Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-03-23 10:11:57

Inacio de Azevedo i 40 męczennikówinkulturacja

Bohater poprzedniego artykułu, św. Jose de Ancieta, był tym który położył podwaliny pod misje jezuickie w Brazylii. Jego misję niestrudzenie kontynuował Inacio de Azevedo, a jego pełne zapału życie kapłańskie miała uwieńczyć męczeńska śmierć z rąk bezwzględnych protestantów.

Inacio Azvedo urodził się w 1527 roku w wysoko sytuowanej portugalskiej rodzinie. Jego rodzinne miasto Porto należało do jednej ze stolic dalekosiężnej komunikacji morskiej i nic dziwnego, że mieszkańcy tego ośrodka tęsknym wzrokiem patrzyli w stronę Oceanu Atlantyckiego, za którym kryły się bajeczne bogactwa Nowego Świata. Rodzina Inacio była blisko związana z otoczeniem króla Portugalii. W przyszłości jego brat Jeronimo będzie nawet wicekrólem Indii Portugalskich. Starszy Azevedo natomiast pobierał nauki na dworze Jana III i w bardzo szybkim czasie, bo już w wieku 18 lat, przejął zarząd nad rodowymi majętnościami. Szybko jednak zrzekł się ich całkowicie.

Brazylijska inspekcja
Przyczyna tak radykalnej wolty w życiu Inacio de Azevedy leżała jeszcze w czasach jego dorastania. Wtedy uczęszczał na kazania i rekolekcje jezuickiego kaznodziei o. Francisco Estrady. Formacja duchowa, którą otrzymał sprawiła, że w 1548 roku w wieku 21 lat postanowił wstąpić w szeregi Towarzystwa Jezusowego. Święcenia otrzymał po pięciu latach. Jako wysoko postawiony człowiek, okazał się cennym nabytkiem dla zakonu. Jego kontakty na dworze i zaplecze pozwoliły mu na założenie w krótkim czasie dwóch nowych kolegiów jezuickich - św. Antoniego w Lizbonie oraz św. Pawła w Bradze. Po 13 latach owocnej służby Opatrzność postawiła przed nim kolejne wyzwanie. Ówczesny przełożony generalny zakonu Francisco Borgia zlecił mu inspekcję brazylijskich misji Towarzystwa, wyposażając go w pakiet pełnomocnictw. W 1566 roku Azevedo przybył do miejscowości Bahia i rozpoczął przegląd szkół oraz placówek religijnych. To właśnie on mianował Manuela de Nobregę prowincjałem Brazylii oraz spotkał się z Jose de Ancietą będącym wówczas najwybitniejszym misjonarzem na tamtych terenach.
Po dwóch latach pobytu w Ameryce Południowej, Inacio zdecydował się na powrót do Europy. Był pod dużym wrażeniem postępów jezuickich misji, ale niepokoił go brak odpowiedniej ilości ludzi do zarządzania tymi olbrzymimi terenami. Z taką właśnie refleksją udał się do Rzymu, gdzie spotkał się z Borgią oraz papieżem Piusem V.
W odpowiedzi na prośbę wsparcia kadrowego dla amerykańskich misjonarzy, generał mianował Azevedę nowym prowincjałem Brazylii i kazał mu się oprzeć podczas rekrutacji przyszłych zakonników oraz służb pomocniczych przede wszystkim na tamtejszych mieszkańcach. Mimo wszystko jednak nominat ogłosił dodatkowy nabór wolontariuszy pragnących służyć katolickim misjom w Nowym Świecie. Ostatecznie zebrał 70 ochotników. W 1570 roku tuż po krótkiej audiencji u portugalskiego króla Sebastiana, wypłynął na Ocean Atlantycki.

Śmierć z rąk piratów
W poprzednim artykule szerzej pisałem na temat brutalnej rywalizacji na ziemiach brazylijskich, mającej miejsce pomiędzy Portugalczykami a francuskimi protestantami - hugenotami. Decydujące zwycięstwo, jakie strona portugalska zadała swoim przeciwnikom w 1567 roku nie oznaczało jednak całkowitego wycofania się Francuzów z gry. Nie mogąc pokonać wroga w walnej bitwie, postanowili kąsać jego okręty pływające pomiędzy Brazylią a Europą. Praktyka korsarstwa stała się prawdziwą plagą. Zleceniodawcami piratów byli najczęściej sami monarchowie. Wystarczy przypomnieć postać Francisa Drake’a - pierwszego korsarza królowej brytyjskiej Elżbiety I.
Niestety, korsarska ręka francuskich protestantów dosięgnęła również okrętu Santiago, na którym płynął Inacio de Azevedo wraz z 40 misjonarzami jezuickimi oraz trzema osobami z załogi. Stało się to w momencie, kiedy statek miał postój na wyspie La Palma należącej do archipelagu Wysp Kanaryjskich. Francuska eskadra, dowodzona przez słynnego już wówczas korsarza Jacquesa Sourie, miała olbrzymią przewagę nad zakonnikami i bez trudu dogoniła Santiago. Początkowo Portugalczycy stawiali opór, a pierwsi trzej Francuzi, którzy dokonali abordażu zostali od razu zabici. Mimo tego sukcesu Azevedo wiedział, że sytuacja jest beznadziejna. Dlatego też polecił przynieść, ofiarowany mu osobiście przez papieża Piusa V, obraz Matki Boskiej i zarządził modły. Kiedy Francuzi weszli w końcu na pokład rozpoczęła się istna jatka. Piraci dopadli Inacio, wielokrotnie go ranili, obcięli mu głowę i wyrzucili jego ciało wraz z obrazem za burtę. Potem zaczęło się polowanie na wszystkie osoby ubrane na czarno (tradycyjny strój jezuitów). Prawie żaden spośród 40 zakonników nie uszedł z życiem, a ich zwłoki również zostały wrzucone do morza. Zginął nawet Simon da Costa - zakonnik, który nie nosił jeszcze czarnego habitu, gdyż pełnił swoją służbę od zaledwie kilku tygodni. Początkowo oszczędzony, przyznał się do tego, kim jest i został ścięty. Ułaskawiono jedynie ojca Johna Sancheza, gdyż korsarze potrzebowali kucharza. Sanchez musiał więc służyć heretykom przez całą drogę powrotną do La Rochelle.
Heroiczna ofiara, jaką ponieśli portugalscy jezuici nie została zapomniana. W 1854 roku papież Pius IX beatyfikował wszystkich męczenników. W 1999 roku na miejscu zbrodni postawiono 40 krzyży, a piętnaście lat później stanął w La Palma kolejny, tym razem kamienny krzyż z wyrytymi imionami wszystkich ojców będących ofiarami tego bestialskiego mordu.

Tekst Maciej Cielecki

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej