Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-07-13 11:28:46

Tragiczne losy Stanisława Wygodzkiego

pomnik

9 maja 1992 roku zmarł na obczyźnie Stanisław Wygodzki, pisarz urodzony w Będzinie (1907), mieszkający tam do 1943 roku, zaplątany w komunizm, przeorany traumą Holocaustu. Był w  pierwszym transporcie wysłanym z Będzina do Auschwitz.

1 sierpnia 1943 roku o 2.30 nad ranem naziści rozpoczęli akcję likwidacyjną będzińskiego getta. Gestapo miało do dyspozycji 162 zawodowych policjantów i oddział policji porządkowej. Niewielu funkcjonariuszy, ale sprawnie działających. Pierwszego dnia antysemickiej, ludobójczej operacji skierowano do gazu trzy transporty kolejowe, każdy liczący około 2 tys. osób. Już w pierwszym transporcie wysłanym z Będzina do Auschwitz znalazł się Stanisław Wygodzki, sekretarz wydziału mieszkaniowego gminy żydowskiej i jej korespondent. Zapędzono go do wagonu wraz z żoną Anną (z domu Dąb) i z 4-letnią córeczką Inką. Gdy Wygodzcy zorientowali się, dokąd jadą, zdecydowali się zażyć truciznę i umrzeć razem. 

Luminal to środek nasenny, w dużej dawce (już od 1 g) zabójczy. Tę właśnie substancję podał Wygodzki swojej córce i żonie, zaaplikował ją również sobie. Toksyny zabiły Annę oraz Inkę, Stanisław przeżył i poszedł za druty z niewyobrażalnym ciężarem, stając się häftlingiem numer 132434, zaś ciała jego zmarłej żony i córki pojechały do obozowego krematorium. 

Szczegóły zrelacjonowanej powyżej tragedii osobistej przenikną do poezji Wygodzkiego, będą się pojawiać w bardzo wielu utworach, zdominują „Pamiętnik miłości”, zbiór wierszy z 1948 roku („Powiedz mi raczej o luminalu – / czy ciężko zbudzić, kiedy już zasnę? / A kiedy spłonę, a gdy mnie spalą, / czy szybko zgasnę? / Powiedz mi jeszcze o dziecku raczej – / popatrz, jak duszno w ciemnym wagonie; / czy jesteś pewien, że nie zapłacze, / nim spłonie?”, Żona; „kiedy krew jej [Inki] rzuciła się z krtani / i, płonącej, nie było przy mnie”, Księga ewidencyjna), ale ujawnią się także w kolejnych zbiorach, np. w tomie z 1950 roku, zatytułowanym po prostu „Wiersze”: „(…) miałem pod stopą wapienną podłogę, / o którą klęcząc wspierałem dłonie, / spleciony z moją małą dziewczyną” (Podróż).

Jak wiemy z „Trenu XIX”, szalejącego z rozpaczy po utracie Orszuli Jana Kochanowskiego nawiedza we śnie matka, przychodząc doń z pocieszeniem z zaświatów. Po tej wizycie serce poety wycisza się, napełnia spokojem. W liryce Stanisława Wygodzkiego nie usłyszymy sygnałów ukojenia po stracie córki: „Mówisz, Julianie: moja córka, / córeczka Wyki i inne dzieci... / Ja nadsłuchuję (...) // Słucham. Milczę. (...) / Do mnie nie woła w listowiu kwietnia / córeczka czteroletnia. // Jedziesz do córek. Ja idę w dzieje / mojej spalonej córki i troski. / Dlatego milczę. Bo cóż opowiesz / o mojej córce dzieciom w Krakowie?” (Rozmowa z Julianem Przybosiem). 

Gdyby Inka Wygodzka umarła wczesną, lecz naturalną śmiercią, może lżej byłoby ojcu po jej utracie? Ale przecież sam podał jej luminal… Owszem, z miłości, by ochronić przed dantejskimi scenami, rozłąką, męką uduszenia w komorze gazowej… Szlachetny gest zabicia własnego dziecka, próba oszczędzona jednak Abrahamowi. 

Stanisław Wygodzki, syn Izaaka Furstenberga i Barbary (niektóre źródła podają: Reginy) z domu Werdygier, od wczesnej młodości zaplątał się w komunizm. Za lewicową działalność (kolportaż nielegalnej literatury) został wydalony z gimnazjum na dwa miesiące przed maturą (1924). W latach 1928–1929 formował się klasowo jako pracownik huty „Feniks” w Będzinie, aktywista robotniczych związków zawodowych. W 1928 roku zadebiutował w „Wiadomościach Literackich”, zabierając głos w dyskusji nt. oczywiście literatury proletariackiej. Znany w Moskwie – jako współpracownik tamtejszych pism (m.in. „Kultura Mas”) – w stolicy ZSRS wydał swoją pierwszą książkę poetycką „Apel” (1933). 

Po przejściu kilku obozów hitlerowskich i kuracji w Niemczech w 1947 roku wrócił do pojałtańskiej Polski, by zasilić szeregi instalatorów tzw. władzy ludowej. Splamił swoje utalentowane pióro, zgłaszając akces do socrealizmu, pisał panegiryki o urzędowych oprawcach – Dzierżyńskim, Bierucie, Stalinie; w wierszu „My, komuniści” zohydzał żołnierzy wyklętych, nazywając ich „gadami” („Jeszcze się czołga zdeptany gad”), oskarżając ich o skrytobójcze, godne napiętnowania metody prowadzenia walki z „władzą ludową” („ogniem z ukrycia prażą”). To wszystko godne ubolewania fakty. Ale są jeszcze inne, działające na korzyść tego niesłusznie zapomnianego pisarza, niezłego poety. 

Od drugiej połowy 1957 roku Wygodzki, niedawny pupil komunistycznych dygnitarzy nad Wisłą, zaczął popadać w niełaskę reżimu, który uniemożliwił mu wydanie (blokada cenzorska) rozrachunkowej prozy „Zatrzymany do wyjaśnienia”. Na wzbierającej fali antysemickiej nagonki w styczniu 1968 roku pisarz wyjechał do Izraela, gdzie nie przestał przyznawać się do polskości, gdzie tęsknił do swojej opuszczonej ojczyzny, gdzie wreszcie zmarł. Na emigracji nawiązał współpracę z paryską „Kulturą”, londyńskimi „Wiadomościami”, no i dopiął swego, wydając u Giedroycia „Zatrzymanego do wyjaśnienia” (1968), czym całkowicie zamknął sobie drogę powrotu do kraju.

Na dwa lata przed śmiercią Stanisław Wygodzki udzielił wywiadu P. Sarzyńskiemu, dziennikarzowi „Polityki”, w którym uznał swoją winę, jaką zaciągnął na siebie, propagując idee komunizmu: „Służyłem złej sprawie”. Godna szacunku odwaga stanięcia w prawdzie, której wciąż brak guru postmodernizmu Zygmuntowi Baumanowi z KBW.

Tekst i foto Mariusz Solecki

ziemiams@wp.pl

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej