Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-10-18 10:44:43

jasna

Jasna i ta druga strona księży(ca) - odcinek 236

Na dłuższy czas w sali lekcyjnej zapadła całkowita cisza, ale Mateusz nie miał pewności, czy to jego komunikat wywarł takie wrażenie, czy po prostu nie wszyscy zrozumieli, o co mu chodzi. Powtórzył więc jeszcze raz. 

- W tym roku powinniście rozpocząć przygotowania do bierzmowania, ale postanowiłem, że damy sobie z tym spokój. Bierzmowania nie będzie - powiedział po raz drugi.

- Naprawdę? - jeden z chłopców wydawał się być bardzo szczęśliwy. - No to super, bo mi to do niczego niepotrzebne - powiedział i wygodnie rozciągnął się na szkolnym krześle, po czym wyciągnął komórkę i zaczął coś przy niej manipulować. Wszyscy inni patrzyli z niedowierzaniem zarówno na Mateusza, jak i na chłopaka.

- Właśnie tak myślałem, że wam to jest do niczego niepotrzebne więc nie ma sensu, żebyśmy się nawzajem męczyli - skomentował spokojnie Mateusz i zastanawiał się, czy zareagować od razu i kazać mu schować telefon, czy jednak okazać trochę elastyczności. Ostatecznie wygrała druga opcja. Odczekał jeszcze chwilę. - Okay, jak już napisałeś tego esemesa to schowaj telefon - powiedział spokojnie, ale stanowczo. Chłopak nacisnął jeszcze kilka klawiszy i posłusznie schował komórkę do kieszeni.

- Dziękuję - powiedział Mateusz i nawet się ucieszył, że nie zganił go od razu. Uznał, że taka postawa powinna mu przysporzyć zwolenników.

- A co ja potem zrobię, jak będę chciała wyjść za mąż? - z nadąsaną miną zapytała jedna z dziewczyn.

- Jak będziesz chciała wyjść za mąż, to wyjdziesz - odpowiedział Mateusz udając, że nie rozumie, o co chodzi.

- Tak! I potem będę musiała szukać, gdzie zrobić bierzmowanie. Ja się tak nie bawię. Ja chcę mieć teraz bierzmowanie! - powiedziała stanowczo dziewczyna i natychmiast pozostała część klasy zaczęła jej przytakiwać.

- Dokładnie! Wszyscy mają bierzmowanie w gimnazjum, to dlaczego my mamy nie mieć? - zapytał jeden z chłopców. - Jak ty Radek nie chcesz - zwrócił się do kolegi, który pierwszy zabrał głos - to nikt ciebie nie zmusza, ale my chcemy bierzmowanie w przyszłym roku. No, uwaga, kto chce iść do bierzmowania, ręka w górę! - zanim Mateusz zdążył cokolwiek powiedzieć wszystkie ręce powędrowały w górę, łącznie z ręką Radka.

- No przecież nie chciałeś - zdziwiła się jedna z dziewczyn.

- Wcale nie mówiłem, że nie chcę, ja tylko mówiłem, że mi niepotrzebne i jak ksiądz nie chce robić, to mi wszystko jedno. Ale WOS mi też niepotrzebny, a przecież się uczę... - tłumaczył i znowu wyciągnął komórkę.

- Nie Radek, jeden esemes wystarczy - wtrącił się Mateusz.

- Jak ksiądz uważa, ze mną jak z dzieckiem - odpowiedział chłopak i schował telefon do kieszeni.

- Czyli widzę, że wszyscy chcą przystąpić do bierzmowania i powiem szczerze, że bardzo mnie to cieszy. Pewnie można mieć wątpliwości, co do motywacji, ale w końcu mamy rok, aby nad nimi popracować - powiedział Mateusz. - Przyznam się, że ja was wszystkich nie kojarzę i z góry przepraszam, ale pewnie minie trochę czasu, zanim nauczę się wszystkich imion. Jednak chciałbym, abyście wiedzieli, że na każdym z was bardzo mi zależy. Bo Jezusowi na każdym z was zależy. Dlatego musimy się lepiej poznać. Może więc wykorzystamy tę lekcję, abyście wy mogli też lepiej poznać swojego proboszcza. Może są jakieś pytania? - Mateusz rozglądał się po sali. Dwie ręce uniosły się w górę. - Proszę!

- Skąd ksiądz ma ten telefon? - zapytał chłopiec i część klasy wybuchnęła śmiechem.

- Zaskoczę cię: ze sklepu - odpowiedział Mateusz. - Może jednak jakieś inne pytania? Dodam od razu, że samochód też kupiłem. I komputer. Ubrania też. Więc może jakieś inne pytania?

- A czemu pan został księdzem? - zapytała jedna z dziewczyn.

- Głupia! Nie mówi się pan, tylko ksiądz! - zrugała ją inna. - A czy chciałby ksiądz mieć żonę? - dodała.

- Ksiądz jest dla ciebie za stary! - wtrącił się Radek i ponownie klasa gruchnęła śmiechem, a dziewczyna spłonęła rumieńcem i ruszyła w kierunku Radka ze złością. Mateusz zrozumiał, że musi interweniować.

- Ok, opowiem wam, dlaczego zostałem księdzem, tylko proszę już o ciszę, a ty może wróć na swoje miejsce, dobrze? - powiedział do dziewczyny, która posłusznie wróciła do ławki. Zapanowała absolutna cisza.

***

- Księże Mateuszu, czy prawdą jest to, co tutaj do mnie dociera? - zapytał Ksiądz Biskup z bardzo poważną miną i Mateusz przez chwilę poczuł się, jak kleryk, albo bardzo młody i zakompleksiony ksiądz i niemal wystartował w myślach z błyskawicznym rachunkiem sumienia z ostatnich miesięcy, aby domyślić się, co mogło stać za pytaniem Księdza Biskupa. Szybko jednak przypomniał sobie słowa z czytania mszalnego z porannej Eucharystii, w którym św. Paweł pisał do Tymoteusza, że nie otrzymaliśmy ducha bojaźni, ale mocy, miłości i trzeźwego myślenia, tak to sobie przynajmniej zapamiętał. I trzeźwe myślenie przywróciło go do rzeczywistości, że na tym etapie swojego kapłaństwa, raczej nie powinien ulegać emocjom właściwym klerykom w seminarium. Nigdy nie był jakimś szczególnym rozrabiaką, a co dopiero teraz. „Może nawet trochę szkoda” - pomyślał i chyba lekki uśmiech przewałęsał mu się przez twarz, bo Ksiądz Biskup spojrzał na niego uważnie.

- Czy księdza coś śmieszy? - zapytał.

- Nie, skąd Księże Biskupie, uśmiecham się do moich myśli, że jestem już chyba zbyt stary, albo zbyt wygodny, żeby mieć coś na sumieniu - odpowiedział Mateusz.

- Już niech ksiądz nie przesadza. W księdza wieku powinno się mieć znacznie więcej marzeń i planów działania, niż wspomnień. Ksiądz nie może być już zmęczony. Wchodzi ksiądz w wiek najlepszy, w którym czas optymalnie wykorzystać nagromadzone już doświadczenie. Tym bardziej dziwi mnie to, co słyszę - Ksiądz Biskup z niedowierzaniem pokręcił głową.

- Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to rekolekcje kapłańskie, których jeszcze nie odbyłem w tym roku, bo mam zaplanowane na listopad, ale jestem przekonany, że jakkolwiek nasza formacja kapłańska jest bardzo ważna i wiem, że leży Księdzu Biskupowi na sercu, to jednak nie sądzę, że wezwał mnie Ksiądz Biskup z tego powodu - powiedział Mateusz.

- Nie, nie z tego powodu, księże Mateuszu. Ale równie mocno leży mi na sercu sakrament bierzmowania naszej młodzieży - Ksiądz Biskup był całkowicie poważny.

- Mnie też bardzo leży na sercu właściwe przygotowanie naszej młodzieży do bierzmowania - odpowiedział Mateusz nie mający pojęcia, dokąd zmierzał jego przełożony.

- Tak bardzo księdzu zależy, że aż odwołał bierzmowanie, tak? - powiedział Hierarcha i wreszcie Mateusz zrozumiał, o co chodzi.

- Ach, to o to chodzi! - powiedział z uśmiechem. - Księże Biskupie, to była taka prowokacja, próba zmuszenia młodzieży do zastanowienia, z jakim nastawieniem idą do bierzmowania. Chciałem, żeby to od nich wyszło, że to oni chcą, a nie my ich zmuszamy, zanim nam się z tego gimnazjum rozpierzchną...

- I co, udało się księdzu? - zapytał przełożony.

- Szczerze mówiąc, to jeszcze nie wiem. Wybieram się do wszystkich klas gimnazjalnych, z których dzieciaki mają pójść do bierzmowania i na razie byłem tylko w jednej i reakcja wydawała mi się dobra. Ale zostało jeszcze z pięć klas, więc trudno mi powiedzieć - odpowiedział szczerze Mateusz.

- I tak ich ksiądz zostawił z tym stwierdzeniem, że bierzmowania nie będzie i koniec? - dopytał jeszcze Ksiądz Biskup.

- Ależ skąd, lekcja zakończyła się wspólnym wnioskiem, że bierzmowanie jak najbardziej będzie i spróbujemy przygotować się do niego jak najlepiej, bez zbierania podpisów w indeksach, ale w oparciu o zaufanie, a nawet o jakąś formę wolontariatu. Ale to na razie jedna klasa. Nie wiem, jak pójdzie w pozostałych - powiedział Mateusz i z trudem się powstrzymywał przed pytaniem, skąd dotarły do jego Biskupa takie „informacje”. Ale pewnie nie ukrył ciekawości, bo Ksiądz Biskup uśmiechnął się i sam wyjaśnił.

- Dzisiaj rano miałem telefon od jednej pani pracującej w kuratorium, która wielce zbulwersowana powiedziała mi, że jej syn właśnie przysłał jej wiadomość, że jest załamany i zszokowany, bo proboszcz ogłosił, że nie ma zamiaru robić bierzmowania - wyjaśnił Hierarcha.

- I pomyśleć, że ja mu tego esemesa pozwoliłem wysłać - Mateusz z niedowierzaniem kręcił głową.

- Nie można być takim laksystą i pozwalać uczniom na wszystko - pouczył go Ksiądz Biskup. - I może w tych pozostałych klasach niech już sobie ksiądz oszczędzi tej prowokacji, dobrze?

Jeremiasz Uwiedziony

Ilustracja Marta Promna


Książka o losach ks. Mateusza

Chcielibyście Państwo poznać wcześniejsze losy ks. Mateusza? Poprzednie odcinki można czytać na naszej stronie internetowej lub nabyć w wygodniejszej formie książki „Jasna i ta druga strona księży(ca). Znalazło się w niej sto pierwszych części naszej powieści.

jasna

 


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej