Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-04-05 11:18:33

Śpiewać każdy może?

W uszach naszych pobrzmiewa, wyśpiewane w Wigilię Paschalną, Orędzie Wielkanocne: „Weselcie się już zastępy Aniołów w Niebie…”. Radosne niech rozlega się Alleluja! Pisał św. Augustyn: „Śpiewaj z okrzykami radości. Śpiewać pięknie Bogu, to znaczy śpiewać z radością”.  Muzyka wprowadza nas w misterium nie z tej ziemi, zatem w te piękne i radosne święta z pięknym i radosnym śpiewem.

Zadziwia nas harmonia istniejąca we wszechświecie, nie dziwi zatem, iż podstawą jest ona w świecie muzyki. Zgłębiając tajniki tej dziedziny sztuki, można też pogłębiać swoją wiarę. W jej tajemnice wnikał dla przykładu Pitagoras i matematycznie skupił się na nucie szczególnej, będącej podstawą dla strojenia instrumentów z jego epoki. Żeby jednak było ciekawiej, ten dźwięk jest wyznacznikiem i dla fletów amerykańskich Indian, i dla mis tybetańskich i dla stworzonych instrumentów w Europie. Przypadek? Nie sądzę! Ale oprócz tego, że zadziwić nas może ujęcie matematyczne, to jest coś, czego uchwycić się nie da. Muzyka - każdy wie - porywa. Najpierw jednak smutna refleksja. W Wielkim Poście widziałem filmik z zabawy z okazji Dnia Kobiet. Gdyby przez muzykę porwane do tańca panie, były w moim wieku, skwitowałbym to jednoznacznie - młode, więc nierozsądne. Ale nie o tym! 

Źle się dzieje, gdy w muzyce i śpiewie liturgicznym coś nie stroi. Dysharmonia godzi w duszę. Anegdotę na ten temat powtarzał mój były proboszcz (świadom, że akurat jemu „słoń na ucho nadepnął”): „Nabożna niewiasta zamawiała Mszę św., a że złożyła przy tej okazji ofiarę, która znacznie przekraczała ogólnie przyjęty datek, ksiądz w porywie szczerości zaoferował, że cała Msza św. będzie śpiewana. Kobieta, znając możliwości wokalne kapłana, wyciągnęła kolejny banknot z dopowiedzeniem - To ja dopłacę, byleby ksiądz recytował!”. Zawsze frapujące dla mnie były słowa św. Augustyna: „Śpiewaj, ale nie fałszuj. Nie wolno ranić Jego uszu”. Jest tyle osób, które pragną śpiewem wychwalać Boga (kto śpiewa, modli się dwa razy), ale ich wokal nie brzmi, jak należy. Są muzykolodzy, którzy dowodzą, iż nie ma czegoś takiego, jak brak słuchu muzycznego, ale jedni dar pięknego wykonywania partii solowych mają od urodzenia, a pozostali muszą mniej lub więcej ćwiczyć w dziedzinie emisji głosu. Ma to jakieś potwierdzenie w praktyce. Niektóre parafie mają szczęście do organistów, którzy graniem i śpiewem nie zajmują się zawodowo (a co za tym idzie, nie mają często wykształcenia muzycznego), ale w niedziele i święta swym talentem mogą służyć Bogu i ludziom. Pewna miejscowość większa, dumna jest z uzdolnień muzycznych swego maestro. Fakt, słuchać tego można, ale nie ma najmniejszych szans, by razem z organistą śpiewać (a więc wspólnie się modlić). Wierni są bierni. Może są tacy, którzy pośpiewać by chcieli, ale głos płynący z chóru i tak wszystko zagłuszy. Mamy i sytuacje, że prowadzący śpiew jest już tak zmanierowany, iż linia melodyczna wykonywanego utworu, odbiega daleko od zapisu nutowego ze śpiewnika ks. Siedleckiego. Czy jednak takie „własne kompozycje” (popisy) łączą się z liturgią? Spotkałem się kiedyś z delikatną uwagą, iż dzieci śpiewające w scholii nie przykładają się do czystości wykonywanych utworów (to fakt, ćwiczyć trzeba, ale nierealne jest, by próby były trzy razy w tygodniu). Trudno w przypadku dzieciaków gasić im zapał. Wystarczy jednak trochę subtelności, aby dziecko przekonać, że można śpiewać nieco ciszej. Równie dużej subtelności trzeba, aby szepnąć o tym osobie dorosłej. I już na koniec. Nie znamy tekstów popularnych pieśni (no, może refren lub góra pierwszą zwrotkę). W pewnej dużej parafii było przyjęte, iż w poniedziałki wolne miał organista. Na szczęście tego dnia, do szczególniejszej obecności na Eucharystii, zaproszone były panie z Żywego Różańca. Śpiew podczas liturgii rozpoczynał kapłan, lecz wiadomo, nie było szans, by ciągnął go podczas ofiarowania, czy rozdzielania Komunii Świętej. Sam starałem się dobierać wtedy pieśni, nie tylko stosowne do danego dnia, ale i bardzo popularne. O dziwo, wiele tych tytułów paniom nie było znanych. Na szczęście, nie musiałem szukać sposobności, aby w tej kwestii wyrazić zdziwienie. Panie zaatakowały mnie same, że zaczynam śpiewać to, czego nikt nie zna. Odpowiedziałem szczerze, że ja te pieśni znam od dziecka. A pomyślałem: ale jak za młodu śpiewało się tylko „Wiła wianki”.

ks. Piotr Szkudlarek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej