w konferencję przygotowaną przez kapłanów i uczestniczyć w Eucharystii. Tym razem słowo przygotował ks. prałat Leszek Szkopek, który podczas konferencji przybliżył historie cudów nie tylko Józefa kaliskiego, ale i te rozsiane po świecie. Natomiast w homilii zaznaczył, że obraz św. Józefa kaliskiego jest jakby tłumaczeniem tego, jaki jest sam Bóg.  Podobieństwo twarzy Boga Ojca i św. Józefa jak zauważył ks. Leszek nie jest przypadkowe. W ten sposób pokazany jest Boży zamysł, który mówi: Idźcie do Józefa. - Jeśli chcesz zobaczyć jak wygląda Bóg, idź do Józefa, zobacz jak wygląda Józef a będziesz wiedział jak wygląda Bóg. Bóg posyła ludziom kogoś kto jest z ludu, kto żył wśród nas. Posyła wielkiego orędownikiem, któremu Jezus niczego nie odmawia. - Na zakończenie ks. prałat  prosił byśmy odeszli sprzed tronu Józefa  w poszukiwaniu Boga w codzienności i drugim człowieku.

Arleta Wencwel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 11

Opiekun nr 11(524) od 20 maja 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in o nowych powołanych w diecezji kaliskiej.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej