Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-09-12 10:09:08

Bóg jest zadowolony?
(13 września 1917)

Czytając Ewangelię z ogromną łatwością możemy dostrzec, że Jezusowi zawsze towarzyszyły rzesze ludzi. Gdziekolwiek by się nie udał, w jakimkolwiek miejscu nie zjawił, tam zawsze gromadziły się tłumy - głodne Słowa Bożego, poranione, zmęczone życiem, oczekujące cudu i pocieszenia.

Nie inaczej jest dzisiaj, dwa tysiące lat później. Tam, gdzie możemy doświadczyć żywego Boga, czy - mówiąc bardzo potocznie - „złapać Pana Boga za nogi”, zawsze są obecni - bardzo licznie - ludzie.
Tak też było w Fatimie. Na piąte spotkanie pastuszków z Maryją, we wrześniu 1917 roku, do wioski przybywa już ponad 25 tysięcy ludzi. Siostra Łucja po latach tak wspomina ten dzień: „kiedy teraz czytam w Nowym Testamencie o tych cudownych scenach, które się zdarzały w Palestynie, kiedy Pan Jezus przechodził, przypominam sobie te, które jako dziecko mogłam przeżyć na ścieżkach i ulicach Fatimy”.
Dzieci, podążając w kierunku skalnego dębu, na którym ukazywała się Matka Boża, musiały „zmierzyć się” z napierającym zewsząd tłumem ludzi. Pielgrzymi pragnęli tylko przedstawić prośby, by wizjonerzy wypowiedzieli je wobec Maryi. Z każdej strony dało się słyszeć o biedzie i nieszczęściach, w różnym stopniu dotykających zgromadzonych wiernych: „proście Matkę Bożą, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę; niech wyleczy moje niewidome dziecko; a znowu inny: a moje jest głuche, i znowu inny: niech mi nawróci grzesznika; niech mnie uzdrowi z gruźlicy” .

Równość wobec Boga
Komentując wrześniowe objawienie, Łucja dos Santos zwraca uwagę na jedną rzecz - do Fatimy przybyli ludzie różnych stanów i pozycji społecznych. Jednakowo zgromadzili się ludzie bogaci i biedni. Dlaczego jest to takie szczególne? Ponieważ przed stu laty było to nie do pomyślenia. Biedni i bogaci to dwa różne światy, hermetycznie zamknięte, nie funkcjonujące razem. A jednak Bóg potrafi jednoczyć! Sprawia, że ludzie mogą tworzyć jedność, współistnieć ponad podziałami czy różnicami.
Obraz „wspólnoty” fatimskiej staje się dla nas, po stu latach, niezwykle wymowny i istotny. Doświadczamy dziś wiele niesprawiedliwości. Coraz bardziej dają się zauważyć i odczuć liczne nierówności społeczne w wielu sferach życia. Widzimy „bogatych”, którzy mogą więcej i „biednych”, pozbawionych praktycznie wszystkiego. Ale z wrześniowego objawienia płynie dla nas dobra nowina. Obnaża kruchość pieniądza, za który wszystkiego nie kupimy. I to właśnie tam, gdzie kończą się możliwości pieniędzy, gdzie nawet najlepsze znajomości i wpływy zdają się nie mieć żadnego znaczenia, tam otwiera się przestrzeń działania Boga. Wobec Stwórcy wszyscy jesteśmy równi, mamy te same szanse. Dla Niego nie liczy się to, co posiadamy i ile zgromadziliśmy, ale najistotniejsze jest nasze serce. Królestwo Boga rządzi się innymi prawami - to miejsce sprawiedliwości, pokoju, miłości, szacunku, gdzie każdy znajdzie swoje miejsce, zostanie przyjęty i wysłuchany.

Wskazania Matki
Po tym, jak pastuszkowie - z ogromnymi trudnościami - dotarli na miejsce objawień, zaczęli odmawiać Różaniec. W modlitwie wzięli udział również zgromadzeni wierni. Następnie, tak jak w poprzednich miesiącach, zjawiła się Matka Boża i rozpoczęła rozmowę:
- Odmawiajcie w dalszym ciągu Różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również nasz Pan, Matka Boża Bolesna i z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia.
- Polecono mi, żebym Panią prosiła o wiele rzeczy: o uzdrowienie pewnego chorego i jednego głuchoniemego.
- Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.
Omawiając wrześniowe spotkanie wizjonerów z Maryją, chciałbym zatrzymać się nad słowami Pięknej Pani, w których zwraca się do dzieci z prośbą o zaprzestanie noszenia sznura pokutnego w ciągu nocy (jego zadaniem było ranienie ciała, zadawanie bólu). Pastuszkowie bardzo poważnie potraktowali wezwanie Matki Bożej do pokuty i ofiarowania cierpienia. Szukali wszelkich możliwych sposobów, aby wynagradzać Bogu za grzechy ludzi. Oddawali nie tylko to, co niósł powszedni dzień, ale chcieli dać Panu znacznie więcej. Nie zatrzymywali się na tym, co konieczne, ale pragnęli jednego - dać Bogu więcej, jak najwięcej.

Duchowość powierzchowna
Z tego krótkiego objawienia wyłania się dla nas obraz dwóch rodzajów duchowości. Możemy je nazwać: minimum i maksimum. Duchowość minimum polega na ofiarowaniu Bogu tylko codziennych trudności, cierpień, niepowodzeń, ogranicza się tylko do tego, co jest „w zasięgu ręki” i nic poza tym. Łucja, Franciszek i Hiacynta wybrali duchowość maksimum, a więc robili wszystko, by dać Stwórcy wszystko, co możliwe.
Warto w kontekście omawianego zagadnienia spojrzeć na swoje życie i przyjrzeć się duchowości praktykowanej przez nas. Ile dajemy od siebie Bogu? Czy chcę i staram się poświęcić Panu maksymalnie, czy też ograniczam się tylko do tego, co konieczne?
Z przykrością musimy stwierdzić, że dla wielu z nas, chrześcijaństwo stało się tylko dodatkiem do życia, jest jednym z wielu elementów i to wcale nie najważniejszych. Wiara chrześcijańska stała się formą tradycji odziedziczonej po dziadkach i rodzicach, zwyczajem - podobnie, jak karp na wigilijnym stole. Takie wnioski można wysunąć z prostej obserwacji - „wyznawana” wiara nie zmienia naszego życia.
Dla ogromnej grupy, znakiem potwierdzającym trwanie w wierze jest codzienny pacierz, niedzielna Eucharystia i spowiedź (bardzo często tylko dwa razy do roku). I uważamy, że to wystarczy. Co więcej, bardzo często usprawiedliwiamy samych siebie notorycznym brakiem czasu, pracą, czy innymi wymówkami. Ale to najczęściej tylko przykrywka do tego, by nie powiedzieć wprost, że mi się nie chce.
Kolejny element dystansowania się od Boga to tłumaczenie polegające na wmawianiu sobie, że przecież nie mam sobie nic do zarzucenia: „nikogo nie zabiłem, nikogo nie skrzywdziłem, nikogo nie okradłem, żyję przyzwoicie”. Nie chcemy zajrzeć w głąb własnego serca, dokonać gruntownego przeglądu własnego życia, bo czasem moglibyśmy się porządnie przerazić. Taka postawa jest oznaką letniości. A ten pozorny spokój to być może sygnał, że zły duch ma nas w garści. Największa walka toczy się zawsze tam, gdzie są rzeczy najcenniejsze. Podobnie dla szatana. Zacięte bitwy toczy o osoby, żyjące niezwykle blisko Boga. Ogromne zło, przeciwności i pokusy pojawiają się równolegle z niezwykłym dobrem i łaską w życiu człowieka wierzącego.

Duchowość na maxa
Wrześniowe objawienie Matki Bożej jest zaproszeniem do więcej. Byśmy nie ograniczali się w życiu chrześcijańskim do tego, co konieczne, ale chcieli dać Bogu więcej. Więcej modlitwy, Słowa Bożego. To zachęta do częstszego i dokładniejszego przyglądania się własnemu sercu i życiu, przystępowania do sakramentu pokuty i karmienia się Eucharystią. To wezwanie do tego, by więcej codziennych trudów, cierpienia, których nikomu z nas nie brakuje, ofiarować Bogu, łącząc z miłością do Niego i wynagradzać za grzechy ludzi.
Jako chrześcijanie mamy najpierw budować królestwo Boże, sprowadzać Boże prawa na ziemię i wcielać je w swoje życie oraz życie innych. To nasze być albo nie być. Z wiarą jest jak z ogniskiem. Im więcej drewna, tym większy żar i światło ognia. Ale istnieje niebezpieczeństwo wygaśnięcia, kiedy nikt nie będzie dokładał do ogniska. Karl Rahner, jeden z największym teologów ubiegłego wieku, powiedział kiedyś, że chrześcijanin XXI wieku albo będzie mistykiem albo nie będzie go wcale. Współczesny chrześcijanin musi zatem żyć w głębokiej i zażyłej więzi z Jezusem Chrystusem. W przeciwnym razie „wyginie”, jak dinozaury.
Jesteśmy dziś odpowiedzialni za przyszłość wiary, za jej przekaz kolejnym pokoleniom. Każdy z nas, bez wyjątku. Do tego zobowiązuje nas chrzest i bierzmowanie. Co przekażemy naszym dzieciom i wnukom? Wspomnienia o historii chrześcijaństwa w Polsce i Europie? Czy może żywą i głęboką wiarę w Jezusa Chrystusa?    

ks. Dariusz Kuliński

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej