Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-11-27 18:08:47

Dokąd biegniesz?
Nie, to nie będzie tekst o codziennym zabieganiu, o pędzie życia czy cywilizacji. Chociaż mógłby być,
gdyby takie tematy zajmowały mnie na tyle, by o nich pisać. Ale nie intrygują mnie aż tak, by porzucać dla nich Biblię. Będzie więc o bieganiu w Piśmie Świętym.

Św. Paweł pisze: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali pojawienie się Jego” (2 Tm 4, 7). Można zatem wybrać. Skoro można biec - jak św. Paweł - w dobrych zawodach, to można także i w niedobrych. Biblia ukazuje nam drogi i bezdroża, po których można iść lub biec, wykorzystując do tego postaci zwierząt. Zacznijmy zatem od bezdroży próżności i pychy.

U Jeremiasza Pan mówi do proroka: „Jak możesz mówić: «Nie jestem splamiona! Nie chodziłam za baalami!». Spójrz na twoje drogi w dolinie. Przyjrzyj się temu, co uczyniłaś, młoda, płocha wielbłądzico, brykająca na wszystkie strony. Dzika oślico, oswojona z pustynią, w niepohamowanej żądzy ledwie chwytałaś powietrze. Kto powstrzyma jej namiętność? Każdy, kto jej szuka w miesiącu jej rui, znajdzie ją bez trudu” (Jr 2, 23-24). Hasająca wielbłądzica przekonana jest o tym, że sama znajdzie i zapewni sobie szczęście, z dala od Pana. Takim okazał się Izrael. Pan mówi: „Zdumiejcie się nad tym, niebiosa! Zadrżyjcie z przerażenia - wyrocznia PANA. Bo podwójne zło popełnił mój lud: porzucili Mnie, źródło żywej wody, żeby sporządzić sobie zbiorniki, zbiorniki popękane, nie utrzymujące wody” (Jr 2, 12-13). Bardzo łatwo przychodzi nam lekceważyć to, co jest dobre i uganiać się za substytutami, które dając chwilowe zaspokojenie, nigdy nie zaspokoją głodu, jaki w nas jest. Ale mimo tego potrafimy być niesamowicie przeświadczeni o swojej racji i - tak jak wielbłądzica – twierdzić, że nic złego się nie stało; że nasze wybory są dobre, chociaż z dobrem nie mają nic wspólnego. Możemy się tak bardzo oswoić z przestrzenią pustyni, pustkowiem, że przebywanie w takim miejscu już nie robi na nas większego wrażenia. Uwikłani w patologiczne sytuacje, czynimy z nich drugi, a czasem nawet pierwszy dom, dorabiając do tego oczywiście przekonujące ideologie, bezdroża nazywając drogą. Kto wówczas będzie w stanie nas powstrzymać? Ciężko przebić się Słowu, gdy brniemy w przekonanie o słuszności naszych decyzji.

W Psalmie 33 padają słowa: „Koń nie zdoła ocalić, pomimo swej siły nie zapewni ratunku” (Ps 33, 17). Konie ze swoją silną budową oraz szybkim sposobem poruszania się nadawały się w ówczesnych czasach do przedsięwzięć militarnych. Koń musiał być w jakiejś mierze pyszny, przeświadczony o swych możliwościach. Wspominał o tym Hiob: „W dolinie bije kopytem radośnie, z mocą się rzuca na oręż, nie boi się, drwi sobie z lęku, on nie ucieka przed mieczem. Gdy kołczan nad nim zadźwięczy, ostrze oszczepu i dzidy, pędzi wśród huku i dudnienia, na głos rogu nie ustoi. Zarży, ilekroć róg się odezwie, z dala już węszy wojnę, krzyki dowódców i wrzawę” (Hi 39, 21-25). Niekiedy wydaje się nam, że mamy zabezpieczenia, które są nie do ruszenia. W swojej pysze ufamy im bardziej niż Bogu, bo przecież wybudowaliśmy sobie warownie tak trwałe, że nic nie zdoła ich zniszczyć i dzięki nim będziemy żyli długo i szczęśliwie. Takim naszym koniem może być wiele rzeczy - pieniądze, praca, znajomości, układy, relacje, pozycja, osoby. Wpadamy wówczas w zgubne myślenie, że tak będzie wiecznie. Psalm 33 mówi wyraźnie, że to jedynie złudzenie i niekiedy Pan Bóg nam to pokazuje, usuwając nam tak zwany grunt spod nóg. Fundament, który sami sobie stworzyliśmy. Prorok Zachariasz pisze o zwycięskim Królu, który „usunie rydwany z Efraima, a konie z Jeruzalem; łuk wojenny zostanie złamany” (Za 9, 10). Miażdżona pycha boli, ale - jak powiedział kiedyś ojciec Augustyn Pelanowski - kiedy nie nawraca nas Słowo, przychodzi doświadczenie. Lepiej by nawracało Słowo, ale na słuchanie potrafimy być równie oporni czy wręcz odporni jak Izrael. Doświadczenie łamie kości, ale ratuje życie.

W Biblii są na szczęście również pozytywne przykłady. Ale czy ktoś lubi okazywać się w życiu osłem lub jeleniem? Osioł jest głupi, a jeleń naiwny, dający się wykorzystywać. Boża logika nawet wśród symbolicznego postrzegania zwierząt okazuje się nie według naszej miary. Zawiera się to między innymi w nadziei, jaką wyraża prorok Habakuk: „Pan Bóg - moją siłą; uczyni nogi moje podobne nogom jelenia, wprowadzi mnie na wyżyny” (Ha 3, 19). To Bóg czyni nas silnymi, układa fundament pod naszymi stopami, który jest twardy jak skała, i umacnia nasze kroki (Ps 40, 3). Słowa Habakuka kojarzą mi się jeszcze z innym fragmentem, który pochodzi z Księgi Izajasza: „O jak są pełne wdzięku na górach nogi zwiastuna radosnej nowiny, który ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, który obwieszcza zbawienie, który mówi do Syjonu: «Twój Bóg zaczął królować»” (Iz 52, 7). Rzeczywiście trzeba być jeleniem, by w czasie wszechobecnej wojny mówić o pokoju, a ludziom, którzy żyją według tego świata, głosić zbawienie. Jednak szczęśliwe są nogi jelenia, który mówi o królowaniu Stwórcy, gdy wielu o Nim zapomniało. Podobnie w oczach ludzi głupotą będzie nadstawianie karku dla wiary. Bóg jednakże właśnie takich głupców wybiera, by dotrzeć do ludzi: „Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku” (Za 9, 9). Gdybyśmy bardziej nadawali się do tego, by zanieść Jezusa ludziom, to nie On byłby zwycięski, ale my. Św. Paweł ze swoją nędzną reputacją mordercy też jakoś specjalnie się nie nadawał do misji, do której został wybrany. Zdecydowanie lepiej był postrzegany, gdy z wysokości swojego wierzchowca patrzył na ludzi. Gdy Bóg pozbawił go tego, uczynił go małym, poniekąd głupim i naiwnym, ale mimo wszystko - szczęśliwym. Dzięki temu mógł z całym przekonaniem twierdzić, że było to dobre.

Katarzyna Kędzierska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej