Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-10-31 10:04:46

CUDOWNA REIMPLANTACJA

W XVII wieku, w Saragossie, ukazywała się lokalna gazeta „Aviso Historico”. W numerze z 4 czerwca 1640 roku zamieszczono w niej artykuł, który z miejsca przykuł uwagę całego miasta. Tekst opowiadał o tajemniczym zdarzeniu do jakiego doszło na miejscowym cmentarzu tuż przed Wielkanocą, która w 1640 roku przypadała 1 kwietnia.

Wyjaśnię może, że był to czas kiedy części ludzkiego ciała, traktowano z takim samym szacunkiem jak jego całość i kiedy dochodziło do utraty np. kończyny, była ona z szacunkiem grzebana na cmentarzu. Takiego swoistego pogrzebu części prawej nogi, a dokładniej rzecz ujmując niemal całego podudzia i stopy, dokonał w październiku 1637 roku praktykant medyczny Juan Lorenz Garcia. Wcześniej młodzieniec ten uczestniczył w zabiegu amputacji tej ogarniętej już gangreną i sczerniałej części kończyny, której dokonali w saragoskim Powszechnym i Królewskim Szpitalu Naszej Matki Łaskawej trzej cenieni medycy. Operowanym nieszczęśnikiem był syn rolników z  Calandy, liczący sobie ledwie 20 lat Miguel Pellicer. Nazywam Miguela nieszczęśnikiem, nie tylko z tego powodu, że w tak młodym wieku stracił nogę, ale także dlatego, że warunki w jakich przeprowadzono amputację musiały być dla niego prawdziwym horrorem. Jako znieczulenie Pellicer dostał tylko alkohol, bo ówczesna medycyna nie znała innych środków zaradczych. Krzyczał więc z bólu, ale wciąż wzywał imienia Maryi. Amputacji dokonywano przy użyciu skalpela i piły, a do kauteryzacji kikuta użyto rozpalonego żelaza. Jak podają siedemnastowieczne źródła, nogę odcięto na wysokości „czterech palców pod kolanem”. Nawiasem mówiąc, Pellicer trafił do szpitala w Saragossie ze szpitala w Walencji. W Castellon, pod Walencją mieszkał Jaime Blasco, wuj Miguela, u którego chłopak od pewnego czasu pracował. W lipcu 1637 roku młody Pellicer prowadził dwukołowy wóz pełen ziarna, ciągnięty przez dwa muły. Na jednych z tych mułów Miguel siedział i zmęczony pracą prawdopodobnie zasnął. W pewnym momencie ześlizgnął się z grzbietu zwierzęcia spadając wprost pod koła wozu. Jedno z kół przejechało przez jego nogę zamieniając w miazgę kość piszczelową. Ponieważ obrażenia były poważne Miguela odwieziono do szpitala do Walencji. Co ciekawe, do dziś zachował się w archiwach informacjao jego przyjęciu, a miało ono miejsce 3 sierpnia 1637 roku.

Stan nogi nie poprawiał się jednak i Miguel zadecydował, że należy zwrócić się o pomoc do uznanych lekarzy z Saragossy. Trwającą 50 dni podróż (ok. 300 km) odbył w ogromnym bólu i dodatkowo wycieńczających jego organizm upałach. Mimo, że dotarł do celu w bardzo złym stanie, nim zgłosił się do saragoskiego szpitala, kazał się zawieźć do słynnego sanktuarium maryjnego del Pilar, gdzie przystąpił do spowiedzi i przyjął Komunię Świętą. Wkrótce potem, jak już było powiedziane, zajęta gangreną noga została amputowana i pogrzebana na miejscowym cmentarzu. Lekarze orzekli, że Pellicer może opuścić szpital w marcu 1638 roku. Wyposażyli go także wówczas w drewnianą protezę i kule. Młody inwalida nie nadawał się już do pracy fizycznej, więc dostał oficjalnie pozwolenie na zbieranie datków, czyli bycie zawodowym żebrakiem. Miguel spędzał więc większość czasu przed bazyliką del Pilar w Saragossie i żebrał. Ciekawostką jest to, że jak donoszą źródła, był lubiany i otaczany opieką przez mieszkańców miasta. Każdego ranka uczestniczył we Mszy Świętej przed osławioną, cudowną figurą Matki Bożej stojącą na kolumnie El Pilar i codziennie prosił osoby obsługujące świątynię, o przyniesienie mu odrobiny oliwy z lamp, które paliły się wokół cudownej figury. Gdy ją otrzymywał  nacierał nią ranę po amputacji, która wciąż nie do końca chciała się zagoić, a którą dodatkowo rozdrażniała uciskająca kikut proteza. W marcu 1640 roku młody Pellicer postanowił opuścić Saragossę i wrócić do rodziców, do oddalonej od miasta o około 120 kilometrów wsi Calanda. Wkrótce po jego wyjeździe, z saragoskiego cmentarza, zniknęła amputowana część jego nogi. Został po niej tylko pusty dołek. Oczywiście, że jakiś bezecnik mógł ją wykopać i zabrać do jakichś bezbożnych celów, ale „problem” polegał na tym, że wykopana, odcięta i będąca zapewne już w stanie zaawansowanego rozkładu kończyna odnalazła się jako żywa i sprawnie funkcjonująca. Mało tego, jako ta, która… wróciła do właściciela. I by najmniej nie za sprawą jakiegoś hiszpańskiego, siedemnastowiecznego doktora Frankensteina. Choć w pierwszej chwili wszyscy podejrzewali, że amputowana noga po prostu odrosła, wkrótce dopatrzyli się – a zwłaszcza Miguel – że prawa łydka i stopa wcale nie są, że tak powiem, nowe. Widniały na nich znaki szczególne, które młodzieniec doskonale znał: ślad po tym jak w dzieciństwie ugryzł go pies, rana po zadrapaniu przez kolczasty krzak, niezbyt ładne miejsce po wycięciu czyraka i oczywiście wyraźna blizna po złamaniu przez koło wozu kości piszczelowej. Zatem noga nie mogła odrosnąć. Po prostu w jakiś niepojęty sposób amputowana jej część, wróciła na swoje miejsce. Przeniosła się do Calandy z cmentarza położonego w odległej o blisko 120 km Saragossie. Mimo tego, że powinna być całkowicie obumarła, w stanie zaawansowanego gnicia. Leżała przecież w ziemi ponad dwa lata. Już wiosną 1640 roku zapadła decyzja o wszczęciu procesu, zadaniem którego było wykazać czy nadzwyczajne ozdrowienie Miguela Juana Pellicera było faktycznie interwencją boską, czy może sprytnie ukartowanym oszustwem. Postępowanie przygotowano i prowadzono z pełnym prawniczym profesjonalizmem, co potwierdzają dzisiejsi historycy badający zachowane akta z procesu. Po jedenastu miesiącach procesu, 27 kwietnia 1641 roku arcybiskup Saragossy wydał dekret, w którym stwierdził, że przywrócenie amputowanej części prawej kończyny dolnej młodego Pellicera było wynikiem interwencji Bożej. 

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej