Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-03-21 12:38:43

Po trzykroć Józef

jozef

„Ustawianie” sobie życia bez Boga, przedmiotowe traktowanie kobiet i nietrwałość związków i wreszcie coraz częstsze przestępstwa wobec dzieci wydają się charakteryzować nasze czasy. Z czyją pomocą można te trendy powstrzymać? Święty Józef potrafi zatrzymać post, może potrafi więcej?

Obiecałem kilka miesięcy temu, że wrócę kiedyś do rozważań ks. Marka Dziewieckiego na temat św. Józefa i pojawia się okazja, aby to uczynić. Zbliża się bowiem uroczystość naszego wielkiego Patrona, uroczystość tak ważna, że w pewnym sensie „zawiesza” post. Niewielu Świętych ma taką moc, aby jeszcze dzisiaj coś powstrzymywać i aby miało to konsekwencje dla wszystkich. A on ma. Przyznam się od razu do pewnej rzeczy. Od kilku miesięcy jestem proboszczem parafii pod wezwaniem Wszystkich Świętych i ciągle jeszcze próbuję zrozumieć, jak powinno to wpłynąć na moją osobistą modlitwę, pobożność i całe życie. Jeśli patronem mojej parafii byłby któryś z Ewangelistów albo św. Ambroży, wiadomo, oznaczałoby to na pewno więcej Biblii w moim życiu i duszpasterstwie. W przypadku Serca Pana Jezusa, albo Matki Teresy z Kalkuty, czy św. Faustyny więcej miłosierdzia. Św. Jakub pewnie poprowadziłby na pielgrzymie szlaki... No a Wszyscy Święci? Odpowiedź bynajmniej nie jest prosta (czekam na sugestie). Póki co doszedłem do wniosku, że znacznie częściej powinienem czerpać ze wstawiennictwa Świętych i dlatego do swojego porannego pacierza (zwłaszcza jeśli odmawianego w samochodzie) wprowadziłem swoistą litanię do Świętych, która z dnia na dzień się wydłuża. Obok moich patronów chrzcielnych i z bierzmowania mam tam wielu innych, niektórych stałych, jak choćby patronów dnia, w którym zostałem proboszczem, innych zmiennych, ale zawsze na początku, po Maryi, wzywam Świętego Józefa i to trzykrotnie. Dlaczego akurat trzy razy? Pomijając wszelkie biblijne znaczenia liczby, zawierzam się Józefowi, jako wzorcowi postawy wobec Boga, wobec kobiet i wobec dzieci. Bo Józef w tych trzech płaszczyznach był naprawdę świetny i o tym pisze również
ks. Marek Dziewiecki. Zobaczcie sami.

Wzór postawy wobec Boga
Józef jest wyjątkowo Bożym człowiekiem i to ma największy wpływ na jego życie. Jak pisze ksiądz Marek, jego świętość, szlachetność i niezwykłość jest udokumentowana i potwierdzona w sposób zupełnie niepodważalny i niepowtarzalny. Z jednej strony potwierdza ją sam Bóg poprzez natchnione słowa św. Mateusza Ewangelisty. Z drugiej strony szlachetność i świętość Józefa potwierdza Maryja, a zatem najbardziej Boża i najbardziej święta ze wszystkich kobiet w historii ludzkości. Bóg przez słowa Ewangelii zapewnia nas, że Józef „był człowiekiem sprawiedliwym” (Mt 1, 19). Na kartach Pisma Świętego sprawiedliwość jest synonimem świętości. Pamiętajmy, że świadectwo o świętości Józefa zostało zapisane kilkadziesiąt lat później niż opisywane wydarzenia z dzieciństwa Jezusa. Oznacza to, że do końca ziemskiego życia nic się nie zmieniło w odniesieniu do sprawiedliwości i świętości Józefa.
Żadnej wątpliwości, co do świętości Józefa, nie pozostawia również Maryja, która z pewnością musiała postawić najbardziej niezwykłe wymagania kandydatowi na swojego męża. „Więź między małżonkami to najbardziej zdumiewająca forma więzi między kobietą i mężczyzną. To zawierzenie siebie na całe życie drugiej osobie. Skoro Maryja zdecydowała się na małżeństwo z Józefem, to musiał on być mężczyzną o nieposzlakowanej opinii oraz wyróżniać się wyjątkowym charakterem. Musiał być człowiekiem sumienia, któremu można było zupełnie zaufać” - pisze ks. Marek.
Oprócz tego swoistego „poręczenia” za Józefa ze strony samego Boga i Maryi mamy również postawę jego życia, wiary i modlitwy. W obliczu zaskakujących losów swojej Małżonki i Syna nie kieruje się on nigdy spontanicznością, czy mądrością, lecz pozostaje wsłuchany w głos Boga i posłuszny woli Bożej do końca. I to jest to, czego szukamy u prawdziwego mężczyzny, męża i ojca.

Wzór postawy wobec kobiety
Józef był człowiekiem Bożym, czyli świętym, ale też określa go, na drugim miejscu fakt, że był mężem Maryi. „Po zaślubinach Maryi z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić ją potajemnie” (Mt 1, 18-19).
No właśnie, od samego początku postawa Józefa wobec kobiet zostaje wystawiona na ciężką próbę: zanim zamieszkał ze swoją Małżonką, młody i zakochany Józef odkrywa, że wybranka jego serca oczekuje narodzin dziecka. Ponieważ był to początek ciąży, to Józef nie mógł tego faktu dostrzec z zewnątrz. Z pewnością o wszystkim, z niezwykłymi szczegółami i pochodzeniem dziecka powiedziała mu wprost Maryja, ale oczywiste jest, że to, co Józef usłyszał od swojej Małżonki, brzmiało zupełnie nieprawdopodobnie. I wtedy pojawił się pomysł, aby ją opuścić. Dlaczego? Zdaniem ks. Dziewieckiego zamiar ten był wyrazem niepewności co do roli, jaka mu przypada w zaistniałej sytuacji. „Czy może jeszcze traktować jako swoją Żonę kogoś, kogo Bóg wybrał na Matkę Swojego Syna? Czy nie jest to znak, że Maryja nieskończenie przewyższa jego marzenia i że stoi ponad wszelkimi więziami międzyludzkimi? Czy Józef ma prawo udawać w obliczu otoczenia, że jest prawdziwym ojcem jej niezwykłego Dziecka? To właśnie pod wpływem tego typu pytań i wątpliwości Józef chce zostawić Maryi wolną rękę”.
Ale jak wiemy, wtedy interweniuje Bóg, bo Bóg zawsze interweniuje, kiedy człowiek staje w sytuacji bez wyjścia: „Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: ‘Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus” (Mt 1, 18-25).
Odtąd Józef jest już spokojny i ma jasność sytuacji oraz pewność, co do swojego zadania: ma być mężem Maryi oraz przybranym ojcem jej Syna. Z całą pewnością to, co usłyszał od Boga musiało współgrać z tym, o czym rozmawiał z Maryją. Żeby uwierzyć w dziewicze macierzyństwo Maryi, Józef musiał być nie tylko niezwykle, wręcz nadludzko pewny jej uczciwości, czystości i wierności. Musiał też sam być niezwykle uczciwy i czysty. Inaczej nie uwierzyłby w jej czystość i prawdomówność. Ks. Dziewiecki pisze, że bez swojej osobistej czystości i uczciwości św. Józef „uległby projekcji psychicznej, czyli temu mechanizmowi, który sprawia, że postawę innych ludzi oceniamy według naszego stopnia dojrzałości i szlachetności”.
Ich związek pozostaje dziewiczy. To pewnie trudno zrozumieć dzisiaj, kiedy rzeczywistość wokół nas „ocieka” seksualnością, ale taki związek Józefa i Maryi bynajmniej nie oznacza mniejszej miłości czy słabszej więzi. Ks. Dziewiecki pisze, że ich wzajemna więź rośnie w głąb, staje się jeszcze bardziej niezwykła, jeszcze bardziej bezinteresowna niż dotąd i zarazem coraz bardziej podobna do tej więzi, jaką mają ci, którzy są już w niebie.

Wzór postawy mężczyzny wobec dziecka
Józef przyjmuje z największą miłością i troską Maryję, przyjmuje również w ten sam sposób jej Dziecko, które nie jest jego Dzieckiem, ale które ona kocha nad życie. I Józef też Je kocha. Dowodzi tego najpierw, kiedy robi dosłownie wszystko, aby mogło się urodzić.
Dalej, kiedy zanoszą Jezusa do świątyni i spotykają tam Annę i Symeona i słuchają tego, co starcy mają do powiedzenia o Jezusie, Ewangelia stwierdza, że „Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono” (Łk 2, 33). Józef już wiele wie o Dziecku, ale nie przestaje zdumiewać się Jego tajemnicą. To kolejne zadanie ojca, ale nie tylko ojca: zdumiewać się tajemnicą dziecka. Dziecko rodzi się z rodziców, ale jest kimś niepowtarzalnym i stawia swoich rodziców w obliczu tajemnicy.
Później Józef ratuje Jezusa przed zagrożeniem ze strony Heroda i ponownie może to uczynić, gdyż w chwili, kiedy dotarł „do muru”, posłuchał głosu Bożego i z Nim współpracował. Ks. Dziewiecki zastanawia się: „Ileż dzieci, iluż nastolatków zostałoby uratowanych, gdyby ich rodzice nie próbowali wychowywać dzieci i troszczyć się o nie jedynie własną mocą, lecz gdyby przyprowadzali te dzieci do Boga i u Boga szukali mądrości oraz siły, by wychowywać i chronić swoje dzieci przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi”.
Kolejny biblijny epizod dotyczący zagubienia się Jezusa w świątyni pokazuje nam, że Józef rozumiał, że żadne dziecko nie zostało stworzone na obraz i podobieństwo swoich rodziców. Również w tym aspekcie jest wzorem dla ojców wszystkich czasów. Dojrzały ojciec wie, że wychowuje dziecko z miłości, a nie po to, by ono było do jego dyspozycji.
Te trzy postawy św. Józefa wobec Boga, kobiet i dzieci, to nie tylko wzór dla każdego ojca i męża, ale także dla każdego kapłana. A może nawet przede wszystkim dla kapłana.

Tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej