Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2018-01-11 12:14:32

Bo zdrowie (duszy) jest najważniejsze

Pewnie do znudzenia trzeba powtarzać, iż sakrament chorych nie jest „ostatnim” sakramentem w tym znaczeniu, iż przyjąć go należy tuż przed odejściem z tego świata. Ciągle da się słyszeć to dziwne usprawiedliwianie: „nie chcieliśmy babci straszyć księdzem”. Jednak to nie jedyny problem z niezrozumieniem istoty namaszczenia. Sakramentów nie da się zrozumieć bez Chrystusa. Zadziwia fakt, że wielu wierzących i praktykujących katolików (a to staje się coraz bardziej powszechne), po prostu zapomina, iż taki sakrament istnieje, właśnie w momentach, w których aż się prosi, by został osobie potrzebującej udzielony. Minęły czasy, gdy na nekrologach należało obowiązkowo podać, iż zmarły odszedł namaszczony świętym olejem. Ale, rzecz jasna, nie chodzi o sam widoczny znak. Kto wie, czy akurat w tej materii nie dają znać o sobie zaniedbania edukacyjne? W jednej z klas licealnych, na sprawdzianie z sakramentów, napisała mi uczennica (opisując właśnie sakrament chorych): „po czym kapłan całego chorego namaszcza świętym olejem”. Mając taką wiedzę, to nawet nie dziwi, iż każdy chory przed przyjęciem tego sakramentu będzie się wzbraniał. Dawno odeszły też czasy, gdy domownicy przyjmując księdza (lub sprawę dosłownie ujmując - Jezusa, bo to on w Wiatyku przychodzi), czekali w progach z zapaloną gromnicą. Mało kto też już wie, co należy naszykować na stole, gdy kapłan z sakramentalną posługą zawita do chorego. Zatem dla przypomnienia - na stole (oprócz krzyża, świec i wody święconej) winno znaleźć się coś do otarcia palców po udzieleniu namaszczenia: sól, plaster cytryny, kromka chleba, wacik. Należałoby też dać kapłanowi szansę, by obmył ręce (miednica, mydło, ręcznik mogą przecież być w zasięgu ręki). Przyjęło się, iż sakrament namaszczenia chorych udzielany jest w kościołach, czy to z racji rekolekcji parafialnych, czy też podczas obchodów Światowego Dnia Chorego (wspomnienie NMP z Lourdes 11 lutego). Wydaje się, że niektórzy podchodzą wtedy, by przyjąć sakrament „profilaktycznie”. Statusu chorego nie mają osoby, którym doskwiera ból zęba, a nawet przytrafiło się im przeziębienie. Owszem, podejść mogą wierni w podeszłym wieku, rzecz oczywista - ludzie obłożnie chorzy oraz wybierający się na operację. Do domów takich chorych docierają właśnie kapłani. Chorzy obłożnie mogą przyjmować ten sakrament więcej niż jeden raz wtedy, kiedy nie następuje poprawa stanu zdrowia. Sakrament chorych może być udzielony tym, którzy utracili przytomność, ale warunek - bliscy, proszący o jego udzielenie, muszą potwierdzić, że taki chory, gdy jeszcze był świadomy, prosił, by wezwano mu księdza. W takim wypadku nie ma już szans, by chory wyspowiadał się i przyjął Komunię św. W pozostałych przypadkach przed namaszczeniem należy przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Parafianie raczej wiedzą, że razie nagłej potrzeby przyjęcia Wiatyku, można dzwonić po księdza o każdej porze dnia i nocy. Księża są dyspozycyjni dla wiernych 24 godzinę na dobę. Jako wikariusz otrzymałem nawet instrukcję, że jeżeli o kapłana prosi mężczyzna, to należy wszystko inne zostawić i udać się do niego natychmiast (nie stosowna byłaby anegdota, że jeśli prosi kobieta, to bez obaw - nie ma pośpiechu). Sakramentu udziela się żywym! A co jeśli nagle nastąpił zgon i kapłan nie zdążył do chorego dotrzeć? W tym względzie sprawę wyjaśnił mi też mój ksiądz proboszcz z parafii, w której służyłem najdłużej. Nawet gdy lekarz stwierdzi zgon, to nie znaczy jeszcze, że umarły wszystkie komórki. Bardzo jasno sprawę sakramentu namaszczenia  przedstawia nam św. Jakub, Apostoł. W swoim liście (a fragment ten zawarty jest w obrzędach liturgii namaszczenia) podaje: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone”. Trzeba nam zatem częściej mówić, iż jest to sakrament uzdrowienia. Świadomi naszej wiary wiemy też, iż uzdrowienie duchowe (od którego tak dużo zależy), ważniejsze jest od uzdrowienia fizycznego (choć powszechnie życzymy sobie, by zdrowe było tylko nasze ciało). Specjalnie na tę okazję, przeczytałem sobie kilka świadectw, które mówią akurat o uzdrowieniach fizycznych. Jednak i z mojej skromnej praktyki duszpasterskiej wiem, że takie rzeczy mają miejsce. Zdarzyło mi się, i to nie raz, iż rodzina uprzedzała mnie, że z chorym nie ma już kontaktu, a po przybyciu na miejsce okazywało się, że sytuacja przedstawia się inaczej. Pomijając przypadki nadzwyczajne, prawdą jest to, że osoby, które całe życie była związane z Kościołem, nawet gdy nie rozpoznają już swoich najbliższych, to gdy przybywa kapłan, doskonale wiedzą, że to ksiądz, wypowiadają słowa aktu żalu i modlitwy „Ojcze nasz”. Swego czasu zakrojona była akcja, by mieć przy sobie bilecik informujący, iż w razie niebezpieczeństwa utraty życia, prosimy o posługę kapłana. Medialnie głośne były już sprawy, gdy domagano się zadośćuczynienia dowodząc, że udzielono im sakramentu namaszczenia wbrew woli (choć nigdy nie udowodniono, że „pokrzywdzony” doznał krzywdy). A dzięki takiej łasce możemy być zbawieni.

ks. Piotr Szkudlarek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 8521

Opiekun nr 9(522) od 22 kwietnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in Co sprawia, że młodzi ludzie rozpoznają głos powołania i decydują się wkroczyć na drogę kapłaństwa?

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej