Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-10-02 16:48:11

KANARYJSKA KRÓLOWA WULKANÓW

Kanaryjska wyspa Lanzarote jest cudowna nie tylko z powodu swej naturalnej urody, ale również dlatego, że w XVII stuleciu została naznaczona przez cud.

Kanary to archipelag siedmiu górzystych wysp pochodzenia wulkanicznego, który należy do Hiszpanii. Są aktywne wulkanicznie, w związku z czym ich duże powierzchnie pokryte są jałowymi polami wulkanicznymi i świeżym wulkanicznym pyłem. W 1312 roku Wyspy Kanaryjskie odkrył ponownie dla Europy genueński kupiec Lancelotto Manocello, który podróżował wzdłuż północnych wybrzeży Afryki. Jedna z wysp została nazwana od jego imienia wyspą Lanzarote. Lancelotto dotarłszy do Wysp Kanaryjskich pozostał na nich aż przez dwadzieścia lat handlując z miejscową ludnością. Na przełomie XIV i XV wieku o Kanarach zrobiło się w Europie głośno w związku z czym organizowano na nie wiele wypraw nie tylko handlowych i eksploatacyjnych, ale również ewangelizacyjnych. W 1477 roku prawo do wysp i ich podboju zostało wykupione przez hiszpańskich królów katolickich – Izabelę i Ferdynanda i tak pozostały pod zwierzchnictwem Hiszpanii do dziś. Na przełomie XVII i XVIII wieku Kanary dotknął duży kryzys ekonomiczny, w związku z czym wielu mieszkańców archipelagu decydowało się na emigrację, a nie długo po nim na wyspie Lanzarote miała miejsce erupcja wulkanu. Między 1730 a 1736 rokiem, na wyspie Lanzarote odnotowano największe w jej historii erupcje wulkanu. Wskutek serii wybuchów lawa pokryła ¼ terytorium wyspy, w tym pola najżyźniejszej gleby i jedenaście wiosek (ok. 420 gospodarstw). „Pod koniec czerwca 1731, wszystkie zachodnie plaże i brzegi pokryte były ogromną liczbą martwych ryb wszystkich gatunków - niektórych z nich wyspiarze nigdy wcześniej nawet nie widzieli - zapisał w swym dzienniku ksiądz Andreas L. Curbelo, proboszcz z Yaiza na Lanzarote, naoczny świadek i kronikarz kataklizmu. - W północno-zachodniej części Lanzarote, widoczny był z Yaiza, wielki słup ognia i dymu buchający wśród huków erupcji. W październiku i listopadzie miały miejsce dalsze wybuchy. Rośnie strach o wyspę”. W innym miejscu ks. Andreas pisze następująco: „Na Boże Narodzenie, 1731, cała wyspa drży o wiele silniej  niż kiedykolwiek przedtem. 28 grudnia, strumień lawy chlusnął na nowo w kierunku Jaritas. Wioski San Juan Bautistas i kaplica koło Yaiza są zniszczone i spalone”. Zapisy ks. Curbelo, które dziś stanowią bezcenne źródło nie tylko dla geologów i badaczy wulkanów, ale także dla historyków, można by przytaczać długo. Ja jednak, próbując dać Czytelnikowi posmakować grozy tamtej sytuacji, zacytuję tylko jeszcze jeden fragment. „4 czerwca 1736 roku, miała miejsce ogromna zapaść gruntów, która otworzyła trzy nowe kratery. Wydobywają się z nich gwałtowne płonienie. Mają miejsce duże wstrząsy. Miejscowa ludność jest przerażona. Kolejny wybuch nastąpił w pobliżu Timanfaya. Pojawiły się kolejne otwory i rzeki lawy spływały do ​​morza. Następny buchający ogniem stożek pojawił się wśród ruin Maretas, a potem w Santa Catalina. Kratery otwarte na zboczu góry, niedaleko Maso wyrzucają się białe opary, których nigdy wcześniej nie widziano”. Na koniec dodam, że według zapisów ks. Andreasa nie było ofiar w ludziach. Mieszkańcy Lanzarote odpowiednio szybko i sprawnie potrafili ewakuować się z niebezpiecznych rejonów. W roku 1736 mieszkańcy wioski Vegueta pod wodzą lokalnego księdza ze zgromadzenia franciszkanów, ruszyli w kierunku Montana Guigan by tam, w obliczu nadciągającego kolejnego wybuchu wulkanu, błagać Boga o ocalenie. W czasie modlitw obiecali Najwyższemu, że jeśli odpowie na ich prośby, oni, w podzięce wybudują kaplicę. Lawa spływała w ich kierunku budząc grozę, a wtedy jeden z uczestniczących w modłach mężczyzn wpadł na pomysł by chwycić krzyż  i przebić nim zbliżający się do niech żarzący jęzor. Wbity w magmę krzyż zaraz potem zapalił się, ale lawa niemal błyskawicznie zastygła. Zatrzymała się. Mieszkańcy Veguety zdarzenie to uznali za pomyślny zwiastun i pełni nadziei wrócili do wioski. Następnego dnia ujrzeli jak płynąca lawa omija ich siedlisko. Cieszyli się tak bardzo, że z radości całkiem zapomnieli o obietnicy złożonej Bogu. Ile czasu minęło od dnia, w którym przebity krzyżem jęzor lawy, nie ośmielił się posunąć do przodu? Trudno powiedzieć. W każdym razie, jakiś czas później, młodziutka córka małżonków, którzy w 1736 roku byli świadkiem ocalenia Veguety od skutków erupcji, pasąc kozy zobaczyła przed sobą piękną kobietę ubraną w żałobne szaty. Ich barwa przywodziła na myśl przygnębiający pól zastygłej lawy. „Powiedz swoim rodzicom by dochowali obietnicy złożonej Bogu. Inaczej wróci nieszczęście” - powiedziała Nieznajoma. Zdumiona dziewczyna pobiegła do domu i przekazała matce i ojcu słowa tajemniczej Nieznajomej. Jednak nikt z Vegueta nie potraktował jej opowieści poważnie. Kilka dni później, gdy pasterka znów pasła kozy w tym samym miejscu, Piękność w żałobie wróciła. Dziewczyna chciała wyjaśnić tajemniczej Pani, że nie udało się jej przekonać nikogo do dochowania obietnicy, ale Ta doskonale wiedziała, co pasterka chce jej powiedzieć. Zbliżyła się do niej, położyła dłonie na jej ramionach i zapewniła, że teraz w Vegueta uwierzą już jej słowom. Dziewczyna, której imienia nie znamy, wróciła do wioski i nie mogła zrozumieć, dlaczego wszyscy na jej widok klękają. Ale ktoś jej w końcu wyjaśnił, że na jej ramionach połyskują odciśnięte ślady dłoni. Mieszkańcy Vegueta nie mieli wątpliwości, że dziewczyna rozmawiała z Matką Chrystusa. Zakasali rękawy i wzięli się za budowę. Kaplica stanęła po dziesięciu latach. Dziś jest ona wielkim kanaryjskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, patronki Lanzarote, zwanej przez Kanaryjczyków Królową Wulkanów. Kończąc, wspomnę tylko, że od czasów słynnego cudu z zatrzymaniem lawy, wybuch wulkanu na kanaryjskiej Lanzarote miał miejsce jeszcze tylko raz: w roku 1824 i był zdecydowanie mniej niszczycielski.

Tekst Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej