Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-10-02 16:52:03

Pogański prorok
W swej wędrówce Izraelici dotarli do potoku Zared. Następnie przeszli nad potok Arnon. On wyznaczał granicę pomiędzy krajem Moabitów i Amorytów. Podobnie, jak w Edomie, Mojżesz wyprawił posłów do króla Amorytów Sichona z prośbą o pozwolenie Hebrajczykom na przejście

Wystawił liczne wojsko, by zagrodzić drogę przechodzącym. Tym razem Izraelici podjęli walkę. Pokonali wroga i zajęli Cheszbon, stolicę kraju oraz okoliczne miasta, aż po rzekę Jabbok. Za tym zwycięstwem przyszło następne. Pokonano Oga, króla Baszanu. Izrael widział, że w starciu z przeciwnikami wspiera go Bóg. Przypominał mu o tym Mojżesz przekazując Boże słowa zagrzewające do walki i budzące odwagę w obliczu spotkania z nieprzyjacielem. Posłuszeństwo wydawało owoce zaś ci, którzy chcieli przemocą przeszkodzić ludowi Bożemu dojść do Ziemi Obiecanej musieli ze wstydem znosić smak klęski.
Oślica Balaama
Izrael stanął u progu Moabu. Na jego widok zadrżało serce króla Moabu Balaaka. Lękał się o własną ziemię i władzę. Był pełen strachu o swe bogactwa. Widząc zwycięstwa Hebrajczyków zdawał sobie sprawę z tego, iż nie dokonują się one tylko ludzką mocą. Dlatego sam postanowił odwołać się do sił ponadludzkich. Zgodnie ze zwyczajem starożytnych poprosił o pomoc wróżbitę Balaama. Obiecał mu sowite wynagrodzenie, jeśli tylko ten wypowie odpowiednie przekleństwo, które pozbawi Hebrajczyków ich siły. Był przekonany, że ów wieszczek przy pomocy zaklęcia potrafi zmienić bieg wydarzeń i położyć kres sukcesom Izraelitów. Liczył na swe bogactwa i uważał, że można za nie kupić swą przyszłość. Nie był jednak świadomy tego, iż przeciwstawia się samemu Bogu i Jego planom. Pogański wieszczek Balaam na blask srebra i złota, jakie miał otrzymać, był gotów wypowiedzieć każde przekleństwo. Wierzył w moc swego słowa, siłę złorzeczenia. Było mu obojętne przeciw komu je kierował, czyj los miał zniweczyć. Dla niego liczyło się tylko to, co otrzyma w zamian. Nie wiedział jednak, że swym postępowaniem wywołał gniew Boga. Bóg w chwili, gdy pogański wieszczek wyruszył spełnić swą obietnicę, skierował przeciw niemu swego anioła. Zaślepiony człowiek nie potrafił go dostrzec. Ale jego obecność odczuła oślica, na grzbiecie której podróżował. Zeszła z drogi na pole, a gdy Balaam bił ją, by wróciła na drogę, przyparła go do muru ocierając boleśnie nogę Balaama, zaś gdy anioł stanął w miejscu, skąd nie było odwrotu położyła się na ziemi. To dziwne zachowanie zwierzęcia zezłościło Balaama. Zaczął je bić. A wtedy oślica przemówiła. Czy były to słowa ludzkie, czy też może ów pogański wróżbita zaniepokojony dziwnym zachowaniem zwierzęcia odczytał przesłanie, jakie tą drogą kierował Bóg ku niemu? Poganie często wróżyli obserwując zachowanie zwierząt. Może Bóg posłużył się tą metodą, by dotrzeć do człowieka, którego uszy i serce były zamknięte na Jego słowo? To pozostanie tajemnica.
Spotkanie z aniołem Boga
Natomiast autor biblijny wolał włożyć w usta oślicy ludzkie słowa, by przypadkiem nie zachęcić swych rodaków do pogańskich praktyk. A pewnie przy tej okazji w ironiczny sposób pokazał, że są sytuacje, w których bezrozumne zwierze jest roztropniejsze od człowieka, który chlubi się przed innymi swym rozumem, a nie jest na tyle mądry, aby rozpoznać w świecie obecność Boga. Kresem tych wydarzeń było otwarcie oczu Balaama. Zobaczył anioła Boga. Przeraził się, bo jednocześnie zobaczył swój grzech. Wyznał go przed Bogiem. Chciał zawrócić z drogi, na jaką wszedł, zmienić swe postępowanie. Jednak anioł Pana nakazał mu iść dalej. Wezwał go jednak, by od tej pory milczał, a mówił jedynie tylko to, co on mu nakaże. Gdy Balaam doszedł na miejsce, zobaczył zbudowane ołtarze, złożone ofiary i Balaaka oczekującego, iż teraz przeklnie Izraela i położy kres jego istnieniu. Ale stało się inaczej. W czasie ofiary opanował go duch Boga. Zaczął wypowiadać słowa. Słyszący je Moabici bledli. Były to bowiem słowa błogosławieństwa. Balaak pomyślał, że znaleźli się w złym miejscu, pozbawionym mocy. Przeszli gdzie indziej. Ale tam usłyszał tylko, iż wobec mocy postanowień Boga wszelkie wróżby i zaklęcia są bezradne. Jeśli Bóg darzy kogoś błogosławieństwem, nikt nie może tego odwrócić. W takiej sytuacji Balaak próbował powstrzymać Balaama, by ten przynajmniej nie wypowiadał wobec Izraelitów słów błogosławieństwa. Ale daremnie. Nie dała też nic jeszcze jedna zmiana miejsca. Nie ono miało wpływ na Boga. Zagniewany król zagroził wieszczkowi, iż nie otrzyma on żadnej nagrody, ale złoto ani srebro nie miały już dla Balaama znaczenia. Jego wnętrze przenikało słowo Boga. Mówił o tym, co widział oczyma ciała, a jednocześnie zapowiadał to, co widział oczyma wiary. Opowiadał o potędze ludu zrodzonego z ufności położonej w Bogu, zapowiadał jego wielkie zwycięstwa odniesione przez przyszłego króla jednoczącego cały lud. Mówiąc o owym władcy dostrzegał jego przedziwne rysy. Mówił przecież o ziemskim królu, a jednocześnie zapowiadał Kogoś od niego o wiele większego. Widział przyszłą chwałę Izraela, a zarazem złamanie jarzma niewoli ludzkiego grzechu. Dostrzegał przedziwne światło podobne do blasku gwiazdy, które wydobędzie ludzi z ciemności. Sam doświadczył na sobie jego mocy. Spotkał Boga, Jego słowo, Jego potęgę, której nikt i nic nie jest w stanie się przeciwstawić. Cała magia, wróżbiarstwo jakim do tej pory się oddawał od tej chwili, wydały się mu bezsensownymi sprawami. Porzucił je i odszedł drogą, jaką wyznaczył mu Pan.
Czy i jak te wydarzenia dotarły do uszu Izraelitów i Mojżesza, to pozostanie tajemnicą. Wydaje się jednak, że tak musiało być, skoro wpisane zostały w historię ich wędrówki. Po raz kolejny doświadczyli oni potęgi Pana. A było to bardzo potrzebne doświadczenie. Na swej drodze napotykali kolejne ludy pogańskie, ich kapłanów, proroków i wróżbiarzy. Nie wiedzieli jeszcze, że bogowie pogan to ułuda. Stąd mogli obawiać się przekleństw i modlitw zanoszonych przez tych, którzy im służyli. Tymczasem to, co spotkało Balaama pokazywało im, że nikt i nic nie jest w stanie odwrócić błogosławieństwa, jakie wypowiedział nad nimi Bóg. Tym samym nie musieli się lękać pogańskich zaklęć. Wraz z Mojżeszem rozpoznali, że Bóg nie ma sobie równych.

Ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej