Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-07-19 09:44:07

Wszyscy są powołani do świętości

Jesteście skazani, ale nie potępieni. Każdy z was może zostać przy pomocy łaski Bożej - świętym - mówił Jan Paweł II podczas jednej ze swoich podróży do Ojczyzny do więźniów.

Czy przestępca może zostać świętym? Czy w więzieniu można się nawrócić, czy w ogóle można tam znaleźć Boga? Wiara jest darem, a św. Paweł pisze, że Bóg ma litość nad kim chce i obdarza miłosierdziem tego, komu sam chce miłosierdzie okazać. Nie jest to więc dzieło tego, który pragnie, ani tego, kto się o to ubiega, ale Boga, który okazuje miłosierdzie. Bóg nie odrzuca nikogo, nawet jeśli upadnie na samo dno nieprawości. Państwo natomiast daje szansę na resocjalizację i powrót do życia zgodnego z prawem. Przecież nie ma ludzi złych z natury, nikt nie rodzi się przestępcą. Często życie tak się układa, że generuje przyszłych przestępców. Ich winą jest to, że taki stan rzeczy wybierają dobrowolnie i świadomie. W każdym środowisku spotykamy się z osobami, którzy gardzą Kościołem, ale są też osoby, które chcą się nawrócić i prosić o przebaczenie.

Nawrócony morderca 

Takim właśnie człowiekiem był Jacques Fesh, młody Francuz, który w wieku 27 lat został skazany na śmierć za zastrzelenie policjanta w czasie ucieczki po napadzie rabunkowym w Paryżu. Trzy lata spędził w więzieniu, gdzie pod wpływem kapelana więzienia i głęboko wierzącego adwokata nawrócił się, a dziś jest Sługą Bożym. Ktoś powie - jak to, morderca Sługą Bożym? Taką jakże odważną decyzję wszczęcia sprawy beatyfikacyjnej lekko kontrowersyjnej podjął się 30 lat po jego śmierci ówczesny arcybiskup Paryża kard. Jean-Marie Lustiger. Formalnie etap diecezjalny procesu rozpoczęto w 1993 roku. Obecnie jest ukończony. 

Gdy Bóg będzie tego chciał

Proces Fescha odbył się w kwietniu 1957 roku i wymierzono mu najwyższą karę. Sam Jacques miał przekonanie, że został skazany niesprawiedliwie, gdyż popełnił zbrodnię w stanie szoku. Nie chciał zabić, nawet nie celował z broni, strzelił przez kieszeń płaszcza. O ironio, gdyby nawet chciał wycelować, nie zrobiłby tego dokładnie, ponieważ był krótkowidzem, a zgubił okulary. Zaakceptował jednak ten „niesprawiedliwy” wyrok. Adwokat starał się o ułaskawienie, ale on sam miał nadzieję, że nie zostanie ułaskawiony, gdyż obawiał się, że nie potrafiłby żyć w świecie i że straciłby w nim wiarę. O swoim adwokacie pisał: „Mam wspaniałego adwokata, któremu wiele zawdzięczam. W czasie tego roku ciemności stale mnie pobudzał i kierował na drogę światłości”. Kilka tygodni później dorzuca: „Po kilku miesiącach uwięzienia, dzięki pomocy mojego adwokata, spróbowałem wierzyć”.  Z korespondencji Jocquesa widać, że mocno akcentował miłość do Maryi: „Modlę się nade wszystko do Najświętszej Panny i żadna modlitwa nie pozostaje bez odpowiedzi, każda owocuje obficie, napełnia mą duszę siłą. Któż opisze cuda Pana?”. Ponadto w ostatnich miesiącach życia pisał dziennik duchowy świadczący o jego przeżyciach, nieraz wprost mistycznych. Po jego śmierci ukazał się on drukiem pod tytułem „Za pięć godzin zobaczę Jezusa”.  1 października 1957 roku Jacques został zgilotynowany w paryskim więzieniu. Książka została przetłumaczona na różne języki, także polski. Zachęcam do lektury.

Zza krat na deski teatru

W pierwszej części tego artykułu pokrótce przedstawiłam postać „sprawcy” tego artykułu, a teraz przejdę do sedna sprawy. Otóż w najbliższym czasie na podstawie wspomnianej książki powstanie spektakl wystawiony przez Oddział Zewnętrzny w Szczypiornie, dzielnicy Kalisza, a w role postaci wcielą się więźniowie odbywający tam karę. Jest to zakład półotwarty, to oznacza, że osadzeni nie są cały dzień zamknięci w celach, ale wychodzą do pracy na zewnątrz. W oddziale przebywa 80 osób w różnym wieku i z różnymi wyrokami. Stąd też, oczywiście pod nadzorem, mogą wyjeżdżać poza zakład. Pomysł na spektakl zrodził się, gdy ks. Jarosław Kołodziejczak z panią Mileną, wychowawcą skazanych gościli u Sióstr Uczennic Krzyża w Warszawie. Tam dowiedzieli się, że klerycy WSD diecezji warszawsko - praskiej wystawiali sztukę na podstawie wspomnianej książki „Za pięć godzin zobaczę Jezusa” dziennika Jacquesa Fesha. Scenariusz napisał jeden z kleryków. Po otrzymaniu od władz seminarium scenariusza i zgody na wykorzystanie go, postanowili także zrobić spektakl. Oczywiście scenariusz został trochę zmodyfikowany, a raczej urealniony. Chętni by zagrać w tej sztuce znaleźli się bardzo szybko, gdyż niektórzy mieli już okazję występować aktorsko. Wcześniej skazani występowali w pobliskiej parafii, przy różnych okazjach.

Kiełkujące ziarno ewangelii

W więzieniu siedzą przestępcy, którym udowodniono winę, ale przecież nikt z nas nie wie, koło kogo tak naprawdę przechodzimy na ulicy. Nie można nikogo szufladkować. Jak powiedział Jan Paweł II: „Kara i więzienie mają sens wówczas, gdy potwierdzając zasady sprawiedliwości i zapobiegając przestępczości służą zarazem odnowie człowieka, dając tym, którzy popełnili błąd, możliwość zastanowienia się i odmiany życia, aby mogli włączyć się na nowo w życie społeczeństwa jako jego pełnoprawni członkowie”. Osoby, z którymi spotkałam się w zakładzie, są najlepszym tego dowodem. Uczestniczą oni w życiu parafii, regularnie są na Mszach św., nabożeństwach z udziałem kapelana więziennego. Ponadto organizowane są także, wzorem kaliskich parafii, przed świętami, Noc konfesjonałów, adoracja Najświętszego Sakramentu, prowadzą Drogę krzyżową, uczestniczą także w Drodze krzyżowej ulicami Szczypiorna i wielu innych przedsięwzięciach. 

Nawet kamienie wołać będą 

Osadzonym, jak sami twierdzą, bardzo łatwo przychodzi uczenie się swoich ról. Czasami odbiegają od scenariusza i dodają coś od siebie. Do wszystkiego podchodzą profesjonalnie, próby prowadzone są pod okiem byłego aktora z kaliskiego teatru. Wykorzystywana jest każda wolna chwila, więźniowie rezygnują z czasu przeznaczonego na przykład na siłownię, by doskonalić swoje role. Jak twierdzi pani Milena mimo, iż traktują to jako zabawę, jest to poważne przedsięwzięcie, którego finałem będzie wystawienie spektaklu na deskach kaliskiego teatru w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa. Na spektakl będzie wstęp wolny. Gra w nim 11 osób wraz z ks. Jarosławem, który oczywiście odgrywa rolę kapelana więziennego. I jak sam twierdzi, nie jest to łatwe, gdyż grana przez niego postać ma inny charakter. Panowie twierdzą, że odnajdują się w swych rolach. Jeden z osadzonych w poprzednim zakładzie karnym także współpracował z grupą teatralną, dziś odgrywa rolę prezentera. Kiedy tylko dowiedział się, że będzie wystawiona sztuka, od razu się zgłosił. No i idzie mu super, za co zbiera pochwały od pana Adama, zawodowego aktora. Tomek gra rolę dyrektora, biznesmena i mówi, że jest to super rola, ale niełatwa. Darek natomiast gra rolę współwięźnia, do której jak sam mówi, nie musiał się przygotowywać. Jest nie tylko współwięźniem, ale i przyjacielem skazanego. Główna rola przypadła Grzegorzowi, który musi pokazać przemianę, jaką przeszedł główny bohater. Ukazać postać człowieka, który odnalazł wiarę, który zrozumiał, że źle postępował, a teraz chce naprawić całe zło, a przy tym pomóc innym. Przygotowując się do tej roli, poza scenariuszem czyta również książkę, która nie jest zwykłą książką z cyklu lektury „przeczytaj i zapomnij”, tylko jest to żywe słowo, świadectwo życia, które pociąga. Ponadto Grzegorz nie czyta jej tylko dla siebie, bo jako jeden z narratorów czytał fragmenty dzienników więziennych w studio nagrań Centralnego Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej w Kaliszu, gdzie powstaje płyta CD. 

Tylko zasłona dzieli nas od Boga

Pytając moich rozmówców, czy ta sztuka, a właściwie niezwykła historia, którą chcą przedstawić innym wcielając się w role bohaterów, wywarła na nich jakiś wpływ stwierdzili, że jeszcze nie, gdyż to jeszcze zbyt krótki czas. Natomiast wielki wpływ na nich, na ich postawę wobec Kościoła, Boga czy nawet kapłanów wywarł ks. Jarosław, który otworzył dla nich drzwi swojej plebani. Dał im poczucie przynależności do wspólnoty parafialnej. Jak sami zauważyli, wcześniej z wiarą było u nich tak sobie, do kościoła mało co który chodził. Dziś czynnie uczestniczą w życiu parafii i Kościoła. Pomagają przy drobnych pracach porządkowych w ramach programu readaptacyjnego „Pomagam, bo lubię”. Parafianie także ich zaakceptowali, a wręcz polubili. W każdej grupie pielgrzymkowej organizowanej w parafii nie może zabraknąć miejsca dla kilku osadzonych. - Udało im się odbyć pielgrzymki autokarowe: do Lichenia, do Mikorzyna-Kobylej Góry-Ostrzeszowa wspólnie
z ks. Jarosławem i jego parafianami, z ks. Włodzimierzem Guzikiem i jego parafianami do Częstochowy. Były to ważne wydarzenia w życiu osadzonych. Jeden ze skazanych, który na stałe mieszka w Koninie stwierdził: „mieszkam tak blisko, a nigdy tu nie byłem (patrz: Licheń), na pewno po wyjściu chciałbym przyjechać tutaj z ojcem” - mówi pani Milena, wychowawczyni. Jeden z osadzonych podczas wyjazdu do Niepokalanowa tak zauroczył się postacią św. Maksymiliana Kolbe, że kiedy przyjmował sakrament bierzmowania, bez wahania wybrał imię Maksymilian. A ostatnio, kiedy w parafii trwały nauki przygotowujące do bierzmowania, Tomek na swoim przykładzie namawiał młodzież, by wybierała imiona, które mają jakieś znaczenie, za którymi stoją osoby godne naśladowania, a nie jakieś przypadkowe, z filmów.

Podsumowując ks. Jarosław zaznaczył, że więźniowie mocno wpisują się w krajobraz kościoła będącego przy Oddziale Zewnętrznym, a oni sami, że pobliski kościół to ich miejsce. 

tekst Arleta Wencwel

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej