Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-11-14 13:00:42

„Ecce Homo” - kim On jest?

Historia najbardziej znanego płótna Brata Alberta jest świetnym materiałem na scenariusz filmowy. Ale jeszcze bardziej fascynujące jest to, co artysta zawarł w swoim dziele, i co każdy może dzisiaj próbować odczytywać na swój sposób szukając odpowiedzi na pytanie: kim jest Jezus?

Najlepszym przewodnikiem w odkrywaniu znaczenia obrazu będzie dla nas towarzyszący nam od samego początku ks. abp Grzegorz Ryś, choć on sam zastrzega, że nie jest historykiem sztuki. Być może nawet szczególna specjalizacja w tym temacie mogłaby być przeszkodą w medytacji treści obrazu „Ecce Homo”, ale z drugiej strony pewna wrażliwość na sztukę i jej znajomość jest jednak niezbędna, aby w pełni docenić płótno Brata Alberta. I oczywiście abp Ryś nas tutaj nie zawodzi.

Chrystus Orant i Chrystus cierpiący
Zaczyna on od porównania obrazu „Ecce Homo” z krzyżem z San Damiano, z którego Pan Jezus przemówił do św. Franciszka, mówiąc mu: „Idź, odbuduj mój Kościół”. I zauważa Ks. Arcybiskup, że między tymi dwoma wizerunkami Jezusa jest przepaść polegająca na tym, że „Chrystus z San Damiano to nie jest Chrystus cierpiący. Chociaż jest na krzyżu, On nie tyle umiera, co się modli. Postawa Pana Jezusa na tym krzyżu jest postawą, którą już w starożytności nazwano postawą Oranta. (…) Chrystus pokazany jako kapłan, który modli się za Kościół zebrany u podnóża krzyża. W każdym razie Chrystus nie cierpi, Jego twarz jest pełna majestatu. A jeśli przypatrzeć się dokładnie temu przedstawieniu, to nad głową Pana Jezusa jest Jego drugie przedstawienie, jak wstępuje do nieba – w czerwonym kole. Niesie krzyż, ale niesie go jak berło, jak znak zwycięstwa. Z tego krzyża wstępuje w rzeczywistość boską. To jest moment triumfu, królowania, zwycięstwa, modlitwy za cały świat – ale nie moment cierpienia”.
To jest istotne wyjaśnienie, bo tak właśnie przedstawiano Jezusa przez wiele wieków. I dopiero właśnie od św. Franciszka, który był zafascynowany człowieczeństwem Chrystusa, zafascynowany Jego narodzeniem, Jego męką, stało się możliwe inne przedstawianie Jezusa. Jezusa cierpiącego. I taki franciszkański Chrystus cierpiący był Albertowi bliski, ale jest jednocześnie coś, co odróżnia „Ecce Homo” od innych powstałych w średniowieczu obrazów czy poliptyków z Chrystusem cierpiącym. Przede wszystkim Brat Albert usunął ze sceny wszystkich innych bohaterów dramatu. Nie ma Piłata, kapłanów, żołnierzy, ludu tak chętnie przedstawianych w średniowiecznych reprezentacjach. Ta samotność Jezusa na obrazie Brata Alberta zdaje się sugerować, że niekoniecznie chodzi tu o ów tragiczny piątek Jego śmierci. Ks. abp Ryś zastanawia się, czy być może Jezus nie jest tutaj przedstawiony w... wieczności.
Ale najważniejszą różnicę dostrzega abp Ryś w fakcie, że inne obrazy pokazują co Chrystusowi zrobiono, jak Go skrzywdzono, zmaltretowano. Natomiast gdy patrzymy na obraz Brata Alberta, to widzimy, kim Chrystus jest. Kim jest sam z siebie. Nie dlatego, że ludzie Go takim uczynili. On jest właśnie taki. Tam widzimy, co człowiek zrobił Bogu. Tu - odkrywamy, kim Bóg jest. Kim jest Chrystus”.
Ks. Ryś oczywiście podaje więcej argumentów za stwierdzeniem, że patrząc na obraz Brata Alberta pytamy, kim jest Bóg, kim jest Bóg w wieczności, a nie medytujemy tylko nad wydarzeniem historycznym, tak jak medytował człowiek średniowieczny, patrząc na przedstawienia sobie współczesne. Nie możemy tutaj przedstawić wszystkich tych argumentów, ale musimy pójść dalej i spróbować odpowiedzieć na to pytanie, wobec jakiego stawia nas obraz, bo też i w nim są odpowiedzi.

Serce i korona
Ksiądz Arcybiskup sugeruje dwie odpowiedzi. Według niego pierwszą, jaka się narzuca jest ta, której udzielił arcybiskup Szeptycki, ten sam, który tak bardzo chciał mieć obraz od brata Alberta: „Niech ksiądz patrzy! Niech ksiądz patrzy, co Brat Albert zrobił – to jest nowe, genialne przedstawienie Serca Bożego; tak jest ułożony płaszcz, czerwony płaszcz Chrystusa, że na piersi Chrystusa powstaje jedno wielkie serce” - powiedział do ks. Michalskiego kiedy razem oglądali obraz. Tak więc Bóg w wieczności, także objawiony w Chrystusie – Bóg w wieczności jest SERCEM, Miłością. Nie powinna nas dziwić ta odpowiedź, wszak odkrycie, że Bóg jest Miłością, tak naprawdę zmieniło myślenie Brata Alberta o sobie i o tym, co człowiek może robić. „Odkrył Boga jako Serce – no i „nie miał wyjścia”, musiał się stawać sercem. Jeśli chciał dalej konsekwentne ten obraz malować i przed nim się modlić, to Serce wzywało go do tego, by się stał sercem”.
Natomiast wskazówką do drugiej odpowiedzi na pytanie, kim jest Bóg w wieczności, jest korona cierniowa, która jest znakiem, jak dalece Bóg jest solidarny z każdym człowiekiem, i jak dalece jest solidarny z grzesznikiem. „Człowiek jest grzeszny, człowiek upadł i ciągle upada, ale Bóg jest kimś, kto nie pozwala człowiekowi zostać samemu w jego grzechu, Bóg mówi: twój grzech mnie obchodzi, jestem gotów brać konsekwencje twego grzechu na siebie. Bóg nie jest solidarny z grzechem, nie prowadzi żadnego dialogu z grzechem, ale z grzesznikiem jest solidarny – aż po wzięcie na siebie wszystkich konsekwencji grzechu”.
Ks. Arcybiskup podkreśla jeszcze dwa elementy a mianowicie białą suknię i czerwony płaszcz Jezusa na obrazie Brata Alberta. Te dwa kolory też są ważne: biały jest symbolem władzy kapłańskiej, a czerwony władzy królewskiej. Mamy Chrystusa, który jest kapłanem i królem. „Brat Albert zobaczył Chrystusa - Kapłana w tej scenie, bo Bóg jest też odwiecznie Kapłanem. Jest liturgia, która toczy się w niebie, my tylko w niej uczestniczymy tu na ziemi. Ile razy przychodzimy na Eucharystię, uczestniczymy w liturgii, która dzieje się w niebie. Chrystus składa siebie na ofiarę Ojcu – w niebie”.
A teraz już każdy z nas osobiście może zapatrzyć się na „Ecce Homo” i spróbować udzielić własnej odpowiedzi. 

Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej