Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-08-09 11:15:41

Zaskakujące polecenie

dzielo

Poszczególne znaki czynione przez Mojżesza na rozkaz Boga miały wskazywać na niezwykłą moc Boga. Spadały one na Egipt, jak krople na skałę. Upadek każdej z nich z osobna wydaje się w żaden sposób nie zaznaczać na twardym kamieniu, ale kolejne krople spadające w to samo miejsce, potrafią rozkruszać najpotężniejsze głazy.

Podobnie doświadczenia, jakie Bóg zsyłał na Egipt wydawały się nie odnosić zamierzonego skutku, ale w rzeczywistości stopniowo rozbijały one potęgę władzy faraona i ukazywały, jak jest ona słaba w obliczu władzy Boga. Jednocześnie każde z doświadczeń uczyły Mojżesza zaufania i posłuszeństwa Bogu. Nie było to wcale rzeczą łatwą. Przecież każde ze spotkań z faraonem, oceniane z ludzkiej perspektywy, nie przynosiło spodziewanego efektu - wyzwolenia z niewoli egipskiej. Czy zatem to, co Mojżesz czynił  miało jakikolwiek sens?

Nakaz Boga

Patrząc oczyma ziemskiej logiki można powiedzieć, że trud Mojżesza wydawał się być daremny. Choć przez jego ręce działy się rzeczy niezwykłe, to jednak wola faraona pozostawała nieugięta, a Izraelici wciąż byli jego niewolnikami. A mimo to Mojżesz za każdym razem wykonywał dokładnie i bez żadnego sprzeciwu polecenia, które dawał mu Bóg. Wiedział, że on sam nie musi rozumieć planu powziętego przez Boga. Jego zadaniem jest słuchać i wypełniać to, co zostaje mu powierzone. Tak za każdym pojawieniem się na dworze faraona, za każdym doświadczeniem interwencji Boga, wzrastał w Mojżeszu duch przywódcy ludu Bożego, człowieka, który nie polega na własnej sile i sprycie, ale zawierza całkowicie Bogu. Mojżesz stawał się człowiekiem zdolnym do prowadzenia Izraelitów ku wolności, ponieważ sam był prowadzony przez Boga. Wiedział, że cała jego misja opiera się na Nim. Tym samym, mimo iż pełnił rolę władcy, stawał się wolny od chęci traktowania Izraelitów jako swej własności. Boże działanie uczyniło go przewodnikiem prowadzącym lud ku wolności i chroniło przed pokusą tyranii i despotyzmu. Wiedział bowiem, że ma nad sobą Tego, który jest rzeczywistym Panem świata i człowieka - Boga. Mojżesz ufając Mu podjął się kolejnego zadania, który na pozór mogło wydawać się całkowicie nierozsądnym lub co najmniej dziwnym. Tym razem Bóg nakazał mu, by polecił każdemu mężczyźnie i kobiecie z narodu Izraela pożyczyć u swych egipskich sąsiadów srebrne i złote przedmioty. Nakaz ten poprzedzała obietnica uczynienia znaku, który sprawi, iż faraon wypuści wszystkich Izraelitów, a wręcz wypędzi ich ze swego kraju. Obie rzeczy wydawały się nieprawdopodobne. Przecież ani faraon nie chciał uwolnić Hebrajczyków, ani Egipcjanie nie przejawiali wobec nich życzliwości. A jednak Mojżesz, jak i jego lud wykonali polecenie Pana. I stała się rzecz dziwna. Egipcjanie okazali im przychylność, a do Mojżesza zaczęli odnosić się z wielkim szacunkiem. Czynili tak zarówno prości ludzie, jak i słudzy faraona. W tym spełniła się zapowiedź dana przez Boga. Tym samym otwierała ona drogę do spełnienia się tej najważniejszej obietnicy - obietnicy uwolnienia z niewoli.

Zapowiedź wydarzeń

Czym tłumaczyć to dziwne polecenie Boga nakazujące, by wypożyczyć wartościowe przedmioty. Przecież jeśli Izraelici wyjdą z Egiptu, to już ich nie oddadzą. Czy za tym mamy do czynienia z zachętą do kradzieży? To zbyt pochopne oskarżenie. Pamiętajmy, że Hebrajczycy przez dziesiątki lat pracowali w Egipcie jako niewolnicy. To oni byli systematycznie okradani i wykorzystywani. Na ich krzywdzie wzrastała potęga zniewalającego ich  kraju. Oni sami otrzymywali jedynie tyle, ile było niezbędne do przeżycia; tyle, by mogli kolejny dzień pracować dla ludzi którzy dzierżyli nad nimi władzę. Ich krew i pot stał się źródłem napełniającym skarbiec Egiptu. Dlatego to, co wypożyczyli, aby zabrać ze sobą w drogę, stanowiło zapłatę za ich trud, było wyrównaniem doświadczonych krzywd materialnych. A jednocześnie owe przedmioty stanowiły pewien znak, zapowiedź przyszłych wydarzeń. W starożytności podczas prowadzonych wojen zwycięzca zabierał ze sobą łup, najcenniejsze rzeczy, jakie posiadał jego przeciwnik. Tym samym Hebrajczycy pożyczający od Egipcjan złote i srebrne przedmioty postępowali jak domniemani zwycięzcy. Zbierali łup od swych wrogów. Tak dokonany przez nich czyn, choć może trudny do zrozumienia z naszego punktu widzenia, stanowił znak zwycięstwa w walce, jaką Bóg prowadził z Egiptem, walce mającej na celu wyzwolenie Izraela. Życzliwość, z jaką Egipcjanie pożyczali im cenne przedmioty mogła mieć też swój ukryty powód. Może w ten sposób chcieli oni ich ze sobą związać. Uważali, że ucieczka Hebrajczyków, a już w szczególności ich wyjście z Egiptu jest absolutnie niemożliwa. Byli pewni swej władzy nad nimi. Dzięki pożyczce spodziewali się dobrego zysku. Teraz będą mieli w ręku tych, którzy uzależniali się od nich materialnie. Przecież jeśli pożyczają srebro i złoto, to nie po to, by udać się z nim na pustynię. Chcą przeżyć w tym kraju. Pewnie czynią tak dlatego, bo postanowili wykupić swe życie. Do głowy nie przychodziła im inna ewentualność. Tak Egipt nieświadomy tego, co robi, wynagradzał krzywdy i upokorzenia Izraelitów, choć potem okaże się, że to, co Hebrajczycy zabrali z tego kraju, okaże się dla nich pułapką. Był to kolejny element gry Boga o człowieka, gry, która miała na celu ujawnić zamiary i pragnienia ludzkiego serca po to, by to serce oczyścić i uczynić oddanym Bogu.

Ludzkie myślenie

Cokolwiek, by nie mówić, Izraelici zdobyli znaczne bogactwo, a Mojżesz znalazł w oczach ludzkich uznanie. Pewnie znaki, jakich dokonywał na oczach Egipcjan, przyczyniły się do tego, że spostrzegano go jako kogoś, kto dysponuje potężną mocą. Niemniej w tym wszystkim nie rozpoznano działania Boga. Toczące się wydarzenia postrzegano jedynie po ludzku. Wszystko toczyło się na arenie, na której jedynymi wartościami były władza i zysk. Egipcjanie nie dostrzegali Boga, który kieruje biegiem ludzkich dni. Pragnęli jedynie spokojnego i dostatniego życia, życia bez zbytnich komplikacji. Stąd też mieli nadzieję, że pożyczony majątek jaki przekazali Hebrajczykom i szacunek dla ich przywódcy zażegna zaistniały konflikt. Mojżesz poczuje się ważnym, a jego rodacy uznają, że Egipt jest miejscem, w którym można zgromadzić majątek. Tak porzucą marzenia o wyjściu z Egiptu i zagłuszą w sobie pragnienie wolności. Zakończy się konflikt z faraonem i tym samym wszystko wróci do normy. Władza spocznie w rękach Egiptu, a zależny od niego lud znów pogrąży się w niewoli i będzie pracował dla dostatniego życia prawowitych mieszkańców tego kraju. W swym działaniu nie przewidzieli tylko jednego: Boga, który pragnie prawdziwej wolności człowieka i jest gotów o nią walczyć. 

Tekst ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej