Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-06-06 11:42:09

Zaproszenie na Międzynarodowy Kongres Józefologiczny

Spotkanie w atmosferze Nazaretu

Józefologia jest odpowiedzią na duchowe potrzeby ludu Bożego, który chce lepiej poznać tego, którego kochamy - mówi ojciec Dominik Józef reprezentujący kraj i wspólnotę, która w tym roku jest gospodarzem Międzynarodowego Kongresu Józefologicznego.

Nasi Czytelnicy znają Ojca choćby z naszych kaliskich sympozjów józefologicznych, ale proszę powiedzieć kilka słów o sobie.
Ojciec Dominik Józef: Jestem mnichem i kapłanem z Rodziny Świętego Józefa, wspólnoty założonej na początku 1990 roku przez ojca Józefa-Marię Verlinde’a. Kieruję Instytutem Redemptoris Custos, którego celem są teologiczne badania dotyczące Świętego Józefa. Jestem biblistą, wykładowcą na Wydziale teologicznym Uniwersytetu katolickiego w Tuluzie, w Instytucie Świętego Tomasza z Akwinu i w Instytucie Świętego Jana od Krzyża w Tuluzie. A co ważniejsze, dla tematu, którego dotyczy nasza rozmowa, od niedawna wykładam tam również józefologię. To doświadczenie jest czymś nowym; o ile bowiem mariologia wchodzi w zakres programu nauczania już od dawna, to józefologia nie zyskała sobie jeszcze renomy w środowisku uniwersyteckim.

Czy chce Ojciec przez to powiedzieć, że środowiska akademickie nie interesują się Świętym Józefem?
Nie, z pewnością nie można tak powiedzieć. Wiele spośród nich, nie tylko we Francji, dostrzegło znaczenie wypracowania pogłębionego dyskursu teologicznego na temat Świętego Józefa. Myślę w pierwszym rzędzie o kardynale Ratzingerze, który oświadczył (w mowie wygłoszonej, o ile pamiętam w 1986 roku; przytaczam to z pamięci), że konieczne jest wypracowanie, niezbędnej Kościołowi, teologii Nazaretu. „Kościół może wzrastać i rozkwitać jedynie wtedy, gdy nie będzie zapominał o tym, że jego ukryte korzenie zanurzone są w atmosferze Nazaretu. (…) Właśnie poprzez nieustanne powracanie do tego punktu wyjścia Kościół winien się odnawiać.” Należy również pamiętać o ojcu Gauthier z Mont-Royal w Quebecu, pionierze takich badań akademickich. Założył on nieporównywalną z niczym bibliotekę i wykonał jedyną w swoim rodzaju pracę archiwistyczną. Natomiast ojciec Stramare wykładał przez trzydzieści lat józefologię w Marianum w Rzymie. We Włoszech, w Polsce, itd., wiele osób odznaczyło się w badaniach józefologicznych; we Francji z pewnością najbardziej płodnym badaczem jest ojciec Verlinde. Jednak te przykłady są wyjątkami. Samo jednak zjawisko nie jest wyjątkowe w Kościele: ludowa pobożność wyprzedza teologów, a instytucje akademickie zajmują stanowisko dopiero wtedy, gdy pewne wyzwania teologiczne stają się żywotne dla Kościoła.

Czy jednak zostanie to docenione? Czy nie wystarczy sama mariologia? Skąd wzięła się józefologia?
Wydaje mi się, że widzę w tym pytaniu dwie powszechnie obecne tendencje. Pierwsza z nich jest sceptyczna i redukuje józefologię do hobby emerytowanych teologów. Podczas najbliższego międzynarodowego sympozjum, jakie organizujemy w klasztorze Świętego Józefa w Mont-Rouge, połowa prelegentów jest poniżej 50. roku życia! Są nimi Paul Payan, historyk z Awinionu, brat Philippe Lefebvre OP z Fryburga, czy brat Elie Ayroulet oraz ja sam, z Rodziny Świętego Józefa. Święty Józef zajmuje szczególne miejsce: Najświętsza Panna sama mówi o nim Jezusowi jako o Jego ojcu (Łk 2, 48). Tylko ten argument wystarczyłby na uzasadnienie teologicznych badań. Należy jednak wziąć także pod uwagę pobożność ludową: Święty Józef jest wszędzie bardzo kochany. Często słyszymy: „modlę się do Świętego Józefa co wieczór tak, jak nauczyła mnie babcia, ale tak naprawdę go nie znam”. Józefologia jest odpowiedzią na duchowe potrzeby ludu Bożego, który chce lepiej poznać tego, którego kochamy.

Na czym polega druga tendencja?
Ta druga chciałaby z kolei zredukować józefologię do zwierciadła mariologii. Wszędzie, gdzie przypadło mi w udziale mówienie o Świętym Józefie, natychmiast pojawiały się dwa pytania: a co z niepokalanym poczęciem i z wniebowzięciem Józefa? Oczywiście, pytania takie też są z pewnością ważne, ale wskazują także, że zbyt łatwo wyobrażamy sobie teologię Świętego Józefa jako pewnego rodzaju adaptację wykładów mariologii. Usiłujemy, poprzez adaptację mówić na temat Józefa to, co mówimy już na temat Maryi. Być może dzieje się tak również dlatego, że chcielibyśmy dzisiaj, aby rodzice wymieniali się w małżeństwie swoimi rolami. Jednak Maryja i Józef nie są rodzeństwem bliźniaków, ale mężem i żoną, różnymi od siebie i wzajemnie się uzupełniającymi. Miejsce Świętego Józefa w ekonomii zbawienia jest wyjątkowe i z niczym nieporównywalne, wymaga więc specyficznego podejścia.
Żeby więc odpowiedzieć na to pytanie: tak, józefologia jest ważna i nie wątpię, że będzie szeroko rozpowszechniona. Marta Robin stwierdzała: Święty Józef jest świętym XXI wieku. Tylko musimy się nim zainteresować.

Jak ojciec sam spotkał Świętego Józefa? Jak go poznał?
Nie mam najmniejszego pojęcia. Z całą pewnością miało to miejsce bardzo wcześnie w moim życiu duchowym i wydaje mi się, że powinienem umieścić nasze pierwsze spotkanie w swoim wczesnym dzieciństwie. Nie jestem jednak w stanie podać najmniejszego wspomnienia, ani przypomnieć sobie jakiegoś pierwszego spotkania. Miałem co najwyżej odczucie, że jakiś dyskretny i opiekuńczy towarzysz dzielił moją codzienność. Dzisiaj powiedziałbym raczej o „ręce Boga”, o której biblijni autorzy tak często piszą, choć nigdy nie opisują jej dokładnie. Jednak w tamtym czasie nie narzucała mi się konieczność jej definiowania. Wiedziałem, że był i byłem wdzięczny za jego obecność.

Ale musiał przyjść taki moment, w którym Ojciec bardziej zainteresował się tą obecnością...
To nastąpiło dużo później, kiedy spotkałem grupę przyjaciół, która wkrótce miała stać się Rodziną Świętego Józefa, wtedy go „rozpoznałem”. Byliśmy studentami na Uniwersytecie Katolickim w Lyonie, a eucharystyczna adoracja wyznaczała rytm naszego codziennego życia. Lubiłem zwłaszcza czwartkowe wieczory poświęcone na wynagradzanie Sercu Jezusowemu. Pewnego wieczoru, kiedy w ten sposób adorowałem Najświętszy Sakrament, nieustająca obecność Świętego Józefa u boku Jezusa i w moim życiu, stanęła mi przed oczami jako oczywistość. Nie było to jakieś spotkanie, ale rozeznanie. Nie była to wizja, ale jakaś iluminacja. Bez żadnych wątpliwości on mi aż do tego momentu towarzyszył, to on otworzył mi tego wieczoru oczy na cierpienia Serca Jezusowego. Tak po prostu. Od tej pory staram się nie stracić go z oczu i robię wszystko, by nauczyć się od niego kontemplowania Jezusa.
A ponieważ jesteśmy przy zwierzeniach: mam na swoim biurku glinianą figurkę przedstawiającą Jezusa leżącego na sianie w żłóbku. Jest ona nieustannie przed moimi oczami. Pozwala mi na pamiętanie o jednym z moich najgłębszych celów duchowych: nauczyć się wiedzieć to, co Święty Józef widział w nocy Bożego Narodzenia. Józef widział Dzieciątko w taki sposób, że potrafił odkryć przede mną serce Jezusa w Getsemani. Chciałbym widzieć Boga, jak on Go widział.

Przez te wspomnienia oddaliliśmy się nieco od uniwersyteckich dociekań...
A dlaczego chcieć, by intelektualne dociekania stały się odcieleśnione? Zawsze są one związane z życiem duchowym. Wielkie umysły (Święty Tomasz z Akwinu i wielu innych) mieli dziecięce serca. To zresztą jedne z elementów dynamiki naszej wspólnoty, Rodziny Świętego Józefa. Nasze życie monastyczne jest w rzeczy samej głęboką jednością liturgii, studium i ewangelizacji. Zauważyliśmy faktycznie, że domostwo Świętego Józefa w Nazarecie przypominało jedno z beth midrash z księgi Mądrości Syracha, czyli było szkołą życia. Nabywanie umiejętności stanowiło część przekazywania sztuki życia.

Czy takim beth midrash, czyli szkołą życia, będzie również zbliżające się międzynarodowe sympozjum o św. Józefie?
Bardzo byśmy chcieli, aby najbliższe międzynarodowe sympozjum było nie tyle spotkaniem formacyjnym, co mocnym czasem modlitwy i braterskiego życia. Zaszczytem będzie dla nas przewodniczenie mu przez kardynała Barbarin, arcybiskupa Lyonu, JE Sarko - syriackiego patriarchy Kościoła chaldejskiego i JE Carré, arcybiskupa Montpellier. Poranki będą przeznaczone na rozważania naukowe. Eksperci będą przedstawiali owoce swych dociekań w zakresie teologii dogmatycznej, patrystycznej i biblijnej, filozofii, oraz historii. Wysłuchamy na przykład konferencji JE Batuta, biskupa Blois, JE Léonarda, emerytowanego arcybiskupa Brukseli i ojca Stramare, dyrektora międzynarodowego Ruchu Józefowego. Czas przeznaczony na dyskusję pozwoli na zadawanie im pytań i zgłębienie ich nauczania. Na popołudnia proponowane są warsztaty animowane przez przedstawicieli Ośrodków Józefologicznych z uczestniczących krajów. Ich wystąpienia będą krótsze i mniej techniczne niż konferencje poranne i zawsze będzie po nich przewidziany czas na dyskusje. Każdy uczestnik będzie więc mógł wytyczyć swoją własną ścieżkę: ikonografia, małżeństwo, ojcostwo, wychowanie, życie rodzinne, itd., pola rozważań będą urozmaicone i każdy będzie mógł znaleźć wystąpienia powiązane z jego zainteresowaniami.

Czy są inne, poza naukowe motywy, dla których warto przybyć na przygotowywane przez was sympozjum?
Międzynarodowe zgromadzenia są zawsze okazją do pięknych spotkań. Staraliśmy się, aby czas zawiązywania braterstwa stanowił o rzeczywistej strukturze tego sympozjum; nadaje on bowiem sens nauczaniu i bogactwo zgromadzeniu. Wszystko zorganizowane jest tak, aby ułatwić dzielenie się i wspólne przeżywanie radości zjednoczenia wokół Świętego Józefa. Koncerty, folklorystyczne posiłki, spektakle… Sympozjum można najłatwiej docenić w rodzinie. Dobrze to zrozumiała Święta Teresa z Lisieux, która przyjęła zaproszenie wraz ze swoimi rodzicami na cały tydzień. Staraliśmy się, aby sprowadzić jej relikwie w październiku na 120. rocznicę jej wejścia do Nieba. Ona jednak wolała sympozjum. W ten sposób jeden wieczór będzie poświęcony uczczeniu relikwii Świętych Ludwika, Zeldy i Teresy. Te opatrznościowe odwiedziny są pełne znaczenia: Święta Teresa, jako niemowlę została uratowana przez Świętego Józefa. Bez niego Kościół  nie poznałby nigdy tej nietypowej Świętej! Poświęcimy nasz czas, by o tym pamiętać i składać za to dziękczynienie.

Program jest atrakcyjny, ale pod koniec września jest już po wakacjach i ciężko będzie znaleźć wolny czas.
Ci, którzy nie będą mogli przyjechać na cały tydzień, może zdecydują się na spędzenie z nami jednego dnia, albo pojawią się jedynie na wspólnie spędzanych wieczorach. Możliwe są wszystkie formuły. Kompletny program jest na stronie sympozjum: http://2017.fsj.fr 
Oczekujemy waszego licznego uczestnictwa. Na całym świecie kiełkują inicjatywy mające na celu prowadzenie ludu Bożego do Jezusa przez Józefa, a Francja nie pozostaje w tyle. Sympozjum zorganizowane jest w naszym kraju po raz pierwszy w ciągu 50 lat historii tych spotkań; dzięki temu mamy idealną okazję ukazania żywotności francuskich przyjaciół Świętego Józefa i ubogacić się doświadczeniem innych. Zapamiętajcie te daty: od 25 do 30 września 2017. Można już się zapisywać!

redakcja ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej