Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-07-31 10:29:05

Za szczery uśmiech

Opiekunowie mogą bardzo długo mówić o wspaniałych dzieciach, ich uśmiechu, wdzięczności i otwartości. Dzieci wychwalają swoich opiekunów, bo są serdeczni, pomocni, troskliwi i uważni. Czyżby to był raj na ziemi?


Nie. To „tylko” kolejny obóz w ramach Akcji Letniej Caritas Diecezji Kaliskiej na terenie Ośrodka Szkoleniowo-Wypoczynkowego Pascha w Przedborowie. Wzięło w nim udział w tym roku prawie 300 osób (licząc także wolontariuszy). Opiekę duszpasterską sprawował ks. Sebastian Łagódka, który codziennie odprawiał Mszę św. i przypominał dzieciom o możliwości przystąpienia do spowiedzi.

Uczyć się prostej wiary

Ten duchowy wymiar relacji z Bogiem zawsze był tu pierwszy. Dla wielu obozowiczów codzienna Eucharystia była niemałym szokiem. Z czasem ich zdziwienie przechodziło w pogodną akceptację, a potem radosne uczestnictwo. Wszystko dzięki ks. Sebastianowi, który wprowadzał młodszych i starszych nie tylko w tajemnice wiary, ale także w sens liturgicznych elementów Mszy św. Czynił to przede wszystkim przystępnym językiem, zadając dzieciom pytania. W środę, 19 lipca przyszedł czas na Ewangelię o Bożych tajemnicach objawionych prostaczkom. Po wspólnym ustaleniu, kim jest „prostaczek”, można było wsłuchać się w zachętę do ufnej, prostej wiary. - Jeśli człowiek jest prosty, to będzie wierzył, że w Hostii jest Pan Jezus, bo On tak powiedział, więc z całą pewnością tak jest. Natomiast inny człowiek będzie myślał, kombinował: „Pan Jezus w takim małym kawałku chleba? Niemożliwe!”. Uczmy się takiej prostej, ufnej wiary - zachęcał ks. Sebastian. Przypomniał też, że Jezus wielu ludzi uzdrowił, ale zawsze były to osoby, które w Niego wierzyły. Czasami jednak mówił, że były miejsca, gdzie nie znalazł wiary i nie mógł nikogo uzdrowić.

Budować relacje

Wiele osób właśnie tu, na obozie w Przedborowie przeżywa swoje „uzdrowienie”. Coraz bardziej daje się nam we znaki społeczna choroba, jaką jest brak czasu i brak miłości. Rodzice dużo pracują, jak twierdzą, dla dobra dzieci. Te natomiast pozostawione same sobie coraz bardziej „zapadają się” w świat telewizji, internetu, gier komputerowych i zaczynają żyć w izolacji. W ośrodku Caritas mogą odżyć na nowo. - Przyjeżdżają do nas dzieci z różnych środowisk, z różnych domów. Dla nich jest to szokiem, że my jesteśmy tu cały czas dla nich, poświęcamy im każdą chwilę. Ale też rytuał dnia, przede wszystkim to, że muszą być bez telefonu, bez telewizji, bez komputera, niektóre na nowo muszą nauczyć się rozmawiać ze sobą. Stopniowo się w to wdrażają, przez zajęcia, które prowadzimy, dzięki zajęciom socjoterapeutycznym, oni się naprawdę otwierają i uczą się ze sobą rozmawiać i coraz bardziej im się to podoba. Na koniec śmieją się, że będą teraz mieli problem, żeby znowu przyzwyczaić się do telewizji. To jest dla nas radość, że oni potem siadają i rozmawiają, tak, jak to powinno być - opowiada Agnieszka Klofik, ratownik medyczny i wodny. - Wychodzi z tego taki przekaz, że da się żyć bez telewizji i bez internetu. I to nawet całe osiem dni - wtrąca Przemek. - Na początku jest im ciężko, ale potem, kiedy poznają nowe gry, zabawy, nowych przyjaciół, to jest już to dla nich łatwiejsze. Uczą się też przebywania ze sobą. Tutaj mogą przede wszystkim odpocząć od wszystkiego, od swoich problemów i skupić się wyłącznie na sobie i na Panu Bogu, a także na tym, co nas otacza. A jest tu bardzo pięknie, co też sprzyja temu skupieniu - przekonuje Agnieszka.

Zdrowo na sportowo

W tym roku uczestnicy obozu mają dużo zajęć sportowych, bo organizatorzy postanowili postawić na ruch i zdrowie, dlatego hasło tym razem brzmi „Żyjmy zdrowo na sportowo”. Są zatem zajęcia, podczas których można pograć w piłkę, pospacerować z kijkami do Nordic Walking, zatańczyć Belgijkę, czy Zumbę, popływać na basenie pod czujnym okiem pani ratownik. Uczestnicy obozu chwalą nie tylko zajęcia, ale też opiekunów, którzy je wymyślają i przeprowadzają. Ola z Kalisza jest na obozie w Przedborowie już siódmy raz i zawsze z radością tutaj wraca. - Pierwszy raz przyjechałam, jak byłam w zerówce chyba. Teraz spotykam się tu ze znajomymi i poznaje nowe osoby. Najbardziej podobają mi się pogodne wieczory i tańce. Nasi opiekunowie też są super, starają się, żeby czas nam miło upłynął, są bardzo mili, można z nimi pożartować (bo my takie żartownisie akurat jesteśmy), ale też porozmawiać na poważne tematy, zwierzyć się. Czasem pytają nas, czy chcemy zajęcia na jakiś temat, na przykład o problemach, miłości, przyjaźni. Zajęcia są ciekawe, te sportowe też. Najgorzej jest na koniec, kiedy trzeba wyjechać, bo wtedy się płacze - wyjaśnia Ola. Jej zdanie podziela Karolina z Kuźnicy Czeszyckiej na śląskim krańcu naszej diecezji. - Jestem tutaj trzeci raz i nawet nie pamiętam, jak to było na początku. Najważniejsze, że teraz są świetne zajęcia sportowe, dyskoteki i wspaniali opiekunowie, jeśli się ich o coś prosi, zawsze starają się pomóc - dodaje.

Najcenniejszy uśmiech

Ze wszystkim stron można usłyszeć, jak źle zachowują się młodzi ludzie, jak brak im kultury i dobrych chęci. Zupełnie inaczej jest w Przedborowie. Wolontariusze nie mówią, że „ich” dzieci nie mają problemów, że zawsze są aniołkami, ale mogą bardzo długo rozczulać się nad ich uśmiechami, łzami i rozmowami pełnymi otwartości oraz zrozumienia. Mogą też bez końca mówić o „korzyściach”, jakie mają dzięki posługiwaniu w tym miejscu i czasie. - Kiedy przyjechaliśmy z Przemkiem na pierwszy turnus tutaj i podjechaliśmy pod bramę, to powiedzieliśmy sobie, że wróciliśmy do domu. Jest to dla nas takie miejsce, gdzie każdy łapie energię na cały następny rok; gdzie jest wiele emocji, wiele przeżyć. My oddajemy siebie dzieciom, poświęcamy swój czas, swoją energię, swój uśmiech dla nich, ale od nich bierzemy jeszcze więcej. Bo ten ich uśmiech, przytulenie, powiedzenie czegoś dobrego nam, ich wspomnienia na facebooku potem, ich maile i smsy, które do nas przysyłają, że chcą wrócić do nas i chcą tu z nami być, to jest dla nas największa nagroda - mówi Agnieszka. - Zawsze ten czas spędzony tutaj jest dla nas czymś bardzo cennym, a ludzie, którzy tu przyjeżdżają i swój czas poświęcają, to są przyjaciele na całe życie. Ich się nie da wykorzenić z serca - dodaje.
- Tutaj się wszystko zakotwicza, tu chcemy wracać, zawiązujemy nowe przyjaźnie, a stare pielęgnujemy. Dla mnie największą zapłatą nie jest kwota na koncie (w ogóle w życiu, nie w Przedborowie, gdzie wszyscy są wolontariuszami - przyp. red.) ale ten szczery uśmiech dzieci i na koniec turnusu ta łza w oku, przytulenie i podziękowanie, takie prawdziwe, szczere. Chociaż na początku różnie dzieciaki patrzą na obóz, że codziennie jest Msza, a to coś innego im nie odpowiada. To wszystko sprawia, że zapominamy o zmęczeniu i swoich problemach.  To wymiana między pomagającym a korzystającym, w której każdy ma szansę dostać coś dobrego i ważnego dla siebie. Ile emocji, ile uczuć nie stałoby się nigdy naszym udziałem, gdyby na naszej drodze nie stanął właśnie ten mały wielki człowiek. Miłość, którą dostajemy w spotkaniach z innymi ludźmi, jest najpiękniejszym prezentem, jaki możemy otrzymać i nie zastąpią tego żadne pieniądze. To ona nas kształtuje, choć często nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele takim spotkaniom zawdzięczamy. Bywa, że ktoś staje się dla nas inspiracją, ktoś inny zmotywuje do działania, a jeszcze ktoś inny sprawi, że zrozumiemy, czym dla nas jest bezinteresowna pomoc. Tacy ludzie nauczyli mnie, że trzeba być uważnym, bo każdy, kogo spotykamy może dać nam ważną lekcję o sobie, o życiu, o wartościach, które trzeba i warto pielęgnować. Rozmowa z drugim człowiekiem może naprawdę wiele zmienić, a żeby mogła coś zmienić,  trzeba zrozumieć, a żeby zrozumieć trzeba nauczyć się słuchać - mówi Przemysław Grykałowski.

Tekst i zdjęcia Anika Nawrocka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej