Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-04-13 13:23:29

Faryzeusze, którzy pochowali Jezusa

sobota

„Wzięli tedy ciało Jezusowe i obwiązali je w prześcieradło z wonnościami, jak jest zwyczajem grzebać u Żydów” (J 19, 40).  „A na miejscu, gdzie go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś grobowiec nowy, w którym nikt jeszcze nie był złożony. Tam tedy, z powodu żydowskiego dnia Przygotowania, bo grobowiec był blisko, złożyli Jezusa” (J 19, 41-42). Nikodem wraz z Józefem z Arymatei, byli świadkami procesu Jezusa, jednak chcieli, aby Piłat wypuścił Jezusa, gdyż nie zasługiwał na śmierć.

Wielka Sobota to dzień, w którym adorujemy grób Jezusa. Jednak Jego tam nie było, było tylko ciało. Jezus, wcielony Bóg, jako człowiek posiadał ludzką duszę, tyle że zjednoczoną w niepojęty dla nas sposób z Boskim Logosem. Dusza Jego nie przebywała oczywiście w martwym ciele, czekając na niedzielę. Odwiedzając groby w kościołach ciężko nam sobie wyobrazić, że Chrystus mógł spocząć w jakimś nieznanym padole, jak złoczyńca. I tylko dzięki dwom odważnym postaciom, którzy odważyli się poprosić o Jego ciało, spoczęło ono w grobie.
Nikodem i Józef, bo o nich mowa, uchodzili za zwolenników Jezusa. Zasiadali w ławach Sanhedrynu podczas przesłuchań Jezusa u Kajfasza. Śledzili przebieg Jego procesu przed Piłatem. Tak więc musieli być zamożnymi i wpływowymi ludźmi, skoro powołano ich na członków Sanhedrynu, Wysokiej Rady Żydowskiej. Św. Jan Ewangelista twierdził, że Nikodem interesował się Jezusem wiele miesięcy wcześniej, kiedy tylko arcykapłani usiłowali Go pojmać, a nawet zabić. Stanął wówczas w Jego obronie, domagając się Jego formalnego procesu (J 7, 50-51). Ze względu na swoją pozycję bał się otwartego spotkania z Jezusem. A śledząc dokonania Chrystusa chciał Go o wiele spraw zapytać. Spotkał się z Jezusem w nocy i wówczas doszło do rozmowy Jezusa z Nikodemem (por. J 3,1-21). Według tradycji Jezus wraz z uczniami spożywał wieczerzę paschalną przed swoją męką w domu Nikodema. W powieści „Listy Nikodema” Jan Dobraczyński ukazuje Nikodema jako świadka całej publicznej działalności Jezusa, łącznie z procesem, ukrzyżowaniem, pogrzebem i zmartwychwstaniem.

Dokonało się
Nie wiem, czy już do ciebie doszło, że On nie żyje...- powiedział - Umarł prędko. Ten chłopak słusznie mówi, że gdy wiadomość o tym dojdzie do Kajfasza, arcykapłan gotów przypomnieć Piłatowi o przepisie Zakonu, który żąda pogrzebania ciała skazańca przed zmierzchem. Wtedy rzucą je do wspólnego dołu. Myślę, że temu Człowiekowi należy się uczciwy pogrzeb, nieprawdaż? A więc jeśli chcesz, musimy zaraz iść do prokuratora i prosić. Za godzinę zacznie się szabat - tak między sobą rozmawiali Nikodem i Józef, którzy czuli się w obowiązku pogrzebać ciało Chrystusa z szacunku dla Niego. Nikodem i Józef poszli więc nie zważając na to, że staną nie nieczyści wchodząc do pogańskiego domu. Ale jak to powiedział Józef do Nikodema - Twój nauczyciel, Nikodemie, nie przejmowałby się tym na pewno, gdyż dla Niego czyn miłosierdzia stał ponad każdym prawem. Piłat zgodził się na wydanie zmarłego. - Darowuję wam to ciało. Weźcie je i pogrzebcie. Porządnie pogrzebcie. Skoro wam je darowałem, powinniście nie żałować pachnideł i olejów. Przecież nic was ono nie kosztuje - powiedział Piłat dając pismo potwierdzające. Tak opisuje tę sytuacje Jan Dobraczyński w „Listach Nikodema”.

Niczym uczniowie Jezusa
Józef z Arymatei i Nikodem zajęli się pogrzebem Jezusa. Czasu było niewiele, gdyż za kilka godzin rozpoczynał się wielki paschalny szabat. Mając zgodę Piłata, zdjęli je z krzyża. Zanieśli do pobliskiego ogrodu, w którym Józef miał wykuty dla siebie w skalnym urwisku grobowiec (por. Mt 27, 60). Nikodem zakupił mirrę i aloes i namaszczono ciało wonnościami, zawinięto według zwyczaju w zakupione płótno. Na wejście do grobu zatoczono kamień. Józef kupił natomiast płótno, którym owinięto ciało Chrystusa i złożyli je do grobu. Według tradycji, zachowało się do naszych dni. Nikodem nie mógł znaleźć sobie miejsca, czuł potrzebę pójścia do grobu Jezusa. Żołnierze, którzy pilnowali wejścia do grobu nie pozwalali mu wejść. Jednak udało się. Nikodem, który wcześniej chodził za Jezusem nie mogąc się zdecydować na odważniejszy krok. Nie doświadczył radości, nadziei i zachwytów, ale teraz stał przy Jezusie z łamiącym go cierpieniem. Dla Nikodema spotkanie Jezusa zburzyło jego spokój płynący dotąd z silnej wiary i gruntownej znajomości Prawa. Nikodem przeczuwał gdzieś w głębi serca, że doznał łaski życia w czasach pojawienia się Mesjasza. Pomyślmy, ilu z nas staje z tym samym dylematem. Niby jesteśmy ludźmi wierzącymi, kochamy Chrystusa, ale czy nie idziemy tylko za Nim, a nie z Nim. Czy adorujemy grób Jezusa, adorujemy Jego życie i mękę zdając sobie sprawę, że może sami się do tego przyczyniliśmy. Czy nie jesteśmy jak Nikodem, w ukryciu jesteśmy przyjaciółmi Chrystusa. „Weź mój krzyż, a ja wezmę twój”. Nikodem zastanawiał się, co oznaczały słowa: „Daj mi swoje troski”. Te słowa rosły w Nikodemie. Czy nie warto klęcząc przy grobie Jezusa w Wielką Sobotę wejrzeć w głąb siebie i posłuchać, co Jezus do nas mówi? Jak wielkiej rzeczy dokonał umierając za nas na krzyżu?

Milczący obrońca
Żaden z Ewangelistów nie wspomina o jakichkolwiek kontaktach Józefa z Jezusem, czy Jego uczniami. A jednak Józef z Arymatei, który był dostojnikiem żydowskim, oddał swój grób. Wspominany był przez Ewangelistów tylko w okolicznościach śmierci Zbawiciela. W Ewangelii według św. Jana znajdujemy bardzo poruszające słowa, które być może odnoszą się także do Józefa z Arymatei: „Niemniej jednak i spośród przywódców wielu w Niego uwierzyło, ale z obawy przed faryzeuszami nie przyznawali się, aby ich nie wyłączono z synagogi. Bardziej bowiem umiłowali chwałę ludzką aniżeli chwałę Bożą” (J 12, 42-43). W historii Józefa z Arymatei wielu z nas może odnaleźć siebie samego. Bo ile razy czasami, jak on, ukrywamy nasze przekonania. Wstydzimy się wiary, więzi z Bogiem. Boimy się naszej gorliwości tylko dlatego, że ktoś może uznać nas za fanatyków. Jednak w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym trzeba przestać udawać i przyznać się do Jezusa. Bo wszystko inne na tym świecie jest mniej ważne. Józef był owym „drugim synem” z przypowieści Jezusa (Mt 21, 28-30), który początkowo nie chciał okazać posłuszeństwa Ojcu, ale ostatecznie to on wypełnił wolę Ojca. Józef oddając swój grób postąpił, jak członek rodziny Jezusa, jakby był Jego rodzonym bratem albo uczniem. Mimo, że Józef milczał w czasie obrad Sanhedrynu. Patrzył na publiczne policzkowanie Jezusa. Mógł wówczas stanąć po stronie Jezusa, jednak tego nie zrobił.  Św. Łukasz stwierdza, że Józef „nie przystał na ich uchwałę i postępowanie” (Łk 23, 51), jednak jego sprzeciw był albo mało wyraźny, albo jedynie wewnętrzny. Skutku żadnego nie odniósł. Być może Józef miał nadzieję, że wyrok zrodzony z zawiści Sanhedrynu nie zostanie potwierdzony przez prokuratora Judei, że zamiast niego ktoś inny obroni Jezusa. Jeśli takie nadzieje nosił w sercu, to niebawem okazało się, jak bardzo się mylił.
Czyn Józefa wobec Jezusa uczynił go odważnym, a jego osoba obrosła w liczne legendy. Kajfasz na wieść o zmartwychwstaniu Jezusa wtrącił Józefa do lochu. Miał mu się tam ukazać Chrystus, który podarował mu kielich zwany Graalem. Ten sam, którego używał podczas Ostatniej Wieczerzy. Józef nalał do niego krwi, która wypływała z przebitego boku. W Kościele pierwotnym Józef z Arymatei stał się postacią niemal symboliczną, ikoną ucznia wiernego aż do końca.

Tekst Arleta Wencwel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola

Opiekun nr 15(502) od 16 lipca 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej, o pasjonacie odlewnictwa w brązie i głębokim sensie urlopu w pojedynkę.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej