Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-06-01 11:54:55

Słowo Boże na każdy dzień

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 4 czerwca
Dz 2,1-11; Ps 104(103); 1 Kor 12,3b-7.12-13; J 20,19-23

Poniedziałek, 5 czerwca
Rdz 3,9-15.20; Ps 87(86); Dz 1,12-14; J 2,1-11

Wtorek, 6 czerwca
Tb 2,9-14; Ps 112(111); Mk 12,13-17

Środa, 7 czerwca
Tb 3,1-11a.16-17a; Ps 25(24); Mk 12,18-27

Czwartek, 8 czerwca
Rdz 22,9-18; Ps 40(39); Mt 26,36-42

Piątek, 9 czerwca
Tb 11,5-17; Ps 146(145); Mk 12,35-37

Sobota, 10 czerwca
Tb 12,1.5-15.20; Tb 13; Mk 12,38-44

Z Dziejów Apostolskich

Kiedy nadszedł dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jeruzalem pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. Kiedy więc powstał ów szum, zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym języku. Pełni zdumienia i podziwu mówili: «Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty? Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji, Pontu i Azji, Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, Żydzi oraz prozelici, Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże».

Z Pierwszego listu św. Pawła do Koryntian

Bracia: Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: „Panem jest Jezus”. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla wspólnego dobra. Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem.

Z Ewangelii według Świętego Jana

Ja was posyłam

Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Komentarz do Ewangelii

A może tak drugie stworzenie!?

Czasem pojawia się w moich myślach takie pytanie: dlaczego Jezus nie wystarczył apostołom? dlaczego potrzebne było zesłanie Ducha Świętego? Przecież apostołowie mieli właściwie wszystko z pierwszej ręki: to Jezusa słuchali, widzieli Jego „znaki i cuda”, na osobności Jezus mówił im takie rzeczy, których nie mówił innym. Wydawałoby się, że to wystarczy, że nic więcej nie potrzeba! A jednak nie! Konieczne było drugie stworzenie. Drugie stworzenie? Jak? Za pierwszym razem było tak: „Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą” (Rdz 2, 7). To w miarę rozumiemy. Sama materia (proch ziemi), nawet jeżeli Bóg nadał jej niezwykły kształt (człowiek), nie myśli, nie ma uczuć, nie ma świadomości itd. Trzeba tę materię ożywić. Dlatego Bóg, który jest życiem bez początku i bez końca, „tchnął”, czyli przekazał materii coś ze swej istoty, coś ze swego istnienia, aby ta bryła prochu ziemi stała się człowiekiem „na Boży obraz i Boże  podobieństwo” (zob. Rdz 1, 26-27). Za drugim razem było tak: „[Jezus] tchnął na nich [na apostołów] i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!»” (J 20, 22). W porządku Nowego Testamentu Duch Święty jest tym, który sprawia, że można zobaczyć Boże osoby i Boże działanie. „Jan Chrzciciel dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do Mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym»” (J 1, 32-33). „Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. Przebywali wtedy w Jeruzalem pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem… Jakżesz więc każdy z nas słyszy swój własny język ojczysty?… słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie dzieła Boże” (Dz 2, 4-6. 8. 11). Bez Ducha Świętego Jezus nie byłby rozpoznany. Bez Ducha Świętego apostołowie nie mogliby głosić Jezusa i o Nim świadczyć. To wszystko pozostałoby “martwe”. Dlatego święty Paweł dodał: „Wszystkim objawia się Duch dla wspólnego dobra” (1Kor 12, 7), a w sekwencji na Zesłanie Ducha Świętego słyszymy: „Bez Twojego tchnienia, / Cóż jest wśród stworzenia? / Tylko cierń i nędze”. Trzeba więc zrozumieć, a może raczej przyjąć do wiadomości, że bez Ducha Świętego nasza wiara w Pana Jezusa jest martwa. I tu może jest źródło tego, że chrześcijaństwo w naszym wydaniu niejednokrotnie jest takie byle jakie: niby jest, a tak naprawdę go nie ma. Za dużo do Ducha Świętego się nie modlimy, nie przyzywamy Go, nie prosimy Jezusa, aby posłał nam swego Ducha. I Duch Święty staje się takim WIELKIM NIEOBECNYM, a przynajmniej WIELKIM NIEDOCENIONYM. Jedno stworzenie mamy za sobą, ale brakuje nam tego drugiego stworzenia, by w naszym życiu objawiły się „wielkie dzieła Boże”, by ci, którzy są obok nas, byli zdziwieni tak jak Żydzi w Jeruzalem, kiedy usłyszeli i zobaczyli apostołów.

ks. Tomasz Kaczmarek

Świętość, która zadziwia

Św. Marcelin Champagnat (1789-1840)

Kryzys gospodarki francuskiej w latach 80. XVIII wieku doprowadził do niepokojów społeczno-politycznych podsycanych ideami liberalizmu wyznaniowego, które spowodowały wybuch rewolucji w 1789 roku i obalenie monarchii Burbonów.
Zgromadzenie Narodowe, utworzone w miejsce reaktywowanych przez Ludwika XVI Stanów Generalnych, przeprowadziło m.in. konfiskatę majątków kościelnych, likwidację zakonów i upaństwowienie szkolnictwa prowadzonego przez duchownych.
Józef Benedykt Marcelin (kan. w 1999 r.) urodził się na francuskiej wsi w czasie, gdy wielka rewolucja stawała się faktem. Przypuszczalnie w dziecięcą pamięć nie zapadły krwawe wydarzenia tamtych dni, ale obecność w domu rodzinnym ciotki Luizy, która musiała opuścić swój zakon, z biegiem czasu uświadomiła dorastającemu chłopcu trudności na jakie napotykali wierni Kościoła katolickiego. Także i on, w wieku 11 lat, podobnie jak trochę starszy od niego Jan Maria Vianney, poznał ich smak, bowiem I Komunię Świętą musiał przyjmować w ukryciu, podczas liturgii sprawowanej w stodole.
Do szkoły chodził krótko, gdyż szokiem dla niego była panująca w niej atmosfera strachu spowodowana egzekwowaniem wiedzy poprzez wymierzanie kar cielesnych. Naukę więc pobierał w domu. W wieku 16 lat wstąpił do seminarium w Verrieres, a dalsze studia kontynuował w Wyższym Seminarium w Lyonie. Nauka nie przychodziła mu łatwo, ale to go nie zniechęcało, bo bardzo pragnął po jej ukończeniu powołać do życia zgromadzenie, które – na wzór Braci Szkolnych Jana de la Salle – umożliwiałoby dzieciom wiejskim na prowincji zrujnowanej duchowo przez rewolucję, naukę czytania i katechizmu.
Po święcenia kapłańskich w 1816 roku zawierzył wymarzone dzieło Matce Bożej i wyjechał na wieś nawracać ludzi do Boga. We wsi La Valla, gdzie był wikariuszem, rozpoczął swoje dzieło tworząc niewielką wspólnotę. Potem wybudował nieopodal Saint Chamond, Pustelnię Matki Bożej, która była siedzibą nowego zgromadzenia skupiającego chrześcijańskich nauczycieli, katechistów i wychowawców młodzieży.
Pomimo trudności żył świadomością, że jego dzieło: „będzie wzrastać niezależnie od ludzi i ich machinacji” i rzeczywiście po 15 latach istniało już 19 szkół prowadzonych przez braci marystów. Wtedy też postarał się o oficjalne zatwierdzenie Zgromadzenia Małych Braci Maryi przez Ojca Świętego, którzy uczyli innych,
jak być: „prawdziwymi wychowawcami młodych szukających sensu życia, i jak towarzyszyć w drodze każdemu z nich”.

ks. Sławomir Kęszka

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej