Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-12-15 14:07:46

Zrozumieć wolność

thin

Jeszcze do niedawna byłam wzorcowym pesymistą. W telewizji widziałam jedynie bezmyślne seriale paradokumentalne.
W radiu słyszałam same muzyczne gnioty, ciągle odtwarzane. W ludziach najpierw dostrzegałam to, co najgorsze. O ile w ogóle dostrzegałam potem coś więcej.

Wszystko złe, wszystko niedobre. Słowem - krytyki tyle, ile tylko fabryka daje. To już nawet nie była krytyka. Zamieniłam się w prokuratora. Gorzej, oskarżałam za darmo.
Na co dzień tego nie zauważamy. Może nie chcemy widzieć, a może zwyczajnie nie jesteśmy świadomi. Albo przyzwyczailiśmy się na dobre. Właściwie to są drobne rzeczy. Ale właśnie dzięki szczegółom możemy cieszyć się swobodami, o których innym czasami nie wolno nawet pomarzyć. Weźmy taki banalny przykład: zakupy. Wchodzi się do najzwyklejszego w europejskim świecie marketu. Dziesiątki półek, stojaków, koszyków, chłodziarek. I wszystkie pełne towarów przeróżnej maści. Chlebek pszenny czy żytni? Tostowy? Nie, orkiszowy lepszy, bo zdrowszy. Z ziarnami czy bez? Ma być ciepły, chrupiący, dopiero co wyjęty z pieca? Proszę bardzo. Wiecie co mam na myśli?
Z tak prozaicznej przyczyny jak głód utalentowani potrafią rozkręcić biznes. I dobrze, o to chodzi, żeby znaleźć potrzebę rynku, a potem ją zaspokoić. Na tym polega interes, z którego ktoś żyje. Tylko jest jedno „ale” - producent i sprzedawca będą kombinować tak długo, jak długo będzie tego wymagał konsument. Świetnie, że to klient stawia warunki. Temu układowi zawdzięczamy wspaniałą wolnorynkową gospodarkę, przeciwieństwo (nie)sławnej komuny. Z drugiej strony nie każdy wie, kiedy przestać te wymagania stawiać. Ostatecznie nie tak łatwo powiedzieć sobie, że ja już na dzisiaj wszystko mam i czuję się dobrze z tego powodu.
Zapomnijmy na moment o strefach czasowych. Zależy mi na znaczeniu metaforycznym, nie dosłownym. Otóż, w tej samej chwili, w której my głowimy się nad wyborem goudy zamiast mazdamera, w zapadłej afgańskiej miejscowości matka gromadki głodnych dzieci boi się wystawić głowę za próg domu. Nie tylko dlatego, że jeśli po drodze na bazar wpadnie w ręce talibów, to zostanie porwana, skatowana albo zamordowana pod byle pretekstem. Kobieta boi się, że nawet mając przy sobie mozolnie zarobione przez męża pieniądze, nie będzie mogła kupić dzieciom odrobiny ryżu. Martwi się, czy po prostu kupcom nie braknie towaru.
Kto jak kto, ale my, Polacy, powinniśmy to rozumieć najlepiej. Tym bardziej jestem zaskoczona, kiedy wszędzie wokół słyszę skargi. Ktoś bezustannie na coś narzeka. Komuś wiecznie czegoś brakuje i zawsze znajdzie się jakaś niezadowolona osoba. Możemy spokojnie wyjść na ulicę ubrani tak, jak chcemy. Mamy prawo iść do każdego sklepu i do woli przebierać w produktach krajowych oraz zagranicznych. Nikt nie ukarze nas za to, że słuchamy takiej czy innej muzyki. Nasze poglądy polityczne to nasza sprawa. Ludzie, możemy siedzieć obok siebie w autobusie i bez skrępowania rozmawiać - niespokrewnieni chłopak i dziewczyna! A jednak zdecydowana większość woli biadolić nad tym, czego nie ma, zamiast doceniać to, co ma lub co może mieć. Ale na tym chyba polega wolność, prawda? Nie zdajemy sobie z niej sprawy, dopóki ktoś nam jej nie odbierze.
Nie chciałabym kogokolwiek wpędzać w poczucie winy. Sama przez naprawdę długi czas miałam szereg zastrzeżeń co do swojego życia. Często zresztą nieuzasadnionych. Nie rozumiałam ile mam szczęścia, że mama urodziła mnie w demokratycznym kraju. Jednak pretensjonalna postawa zaczęła ulegać zmianie, kiedy zainteresowałam się tym, co dzieje się w innych częściach świata. Nie chciałabym też grać na uczuciach osób wrażliwych, bo wzmianka o sytuacji w Afganistanie ma pobudzić do refleksji nad własną sytuacją. To próba uzmysłowienia niektórym, że nasz los w Polsce nie jest tak dramatyczny, jak mogliby przypuszczać. Z kolei jeśli nie godzimy się na cudzą krzywdę, to bardzo szlachetnie, ale pojedyncza osoba nie jest w stanie zmienić położenia ludzi z drugiego końca kontynentu. Za to każdy z nas może zacząć wpływać na najbliższe otoczenie, a najskuteczniejsze wyniki osiągnie, gdy zacznie od siebie i swojego punktu widzenia.
Mamy za sobą kilkudziesięcioletni okres, dla którego niedostatki były praktycznie fundamentem. Trudno się dziwić, że pamiętające go osoby mają w zwyczaju krytykować cały model państwa, od systemu, przez aparat władz, aż po ustrój gospodarczy. W ich przekonaniu prawo to czynnik, o którym można wiele powiedzieć, ale zdecydowanie nie trzeba ufać. To jak najbardziej zrozumiałe, jednak już nie żyjemy pod okupacją. Czasy się zmieniają, co prawda stopniowo, ale na szczęście się zmieniają. A my możemy w tych przemianach czynnie uczestniczyć, jeśli będziemy podejmować słuszne decyzje i godnie ponosić ich konsekwencje. A może nasz chłodny stosunek do swobody wyboru bierze się z nieugiętego słowiańskiego charakteru? Zastanówmy się, może w głębi duszy wciąż potrzebujemy walczyć o to, co nasze, zamiast się tym cieszyć i dbać? Wolność w końcu nie równa się wieczność... nie. Myśląc w ten sposób, możemy ściągnąć na siebie kłopoty. Znacznie bezpieczniej jest opiekować się skarbem, który już się ma i łatwiej go chronić, niż dopiero zdobywać. Zwłaszcza, że jego odzyskiwanie w najdłuższym wypadku potrafiło trwać ponad sto dwadzieścia lat.
Prawdę mówiąc, różnie to bywa ze zmianą nastawienia. Na pewno nie jest łatwo pogrzebać stereotypy, szczególnie kiedy mamy z nimi do czynienia prawie codziennie. Ale czy ktoś obiecywał, że będzie lekko? Świat wymaga od nas poświęceń, nieważne, czy chcemy dokonać przełomu dla siebie czy dla bliskich, a może dla zupełnie obcych nam ludzi. Jeżeli jeszcze nie zaczął wymagać, to cierpliwości, niebawem upomni się o swoje. W końcu każdy z nas czegoś pragnie i każdy poszukuje czegoś dla siebie, jak przekonuje słowami piosenki Liza Kotlyarenko. Nie rozumie tego tylko ten, który nie wie, czym tak naprawdę jest wolność.

Tekst Oliwia Wachna

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 1514

Opiekun nr 2(515) od 14 stycznia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in artykuł ks. Andrzeja Antoniego Klimka o tym jak wychowywać do mediów.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej