Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2010-12-04 14:44:21

Jasna i ta druga strona księży(ca) część LVIII

 

Mateusz pozostał w konfesjonale, choć od dłuższej chwili już nikt nie podchodził, a ponieważ był dzisiaj bardzo na bieżąco z modlitwą brewiarzową, więc mógł spokojnie wysłuchać kazania Księdza Proboszcza. Szczerze mówiąc, po tym, co miało miejsce w szkole, sam miał wielką ochotę na dzisiejszą homilię. Zdenerwowali go bardzo tą całą śmieszną akademią z okazji Dnia Niepodległości, która na dobrą sprawę była jakimś dytyrambem na cześć Europy. Choć pewnie dytyramb to zbyt wielkie słowo, bo to do czego zmusił uczniów II B wicedyrektor, Mateusz miał absolutną pewność, że cały scenariusz był autorstwa tego osobnika i że takie bzdury nie mogły wyjść od licealnej młodzieży, było jakąś żałosną chałturą i przypominało wystąpienia z poprzedniej epoki. Propaganda najgorszego sortu: jakieś wynoszenie ze sceny portretów Piłsudskiego, czy Prymasa Tysiąclecia, przy dźwiękach „Ody do Radości” i zastępowanie ich gwiazdkami z europejskiej flagi. Dziewczyny, które biegały z tymi gwiazdami na tle falującej niebieskiej płachty wyglądały jak jakieś króliczki Playboya albo jeszcze gorzej. Po prostu żenada! I jeszcze później wicedyrektor mówiący o „rozcieńczaniu sarmackiej i kołtuńskiej polskiej natury w krystalicznie czystej europejskiej ponadnarodowości”. Gdyby to było jakieś święto Międzynarodówki, to niech sobie świętują, jak chcą. Ale to przecież 11 listopada! Mateusz już sobie zaczął wyobrażać, jaki będzie klimat przedświąteczny w szkole pod wodzą nowego sekretarza, czyli kaowca, czyli wicedyrektora. Właśnie z tego powodu miał wielką ochotę na dzisiejsze kazanie, dopiero by się „przejechał” po tych wszystkich politycznie poprawnych bzdetach, ale wiedział, że Ksiądz Proboszcz, który wiele się nacierpiał w czasach Polski komunistycznej, wszystkie Msze za Ojczyznę uważał za swój obowiązek.

I słuchając swojego pryncypała Mateusz był pod wielkim wrażeniem. Na pewno nie byłby w stanie wyrazić tego lepiej. Ksiądz Proboszcz, nawiązując do literatury, ale przede wszystkim do historii zniewolenia Narodu Wybranego, mówił naprawdę pięknie o miłości do Ojczyzny.

- Nie wstydźmy się tego, że jesteśmy Polakami, ale wstydźmy się, że od dwudziestu lat nie potrafiliśmy zbudować autostrad, przedszkoli i nowoczesnych szpitali. Nie zabierajmy się za usuwanie krzyży, które są częścią naszej historii i tradycji, nie wspominając o wierze, i które nikomu nie zagrażają, ale zabierzmy się za naprawę dróg, na których giną tysiące ludzi. Nie próbujmy majstrować i zarządzać życiem ludzkim, ale stwórzmy godne warunki życia dla małych dzieci i właściwy klimat, poprzez godne emerytury i dobra opiekę państwa, dla tych którzy już są w jesieni życia. I przypominam, że na „orlikach” życie ludzkie ani się nie zaczyna, ani nie kończy - spokojnie punktował Ksiądz Proboszcz, prowokując uśmiech Mateusza, który miał zawsze wielki ubaw obserwując swojego zwierzchnika miotającego się z rozżalenia za każdym razem, kiedy mass media donosiły o kolejnym sukcesie rządu, czyli otwarciu następnego boiska.

- Ja chciałbym przypomnieć, w tym szczególnym dla nas dniu, że w herbie Polski w dalszym ciągu jest duży orzeł - Ksiądz Proboszcz był w wielkiej formie i Mateusz cieszył się, że to właśnie on mówił dzisiaj homilię.

Po udzieleniu Komunii Świętej Mateusz pozostał w zakrystii i czekał na Księdza Proboszcza, ponieważ chciał mu szczerze pogratulować kazania. Podczas ogłoszeń duszpasterskich, Ksiądz Proboszcz miał zwyczaj podczas każdej Mszy Świętej informować o wszystkim co miało miejsce w parafii, do zakrystii wszedł jakiś nerwowo rozglądający się mężczyzna. Gdy zobaczył Mateusza, zbliżył się do niego.

- Rozumiem, że ksiądz też pracuje w tej parafii, tak? - zapytał podniesionym tonem.

- Tak jest! Ksiądz Mateusz, dumny współpracownik Księdza Proboszcza, który właśnie celebruje Eucharystię - odpowiedział Mateusz.

- Mam nadzieję, że przynajmniej nie jest ksiądz dumny z tego, co wygadywał ten starszy ksiądz podczas kazania! - rzucił nieznajomy. - To niedopuszczalne, aby traktować ambonę jak polityczną trybunę. Już dosyć tego! Brakowało tylko, żeby powiedział na kogo trzeba głosować! Co to w ogóle jest? Człowiek przychodzi się pomodlić, a musi takich rzeczy wysłuchiwać! To powinno być zabronione, ja do biskupa pójdę! - odgrażał się.

- Proszę pana, proszę się uspokoić. Ja też czekam na Księdza Proboszcza, bo chcę mu pogratulować kazania, widzę, że pan ma odmienne zdanie, poczekamy razem - powiedział spokojnie Mateusz, co nieco zbiło z pantałyku potencjalnego klienta Kurii Biskupiej.

- Chce ksiądz pogratulować tej propagandy? 

- Nie wiem czy słyszeliśmy to samo kazanie, bo ja słyszałem wyjaśnienie Ewangelii, słyszałem o Jezusie płaczącym nad losem miasta Jerozolimy jako wzorze zatroskania o nasze ziemskie Ojczyzny, słyszałem o Narodzie Wybranym, który ilekroć odchodził od własnych praw nadanych mu przez Boga tylekroć wpadał w tarapaty, czyli niewolę i w związku z tym zachętę abyśmy i my stosowali się do praw nadanych przez Boga, a unikniemy wszelkiego zniewolenia, słyszałem kilka cytatów z Norwida i Herberta... Tak to było piękne kazanie. I biblijne i patriotyczne. Tak jak być powinno, kiedy modlimy się za Ojczyznę. A pan co słyszał? - zapytał Mateusz.

- A nie słyszał ksiądz czepiania się rządu? Że niby nic nie robi, tylko „orliki”?

- Ach, czyli chodzi panu o ten jeden wątek... Nie przypominam sobie, żeby Ksiądz Proboszcz w ogóle wspominał rząd - powiedział Mateusz.

- No przecież powiedział, że życie nie ogranicza się do „orlików”...

- A pana zdaniem to nieprawda? - zapytał Mateusz.

- Nie, nie mówię, że to nieprawda, tylko że mówiąc w ten sposób niejako wpisuje się w ten fałszywy trend, że jakoby rząd nic nie robił, co jest nieprawdą - miotał się pan krytyk.

- Ale Ksiądz Proboszcz mówił kazanie, a nie recenzję rządu, sam pan mówił, że ambona to nie trybuna - ripostował Mateusz.

- Ale proszę księdza, ludziom potem się tak kojarzy, że rząd nic nie robi - pan nie dawał za wygraną.

- Ach kojarzy się! Na to już nic nie poradzę. Wie pan, w jednym ze swoich opowiadań Marek Hłasko pisze o takim jednym, któremu wszystko kojarzyło się z... czterema literami, no wie pan na „d”...

- Wszystko mu się kojarzyło z d...?

- Dokładnie, tak przynajmniej napisał Hłasko, chyba w „Piękni dwudziestoletni” jeśli mnie pamięć nie myli...

- No to gość musiał być jakiś zboczony chyba...

- Na pewno, widzi pan różne zboczenia po ludziach chodzą jednemu się wszystko z rządem kojarzy, a innemu z... no wie pan...

- Czy ksiądz sobie ze mnie żartuje? - zezłościł się nieznajomy.

- Nie, broń Boże, ale widzi pan ja tu o kazaniu, a pan o skojarzeniach, więc przypomniał mi się ten fragment z Hłaski...

- A nie słyszał ksiądz, jak proboszcz ironicznie stwierdził, że w herbie Polski jest ciągle duży orzeł? - tryumfalnie przerwał Mateuszowi jego rozmówca. - I to też się księdzu nie kojarzy z zawoalowaną krytyką rządu, że niby w herbie nie jest orlik?

- Wie pan, ja się sam zastanawiam. Bo u nas w Polsce to orłów jak na lekarstwo, a na przykład takich bocianów to pełno. Oczywiście nie zima, pan wie, że na zimę lecą do ciepłych krajów, prawda? Ale latem to pełno u nas bocianów, więc też sobie myślę, że może bocian byłby lepszy w herbie Polski, bo - jak mówię - orłów u nas jak na lekarstwo. Ale, póki co, trudno proboszczowi nie przyznać racji: w herbie jak wół stoi duży orzeł, więc tutaj bym nie polemizował...

Głośny trzask drzwi od zakrystii był jedyną odpowiedzią co bardzo ucieszyło Mateusza, bo nie chciał, aby ktoś męczył proboszcza beznadziejnymi zarzutami o mieszanie się do polityki, zwłaszcza po tak dobrym i głębokim kazaniu.

- Bogu niech będą dzięki - powiedział Ksiądz Proboszcz, który właśnie zakończył Mszę i kłaniał się krzyżowi w zakrystii. - Kto tak trzaska drzwiami, nie nauczyli ogłady w domu?

- To przeciąg historii, Księże Proboszczu - uśmiechnął się Mateusz. - Gratuluję homilii, naprawdę piękna.

- Dziękuję księdzu, choć jak znam życie, zaraz ktoś przyjdzie z pretensjami, że polityczne kazanie było, bo upomniałem się aby traktować naszą Polskę jako dobro wspólne, z naciskiem na „dobro”...

- Bez obaw, Księże Proboszczu, dzisiaj nikt nie przyjdzie.

Jeremiasz Uwiedziony


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 8521

Opiekun nr 9(522) od 22 kwietnia 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in Co sprawia, że młodzi ludzie rozpoznają głos powołania i decydują się wkroczyć na drogę kapłaństwa?

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej