Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-08-10 10:15:44

Słowo Boże na każdy dzień

XIX Niedziela Zwykła 13 sierpnia
1 Krl 19,9a.11-13a; Ps 85(84); Rz 9,1-5; Mt 14,22-33

Poniedziałek, 14 sierpnia
Pwt 10, 12-22; Ps 147B; Mt 17, 22-27

Wtorek, 15 sierpnia
1Krn 15, 3-4.15-16.; 16, 1-2; Ps 132; 1 Kor 15, 54-57; Łk 11, 27-28

Środa, 16 sierpnia
Pwt 34, 1-12; Ps 66; Mt 18, 15-20

Czwartek, 17 sierpnia
Joz 3, 7-10a. 11. 13-17; Ps 114; Mt 18, 21 - 19, 1

Piątek, 18 sierpnia
Joz 24, 1-13; Ps 136; Mt 19, 3-12

Sobota, 19 sierpnia
Joz 24, 14-29; Ps 16; Mt 19, 13-15

Z Pierwszej Księgi Królewskiej

Gdy Eliasz przyszedł do Bożej góry Horeb, wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: «Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana!» A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty.

Z Księgi Psalmów

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.
Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie
dla tych, którzy się Go boją,
i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Łaska i wierność spotkają się z sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Wierność z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc.
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość,
a śladami Jego kroków zbawienie.

Z Listu do Rzymian
Bracia: Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, potwierdza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że w sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami. Są to Izraelici, do których należą przybrane synostwo i chwała, przymierza i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice. Do nich należą praojcowie, z nich również jest Chrystus według ciała, który jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki. Amen.

Z Ewangelii wg św. Mateusza

Jezus chodzi po jeziorze

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa,
i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!». Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!». Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?». Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Komentarz do Ewangelii

Moc milczenia

Bóg chce się spotykać z ludźmi. Ale nie chodzi o jakieś takie przelotne, nic nie znaczące spotkanie: chodzi o spotkanie, które sprawia, że człowiek staje się mieszkaniem Boga, a życie człowieka staje się życiem Boga („Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” - Ga 2, 20). Takie jest pragnienie Boga! Jednak to pragnienie Boga nie wystarczy, aby doszło do spotkania, które zmienia życie człowieka. Przypomnijmy sobie scenę ukrzyżowania Jezusa: dwóch łotrów ma możliwość spotkać się z Jezusem i to spotkanie może ich uratować (Łk 23, 39-43). Ale tylko jeden z nich tak spotyka się z Jezusem, że usłyszał: „Zapewniam Cię: Dzisiaj ze Mną będziesz w raju” (Łk 23, 43). Pragnienie Boga ma się więc spotkać z pragnieniem człowieka. Wtedy nastąpi to wyjątkowe spotkanie. Dzisiejsza liturgia Słowa zwraca nam uwagę na jeszcze jeden, bardzo ważny warunek, który ma być spełniony, aby człowiek mógł otworzyć się na Boga i z Nim się spotkać: to cisza, milczenie! Bóg chce się spotkać z Eliaszem, wybiera więc odpowiedni czas i miejsce; ważne są jednak także okoliczności: „Oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem, ale Pana nie było w wichurze. A po wichurze – trzęsienie ziemi: Pana nie było w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pana nie było w ogniu. A po tym ogniu – szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał... wyszedł i stanął” (1Krl 19, 11-13). Bóg spotkał się z Eliaszem. I Ewangelia: „... wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym»” (Mt 14, 32-33). „Żaden prorok nigdy nie spotkał Boga, nie wycofując się w samotność i milczenie. Mojżesz, Eliasz i Jan Chrzciciel spotkali Boga w wielkiej ciszy pustyni. Dzisiaj mnisi także szukają Boga w samotności i ciszy. Nie mówię tylko o samotności czy ruchu w znaczeniu przestrzennym, lecz o stanie wewnętrznym. Nie wystarczy zamilknąć. Trzeba stać się milczeniem. Nawet bowiem jeszcze przed pustynią, samotnością i milczeniem, Bóg już znajduje się w człowieku. Prawdziwa pustynia jest w naszym wnętrzu, w naszej duszy. Mocni tym poznaniem, możemy zrozumieć, że milczenie jest niezbędne, by znaleźć Boga. Ojciec czeka na swoich synów w ich własnych sercach” (kard. Robert Sarah, Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów). „Milczenie jest niezbędne, by znaleźć Boga...” Autor Księgi Lamentacji napisał: „Dobrze jest oczekiwać w milczeniu, aż od Pana przyjdzie wybawienie” (3, 26). Uciszyć siebie, aby spotkać się z Bogiem... Uciszyć moje pożądania, pragnienia, marzenia, oczekiwania, nawet te najszlachetniejsze... Uciszyć mój telefon, telewizor, radio, komputer... Uciszyć moje myśli... Uciszyć moje serce i rozum... Wtedy mogę „zobaczyć” i usłyszeć Boga, mogę się z Nim spotkać, bo nie będę zajęty sobą i moimi sprawami. Kiedy milczę, mogę wyjść z mojego świata i wejść w świat Boga, mogę stanąć przed Nim, a nie przed moimi wyobrażeniami o Nim...

ks. Tomasz Kaczmarek

Słowo, które ożywia

Sardy - List do Kościoła pozorów

Piątym z kolei Kościołem, do którego zwraca się zmartwychwstały Pan w apokaliptycznej wizji św. Jana jest Kościół w Sardach (Ap 3, 1-6). Kościół ten znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, mimo iż zachowuje pozory życia.

Sardy były w starożytności stolicą Lidii. Okres świetności miasta rozpoczął się w VII w. p.n.e., kiedy to zaczęto wykorzystywać złoto, wydobywane z rzeki Paktol, do wybijania monet. Dzięki temu nastąpił dynamiczny rozwój handlu, a Sardy stały się najbogatszym miastem tamtych czasów. Największą świetność królestwo Lidii osiągnęło za panowania króla Krezusa (560-547 p.n.e.). Do dzisiaj jego imię oznacza kogoś opływającego w ogromne bogactwa. Z racji swego naturalnego położenia na wysokim wzgórzu miasto uchodziło za twierdzę nie do zdobycia. Mieszkańcy czuli się w nim tak bezpiecznie, że lekceważyli konieczność wystawiania straży. Dwukrotnie w historii skończyło się to tragicznie. W 546 roku przed Chr. miasto zostało zdobyte przez wojska króla perskiego Cyrusa, a w 334 przed Chr. przez Aleksandra Wielkiego. Za każdym razem przyczyną porażki była beztroska mieszkańców i brak czujności. Nie wiadomo, kto przyniósł wiarę chrześcijańską do Sard. Faktem jest, że ok. r. 96, za czasów cesarza Domicjana, a więc wtedy, gdy apostoł Jan pisał swój list, w mieście była bardzo mała grupa chrześcijan.
Kościół w Sardach w ocenie Chrystusa wypada gorzej niż poprzednie. Nie zostają wymienione żadne jego zasługi, nie otrzymuje żadnej pochwały, a skierowane do niego słowa upomnienia brzmią bardzo gorzko – „masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś martwy” (Ap 3,1). Wspólnota uchodzi za żywą - istnieje, działa, zewnętrznie wydaje się „być w porządku”, ale w rzeczywistości jest duchowo martwa. Większość wiernych oddaliła się od Chrystusa i zaniedbała życie wewnętrzne. Kościołowi w Sardach nie groził żaden atak z zewnątrz, od pogan czy też od Żydów. Nie groziła mu także żadna herezja wewnętrzna. Rozkładała go natomiast duchowa opieszałość, bylejakość i marazm. Wielu było duchowo martwych, a nadto istniała realna groźba oddalenia się od Chrystusa chrześcijan dotąd wiernych. Pomimo swojej dramatycznej sytuacji Kościół w Sardach wydaje się być i usatysfakcjonowany i zadowolony. I to właśnie jest jego głównym problemem. Jest Kościołem pozorów – koncentruje się na tym, by sprawiać dobre wrażenie, zadowala się pozornymi sukcesami, jest skoncentrowany na sobie, a nie na głoszeniu Dobrej Nowiny, żyje swoim życiem, a nie życiem swego Pana. Pozbawionemu Ducha i martwemu Kościołowi w Sardach Chrystus przedstawia się jako „Ten, który ma siedem Duchów Boga i siedem gwiazd” (Ap 3,1), czyli jako suwerenny Pan całego Kościoła, posiadający pełnię ożywczego Ducha Świętego po to, by obdarzać życiem. Chrystus ostrzega zadowolonych z siebie, pozornych chrześcijan, wzywa ich do nawrócenia i nakazuje czujność. Aby wskrzesić umarłą wiarę chrześcijanie mają „pamiętać” i „strzec” tego, czego słuchali. Jest to zapewne odniesienie do pierwotnej katechezy w ich wspólnocie, gdy usłyszeli Ewangelię o Jezusie Chrystusie. Mają przypomnieć sobie entuzjazm, otwartość serca i zadziwienie, z jakim słuchali na początku słów Dobrej Nowiny. Posianego słowa trzeba nieustannie strzec, aby nie wydziobały go ptaki,  nie zagłuszyły ciernie i chwasty, nie wypaliło słońce. Trzeba strzec usłyszanego Słowa, aby doświadczać jego przemieniającej mocy. Brak czujności, który zgubił dawnych mieszkańców Sard (dwukrotne zdobycie miasta), pogrąża także obecnych nie dostrzegających, iż poważnie zagrożone jest ich zbawienie. Wszystkim pozornie żyjącym wiarą, uśpionym, beztroskim i myślącym, że „jakoś tam będzie” chrześcijanom Chrystus przypomina, iż przyjdzie niespodziewanie jak złodziej, a zatem trzeba czuwać, by nie było za późno. Wspólnota w Sardach nie umarła całkowicie, bo jest w niej niewielka grupa tych, którzy nie zadowolili się pozorną wiarą, lecz zachowali żywą więź z Chrystusem. To oni dzięki wierności Słowu Jezusa już teraz uczestniczą w Jego zwycięstwie i stają się dla wspólnoty zaczynem nowego życia.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej