Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-03-08 14:09:50

Święty Józef człowiek pełnej i czystej miłości
Żyjemy w czasach różnych definicji miłości. Częściej zwykło się mówić: „każdy ma swoją definicję miłości”. Dla jednych jest ona uczuciem, które objawia się przez szybsze bicie serca, „motyle w brzuchu” lub przez jedno spojrzenie, kiedy wszystko jest jasne: „to jest ta osoba, ta jedyna”.

Powyższe definicje opisują, co towarzyszy nam podczas zakochania, ale niekoniecznie opisują miłość. Dlatego dla wielu z nas miłość to jednak coś więcej. Powyższe, przykładowe definicje zakochania nie współgrają z miłością matki i ojca do swojego dziecka. Stąd zapytajmy inaczej: „Nie czym, ale kim jest miłość?” Miłość to moje ciągłe poszukiwanie „ty”. Miłość to wielokrotna rezygnacja z siebie dla drugiego. Na przykład kiedy matka jest gotowa zrezygnować ze wszystkiego dla swojego dziecka lub ojciec, gdy jest gotowy wyjechać daleko, by zapewnić byt rodzinie, a swoim dzieciom lepszy życiowy start. Dlatego miłość to ciągła rezygnacja z siebie dla drugiego. Ktoś zapyta: „A czy warto aż tak się poświęcać?”

Czym jest poświęcenie?
Spróbujmy poszukać odpowiedzi u Świętego Józefa. Czym jest poświęcenie? Czy utratą tego co się ma? Odpowiedź znów nastręcza trudności, ponieważ należałoby zapytać, jaka jest moja hierarchia wartości? Jeżeli moja hierarchia wartości jest zbudowana według schematu: Bóg, współmałżonek, dzieci, rodzice, rodzina, praca, a na końcu ja sam, to moje - nazwijmy to -  poświęcenie, nie będzie tak naprawdę utratą tego co się ma. Bo gdy zauważam, że dzięki miłości Bożej, która realizuje się w miłości małżeńskiej, a jej owocem jest dar życia, który nadaje sens naszej codzienności, to poświęcenie w miłości będzie otwieraniem się na jeszcze większą miłość. Wielokrotnie spotkałem się z pytaniem: Co ksiądz może wiedzieć o rodzinie, o dzieciach, skoro żyje w samotności? Wtedy żartobliwie pytam, mam nadzieję, że lekarze nie będą mi mieli tego za złe, „A czy lekarz, dajmy onkolog, musi być chory na raka, by mógł leczyć?”, czy nikt z nas, a tym bardziej ksiądz, nie może i nie powinien być specjalistą od miłości, miłości Bożej? Zapytajmy dalej, a czy Święty Józef nie jest dzisiaj przykładem tego, jak kochać w sposób pełny i czysty? A kiedy można kochać w taki sposób? No właśnie, tylko wtedy, gdy z miłości zapominam o sobie, a bardziej skupiam się na dobru drugiej osoby. Prawdziwa miłość nigdy nie jest egoistyczna, ale udziela się obu stronom.

To mój skarb
Święty Józef doznawał tej miłości, nie tylko kiedy pokochał Maryję, ale kiedy musiał ją pokochać w sposób pełny i czysty, przyjmując dar życia, który zrealizował się w niej za sprawą Ducha Świętego. Miłość pełna często może przypominać „ogień”, który dosłownie „pali” ludzkie sumienia i serca, dlatego młodzi boją się na nią otworzyć, bo myślą, że ona zamyka im drogę do własnego szczęścia. Choroba żony, męża, dziecka, trudności małżeńskie, choć są tym przysłowiowym ogniem, to jednak otwierają nas na miłość pełną.
Pamiętam, jak uczestniczyłem kiedyś w jednych rekolekcjach i było tam również pewne małżeństwo. Ona bardzo ciężko chora, on nieodstępujący jej ani na krok. Widziałem na jego twarzy ciągle rysującą się nadzieję, jakby chciał wszystkim wykrzyczeć „to jest mój skarb”. Ciągle mam przed oczami ich obraz, ona na jego rękach, on czule szeptający jej do ucha, podziwialiśmy ich. Czasem aż łza kręciła się w oku, kiedy o niej opowiadał. Nigdy nie spytał Pana Boga „dlaczego”, ale prosił tylko o siłę. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem, już nie tyle „czym” jest miłość, ale „kim” jest miłość. Oddać wszystko drugiemu, i pokochać go bardziej od siebie, to właśnie jest pełnia miłości. To jest tylko jednostkowy przykład, a ilu lub ile z was, kocha tak mocno swoich najbliższych? Ilu z nas oddałoby życie, by ktoś obok kogo bardzo kochamy mógł żyć? Ile dramatów rozegrało się w naszych rodzinach, ilu już pochowaliśmy, a wraz z nimi naszą tęsknotę? Ile chwil odeszło bezpowrotnie, ile łez popłynęło, a ile wciąż płynie? To wszystko z miłości, która przecież nigdy się nie kończy. Miłość nie może zgasnąć, jak nikły płomyk. Ona trwa i im dłużej się tęskni tym jest silniejsza. Pamiętam, jak podczas pewnej uroczystości pogrzebowej, której przewodniczyłem, stojąc nad grobem zmarłej, jej mąż zawołał: „Do zobaczenia wkrótce, czekaj na mnie, proszę czekaj na mnie”. W takich chwilach docenia się jeszcze bardziej „kim” jest miłość. Każdego dnia jestem Bogu wdzięczny, za to, że jestem księdzem, i że mogę być świadkiem takich chwil, wielokrotnie trudnych, ale jakże pięknych.

Miłość czysta
Drugim elementem obok miłości pełnej, której patronuje Święty Józef jest miłość czysta. Lilia, którą Józef trzyma w kaliskim cudownym obrazie, z którą jest wielokrotnie przedstawiany, nie jest tylko symbolem. Józef pokochał Maryję w sposób czysty. Kiedy została zaślubiona Bogu i kiedy została Matką Bożego Syna, Józef pokochał ją jeszcze bardziej, nie dlatego, że była jego małżonką, ale dlatego, że Bóg ją wybrał. Uczynił z Bożych planów własne, i choć na łamach Pisma Świętego milczy to jego życie „mówi”. Myślę, że każdy ojciec wie, tym bardziej dziecko, że nieraz wystarczy jedno spojrzenie, by wszystko było jasne. Jednak osoba ojca jest bardzo ważna w rodzinie, a przekonałem się o tym podczas jednej z katechez. Pamiętam, jak rozgorzała dyskusja na temat świąt, prezentów, wigilijnej wieczerzy. Klasa dzieliła się, jak to przebiega w ich domu. Z tyłu siedziała dziewczyna, która rzadko zabierała głos. W pewnym momencie podniosła rękę, i powiedziała: „A ja mam jedno marzenie, aby mój tata kiedyś usiadł przy mnie i zapytał, jak się czuję”. Tak niewiele, a jednak tak dużo. Być blisko to kolejna definicja miłości, w którą wpisuje się osoba Świętego Józefa. Być tak blisko, by ktoś czuł się bezpieczny i kochany. Maryja czuła się bezpieczna przy Józefie, dlatego mogła realizować Boży plan.
Święty Józef nie jest, więc patronem, którego łatwo można zaszufladkować. Dzięki jego świętemu życiu, otwartemu na czystą i pełną miłość, możemy my sami wołać do Boga: „Pozwól nam pokochać naszych bliskich miłością Józefową”. Mimo, że ewangeliści są bardzo powściągliwi, by uchylić nam więcej rąbka z jego życia, to jednak urasta on do rangi świętego na dzisiejsze czasy. Kiedy przeżywamy kryzys miłości, kiedy życie przestaje nas cieszyć, kiedy spadają na nas jak grom z nieba dramaty, które odbierają chęć życia, módlmy się właśnie do Świętego Józefa.
Święty Józefie oddaje Ci mój dom, moją rodzinę, moją pracę, moje obowiązki, proszę uczyń ze mnie człowieka, który będzie kochał w sposób pełny i czysty. Dodaj mi odwagi w momencie próby, napełnij pokorą, gdy będę musiał nosić kajdany zamiast laurów. Napełnij mnie nadzieją, gdy odbiorą mi wszystko. Nie pozwól się załamać i utracić Bożego Ducha. Pomóż mi to wszystko przyjąć, co przyniesie codzienność, tak jak ty przyjąłeś Maryję z jej dziecięciem, przyjąć, jako Boża wolę, a wtedy wszystko będzie dla mnie jasne. Pomóż mi kroczyć w świetle mimo ciemności. Dzięki własnym doświadczeniom chcę przywracać nadzieję tam gdzie jej brak oraz przywracać miłość tam gdzie serca są zimne i obojętne. Święty Józefie, wiem, że życie jest darem, dlatego czynię ze swojego życia dar dla innych. Ofiaruję każdemu swój czas, swoje siły, a nawet swój uśmiech. Wszystko w pokornej, pełnej i czystej miłości. Święty Józefie – módl się za nami. Amen.

Tekst ks. Łukasz Pondel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 12

Opiekun nr 13(526) od 17 czerwca 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in
relacja z 22. Spotkania Młodych na Lednicy

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej