Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-03-20 13:30:44

Z wdzięcznością i dla upamiętnienia męczenników
„Niech to wotum naszych serc, bijących wdzięcznością dla Opiekuna Chrystusa Pana, głosi po wsze czasy chwałę Boga, który przez Świętego Józefa, Męża swego zaufania,darował nam życie!”

Takimi słowami księża, byli więźniowie dachauowskiego obozu koncentracyjnego, ofiarowali swemu ukochanemu Świętemu kaplicę ufundowaną w 25. rocznicę cudu wyzwolenia. Znamy już przebieg cudu, a teraz czas na rozejrzenie się po kaplicy, która go upamiętnia.

Wymowny tytuł kaplicy
Kapłani wyzwoleńcy nadali opisywanej kaplicy piękny i wymowny tytuł: kaplica Męczeństwa i Wdzięczności. W ten sposób chcieli z jednej strony upamiętnić tych, którzy nie doczekali radosnego dnia wyzwolenia, a z drugiej podziękować Świętemu Józefowi, którego wstawiennictwu zawdzięczali wolność i życie. Czasami zdarza się, że ten lub ów, kiedy usłyszy jak nazywa się kaplica, dziwi się, że upamiętnia ofiary dachauowskiego obozu i nadaje im tytuł: męczennicy. Obdarzenie kapłanów, którzy zginęli w obozie, tak zaszczytnym mianem, to niewątpliwie rzecz wyjątkowa, ale usprawiedliwiona. A najtrafniejsze uzasadnienie dał tuż przed swoim wyborem na Stolicę Piotrową błogosławiony papież Paweł VI.
Kiedy w 1963 roku przygotowywano do druku w języku włoskim wspomnienia z pobytu w Dachau biskupa Franciszka Korszyńskiego, wydawca książki poprosił ówczesnego arcybiskupa Mediolanu, ks. Giovanniego Battistę Montiniego o kilka słów wstępu. Arcybiskup chętnie się zgodził, ale postawił warunek: chciał przeczytać wspomnienia. Po lekturze skreślił przedmowę, w której znajdujemy takie oto słowa: „É un martirologio. Allora questo libro deve essere letto con la pacatezza e con la riverenza, con cui leggiamo pagine sacre” (Ta książka – to martyrologium. Zatem książkę tę należy czytać z taką uwagą i taką czcią, z jaką czytamy teksty natchnione). W ten sposób nadał kapłanom zamordowanym w Dachau tytuł męczenników, dzięki czemu ofiara z ich życia nabrała pełniejszego sensu: stała się świadectwem złożonym Chrystusowi, który ich wezwał do kapłańskiego posługiwania i umacniał aż do ostatnich chwil.
Tak więc odwiedzającym podziemną kaplicę powinien towarzyszyć nastrój powagi, ale jednocześnie radości, bo przecież drugi człon nazwy odnosi się do wyzwolenia i wdzięczności.

Lista, portrety, zdjęcia i dokumenty
W duchu pobożnej czci i wdzięcznej radości zejdźmy wreszcie do kaplicy. Na kaplicę Męczeństwa i Wdzięczności przeznaczono podziemną kryptę, która biegnie pod całą nawą boczną kaliskiej bazyliki. Wcześniej było tu miejsce, w którym spoczywały szczątki prymasa Karnowskiego, biskupa Wołłowicza i ks. Kłossowskiego. Kiedy zadecydowano o urządzeniu kaplicy Męczeństwa i Wdzięczności w tym miejscu, postanowiono przenieść trumny do innej krypty, o której wkrótce opowiemy. Schodząc do kaplicy widzimy średniowieczne fundamenty kolegiaty: wielkie głazy spojone wapienną zaprawą, na których wznosi się kościół. Urządzając kaplicę postanowiono podzielić kryptę na dwa pomieszczenia: mniejsze tuż przy zejściu przeznaczono na ekspozycję informującą o obozie oraz na pamiątki z Dachau, tymczasem większe, znajdujące się nieco głębiej, na kaplicę.
Tak więc schodząc do kaplicy wita nas niewielkich rozmiarów pomieszczenie, nazwane muzeum pamiątek obozowych, w którym rzuca się w oczy lista około 1800 imion i nazwisk biskupów, kapłanów, diakonów i kleryków, więźniów obozu w Dachau. Nad listą umieszczono portrety niektórych z nich. Obracając się zgodne z ruchem wskazówek zegara ujrzymy zdjęcia przedstawiające obóz i życie w obozie oraz najradośniejszą fotografię - tę, na której więźniowie ubrani w pasiaki wiwatują na cześć przybywających wyzwolicieli - żołnierzy amerykańskich.
Tuż obok fotografii znajduje się gablota z dokumentami obozowymi. Znaleźć można zarówno pisma z kancelarii obozowej informujące o śmierci więźniów, jak i prywatne listy przypominające bardziej wycinanki niż korespondencję – to skutek działalności cenzury obozowej, która tnąc nożyczkami pozbawiała listy niewygodnych fragmentów. Okoliczności pisania listów z obozu tak opisywał ks. bp Korszyński: „Mogliśmy pisywać co dwa tygodnie, jednak zawsze na ten sam adres. Oczywiście, ta korespondencja musiała odbywać się w języku niemieckim, co dla nas, pochodzących z tzw. Kongresówki i dla naszych bliskich w kraju stanowiło pewną trudność. Nie wszyscy bowiem znaliśmy język niemiecki na tyle, by się nim swobodnie posługiwać w piśmie. Ale jakoś radziliśmy sobie, głównie dzięki kolegom pochodzącym ze Śląska i z Poznańskiego, którzy świetnie znali ten język i chętnie służyli nam pomocą. (…) Zresztą, ponieważ nie wolno było pisać o warunkach naszego bytowania w obozie, a mogliśmy podawać tylko same ogólniki, i to dodatniej treści, jak na przykład: „Żyję i dobrze mi się powodzi”, bardzo prędko przyswoiliśmy sobie te ogólniki i łatwo wypisywaliśmy je w swych listach. Wprawdzie niewiele dowiadywali się z nich nasi najbliżsi, właściwie tylko tyle, że żyliśmy, ale i to dla nich miało duże znaczenie”.
Wśród dokumentów obozowych jest także prośba o możliwość sprawowania przez każdego z księży Mszy św. w kaplicy obozowej, jaką ks. Korcz, będąc blokowym, czyli przełożonym baraku, w którym mieszkali księża, wystosował do komendanta obozu.

Przedmioty użytku codziennego i liturgicznego
Wzrok odwiedzającego muzeum pamiątek obozowych wędruje ku kolejnej gablocie, w której można zobaczyć przedmioty codziennego użytku jak szczotka do ubrań, fajka, metalowa miska do jedzenia, sztućce i inne, a także dewocjonalia: obrazki, figurki, książeczki do nabożeństwa, różaniec wykonany z izolacji elektrycznej zestrzelonego samolotu oraz przedmioty używane do sprawowania sakramentów św. Niektóre z nich w żaden sposób nie przypominają pięknych paramentów, jakich dzisiaj używamy w liturgii. Są pospolite. Do sprawowania świętych czynności wykorzystywano przedmioty codziennego użytku. Tak więc metalowe lub plastikowe pudełeczka po lekarstwach stawały się naczyniami, w których roznoszono Komunię św. A tak o obozowym udzielaniu sakramentów św. pisał późniejszy ks. kardynał Adam Kozłowiecki: „…po spowiedzi prowadzę naszych chłopców na Mszę św., którą po kryjomu odprawiają księża na bloku 28. Podaję im również dosyć często Komunię św., ponieważ od kilku tygodni otrzymuję stale Hostie święte od o. Turbaka. W jaki zakonspirowany sposób Pan Jezus przychodzi do nas! Mam maleńkie pudełko po wazelinie. Do niego o. Turbak daje mi 7 konsekrowanych Cząstek, a każda ma rozmiary najwyżej 7 x 5 mm. To pudełeczko stale noszę przy sobie. Codziennie spożywam sam jedną Cząsteczkę i w razie potrzeby udzielam innym. (…) Ostrożnie rozejrzę się dokoła i szybkie podanie z ręki do ręki. W ten sposób Pan Jezus przychodzi do swych dzieci za drutami elektrycznymi”.
Wśród tych powszednich i liturgicznych rzeczy znajduje się pamiątką, która wzrusza chyba najbardziej: to różaniec wykonany ze sznurka i chleba obozowego. Ileż musiało być wiary w więźniu, który wygłodniały odmówił sobie zjedzenia chleba, aby wykonać różaniec. Widać więcej siły dawała mu wiara i modlitwa niż powszedni chleb.

Obozowe ubrania
Tuż przed opuszczeniem muzeum pamiątek uwagę przykuwają jeszcze ubrania: kapłańska sutanna, obozowy pasiak - codzienny strój wszystkich więźniów oraz mundur żołnierza amerykańskiego. Ów mundur jest najnowszym nabytkiem muzeum, a ofiarował go jeden z pielgrzymów, który kolekcjonuje mundury z czasów II wojny światowej. Poznawszy historię wyzwolenia obozu w Dachau, chętnie podzielił się swoimi zbiorami przekazując rzeczony mundur.
Obejrzawszy pamiątki, jakie byli więźniowie zostawili w sanktuarium, schodzimy do drugiego pomieszczenia krypty pod nawą kaliskiej kolegiaty – do kaplicy Męczeństwa i Wdzięczności. Jej bogaty w treść i symbolikę wystrój, omówimy w następnym artykule.

Tekst ks. Jarosław Powąska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 15

Opiekun nr 15(528) od 15 lipca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacje z wczasorekolekcji w Odolanowie

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej