Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2017-01-04 09:44:00

Cztery mity stanu wojennego

Ukazały się właśnie ostatnie badania CBOS dotyczące tego, jak odbierana jest dziś decyzja o stanie wojennym. Oczywiście zmniejsza się odsetek tych, którzy uważają, że był „słuszny” lub „raczej słuszny”, a zwiększa tych, którzy uważają, że był złem, ale ciągle jest to proporcja 50 (był słuszny) do 35 (był złem) procent społeczeństwa.

Wokół stanu wojennego przez kilkadziesiąt lat narosło kilka mitów tworzonych przez jego twórców i ich zwolenników. Bez rozprawienia się z nimi, nie jest możliwe dążenie do prawdy historycznej i uczciwego przedstawienia konsekwencji wprowadzenia w Polsce junty wojskowej.

Mit dialogu i dążenia do porozumienia narodowego
O jakim dialogu władz ze społeczeństwem mówią obrońcy generała Jaruzelskiego, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że zaraz po wybuchu strajków sierpniowych w 1980 roku, powołano w MSW sztab operacji „Lato ‚80”, którego zadaniem było zapewnienia tzw. bezpieczeństwa, ładu i porządku publicznego w kraju. Już 6 listopada dowódca tego sztabu, generał Bogusław Stachura wydał rozkaz przygotowania planu internowania osób, w przypadku poważnego zagrożenia pod pierwotnym kryptonimem „Wiosna”, a później „Wrzos” i „Jodła”. Po tygodniu natomiast były już gotowe pierwsze wykazy osób do internowania. Wiele innych, późniejszych wydarzeń oraz dokumenty Służby Bezpieczeństwa i partyjne świadczą niezbicie o tym, że władze komunistyczne przygotowywały się do rozprawy z „Solidarnością” od momentu jej powstania, oczywiście nie za pomocą metod pokojowych. Pierwsze realne niebezpieczeństwo wprowadzenia stanu wojennego w Polsce powstało pod koniec listopada 1980 roku po aresztowaniu działaczy mazowieckiej „Solidarności” Jana Narożniaka i Piotra Sapeły oskarżonych o upowszechnianie tajnej instrukcji dotyczącej zwalczania opozycji. Podczas posiedzenia biura politycznego Komitetu Centralnego PZPR 26 listopada 1980 roku rozważano możliwość użycia siły, ostatecznie jednak uznano, że na otwarty konflikt jest jeszcze za wcześnie, powołano natomiast sztab roboczy złożony z przedstawicieli partii, wojska, MSW i prokuratury generalnej, którego zadaniem miało być mobilizowanie podległych struktur do spodziewanej konfrontacji. Prace planistyczne zakończyły się w marcu 1981 roku, kiedy to powstał najważniejszy dokument „Myśl przewodnia wprowadzenia na terytorium PRL stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa”. Przez cztery tygodnie przebywała wówczas w PRL specjalna grupa wysokich rangą funkcjonariuszy KGB i sowieckich wojskowych, których zadaniem było udzielanie wsparcia polskim towarzyszom. Porozumienie narodowe, o którym tak chętnie mówił generał Jaruzelski, zrealizowano natomiast w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku. Łącznie w całym okresie stanu wojennego internowano w 52 ośrodkach blisko 10 tysięcy osób. W pierwszych dniach stanu wojennego spacyfikowano strajki w kilkudziesięciu zakładach. Działania funkcjonariuszy i wojska przebiegały wyjątkowo brutalnie - do 1990 roku w wyniku represji, ciężkich pobić i ran postrzałowych zmarło ponad sto osób. W Warszawie, Krakowie, Łodzi i Gdańsku oraz kilku innych ośrodkach miały miejsce protesty uliczne, jedne z najważniejszych form wyrażania niezadowolenia. Złapanych za udział, czy organizowanie takich protestów skazywano w trybie przyspieszonym na wyroki od kilku miesięcy do dziesięciu lat więzienia. Ich apogeum nastąpiło 31 sierpnia 1982 roku w drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych.
Ważną konsekwencją stanu wojennego, o czym niewielu dzisiaj pamięta, było zawieszenie wielu praw obywatelskich, które pozostało w mocy nawet mimo odwołania stanu wojennego aż do 1989 roku.

Mit interwencji sowieckiej i mniejszego zła
Jako uzasadnienie rzekomej konieczności wprowadzenia stanu wojennego, generał Jaruzelski, zwłaszcza po 1989 roku, podawał rzekome zagrożenie sowiecką interwencją. Z dostępnych obecnie dokumentów jasno wynika, że ani Układ Warszawski, ani Związek Sowiecki takiej interwencji nie planowały. Strategią sowiecką w czasach militarnego zaangażowania w Afganistanie było przede wszystkim wywieranie ciągłej presji na władze RPL, by rozwiązywały problem własnymi siłami. To przecież nie władze komunistycznego imperium, ale generał Jaruzelski zwrócił się do Komitetu Ministrów Obrony Państw stron Układu Warszawskiego obradującego na początku grudnia 1980 roku w Moskwie z prośbą, aby wydali ostre w treści oświadczenie grożące PRL interwencją. Ta propozycja nie została przez nich jednak uwzględniona, co więcej, kilka dni później za pośrednictwem marszałka Wiktora Kulikowa, generał zaapelował do Moskwy o pomoc militarną, czego mu jednak odmówiono.

Mit męża opatrznościowego
W 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski stanął na czele Rady Ministrów, a następnie objął funkcję I sekretarza KC PZPR stając się w ten sposób ostatnim komunistycznym dyktatorem PRL. Zgromadzoną władzę wykorzystał nie do rozwiązania problemów społecznych i gospodarczych, ale do zdławienia w interesie i na żądanie Związku Sowieckiego ruchu społecznego stworzonego przez „Solidarność”. Okres stanu wojennegoi kolejne lata przyniosły nie tylko ofiary, lecz także zniszczenia ogromnych nadziei i entuzjazmu wywołanych wydarzeniami sierpnia 1980 roku. Przed sądem 31 marca 2006 roku pion śledczy IPN postawił generałowi Jaruzelskiemu zarzuty popełnienia zbrodni kounistycznych polegających na kierowaniu (w 1981 roku) zorganizowanym związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, który przygotował stan wojenny. Drugi zarzut dotyczył podżegania członków Rady Państwa do przekroczenia ich uprawnień m. in. poprzez uchwalenie dekretów o stanie wojennym. Groziło mu za to 10 lat więzienia, jeszcze wtedy pewny siebie Jaruzelski mówił, że jeśli dojdzie do procesu, będzie to sąd moralny nad tymi w mundurach i bez munduru oraz milionami, które poprały stan wojenny. W kwietniu 2007 roku pion śladczy IPN w Katowicach skierował do sądu akt oskarżenia wobec dziewięciu osób, członków władz Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Rady Państwa. Zarzuty dotyczyły właśnie m. in. udziału w związku przestępczym. Główni oskarżeni: Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i Stanisław Kania nie przyznali się do zarzutów. W marcu 2011 roku Trybunał Konstytucyjny uznał dekrety o stanie wojennym oraz postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwo i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego za niezgodne z Konstytucją PRL i RP. Trybunał Konstytucyjny podkreślił, że Rada Państwa złamała Konstytucję PRL, bo nie miała prawa wydać dekretów w czasie sesji Sejmu. Jak wiadomo, ze względu na stan zdrowia sprawę Jaruzelskiego wyłączono z procesu i w sierpniu 2011 roku zawieszono. 12 stycznia 2012 roku Warszawski Sąd Okręgowy uznał, że stan wojenny nielegalnie wprowadziła tajna grupa przestępcza pod wodzą generała Jaruzelskiego w celu likwidacji NSZZ „Solidarność”, zachowania ustroju komunistycznego i osobistych pozycji we władzach. Sąd wymierzył karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu, generałowi Kiszczakowi za udział w tej grupie, uniewinnił natomiast Stanisława Kanię.
Efekt pozowania Jaruzelskiego na męża opatrznościowego jest taki, że generał Jaruzelski zmarł mając postawione zarzuty, a zgon generała Kiszczaka nastąpił kilka miesięcy po uprawomocnieniu wyroku. Stojący na czele junty wojskowej nie mieli skrupułów wprowadzając milicję i wojsko do mieszkań, gdzie przebywały dzieci, chorzy niejednokrotnie rodzice, a następnie odbierając im matki, żony, mężów i dzieci. To Jaruzelski i Kiszczak dzięki zręcznym manipulacjom i fałszowaniu przebiegu zdarzeń dorowadzili do stworzenia klisz wyobraźni, w których omawiane przez mnie mity stanu wojennego znajdują poczesne miejsce.

Mit ratowania gospodarki
Po ogłoszeniu stanu wojennego wszystkie kraje wolnego świata narzuciły drastyczne sankcje na Polskę, co powiększyło już olbrzymie straty ekonomiczne, z którymi, jak pamiętamy walczyła już długie lata. Zmiany w tej kwestii nie przyniosło zmilitaryzowanie państwa - pogorszył się stan zaopatrzenia w produkty żywnościowe, a produkcja polska spadała przez całą dekadę lat 80. Polska wpadła również w pułapkę zadłużenia, gdyż brakowało dewiz na terminową obsługę długu, zarówno rat kapitałowych, jak i odsetek. Ostatecznie obsługa długu została zawieszona, a on i tak narastał, mimo, że nie były zaciągane nowe zobowiązania. Bardzo ważną konsekwencją stanu wojennego była milionowa emigracja Polaków - z jednej strony wydalonych z Polski za poglądy polityczne z paszportem w jedną stronę, z drugiej uciekających ze względów światopoglądowych lub po prostu wyjeżdżających z Polski za chlebem. Odpływ tak dużej liczby Polaków jest zresztą odczuwalny do dzisiaj, wśród emigrantów znalazło się bowiem wielu przedstawicieli naszych elit intelektualnych, z których większość nigdy nie wróciła do Polski.

Podsumowując konsekwencje stanu wojennego należy jasno powiedzieć, że Polska straciła dziewięć lat w procesie demokratyzacji i transformacji, ratowanie na siłę radzieckiego stanu posiadania przez generała Jaruzelskiego przyczyniło się tylko do pogłębienia zapaści gospodarczej w kraju oraz wrogości społeczeństwa wobec władzy. Konsekwencje z dwóch ostatnich obszarów: gospodarczego i obywatelskiego widać chociażby w niechęci Polaków do angażowania się w sprawy publiczne oraz wieloletnim zabieganiu przez Polskę o odzyskanie wiarygodności międzynarodowej i dostępu do rynków finansowych. Przypomnę tylko, że nasza Ojczyzna spłaciła wszystkie swoje zobowiązania wobec Klubu Paryskiego, również z czasów Gierka dopiero w marcu 2009 roku, a wobec Klubu Londyńskiego uregulowała należności dopiero w październiku 2012 roku.

tekst wystąpienia dra Pawła Perzyny dyrektora łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej
na obchodach 35-lecia wprowadzenia stanu wojennego w Polsce

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Anika Nawrocka, 2017-01-09 09:17:25

Szanowny Panie! Osobiście sądzę jednak, że tezy oparte na badaniach Instytutu Pamięci Narodowej, uwzględniających sytuację w całej Polsce (a nawet Europie) i mające podstawy w dokumentach źródłowych są mimo wszystko bardziej wiarygodne i obiektywne niż subiektywne opinie pojedynczych osób, oparte najczęściej na złożonych, osobistych sytuacjach i emocjach. Pozdrawiam i dziękuję za opinię.

realista, 2017-01-05 22:04:57

Spotykałem osoby (także w bliskiej rodzinie) znające te wydarzenia z autopsji, które - wbrew temu, co głosi obecna propaganda w telewizji - uważały, że sytuacja w kraju była tak napięta, iż uznały stan wojenny za konieczność, a nawet przyjęły jego wprowadzenie z ulgą i radością. I komu tu wierzyć? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej