Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-06-16 11:48:44

Nowe życie

Agnieszka została uzdrowiona z bulimii, anoreksji i nie tylko. Bogusia i jej mąż nadal chorują na stwardnienie rozsiane, otrzymali od Boga inny dar.

Zostali zaproszeni z innymi na wieczór modlitwy do kościoła w Kostowie, którego centrum stanowiła Msza Święta z uroczystości zesłania Ducha Świętego. Złożyli świadectwo swojej niewiary i wiary, bo Bóg mówi do ludzi również przez życie człowieka. Jak to było widać w tamten wieczór trafia do nas przez swoje słowo z Pisma Świętego, którego fragmenty przygotowane przez organizatorów modlitwy, czyli młodych z ks. proboszczem Darkiem Brylakiem, każdy mógł usłyszeć, a nawet zabrać ze sobą. 

Jeżeli jesteś

Pierwsza z nich, Agnieszka wychowała się w rodzinie katolickiej, jak mówią niektórzy - wierzącej, ale niepraktykującej. Jej mama ponad 30 lat chorowała na stwardnienie rozsiane, tata jest alkoholikiem. Kiedy była nastolatką ojciec założył nową rodzinę, mieli długi, dlatego bank zabrał im dom, w którym mieszkali. Agnieszka nie znała Boga, szukała miłości i myślała, że sama da sobie radę. Wyszła za mąż za Roberta, urodziła syna i wydawało się, że wreszcie będzie szczęśliwa. Jednak szybko zaczęły się problemy, Robert zaczął pracować w policji, pojawił się alkohol, imprezy, żarty kolegów spowodowały, że stał się o nią bardzo zazdrosny. Śledził Agnieszkę, legitymował ludzi, którzy z nią pracowali, a gdy wracała z nocnej zmiany potrafił kilka godzin ją przesłuchiwać. Pewnego dnia policja powiedziała jej, że Robert zastrzelił się na służbie. Agnieszka załamała się, zaczęła odchudzać się i wpadła w sidła anoreksji, a potem bulimii. W tym czasie poznała obecnego męża Rafała. Jego mama, osoba wierząca, bardzo chciała, by wzięli ślub, więc pobrali się. Rafał zaczął poznawać coraz więcej osób, także z tzw. półświatka, pojawiły się sterydy, narkotyki, posiadanie broni i zakładanie agencji towarzyskich. Do bulimii i anoreksji Agnieszki „dołączyły” nerwica, czasami depresja, natręctwa i samookaleczenia. Potrafiła uderzyć głową w ścianę, podrapać się na całym ciele albo wziąć nóż i pociąć sobie ręce i nogi. Pewnego dnia dowiedziała się, że jest w ciąży, niestety poroniła i nie ma szans na następną. 

Co tydzień w niedzielę jeździli na obiad do teściowej, która pomimo problemów była radosną kobietą. - Modliła się i tryskała radością, wtedy stwierdziłam - Panie Boże, jeżeli jesteś, to mi pomóż, tak bardzo chcę być w ciąży. Po dwóch tygodniach zrobiłam test ciążowy i okazało się, że jest wynik pozytywny. Zadzwoniłam do pani doktor, która wyśmiała mnie, że to niemożliwe. Myliła się - opowiadała Agnieszka. - Zdawałam sobie sprawę, że ciąża będzie trudna, bo mój organizm był w rozsypce. Ważyłam 47 kilo, dostałam uczulenia - mówiła. W klinice w Poznaniu lekarze zapisali jej sterydy, a ona prosiła Boga o urodzenie zdrowego dziecka i On ją wysłuchał, urodził się Szymon. Wdzięczność Agnieszki jednak szybko minęła, oboje przypomnieli sobie o istnieniu Boga dopiero, kiedy Rafał został aresztowany i zaczęli modlić się o pomoc. Ku zaskoczeniu innych, on wyszedł z więzienia po trzech miesiącach i dostał wyrok w zawieszeniu. Jednak znowu zapomnieli o Bogu, ale On pamiętał o nich. Kiedy mama Rafała zachorowała na raka, poprosiła, by przywiózł jej wodę z sanktuarium w Lourdes. Pojechał, mama zmarła, ale życie jego i Agnieszki zaczęło się zmieniać. - Od tego dnia zaczął się powolny proces nawracania, który trwa do dzisiaj. Rafał poszedł do generalnej spowiedzi, zaczęliśmy coraz częściej uczęszczać na Eucharystię, modlić się z dziećmi, czytać Pismo Święte. Rafał słuchał kazań przez internet, ja tak trochę z boku patrzyłam na to sceptycznie, ale Pan Bóg miał swój czas. Pewnego dnia Rafał został poproszony, by pojechać jako bagażowy na pielgrzymkę na Jasną Górę. Zostałam z dziećmi w domu i cieszyłam się, że nie muszę w niej uczestniczyć. Rafał dzwonił do mnie i słyszałam, że jest bardzo rozradowany. Powiedział: Aga w internecie możesz posłuchać, popatrzeć, tam wszystko jest. Zaczęłam słuchać kazań ojca duchownego pielgrzymki ks. Darka Brylaka i słyszałam, jak Bóg mówi do mnie. Siedziałam i „ryczałam” i czułam, jak we mnie coś pęka. Wtedy zawołam: Boże pomóż mi, bo ja sama nie dam rady - wyznała Agnieszka, która oddała Bogu anoreksję, bulimię i On jednego dnia zabrał wszystko. Powoli zaczął ją „wyprowadzać” z nerwicy, depresji i samookaleczeń. Potrafiła też wybaczyć bliskim ludziom i samej sobie. Bóg zaczął zmieniać jej serce, wypełniać wewnętrzną pustkę swoją miłością, zaczęła kochać męża za to, że po prostu jest. To nie znaczy, że teraz są idealną rodziną, potrafią pokłócić się, ale potrafią też porozmawiać i przebaczyć sobie.

Moc w słabości się doskonali

Patrząc z boku na historię Bogusi i jej męża wydaje się, że Bóg im nie pomógł, nadal chorują, ale... Zacznę jednak ich historię od początku. - Do niedawna żyliśmy życiem zwyczajnym, takim jak większość, czyli liczyły się przede wszystkim praca, pieniądze, imprezy i to, by nie mieć za dużo zmartwień. Nasza przynależność do Kościoła też była zwyczajna. Odwiedzaliśmy w niedzielę lub rzadziej kościół, bo nie można tego nazwać spotkaniem z Bogiem. Był taki moment, że odchodziliśmy od Boga - opowiadała Bogusia. Bóg przyszedł do nich ze swoją miłością, ale nie była ona łatwa, bo chciał ich uratować. - 14 lat temu na 30. urodziny Tomek dostał diagnozę: stwardnienie rozsiane. Cztery lata temu trafiłam do szpitala i usłyszałam: ma pani to samo, co mąż. Powiecie: obydwoje? Widocznie byliśmy tak oporni, że Pan Bóg musiał podwójnie zadziałać, żebyśmy coś zrozumieli. Bo On czeka, byśmy Mu pozwolili na działanie w naszym życiu i działa na różne sposoby - opowiadała dalej. W 2005 roku trafili na Mszę św. o uzdrowienie w Łodzi i wysłuchali świadectwa człowieka, który chciał rzucić się z mostu. Bogusia popatrzyła na swoje życie i stwierdziła, że nie chce tak żyć, poprosiła o pomoc Boga. Potem znowu pojechali na Mszę św. do Łodzi. - Bóg nie działał bezpośrednio w naszym życiu, tylko w życiu osób nam bliskich. Ktoś po 40 latach trafił do spowiedzi, ktoś kto był w konflikcie z ojcem i nie rozmawiał z nim od lat, zadzwonił do niego - mówiła. Bogusię i Tomka Bóg uleczył z bioenergoterapii i wróżbiarstwa, bo tam trafili, kiedy wcześniej szukali pomocy. Teraz ona wie, że tak naprawdę życie z Bogiem nie jest usłane różami, to życie pełne trudu i zmagań. - Ale to jest życie z pokojem w sercu, że cokolwiek się stanie, to jest przy was ktoś, kto z różnych problemów postara się, jeśli mu na to pozwolicie, was wyciągnąć - podkreśliła. Wie o tym, ale są chwile w życiu, że pomimo obecności innych czuje się sama, ma wszystkiego dosyć i chce gdzieś uciec. I właśnie takiego dnia trafiła na adorację Najświętszego Sakramentu i przyszły jej na myśl słowa pieśni, które pamięta dobrze do dzisiaj: „Nic, nie musisz mówić nic, odpocznij we Mnie, czuj się bezpiecznie, Miłość pragnie ciebie, pozwól kochać się”. To było słowo dla niej. Wie teraz, że tak jak napisał w jednym ze swoich listów św. Paweł „Moc w słabości się doskonali”. 

Żyje twój Bóg

To tylko i aż dwie historie życia, w które wkroczył Bóg albo inaczej - został odkryty, bo tak jak przedstawili młodzi z Kostowa i nie tylko, On umarł za każdego, za nasze grzechy z miłości, a tylko nam czasami trudno to dostrzec i uwierzyć. Nie wiemy, dlaczego jednych uzdrawia fizycznie, a innych nie, najważniejsze, że u Niego można otrzymać pokój serca i wewnętrzne siły, Bóg daje nam to, czego potrzebujemy i jak pięknie zaśpiewał zespół muzyczny w Kostowie: „Kiedy zbłądzimy, sam szuka nas, by w swe ramiona wziąć, rany uleczyć Krwią swoich ran, nowe życie tchnąć! Swe troski w Panu złóż i ufaj, bo zmartwychwstał i wciąż żyje Pan, twój Bóg”.

tekst i foto Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej