Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-01-10 10:31:44

Wiara nasza codzienna

Pokój temu domowi!

Zapewne wielu duchownych mogłoby przywołać, ze swego doświadczenia, sporo zabawnych, a może i niezręcznych sytuacji związanych z wizytami duszpasterskimi. Nic więc dziwnego, że wątki kolędowe wzięli pod obstrzał satyrycy. Odwiedzinom tym towarzyszy zdecydowanie miła atmosfera, a wyjątki potwierdzają tylko tę regułę.

Prawdą jest, że nie brakuje złośliwych przytyków, bo akurat tu pierwszorzędnie sprawdza się powiedzenie: „Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Wiele wpisów internetowych dotyczących kolędowania, porusza jedynie tę kwestię. A o co tak naprawdę chodzi? Do niedawna nie było problemu z tego rodzaju pytaniami, bo kolęda była czymś oczywistym, jak święconka na Wielkanoc. Ma ona za sobą długowieczną historię. Już w III w. po Chrystusie o odwiedzaniu wiernych w domach pisał św. Atanazy. W czasach średniowiecza było to powszechną praktyką, zatem musiało mieć nie małe znaczenie w utwierdzaniu chrześcijaństwa w Polsce. Gdyby jednak odwoływanie się do uświęconej tradycji, było mało przekonywujące, można przedłożyć argumentację biblijną. Chrystus rozsyłając uczniów, daje im wskazania: „Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim…” (Łk 10, 5-6). Apostołowie mocą Pana wyrzucali złe duchy. Nie zapominajmy zatem, by podczas wizyty księdza naszykować wodę świeconą i kropidło. Prawo Kanoniczne podaje, że duszpasterze chcąc dobrze wypełniać swoje funkcje, powinni robić wszystko, aby znać wiernych powierzonych ich pieczy. Winni zatem odwiedzać parafian, uczestnicząc w ich troskach, zwłaszcza w niepokojach i smutkach - umacniając ich w Panu, jak również - jeśli w czymś nie domagają - roztropnie ich poprowadzić (por. KPK kan. 529 §1). Papież Franciszek, który już zasłynął z braterskich napomnień współbraci w kapłaństwie, niedawno zaznaczył, że prawdziwy kapłan jest blisko ludzi, natomiast agent pośrednictwa wykonuje tylko swą pracę i zachowuje się jak urzędnik, nie wie, co to znaczy pobrudzić sobie ręce w realnej sytuacji. Księża nie mogą być odcięci od codziennych zmagań świeckich. Tylko podczas kolędy duszpasterze są w stanie rozeznać, gdzie trzeba pośpieszyć z pomocą materialną. Jedynie wizyta kolędowa daje możliwości, aby dotknąć problemów, które wyjść mogą w trakcie ukierunkowanej rozmowy. Dla przykładu grzechem, który przez wielu katolików nie jest traktowany w tych kategoriach - to wspólne zamieszkanie przed ślubem. Ksiądz w biurze parafialnym może być odebrany jako bezwzględny urzędnik, gdy zgłosi się ktoś taki po zaświadczenie, że jest osobą praktykującą. Kapłan wyłoży wtedy racje, że tego poświadczyć nie może. Zawsze lepiej, by zainteresowani wiedzieli to wcześniej, a podczas kolędy mogą otrzymać stosowne wyjaśnienia. Duszpasterze muszą też weryfikować w kartotekach, czy ktoś na terenie parafii mieszka, czy tylko tu jest zameldowany (iluż ludzi ma problem, by określić, do której parafii przynależą). To spotkanie daje możliwość przypominania wiernym, którzy stronią od udziału w niedzielnej Mszy św., a tym samym od życia sakramentalnego, że to nie tylko obowiązek. Ma kolęda wymiar liturgii domowej i jest publicznym przyznaniem się do wiary, ale niekiedy dodatkowo nabiera charakteru towarzyskiego spotkania. Przyjęło się w polskiej gościnności, iż chcemy uraczyć tych, którzy nas odwiedzają. Tu właśnie miałbym pole do popisu w zasłyszanych opowieściach. Jeden z księży wspominał dawne czasy, gdy przybył jako młody proboszcz do pierwszej swojej placówki. W prawie każdej posesji czekano na niego z poczęstunkiem. W jednym domu, mimo wykrętów, skosztował nalewki. W pozostałych już wymówić się nie mógł: „To u sąsiada Ksiądz wypił, a u nas gardzi!”. Szczęście, że pierwszy dzień kolędy przypadł w sobotę. W niedzielę podczas ogłoszeń mógł proboszcz całość obrócić w żart (zdając sobie sprawę, że wieść gminna łatwo przejść może z opinii: „jakiego do nas równego księdza skierowano” do stwierdzenia: „pijaka nam tu dali”). Skwitował więc kapłan: „I jeszcze jedna prośba: nie częstujcie po kolędzie proboszcza alkoholem. Wczoraj pierwszy dzień i nie chciałem nikogo urazić, wymawiając się od poczęstunków. Wracałem potem z organistą na plebanię. My szliśmy prosto drogą, ale drzewa chwiały się na prawo i na lewo”. Ludzie pośmiali się i w poniedziałek alkoholu już nie serwowano. Im bardziej rodziny żyją Kościołem, tym głębiej przeżywają spotkanie ze sługą Kościoła. A kapłani nierzadko są zmuszeni, by więcej czasu poświecić tym zagubionym.

ks. Piotr Szkudlarek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej