Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-03-29 10:56:43

Mężczyzna XXI wieku

Gdyby tak odstawić na czas jakieś wszystkie piloty, smartfony, komputery i zapatrzyć się w Świętego Józefa, to może nauczylibyśmy się prawdziwej komunikacji z Bogiem, z drugim człowiekiem i z tym wielkim nieznajomym - samym sobą.

Pozostaniemy jeszcze przy rozważaniach ks. Marka Dziewieckiego, który nakreślił portret psychospołeczny św. Józefa. W swoim tekście ksiądz Dziewiecki czyni bardzo osobistą refleksję, którą pozwolę sobie zacytować: „Św. Józef otwiera moją prywatną listę mężczyzn, z których jestem najbardziej dumny. Na tej liście nie ma niestety, przynajmniej na razie, zbyt wielu imion, ale na szczęście nie jest to lista całkiem krótka. Przypominam sobie w tej chwili twarze mężów i ojców z rodzin, z którymi jestem zaprzyjaźniony. Oni są współczesnymi Świętymi Józefami. Oni również potrafią kochać i pracować, modlić się i działać, chronić i umacniać tych, których Bóg im powierzył i którzy zawierzyli im własny los. Takich właśnie mężczyzn opisuję w książkach, które im z wdzięcznością i wzruszeniem dedykuję. Do tej grupy mężczyzn zaliczam też sporą grupę księży i zakonników, których miałem radość osobiście poznać i których Bożą postawę podziwiam. Wszyscy ci mężczyźni z mojej prywatnej listy wzorcowych mężczyzn mają jeszcze jedną wspólną cechę ze Świętym Józefem. Oni też pragną pozostać anonimowi i sądzą, że nie czynią nic wielkiego, że są zwykłymi mężczyznami. Protestują, gdy próbuję publicznie wymieniać ich imiona. W tej sytuacji pojawia się problem. Otóż może mi ktoś zarzucić, że tacy mężczyźni w ogóle nie istnieją. Z tego względu podaję przynajmniej jedno imię i to mężczyzny, który jest tuż za św. Józefem na mojej liście mężczyzn niezwykłych: to Jan Paweł II, który kochał bardziej i prowadził na głębię, który okazał się i ojcem, i świętym. On pomaga nam budować cywilizację miłości i życia, której z heroiczną wiernością służył święty Józef”.

Człowiek modlitwy zatopiony w ciszy

Mocna deklaracja. Ja też przed dwoma tygodniami podzieliłem się z Wami osobistą refleksją na temat obecności św. Józefa w moich porannych modlitwach i jak pamiętacie, jest to obecność istotna, ale czy mógłbym szczerze i bez niepotrzebnego patosu zaświadczyć, że jestem dumny ze św. Józefa? Trudno powiedzieć. Chyba w ogóle nie myślę o Świętych w takich kategoriach, żeby być z nich dumnym. Już raczej nieudolnie próbuję zasłużyć sobie na podobne stwierdzenie z ich strony (najlepiej, żeby je powiedzieli Panu Bogu na ucho, wszyscy nie muszą słyszeć ;-) Ale też jest prawdą, że nieustannie staramy się Świętych „rozgryźć”, zwłaszcza św. Józefa na tych łamach. Po to, aby poznać tajemnicę ich świętości i próbować pójść podobną ścieżką. Podobną, a nie tą samą, bo dwóch takich samych nie ma. Idźmy więc dalej, z ks. Markiem Dziewieckim, w naszej analizie Świętego Józefa, wiernego i posłusznego przyjaciela Boga, może rzeczywiście nauczymy się dobrze pojętej dumy z naszych Świętych.

Święty Józef to człowiek sumienia i modlitwy, zatopiony w ciszy, zdolny do głębokiej refleksji i wielkiej wrażliwości moralnej. Takie stwierdzenie pozwala nam skonstatować, że jeżeli dzisiaj coraz mniej ludzi jest zdolnych do głębszej refleksji, nie wspominając o modlitwie, jeżeli coraz częściej przekonania opierają się na kolorowych paskach płynących u dołu ekranów telewizorów i najkrótszych hasłach z Wikipedii, to w konsekwencji trudno doszukiwać się w świecie wielkiej wrażliwości moralnej. A właściwie mamy do czynienia z pewnym przeorientowaniem tejże wrażliwości, gdzie więcej miłości i bezpieczeństwa znajdują nietoperze na strychu i żabki albo inne pasikoniki, o których naturalny habitat dba się z wielką pieczołowitością pod ochroną surowego prawa, niż poczęte dziecko w łonie matki. Niestety Pismo Święte najczęściej stoi gdzieś zakurzone na najwyższej półce biblioteczki (tam, gdzie jeszcze w domu jest biblioteczka), albo schowane w szufladzie, natomiast różaniec dynda sobie na lusterku w samochodzie i w żaden sposób nie można go odplątać. Zresztą, kto by próbował. Natomiast piloty od telewizora i myszka od komputera są zawsze pod ręką...  

Zdolny do głębokiego komunikowania się

Dalej zauważa ks. Dziewiecki, że św. Józef to także ktoś zdolny do głębokiego komunikowania się z samym sobą i z drugim człowiekiem. Dość paradoksalne stwierdzenie, jeśli pamiętamy, że nawet jednego słowa św. Józefa nie zapisano na kartach Ewangelii. Jednak całe życie Józefa pokazuje i zaświadcza, że musiał on mieć odwagę prowadzenia trudnych rozmów i wsłuchiwania się w słowa oraz w ciszę drugiego człowieka. Nie podejmował pochopnych decyzji. Nie kierował się spontanicznymi odruchami. Na pewno nie uciekał od trudnych pytań i od twardej rzeczywistości „jak ci, którzy sięgają po alkohol czy narkotyk, albo jak ci, którzy w obliczu trudności wycofują się z podjętych zobowiązań”. Świętemu Józefowi pewnie trudno byłoby się dzisiaj pogodzić ze sposobami komunikacji. Ostatnio usłyszałem w jakiejś audycji radiowej, że pośród ludzi młodych jedna czwarta użytkowników smartfonów, wykonuje mniej niż jedno połączenie głosowe tygodniowo. Jak to??? Przecież dzisiaj trudno spotkać młodego człowieka, który nie gapiłby się w ekranik swojej komórki, a  czymś fantastycznym w telefonie było właśnie to, że nawet z daleka można było usłyszeć głos kochanej osoby, przyjaciela, znajomego (niestety również szefa z pracy...). Ale okazuje się, że jest coraz mniej potrzeby, aby mówić i słyszeć, wystarcza sms, zdjęcie, buźka z grymasem, komentarz, „lajk”. Tak jest na pewno łatwiej, ale czy to wzmacnia relacje, uczy odpowiedzialności, pozwala trwale rozwiązywać problemy, podejmować przemyślane decyzje? Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że wspomniane wyżej piloty na wyciągnięcie dłoni i „przyklejone” do niej komórki bynajmniej nie ułatwiają komunikacji z samym sobą, a przecież życie człowieka wtedy jest właściwie poukładane, kiedy jest się poukładanym w relacji z Bogiem, z drugim człowiekiem (z bliźnim, z którym się można „zabliźnić”), no i z samym sobą. A ten ostatni często pozostaje wielkim nieznajomym. 

Bezinteresowny dar dla innych

Ksiądz Dziewiecki kończy swoje rozważania przypominając, że św. Józef nie żyje dla siebie, lecz staje się bezinteresownym, Bożym darem dla innych. Jest o nich zatroskany w sposób heroiczny, wierny i odpowiedzialny. Potrafi kochać w sytuacji zupełnie wyjątkowej i niepowtarzalnej w całej historii ludzkości. Kocha miłością odważną i widzialną, bo wcieloną w słowa i czyny. „Św. Józef przypomina mężom wszystkich czasów tę podstawową prawdę, że nie ma miłości małżeńskiej bez miłości rodzicielskiej. Obie te miłości są ze sobą nierozerwalnie złączone. Również wtedy, gdy chodzi o ojcostwo duchowe, a nie fizyczne”.

W tym kontekście ks. Dziewiecki przywołuje temat, który czasami nawet chrześcijan zaczyna drażnić, bo „ciągle tylko o tej aborcji”. Niestety tak długo, jak się będzie zabijać dzieci w majestacie prawa, tak długo nie możemy się zmęczyć mówieniem o tym i przypominaniem prawdy. Wielu ludzi nawet wierzących powtarza często szkodliwy i błędny slogan, że aborcji dokonuje matka dziecka. A przecież za aborcję zawsze odpowiedzialni są jednakowo obydwoje rodzice. „Co więcej, doświadczenie potwierdza, że najczęściej głównym odpowiedzialnym za zabicie dziecka jest właśnie jego ojciec, a nie matka. To on w takiej sytuacji wycofuje zwykle zarówno miłość do kobiety, jak i do dziecka, któremu przekazał życie”. I tutaj św. Józef przychodzi z pomocą trudną do przecenienia, bo przez swoje niezwykłe duchowe ojcostwo pokazuje, jak bardzo można kochać i chronić także te dzieci, dla których nie jesteśmy fizycznymi ojcami. 

Ciągle trwają spory co do długości życia św. Józefa. Ale ks. Dziewiecki słusznie stwierdza, że nie jest ważne, jakiego wieku doczekał św. Józef, bo przecież sensem ludzkiego życia nie jest wielość lat, lecz intensywność miłości, do jakiej zdolny jest dany człowiek. Św. Józef streszcza w sobie to wszystko, co charakteryzuje szlachetnego, Bożego mężczyznę: potrafił kochać i pracować. I chyba naprawdę ma rację ks. Dziewiecki, że jest dumny ze św. Józefa, bo „szczęśliwy, kto sobie patrona Józefa ma za opiekuna, niechaj się niczego nie boi, bo Święty Józef przy nim stoi. Nie zginie”.

tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej