Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-05-16 11:14:07

Słuchając człowieka

ziemia swieta

Od chwili wyjścia Izraelitów z Egiptu mijały kolejne dni, tygodnie i miesiące. Pobyt w ziemi niewoli stawał się coraz dalszą przeszłością. Hebrajczycy stanowili ludem przemierzający bezdroża pustyni. Jednak ich celem nie była wędrówka sama w sobie, podobna do wędrówki nomadów, ludzi nieustannie zmieniających miejsce zamieszkania, przebywających na danym obszarze tak długo jak długo ten zaspokajał ich potrzeby.

Hebrajczycy idąc pustynnym szlakiem zmierzali do miejsca, które stanie się domem dla nich i kolejnych pokoleń, do ziemi obiecanej im przez Boga, którą będą mogli nazwać swoją ojczyzną. Nie mniej wędrówki nie można było oddzielić od codziennego życia. Każdy szedł z własną rodziną, trzodą, dobytkiem. Co jakiś czas trzeba było decydować kto i gdzie ma rozbić swój namiot, w jakiej kolej kolejności przyprowadzić bydło do wodopoju; komu należy się pierwszeństwo do pastwiska spotkanego na drodze, jak rozdzielać zgromadzone zapasy.

Sędzia Mojżesz
Miejsca, szczególne tego dogodnego było zawsze niewiele. Stąd łatwo dochodziło do konfliktów i kłótni. Starano się być pierwszym, szukano tego co dla siebie dogodne. A tych pragnień i dążeń pogodzić było nie sposób.  Zdarzały się utarczki słowne, a może nawet i rękoczyny. Pośród poróżnionych stron powstawały spory. Każdy był przekonany o swojej racji. Nie znajdowano porozumienia. By tej sytuacji zaradzić Mojżesz wziął na siebie rolę sędziego. Wysłuchiwał poróżnionych ze sobą ludzi. Szukał właściwego rozwiązania: komu przyznać rację, jak naprawić zaistniała krzywdę, co ma uczynić ten, kto zawinił, aby zadośćuczynić powstałemu złu. Sprawował sąd, by pogodzić zwaśnionych. Zdawał sobie bowiem sprawę, że jeśli spory nie zostaną rozwiązane sprawiedliwie, krzywdy wynagrodzone, a winy ukarane, to zniszczą one społeczność Izraela. Skłócone rody staną się łatwym łupem dla przeciwników. Niesprawiedliwość sprawi, że Hebrajczycy zatrzymają się w drodze, strawią całą swą energię na rozdrapywanie ran i szukanie drogi do zemsty, a w ten sposób nigdy nie dotrą do Ziemi Obiecanej. Mimo, iż sprawowanie sądu nad ludem kosztowało Mojżesza wiele wysiłku, to nie rezygnował z tej żmudnej pracy, by naprawiać w społeczności Izraela, to co ludzie zniszczyli swoimi czynami.

Rada Jetro
Tak też Mojżesz uczynił, gdy Hebrajczycy zatrzymali się na ziemi należącej do jego teścia Jetro. Wyszedł naprzeciw ludu o poranku. Spornych spraw nazbierał się jednak tyle, że nie wystarczyło dnia, by je rozwikłać. Jeszcze w promieniach zachodzącego słońca Mojżesz wysłuchiwał skarg, jakie jego rodacy wytaczali przeciw sobie. Wszystko to było tak absorbującym zajęciem, iż nie starczało mu czasu na nic innego. Wydawało się, że niekończące się spory oraz próby ich rozsądzania zabiorą cały jego czas. Jak więc będzie miał prowadzić lud przez pustynię? Skąd będzie czerpał siłę dla podejmowania obowiązków wodza i duchowego przewodnika Izraela? Temu co się działo owego dnia przypatrywał się teść Mojżesza. I on był wodzem swego szczepu. Pewnie sam niejednokrotnie rozstrzygał różne spory. Wiedział jednocześnie, że jeden człowiek nie potrafi wziąć na siebie wszystkich spraw otaczającego go ludu. I dlatego postanowił przyjść Mojżeszowi z pomocą. Nie, nie miał zamiaru zastępować go w jego zadaniach. Nie miał ku temu żadnych podstaw. Przecież nie był Hebrajczykiem. Uznał jednak, iż warto służyć Mojżeszowi radą, podpowiedzią dotyczącą sposobu sprawowania sądów nad ludem Izraela. Jetro wskazał wpierw Mojżeszowi, że ten bierze na siebie zbyt wielki ciężar. Sam nie da rady rozstrzygnąć wszystkiego. Wielu Izraelitów przychodzi do niego z drobiazgami. One absorbowały jego uwagę, a tym samym sprawiały, że na kolejne rzeczy, czasem wielokrotnie ważniejsze, Mojżesz nie ma ani siły ani czasu. Jednocześnie lud, który przychodził znaleźć rozwiązanie dla swych problemów skazany był na długie oczekiwanie. By usłyszeć w swej sprawie wyrok rozstrzygający Hebrajczycy musieli pozostawiać swoje codzienne zajęcia, opuszczać pracę. To wszystko dezorganizowało ich życie. A zdarzało się, że jeden dzień oczekiwania nie wystarczał.

Rozstrzygnięcie problemu
Dlaczego tak się działo? Mojżesz był jedynym, który w świetle Bożych praw oceniał ludzkie postępowanie. Jetro nie negował wagi Bożego prawa i roli Mojżesza. Ale zaproponował mu inny kierunek rozwiązania. Mojżesz powinien być tym, kto pośredniczy pomiędzy Bogiem a ludem. Jednak to nie on musi rozstrzygać każdą sprawę. Trzeba aby najpierw pouczył lud o Bożych prawach i przepisach. Ta wiedza będzie wskazówką, punktem odniesienia, który wskaże właściwy sposób postępowania, a nawet drogę do rozwiązywania drobnych sporów we własnym sumieniu. To pierwszy krok. Drugim będzie poszukanie wśród ludu mężów sprawiedliwych, ludzi prawego sumienia, wolnych od pogoni za pieniądzem, niepodatnych na przekupstwo, brzydzących się nieprawym zyskiem. To oni kierując się sprawiedliwością będą rozstrzygali poszczególne sprawy swych rodaków. Wśród nich znajdą się tacy, którzy będą sprawować pieczę nad tysiącem ludzi, nad setką, następnie nad pięćdziesiątką i wreszcie nad dziesiątką. Będą rozstrzygać wszystko według swych kompetencji i na miarę trudności sprawy. Lud będzie mógł do nich przychodzić w każdym czasie. Sędziowie sprawujący władzę nad dziesiątką, będą osądzali sprawy najprostsze, najbardziej błahe. Jeśli zaś powaga danej sprawy przekroczy ich kompetencje i możliwości będą odsyłać do sędziów stojących nad nimi. Tym samym Mojżeszowi będą przedkładane jedynie najpoważniejsze problemy, wymagające największej znajomości praw Bożych. Tak poszczególni sędziowie jak sito będą przesiewać przedkładane im sporne kwestie. To zaoszczędzi czasu i sił tak ludu, jak i Mojżesza oraz wszystkich sędziów.
Rady, które Mojżesz usłyszał do swego teścia wydały mu się słuszne. Tym bardziej, iż Jetro przedkładając swą propozycję sam zaznaczył, by rozważył, czy to, co mówi jest zgodne z wolą Boga. Po raz kolejny Mojżesz odkrył, że Bóg przemawia do człowieka na różne sposoby. Bywa, że Jego głos można usłyszeć w tajemniczym natchnieniu rozlegającym się w głębi ludzkiej duszy. Bóg mówi też przez wydarzenia rozgrywające się pośród Jego ludu. Często przemawiał poprzez sumienie. Teraz zaś mówił przez ludzką mądrość, roztropność i doświadczenie. Dlatego Mojżesz nie zawahał się, by pójść za radą swego teścia. Uczynił z niej zasadę, według której zorganizował życie Izraelitów. Tym samym lud zgromadzony pod jego przewodnictwem mógł ruszyć w dalszą drogę. Dlatego Mojżesz pozostawił swego teścia i poszedł w drogę, której kierunek znał jedynie Bóg. Izrael przekroczył pierwszy etap, jakim było spotkanie z ludzkim doświadczeniem pomocnym w budowie społeczności ludzi wolnych. Teraz zmierzał w stronę wskazań, które popłyną od samego Boga, by na nich mógł wznosić gmach wspólnoty wiary.

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 11(498) od 21 maja 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in prezentacja pięciu diakonów, którzy za kilka dni przyjmą święcenia oraz rozmowa o historycznym fenomenie objawień w Fatimie.

Zamów prenumeratę

 

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 1(9) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner

Padre gotuje humor26330

Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej