Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-14 12:51:45

32 dni walki

Bateria nr 31 im. Heliodora Laskowskiego była nie tylko najpotężniejsza na Półwyspie Helskim, ale i w całej przedwojennej Polsce. We wrześniu 1939 roku broniła cypla przez 32 dni, dłużej niż trwały walki o Warszawę, czy Modlin.

Kiedy teraz trafia się do Helu na końcu Półwyspu Helskiego, wchodząc w porastający go las, nie sposób nie zauważyć tego, co pozostało po baterii „cyplowej”. To spotkanie z Polską, która walczyła o wolność. Jakiś czas temu opiekę nad kilkoma historycznymi obiektami związanymi z baterią Laskowskiego objęło stowarzyszenie „Alternatywny Cypel”. To obok helskiego Muzeum Obrony Wybrzeża i pomnika obrońców Helu znak, że są ludzie świadomi odpowiedzialności za pamięć o ważnych wydarzeniach dla Polski. To właśnie od jego członków dowiedzieliśmy się o bohaterskiej obronie cypla i trafiliśmy na wystawę o Alfonsie Malickim i na jego wspomnienia, o których za chwilę. Najpierw jednak parę słów o Heliodorze Laskowskim i Rejonie Umocnionym Hel.

Na skraju cypla
Baterię nr 31 im. Heliodora Laskowskiego na Helu, jedyną taką w przedwojennej Polsce, tworzyły cztery armaty Boforsa wz. 30 o kalibrze 152,4 mm, które ustawiono na potężnych żelbetowych stanowiskach na skraju cypla Półwyspu Helskiego i nazywano baterią cyplową. Dlaczego najważniejsza przedwojenna polska bateria nosiła imię Laskowskiego? W helskim Muzeum Obrony Wybrzeża można dowiedzieć się, że „Heliodor Laskowski skończył studia wojskowe jako inżynier artylerii morskiej we francuskich wyższych szkołach wojskowych. Mimo młodego wieku, dzięki wiedzy i pracowitości, został jako kapitan marynarki szefem służby Artylerii i Uzbrojenia w Kierownictwie Marynarki Wojennej RP. Po wyzwoleniu Polski w 1918 roku artyleria nadbrzeżna naszego kraju praktycznie nie istniała. Laskowski udowadniał, że trzeba stworzyć na Helu silnie uzbrojoną bazę lądową, pod której skrzydła będą mogły się schronić jednostki floty w razie potrzeby remontu, zaopatrzenia lub innych problemów. To on uznał proponowany sprzęt francuski za przestarzały, przełamał monopol Francji na dostawy uzbrojenia i to dzięki jego staraniom Marynarka Wojenna RP zawarła w 1933 roku umowę na dostawę czterech armat szwedzkiej firmy Bofors wz. 30 kalibru 152,4 mm z terminem realizacji 26 miesięcy”. Armaty trafiły na cypel w 1935 roku, transportu dokonano w tajemnicy - niemiecki wywiad aż do poddania się Helu nie znał ilości i lokalizacji dział. Tymczasem ze względu na ciężką chorobę nerek Henryk Laskowski wyjechał na kurację klimatyczną do Egiptu, gdzie zmarł 12 kwietnia 1936 roku w wieku 38 lat. Wtedy na wniosek kolegów i przyjaciół dowódca Marynarki Wojennej kontradmirał Jerzy Świrski nadał w styczniu 1937 roku 31. Baterii Artylerii Nadbrzeżnej na cyplu imię Heliodora Laskowskiego, uznając w ten sposób zasługi tego wybitnego oficera. Pod koniec 1938 roku wtedy jeszcze kapitan marynarki, teraz komandor Zbigniew Przybyszewski został mianowany dowódcą baterii Laskowskiego. Dodam jeszcze, że od 1936 roku na Mierzei Helskiej utworzono Rejon Umocniony Hel. Wcześniej wybudowano port Marynarki Wojennej RP w Helu i nie tylko, zahamowano rozwój turystyki na końcu cypla, wprowadzono wojskowy zakaz wznoszenia budowli cywilnych bez zgody władz wojskowych i ograniczono swobodę ruchu turystycznego.

Z ręką na temblaku
Lato 1939 roku było czasem powiększenia stanu baterii dowodzonej przez kpt. Przybyszewskiego. Wtedy miała ona za zadanie zwalczać wrogie jednostki floty i wspierać obronę przeciwdesantową i przeciwlotniczą półwyspu i musiała liczyć wyłącznie na własne siły. Kiedy 1 września 1939 roku Niemcy rozpoczęli II wojnę światową atakiem na Polskę, sporą cześć ciężaru obrony cypla przejęła natychmiast bateria Laskowskiego, nie dopuszczając w pobliże lepiej uzbrojonych okrętów niemieckich. Już 3 września miał miejsce pojedynek artyleryjski, w którym polskie pociski trafiły działa niszczyciela Leberecht Maass. Przez wiele dni bateria Laskowskiego toczyła pojedynki artyleryjskie, przede wszystkim z pancernikami Schleswig-Holstein i Schlessien. Niestety pod koniec września niemiecki pocisk trafił w platformę działa nr 3, zginęło wtedy dwóch marynarzy i kilku zostało rannych. Kolejny pocisk unieruchomił czasowo działo nr 1, a jeden z odłamków ranił kierującego ogniem kpt. Przybyszewskiego. Pozostałe działa z Helu trafiły w niemiecki pancernik i w końcu okręty nieprzyjaciela wycofały się poza zasięg polskiej baterii. Uszkodzone działa baterii Laskowskiego udało się uruchomić, a rannego dowódcę zastąpił kpt. Bohdan Mańkowski. Jednak kpt. Przybyszewski długo nie wytrzymał w szpitalu, 28 września wbrew zaleceniom lekarzy wrócił z ręką na temblaku, by dowodzić baterią. Marynarze wiedzieli o szybkim postępie wojsk niemieckich w Polsce, o przypadkach rebelii i buntów na Helu, ale dzięki szkoleniu Kapitana i jego przykładowi mobilizowali się w trudnych warunkach i do końca zachowali pełną zdolność operacyjną baterii.

Bronią w morze
Dopiero kiedy poddały się Modlin i Warszawa na Helu zdecydowano o kapitulacji. Załoga baterii cyplowej rozpoczęła niszczenie swoich stanowisk, spalono szyfry, akta i dokumenty. Kpt. Przybyszewski zapisał: „2 X wpłynęły do portu okręty niemieckie, załoga przed odmarszem do niewoli odśpiewała hymn narodowy”. Jak wspominał bosman Pawlikowski: „Wkrótce nadjechali samochodami niemieccy oficerowie, wysiedli, zbliżyli się do dowódcy, oficer niemiecki zasalutował i wyjął papierośnicę częstując kapitana papierosem, ten jednak energicznie odmówił, co nam się bardzo podobało”. Niemiec nakazał zdanie broni. „Wtedy Zbigniew Przybyszewski pobladł. Z zaciśniętymi wargami wystąpił z szeregu. Niewprawnie manewrując jedyną zdrową ręką odpiął kordzik. Niemiec wyciągnął rękę, by go odebrać. Ale ranny obojętnie minął krzykacza. Podszedł do krawędzi nadbrzeża, tam gdzie lśniły wilgocią żelazne łby cumowniczych polerów i z rozmachem cisnął broń w morze”, tak opisał reakcję Przybyszewskiego Franciszek Fenikowski. W czasie II wojny światowej ten odważny oficer więziony był w trzech oflagach i z ostatniego dwukrotnie próbował uciec. Po wojnie wrócił do Polski, awansował na komandora porucznika. Niestety został aresztowany przez wojskową bezpiekę, czyli Główny Zarząd Informacji. W sfingowanym procesje pod zarzutem działalności szpiegowskiej siedmiu oficerów skazano wtedy na karę śmierci lub dożywotnie więzienie. Zbigniewa Przybyszewskiego zamordowano strzałem w tył głowy 16 września 1952 roku. Wprawdzie zrehabilitowano go w 1956 roku, ale rodzinie nigdy nie powiedziano, gdzie został pochowany. Dopiero niedawno jego ciało znaleziono w kwaterze na warszawskiej Łączce. Dodam jeszcze, że kmdr Zbigniew Przybyszewski został patronem Muzeum Obrony Wybrzeża w Helu.

Przeżyłem obronę
Wojnę na cyplu przeżył też bohater wystawy „Alfons Malicki - A jednak przeżyłem i żyję! - Wojenne kroniki Obrońcy Helu”, którą na stanowisku ogniowym nr 2 Baterii im. Heliodora Laskowskiego przygotował „Alternatywny cypel”. To opis okrucieństwa wojny, bohaterstwa żołnierzy, zwątpienia, strachu i bólu rozłąki. „Zadaniem naszej 22. baterii przeciwlotniczej była obrona portu wojennego na Helu. Z tej przyczyny była ona usytuowana bardzo blisko niego - około 1 km na zachód nad zatoką. Po bitwie morsko - lotniczej 1 września 1939 roku dwa nasze największe okręty Gryf i Wicher zakotwiczyły w porcie helskim, by wzmocnić obronę artyleryjską półwyspu. Rano, ok. godz. 6 oba okręty stoczyły pomyślną bitwę z dwoma niszczycielami niemieckimi” - zapisał Malicki. Niestety 3 września oba zostały zatopione przez niemieckie samoloty. W czasie obrony Helu najbardziej deprymujący był dla niego ostrzał ciężkiej artylerii okrętowej. „Gdy Niemcy rozprawili się z Westerplatte i z Kępą Oksywską cały ogień potężnych dział skierowali na Hel. Serce mi drżało jak gonionego zająca, otaczanego zewsząd przez zgraję rozwścieczonych psów” - wspominał. Po kapitulacji Alfons Malicki trafił do obozów jenieckich, gdzie spędził pięć lat. Po wojnie powrócił do Polski.

Polak czy Niemiec?
We wrześniu 1939 roku dowódcą obrony polskiego wybrzeża był admirał Józef Unrug. To on wydał rozkaz kapitulacji przed przeważającymi siłami niemieckimi 2 października, jako jeden z ostatnich dowódców na polskiej ziemi. Z racji jego niemieckich korzeni i doświadczenia Niemcy zaproponowali mu przejście na służbę do Kriegsmarine, ale on wybrał obóz jeniecki. Niemcy doskonale wiedzieli, że ojciec Unruga był pruskim generałem, arystokratą widywanym w otoczeniu Cesarza Wilhelma. Jednak Tadeusz Unrug pamiętał o swoim polskim pochodzeniu i to on nauczył syna języka przodków. Matka nie znała języka polskiego. Po wojnie prusko - francuskiej w 1870 roku Generał odszedł ze służby i zamieszkał w majątku Sielec na Pomorzu. Józef wstąpił do niemieckiej szkoły marynarki wojennej, a w przyszłości stał się tym, który od podstaw budował infrastrukturę polskiego wybrzeża i kształtował ludzi do służby na morzu. Wiosną 1919 roku Józef Unrug, były kapitan-lejtnant marynarki niemieckiej, zgłosił się do służby w polskiej marynarce wojennej, która nie miała wtedy okrętów, portu ani załóg. Na stanowisko dowódcy Obrony Wybrzeża powołano go w 1938 roku. W 1939 roku, mimo skierowania do brytyjskich portów trzech spośród czterech polskich niszczycieli, znakomicie dowodził obroną wybrzeża. Po kapitulacji chociaż biegle mówił w języku niemieckim z Niemcami kontaktował się tylko przez tłumacza, używał tylko języka polskiego. Niemcy starali się różnymi sposobami skłonić Admirała do podpisania listy UrDeutscha, nie udało się. Niemieckiej rodzinie, która go odwiedziła powiedział, że 1 września 1939 roku zapomniał jak się mówi po niemiecku. Po II wojnie światowej został zmuszony do emigracji, zmarł we Francji w 1973 roku w wieku 88 lat. Teraz po latach ma zostać pochowany na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni, tak jak pragnął. Dopiero teraz, bo Admirał chciał znaleźć się na polskiej ziemi tylko wtedy, gdy zostaną uhonorowani także jego podwładni z czasów obrony Helu, niewinnie skazani i zabici w czasach PRL: Zbigniew Przybyszewski, Jerzy Staniewicz i Stanisław Mieszkowski. Niedawno odnaleziono ich ciała na Łączce na warszawskich Powązkach.

Działa giganty
Po kapitulacji Niemcy wykorzystali polskie umocnienia na Helu i zbudowali stałe stanowiska artylerii nadbrzeżnej. Tworzyły ją stanowiska artyleryjskie z potężnymi działami 406 mm, schrony typu ciężkiego, magazyny amunicyjne i 9-kondygnacyjna wieża kierowania ogniem. Dodam, że lufy tych niemieckich dział gigantów mierzyły 21,1 m. Standardowe pociski ważyły 1030 kg i miały zasięg 42,8 km. Lżejsze pociski typu Adolfgranate o masie 600 kg miały zasięg aż 56 km. Baterię nazwano Schleswig-Holstein na cześć pancernika, który atakiem na Westerplatte rozpoczął II wojnę światową. Stanowiska baterii Schleswig-Holstein wykorzystano po wojnie i utworzono Muzeum Obrony Wybrzeża.
Teraz dzięki stowarzyszeniu „Alternatywny Cypel” odremontowano także niektóre wnętrza obiektów militarnych na cyplu helskim. W bunkrze schronu załogowego 13. Baterii Artylerii Stałej w ekspozycji „Makabra XX wieku” pokazano, czym jest i z jakimi konsekwencjami wiąże się wojna. Natomiast „Morskie Tajemnice” przygotowano we wnętrzach stanowiska ogniowego nr 3 baterii Laskowskiego. Ekspozycja ukazuje m.in. historię badań oceanograficznych, rybołówstwo, stan środowiska morskiego i sposoby jego ochrony. Można zobaczyć również makietę portu helskiego z początku lat 30. XX wieku, czy kajutę szypra. Wszystko po to, by pamiętać o historii Helu i jego obrońcach.

Tekst i zdjęcia Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej