Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-07-11 10:37:30

Boży krawiec

Zamiast kolekcjonować komiksy, gry komputerowe czy karty z piłkarzami zbiera ornaty. Ma ich kilkadziesiąt, a kolejne wyszły spod jego ręki. Michał Stasiak pierwszy ornat uszył, a właściwie skleił, mając 6 lat. Mając 14 lat został organistą. Dziś studiuje, rozwija talenty i jest dumą rodziny oraz parafii.


Michale, słyszałam niedawno w Rychtalu, jak ks. proboszcz Mariusz chwalił się pięknym ornatem, uszytym specjalnie dla niego i to przez młodego chłopaka, który od wczesnego dzieciństwa pasjonuje się szatami liturgicznymi. Proszę powiedz, skąd taka pasja?

Michał Stasiak: Tak, moja pasja zaczęła się w dzieciństwie. Kiedy miałem 6 lat do naszej parafii w Głuszynie przyjechał ks. biskup Edward Janiak, wówczas był biskupem pomocniczym diecezji wrocławskiej. Było wtedy bierzmowanie w naszym kościele. Nie wiem w jaki sposób i dlaczego, ale bardzo mnie urzekła ta uroczystość, wszystko tak pięknie wyglądało, księża ubrani w piękne szaty, w najlepsze ornaty jakie mieli. Ksiądz Biskup oczywiście w uroczystym stroju chórowym, z koronkami. Tak mi się to spodobało, że pomyślałem - fajnie by było kiedyś zostać księdzem. A jeśli przyszła myśl, że chciałbym zostać księdzem, to za nią pojawiła się kolejna, że przecież trzeba mieć się w co ubrać. Wówczas zrodził się pomysł, żeby uszyć sobie taki strój do sprawowania Mszy Świętej. Pierwszy ornat zrobiłem z papieru, skleiłem kartki, by powstała szata. Ale to było zbyt sztywne, ciężko się układał, nie mówiąc już o ubraniu go. Miałem wtedy może ze 130 centymetrów wzrostu, więc żadnego szablonu gotowego  nie było, wyciąłem sobie sam na kształt tego, co widziałem w kościele.

Wyobrażam sobie, że już ten pierwszy papierowy ornat jakoś ozdobiłeś...

Pierwsze ornaty zdobiłem wyklejankami z bibuły, malowałem farbkami, markerami czy pisakami. Różne wzory. Ale zazwyczaj były białe, bo biały papier był najbardziej dostępny i najtańszy.

Kiedy klejenie ornatów przerodziło się w szycie z tkanin?

Zanim zacząłem szyć z tkanin, po drodze była jeszcze bibuła. Ona była bardziej miękka, lepiej się układała i było więcej możliwości kombinacji. Brałem dwa kolory, sklejałem razem i w ten sposób miałem stułę z jednej strony np. złotą, a z drugiej czerwoną. Chwilę to trwało zanim przeszedłem na tkaninę. Zaczęło się to, kiedy dostałem pierwszą maszynę, taką małą, zabawkową. Wtedy zacząłem próbować. Oczywiście na początku nie wychodziło super, nie wiedziałem tego, co już teraz wiem. Początki były nieudolne, ale z czasem dochodziłem do wniosków co trzeba zmienić, by było ok. Szyć na prawdziwej maszynie uczyłem się u cioci, która trochę się na mnie denerwowała, bo nie dość, że siedziałem u niej cały dzień, narobiłem bałaganu, to ciągle o coś pytałem. Ale tak szczerze, to były tylko wskazówki dotyczące obsługi maszyny, a szycia i kroju uczyłem się sam. Pierwsza moja maszyna była plastikowa, kupiłem ją sobie sam. Mogę powiedzieć, że zapracowała na siebie. Teraz stoi jako pamiątka. Myślę, że wtedy szycie zaczęło się na poważnie. Zacząłem szyć ornaty z ornamentami, haftowane, obszywane. Oczywiście mój haft był nieudolny, do dzisiaj mam z nim problemy, bo nie mam cierpliwości. Mając 16 lat uszyłem pierwszy ornat, który otrzymał proboszcz parafii w Rychtalu ks. Mariusz Białobłocki. Powiem szczerze, że gdy go otrzymał od razu ubrał go na Mszę Świętą. To mnie ucieszyło i zarazem zachęciło, by szyć kolejne.

Ile czasu zajmuje uszycie ornatu ze zdobieniami, ornamentami?

Uszycie „przeciętnego“ ornatu, z naszyciem gotowych już haftowanych aplikacji zajmuje mi dwa lub trzy dni. To wbrew pozorom nie jest dużo pracy, a kiedy mam gotowe aplikacje ich naszycie idzie szybciej.

Widzę również „wiekowy“ ornat na twoim stole. Czy również zajmujesz się renowacją takich ornatów?

Tak, to jest ornat skrzypcowy, czyli ornat przedsoborowy. One są przepiękne, bogato zdobione haftem ręcznym. Widać włożoną w nie pracę. A z racji tego, że Msze św. były sprawowane przodem do ołtarza, to przody tych orantów są mocno poprzecierane o mensę ołtarzową. Głównie te przetarcia trzeba naprawiać. Czasami do moich rąk trafiają właśnie takie perełki. Ponadto od kilku lat kolekcjonuję ornaty. Zaczęło się to wówczas, gdy jeden z kapłanów poprosił mnie, żebym z takiego starego ornatu wyciął zdobienia haftowane i przeszył na nowy. Zaproponowałem, że uszyję nowy, a ten niech zostanie taki jaki jest i niech świadczy o historii Kościoła. Tak to się zaczęło. Dziś zgromadziłem ich już sporo. Niektóre uratowałem od spalenia, a inne zostały mi podarowane. Trudno powiedzieć, ile ich wisi w moim pokoju. Ciężko zliczyć, ale jest ich kilkadziesiąt z różnych okresów, głównie przedsoborowe. Chcę tutaj podkreślić, że od jakiegoś czasu udaje mi się w te piękne stare ornaty ubierać Księdza Proboszcza, który w nich sprawuje Eucharystię.

Ile zatem ornatów już uszyłeś? Czy kiedy zasiadasz do szycia szaty, która będzie służyć do sprawowania Eucharystii, prosisz Boga o natchnienie i wsparcie?

Uczyłem już prawie 40 plus stuły, welony i kapy. Ale ile ich jest, to trudno mi powiedzieć. Kiedy siadam do maszyny zazwyczaj wiem co będę szył, jaką tkaninę użyję, na jaką okoliczność będzie szata. Tak więc mam przekonanie, że Duch Święty działa wcześniej, kiedy projekt rodzi się w głowie. Przy okazji mogę dodać, że to co sobie wymarzę, często szybko znajduje w sklepie i mogę realizować zamierzony cel. Tak więc Pan Bóg jest zawsze obecny i mi pomaga. Wiem, że moje szycie będzie zawsze w zaciszu domowym. Nie myślę o otwarciu dużego warsztatu. Nie chcę stawiać na komercję tylko na pojedyncze, niepowtarzalne małe dzieła na chwałę Bożą.

Masz niespełna dwadzieścia lat, uszyłeś tak wiele pięknych szat, ale wiem od Księdza Proboszcza z Rychtala, że to nie jedyne twoje dzieło dla Kościoła. Powiedz proszę, co jeszcze pięknego tworzysz na chwałę Bożą?

Zawsze interesowałem się Kościołem, liturgią i jej oprawą. A moją kolejną pasją jest gra na organach. Wyniknęła z potrzeby, z racji tego czym zajmowałem się od dzieciństwa, czym się interesowałem. Pierwszych akordów uczyła mnie mama, potem kolega organista przygarnął mnie pod swoje skrzydła, a potem już sam wkroczyłem w ten świat. Mając 14 lat zacząłem grać w swojej rodzinnej parafii. Przez dwa lata uczyłem się gry w Metropolitarnym Studium Organistowskim we Wrocławiu. Z racji, że był to czas przygotowań do matury, którą chciałem zdać jak najlepiej, przerwałem naukę w studium. Cztery lata temu, mając 16 lat podjąłem się funkcji organisty w Rychtalu. Przyszedłem tutaj już z dwuletnim doświadczeniem gry na organach. Mniej więcej wiedziałem o co chodzi, ale w kościele w Rychtalu organy okazały się dużo większe, co muszę przyznać sprawiło mi wielką radość, gdyż dawały więcej możliwości. Dziś znam je na wylot, nawet od środka, bo czasami trzeba coś w nich naprawić. Z racji, że studiuję we Wrocławiu, przyjeżdżam do domu tylko na weekendy i święta. Tylko w te dni gram na Mszach Świętych.

Ale to jeszcze nie koniec twoich umiejętności i pasji.

Kolejną jest śpiew. W naszym kościele istnieje chór, któremu przygrywam jeśli trzeba, ale też uczę głosu i sam w nim śpiewam. Naszym dyrygentem jest Tomasz Talar. Bardzo dobrze nam się wspólnie pracuje, czego efektem jest piękny śpiew chóru. Za co często chwalą nas parafianie. Interesuję się okresem przedsoborowym Kościoła, dlatego nasz chór śpiewa również po łacinie. Oczywiście śpiewamy głównie klasykę, utwory największych kompozytorów. Dodam, że śpiewamy także w języku rosyjskim. W chórze śpiewam jako tenor, ale jestem barytonem.

Niesamowite, że w tak młodym wieku masz tyle zdolności i jesteś tak bardzo oddany Panu Bogu poprzez różne dzieła. W tym miejscu wiele osób pewnie myśli, że studiujesz teologię, a może nawet jesteś w seminarium duchownym.

Jestem trochę dziwnym człowiekiem, bo szczerze mówiąc moje studia odbiegają od tego o czym tu mówiłem. Jednym z moich ulubionych przedmiotów zawsze była i jest matematyka.  Interesowałem się matematyką od szkoły podstawowej. Zawsze miałem dobrych nauczycieli, wymagających, a jednocześnie umiejących przekazać wiedzę. Nigdy nie miałem z nią problemów, nie musiałem specjalnie się przykładać, po prostu wszystko było dla mnie zrozumiałe. Obecnie studiuję informatykę, a tam matematyki jest ogrom. Ponadto dużo matematyki jest w muzyce. W większości muzyka to matematyka. Wszystko się zazębia. Ważne jest też, by w życiu wszystko sobie poukładać, mieć czas na pracę, zabawę i modlitwę. 

tekst i zdjęcia Arleta Wencwel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 15(502) od 16 lipca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej, o pasjonacie odlewnictwa w brązie i głębokim sensie urlopu w pojedynkę.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej