Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-02-01 10:04:16

O testamencie pewnego polityka

To nie lecznicza marihuana, ale wiara, zbawienie, modlitwa, miłość, przebaczenie i głód życia wyzierają z ostatnich słów zmarłego polityka lewicy. Dlaczego tak mało o tym słyszymy?

Piszę te słowa w redakcji, a za moimi plecami brzęczy radio ustawione akurat dzisiaj na programie trzecim, a w nim audycja Jakuba Strzyczkowskiego „Za, a nawet przeciw” o legalizacji marihuany, czyli temat, który niespodziewanie przecisnął się w ostatnich tygodniach na pierwsze strony. Dlaczego akurat teraz? Ponieważ zmarł Tomasz Kalita, były rzecznik SLD, który walczył z wielopostaciowym glejakiem mózgu.

Człowiek lewicy, który miał poglądy
Może warto przypomnieć naszym Czytelnikom, kim był Tomasz Kalita, bo jakkolwiek funkcjonował dość długo w polityce, być może nie jest znany wszystkim, również dlatego, że jak się wydaje, przez większość życia zachowywał się bardzo przyzwoicie, a to nie sprzyja szczególnej sławie medialnej. Zmarł w wieku 37 lat. Urodził się w 1979 roku w Bielsku-Białej, a z wykształcenia był politologiem i początkowo próbował robić karierę jako dziennikarz. Jako wielki sympatyk Ignacego Daszyńskiego z przedwojennej PPS, trafił do Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W 2005 roku kierował zespołem programowym tej partii, a trzy lata później został rzecznikiem prasowym tak partii, jak i klubu parlamentarnego. Był szefem doradców Leszka Millera, a także doradcą wicemarszałka Jerzego Wenderlicha i rzecznikiem sztabu kandydatki Sojuszu Magdaleny Ogórek. Leszek Miller, z którym polityk był mocno związany podkreślał, że Tomasz Kalita był dobrym młodym człowiekiem, który miał swoje poglądy, co zasługuje na uwagę, bo dzisiaj niewielu młodych polityków ma własne poglądy. 31 maja 2016 roku zdiagnozowano u niego glejaka mózgu. Kalita walczył z chorobą i zaangażował się w kampanię na rzecz legalizacji medycznej marihuany.

Czy tylko marihuana?
Właśnie dlatego po jego śmierci wysypały się tytuły prasowe i audycje, w których domagano się, aby zrealizować testament zmarłego polityka, czyli zalegalizować marihuanę. Oto przykłady tytułów: „Tomasz Kalita nie żyje. Walczył o legalizację medycznej marihuany”; „Legalizacja medycznej marihuany. Posłowie spełnią testament Kality?”. Gwoli sprawiedliwości dodajmy jeszcze, że niektóre tytuły zacytowały Leszka Millera, który podkreślał, że „testament Kality to nie tylko projekt ustawy o leczniczej marihuanie, ale także wołanie o inną jakość życia publicznego”. I tyle.
Wygląda na to, jakby nikogo szczególnie nie poraził fakt, że stosunkowo młody człowiek umiera i nic nie możemy zrobić, a chodzi wyłącznie o to, aby tę śmierć wykorzystać do politycznej debaty i może ugrać przepchanie jakiejś ustawy, może dotyczącej legalizacji marihuany leczniczej, a może uwalniającej definitywnie konopie. Zwrócił na to uwagę Krzysztof Osiejuk na swoim blogu: „Dziś Tomasz Kalita już nie żyje, kiedy jednak odbieram medialne informacje poświęcone temu smutnemu odejściu, 90 procent całości zajmuje oczywiście owa marihuana, dokładnie z tymi samymi co zawsze argumentami, tyle że tym razem jeszcze podparta dodatkowo argumentem ostatecznym, że mianowicie sprawa jej legalizacji, to testament, jaki nam po sobie zostawił Kalita, i jego dziedzictwo. Gdybyśmy się mieli opierać na tym, co płynie w większości z medialnego przekazu, musielibyśmy uznać, że tak naprawdę Kalita nie zostawił nam wiele więcej, niż owo świadectwo człowieka, którego bezduszność polityków doprowadziła do śmierci”.

Dzięki temu wpisowi na blogu sięgnąłem do dwóch rozmów, jakie przeprowadzono z Tomaszem Kalitą podczas jego walki z nowotworem i rzeczywiście okazuje się, że ten człowiek pozostawia po sobie znacznie, ale to znacznie więcej, niż owa marihuana, o której zresztą w obu wywiadach wspomina zaledwie mimochodem. A może od razu przypomnijmy, co mówi o marihuanie? W pierwszej rozmowie z Robertem Mazurkiem dla „Rzeczpospolitej” od razu zaznacza: „Nie chcę nawet z panem rozmawiać o raku, medycznej marihuanie i tym wszystkim”. I tyle tu marihuany. A w drugiej w TVP u Krzysztofa Ziemca 27 listopada 2016 roku opowiadając, jak nielegalnie można sprowadzić olej z marihuany z zagranicy, ile to kosztuje i co za to grozi, podkreślił, że nie chciałby, „aby w Polsce wprowadzono wolny obrót marihuany, aby można było palić jointy. Chodzi mi o wykorzystanie lecznicze marihuany. Chciałbym, aby to było unormowane prawnie. Jestem legalistą i nie wyobrażam sobie, aby łamać prawo”. I tutaj również to wszystko w temacie. A o czym jeszcze mogliśmy usłyszeć, czy przeczytać w tych, naprawdę wzruszających rozmowach?

Nawrócenie, modlitwa, zbawienie
Mamy więc głębokie doświadczenie nawrócenia. Na pytanie Mazurka, czy operacja mózgu wpłynęła na jego poglądy odpowiada Tomasz Kalita w następujący sposób: „Tak to może wyglądać. Oczywiście przyczyna jest inna - to wydarzenie było ciosem, uderzeniem, które przewartościowało we mnie niemal wszystko. Stałem się człowiekiem religijnym, zmieniłem swoje myślenie, zupełnie inaczej podchodzę do życia, do świata. Wszystko przez pewne doświadczenie. Zjeżdżałem na pierwszą operację w swoim życiu. To było absolutnie przerażające, pierwszy raz w życiu byłem w szpitalu, a strasznie się bałem. No i operacja, potworny lęk. Jedyne, co mogłem zrobić, to się modlić bardzo gorliwie: „Ojcze nasz...”. I nagle poczułem rękę. To był dotyk ciepłej dłoni na piersi i głos: „Nie martw się”. To było coś niesamowitego, to mnie napełniło jakąś siłą i tak wjechałem na operację. Nie chcę z tego robić jakiegoś wielkiego objawienia, inni ludzie na pewno mają większe prawa, by mówić o doświadczeniach duchowych. Nie chciałbym się lansować jako specjalista od mistyki czy czegoś...” I dalej zachęcany przez redaktora, aby się nie krygował, stwierdza: „No właśnie, ma pan rację, muszę to powiedzieć! W końcu nie robię tego na chwałę swoją, lecz opowiadam, bo mam taka potrzebę... Nie, wróć: opowiadam o tym doświadczeniu, bo mam taki obowiązek. Muszę o tym opowiedzieć, bo jeżeli mi pomógł Bóg, to dlaczego mam nie mówić o tym innym!” I jeszcze odpowiedź na pytanie, czy czuje się katolikiem: „Chrześcijaninem w stu procentach i jestem z tego dumny. Z Kościołem mam pewne niepoukładane sprawy, nie mogę więc powiedzieć, że jestem w pełni katolikiem. Natomiast jestem owcą z owczarni, którą opisuje św. Jan Ewangelista: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”. Modlę się własnymi słowami, bo nie jestem zbyt biegły w formułkach, nie mam książeczki do nabożeństwa. Proszę o miłosierdzie i o wybaczenie, modlę się o dar, o cud. Tak, modlę się o zdrowie, bo wierzę, że jeżeli ktoś może mnie uzdrowić, to tylko Pan Bóg. Nie mam wątpliwości co do tego”. I jeszcze o śmierci: „Bo to jest pytanie, czym jest śmierć? Dla mnie śmierć to przejście do życia wiecznego, w które wierzę. Przecież cały sens wiary polega na tym, że jest nadzieja na życie wieczne. Jest we mnie wiara, że Jezus umarł na krzyżu, byśmy mieli życie wieczne”. Krzysztofowi Ziemcowi powiedział: „Prawdą jest, że jak człowiek staje w obliczu śmierci, to stawia sobie pytanie, co dalej i ta obietnica zbawienia jest wielką obietnicą, tak naprawdę, bo to jest jedyna obietnica sensowna. Czuję, że dostałem drugie życie. Mam 37 lat, przez 17 lat ganiałem cały czas za czymś: najpierw matura, studia, praca, za rzeczami które są ważne, ale nie najważniejsze. Dlatego przez następne 17 lat trzeba się skupić na rzeczach, które są ważne”. I o modlitwie: „Modlę się o miłosierdzie, o cud uzdrowienia. Modlę się swoimi słowami, czyli rozmawiam z Panem Bogiem albo modlitwą „Ojcze nasz”. W niej jest wszystko zawarte i prośba o przebaczenie innym, i przebaczenie innych, ona jest genialną modlitwą”. 

Małżeństwo i rodzina
Pytany przez redaktora Mazurka, czego jeszcze dowiedział się o sobie podczas choroby, Kalita powiedział: „Tego, jak bardzo potrzebuję drugiej osoby. I to nie po to, by ktoś się mną zajął, opiekował, ale tego, jak ważny jest związek, bycie z kimś. (…) Dowiedziałem się, czym może być małżeństwo, że to zupełnie inny wymiar, bo czym innym jest partnerstwo, a czym innym małżeństwo! Dowiedziałem się, jak wspaniałe może być stworzenie rodziny. (…) Co prawda nie mamy ani pieniędzy, ani głowy do strojów czy organizowania wesela, ale chcemy nie tylko być razem, bo i tak jesteśmy, ale też zostać małżeństwem. Ja wiem, że to może zostać odebrane mylnie... (…) Że jestem słaby, więc potrzebuję opieki, i stąd to wszystko. Oczywiście, Ania pomaga mi cały czas, ale ja nie potrzebuję służącej, choć wciąż mam kłopot z najprostszymi rzeczami, tylko żony, nie sprzątania po mnie, ale wsparcia. No i jeszcze ktoś może powiedzieć, że się boję o siebie, więc stąd małżeństwo. Nie. Ja się naprawdę dowiedziałem, jak ważne jest małżeństwo, rodzina, chciałbym mieć dzieci, coś po sobie zostawić”.
Niestety nie mamy już więcej miejsca, ale zaznaczę tylko, że polityk lewicy powiedział jeszcze wiele ciepłych słów o politykach z innych ugrupowań, pochwalił rząd PIS-u za program 500+ i nie tylko, a nawet opowiedział, jak słuchał „Radia Maryja” i jak to radio jest potrzebne zwłaszcza dla chorych i samotnych. Ktoś powie, że to wszystko promocja na chorobie. Do tego też się odniósł, apelując  do tych, którzy z niego szydzą, że on, jako rzekomo „nawrócony komunista” chce się wypromować na swoim cierpieniu: „Jeśli to jest promocja, to ja wam oddam tę chorobę - promujcie się”.
Myślę, że teraz każdy może sobie wyrobić zdanie na temat testamentu śp. Tomasza Kality. A zakończę ten tekst słowami jednego z anonimowych komentatorów: „Myślę, że historia jego nawrócenia klarowanie ukazuje, że jako katolicy musimy pamiętać, że w partiach mających antyklerykalne i antychrześcijańskie postulaty są dzieci tego samego Boga. Zagubieni, nieznający Jego nauki i łaski oraz niedoświadczający Jego Miłości i dlatego należy widzieć w nich ludzi zagubionych, za których trzeba się modlić, by oni się nawrócili, a my byśmy nie ulegli pokusie nienawiści w ferworze politycznych i światopoglądowych przepychanek. Kondolencje dla żony Tomasza i najbliższej rodziny. Wieczny odpoczynek racz Tomaszowi dać Panie”. Amen.

tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 24

Opiekun nr 24(511) od 19 listopada 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. "Brat naszego Boga" - pożegnanie ze św. Albertem oraz artykuł o niedawno otwartej Pustelni Salezjańskiej "Ognisko Miłosierdzia"

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej