Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-11-09 10:59:21

Wiara nasza codzienna

Nie o klimat chodzi, lecz o sacrum

Przekraczając progi gotyckich katedr, zdaje się nam, że wkraczamy do innego świata. Ileż razy natomiast słyszymy żale, że w ten wymiar nie są już w stanie przenieść nas kościoły wybudowane współcześnie. Ten sam wątek pojawia się we wspomnieniach osób pamiętających liturgię w języku łacińskim. A dziś do internetu wrzucane są rozmaite filmiki z liturgią nieliturgicznie ubogaconą.

Nie mało do myślenia dało mi spotkanie z grupą młodych ludzi, którzy nie bacząc na dużą odległość do pokonania, pragną uczestniczyć w Mszach św. trydenckich. Stwierdziłem wtedy, iż ten ryt, akurat mi, nie jest potrzebny do spotkania z Bogiem. Zobaczywszy w oczach ich rozczarowanie, zmieniłem temat na rozbudowaną liturgię Wschodu. Prawosławie to rzeczywiście mistycyzm - tłumacząc na nasze - poezja. Czytałem ostatnio wypowiedź kard. Roberta Sarah. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zapowiada, iż czeka nas reforma liturgii. Dodał nawet, iż od tego zależy przyszłość Kościoła. Ta kongregacja broni tego, co święte przed zeświecczeniem. Nie straszne jej będzie zgrzytanie zębami tych, którzy mogą mieć inne zdanie. Do legendy przeszli księża, którzy po reformie liturgicznej bronili się, by Mszy św. nie sprawować tyłem do tabernakulum. I oto dziś szef kongregacji snuje refleksję, że jest w tym pewna racja: „Mniejsza jest wówczas pokusa, by zachowywać się, jak na spektaklu, jak aktor”. I skwitował tym, co przywołałem we wstępie: „Zaniknęło bowiem poczucie tajemnicy, na skutek przemian, nieustannych dostosowań, wprowadzanych w sposób dowolny i indywidualny, aby urzec naszą mentalność profanacyjną, naznaczoną przez grzech, zeświecczenie, relatywizm i odrzucenie Boga”. Wspominając ministranturę z czasów mojego dzieciństwa, mam zakodowane nasze przyklękanie, ilekroć przechodziliśmy obok tabernakulum. Od kilkunastu lat uczymy już służbę liturgiczną zgoła inaczej. To rzecz jasna nie przytyk pod adresem liturgistów. Aczkolwiek na you tube możemy zobaczyć reakcję papieża Franciszka, który usłyszawszy pytanie: „Czym się różni terrorysta od liturgisty?” (z terrorystą jest szansa, aby negocjować), wybuchnął śmiechem. W wakacje jako duszpasterz towarzyszyłem szefowym czerwonej gałęzi Skautów Europy. Któregoś dnia przyszło nam sprawować Najświętszą Ofiarę w lesie. Padła komenda, aby z plecaków ustawić ołtarz. Podczas wieczornego podsumowania, jedna z przewodniczek nie omieszkała wyrazić swojego zbulwersowania, bo tak dotknęło to jej wrażliwość. Kościół jest jeden i powszechny, zatem teraz dumam nad tym, co z liturgią ubogacaną tańcem w niektórych krajach? W Polsce też działają grupy uwielbiające Boga elementami tańca. Mam takie ich wyjaśnienie: „Jeżeli do modlitwy uwielbienia dołoży się taniec i w ten sposób wychwala się Boga, bo słów nie starcza, to moim zdaniem wszystko jest na swoim miejscu”. W pamięci mam uwagi osób, co to liturgii sprawowanej na pielgrzymce pieszej, podczas której pojawiło się trochę podskoków. A z opowiadań babci wiedziałem o modlących się chasydach, lecz jako dzieciak nie potrafiłem sobie wyobrazić ich uniesień, które można określić mianem tańczenia. W liturgii katolickiej nie ma miejsca na jakieś formy transu. Liturgia ma prowadzić do wyciszenia i kontemplacji, choć duchowni sprawujący Eucharystię w ekspresowym tempie, z przekonaniem dowodzą, że Msza św. to akcja, nie kontemplacja. Trzeba nam na nowo wczytać się w słowa Jezusa wypowiedziane do Samarytanki, którą spotkał przy studni: „Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, i takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”. Nie potrzeba wielkiej filozofii, by rozgraniczać to, co jest duchowe, a co z duchowością nie ma nic wspólnego. Łatwo też określić to, co uduchawia, a co tworzy jedynie klimat. Adorując Jezusa wystawionego w przepięknej, bogato zdobionej monstrancji, mamy świadomość, że ten przedmiot nam służy. Jezusowi monstrancja nie jest potrzebna, ale nam potrzebny jest Bóg żywy. To zdobne naczynie „Jezusa nam przybliża”.

ks. Piotr Szkudlarek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej