Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-02-29 11:13:23

Prymas czasu przełomu

Ks. kard. Edmund Dalbor został Prymasem Polski w przełomowym czasie, kiedy kraj odzyskiwał niepodległość. Zmarły 90 lat temu Kardynał jest bliski naszej diecezji przez miejsce urodzenia.

Kard. Dalbora przypomniano niedawno, 12 lutego w ostrowskim I Liceum Ogólnokształcącym, kiedyś Katolickim Królewskim Gimnazjum Męskim. To mury szkoły, do której chodził przyszły Prymas Polski. W I LO prof. Jerzy Pietrzak przypomniał o jego związkach z Ostrowem. Natomiast ordynariusz diecezji gliwickiej, wykładowca historii Kościoła, członek Rady Naukowej oraz Rady ds. Kultury i Dziedzictwa Kulturowego KEP ks. bp prof. dr hab. Jan Kopiec ukazał „Rolę dziejową Prymasa Polski kard. Edmunda Dalbora”. Wcześniej modlono się przy tablicy poświęconej Kardynałowi znajdującej się na murze ostrowskiej konkatedry.

Na początek Ostrów

Edmund przyszedł na świat 30 października 1869 roku przy ul. Raszkowskiej w Ostrowie. Jego ojciec Władysław pochodził z Byczyny, a matka Katarzyna z parafii Murzynno koło Gniewkowa. Rodzice pobrali się w kościele w Brudni w 1856 roku - dziewięć lat później zamieszkali w Ostrowie. Edmund miał  trzy siostry i dwóch braci. - Atmosfera rodziny, przesiąknięta treściami katolickimi i wyraźnie narodowymi polskimi, sprzyjała uformowaniu młodego człowieka, wrażliwego na wielkie ideały, rozwijające patriotyzm, ale też dojrzałość chrześcijańskiego, katolickiego mieszkańca Wielkopolski - mówił ks. bp Kopiec. Od 1878 roku Edmund był uczniem ostrowskiego gimnazjum klasycznego. Kiedy je ukończył, podjął decyzję o zostaniu księdzem. Niestety z powodu Kulturkampfu seminaria archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej były zamknięte, dlatego rozpoczął studia na uniwersytecie w westfalskim Monastyrze (Münster). Na szczęście rok później, w 1889 roku, mógł kontynuować studia już w poznańskim seminarium, a potem w Gnieźnie. Był niesłychanie zdolny i pracowity. Jeszcze jako alumn znalazł się w Rzymie, gdzie studiował prawo kanoniczne. Święcenia kapłańskie przyjął w 1893 roku w rzymskiej Bazylice św. Jana na Lateranie. Po powrocie, w Poznaniu został wikariuszem, a już w wieku 27 lat kanclerzem Kurii. Przeniesiony do Gniezna wykładał prawo kanoniczne, został oficjałem i wikariuszem generalnym.

Arcybiskup Poznania i Gniezna

W momencie wybuchu I wojny światowej ks. Edmund miał 45 lat. Ponad wszystko cenił dobro swojego narodu. Angażował się w formy opieki nad młodzieżą, popieranie idei skautowej, sam założył Towarzystwo Młodzieży Polskiej św. Stanisława Kostki w Poznaniu. Dla archidiecezji poznańskiej i gnieźnieńskiej wojna była czasem trudnym. Od śmierci abpa Stablewskiego rząd pruski odmawiał nominacji dla nowego arcybiskupa Polaka. Archidiecezją zarządzał więc biskup pomocniczy Edward Likowski, którego dopiero w 1914 roku władze w Berlinie zaakceptowały. Rok później, po jego śmierci, arcybiskupem w Poznaniu i Gnieźnie został Dalbor. Najpierw wzbraniał się przed przyjęciem godności nie tylko ze względu na młody wiek, ale też na stan zdrowia. Opiekujący się nim lekarz dawał mu wtedy 10-12 lat życia. W końcu Dalbor przyjął decyzję papieża. Cztery lata później otrzymał od Benedykta XV kapelusz kardynalski.

Jak zauważył prof. Pietrzak, odpowiadając na gratulacje z parafii ostrowskiej Arcybiskup napisał, że na dowód związku z rodzinnym miastem postanowił o umieszczeniu w herbie jabłka królewskiego z ostrowskiego herbu. Potem jeszcze przyjeżdżał do Ostrowa. - Ostatni raz przybył do miasta w 1925 roku, kiedy poświęcił pomnik kard. Ledóchowskiego, do którego miał sentyment, bo jako chłopiec pamiętał chwile, kiedy Kardynał był więziony w ostrowskim więzieniu i w czasie, gdy ludzie wychodzili z niedzielnej Mszy św. z okna ich błogosławił. Wiele osób sądzi, że pod wpływem tych wydarzeń zrodziło się powołanie kapłańskie Dalbora - zauważył prof. Pietrzak. W 1923 roku prymas Dalbor odebrał z rąk burmistrza Ostrowa dyplom Honorowego Obywatela Miasta i odwiedził swoje gimnazjum. Teraz w konkatedrze znajduje się tablica jemu poświęcona. Natomiast w bocznym ołtarzu świątyni figura św. Stanisława, którego twarz ma rysy kard. Dalbora.

Niepodległość i scalenie Kościoła

Wracając do czasów współczesnych Edmundowi, dla nowego wtedy Arcybiskupa szczególnie ważna była pomoc ofiarom wojny, dlatego założył Komitet Niesienia Pomocy w Królestwie Polskim i Związek Towarzystw Dobroczynnych Caritas. Zajął się także sprawami związanymi z niepodległością. - Młody Prymas skwapliwie wykorzystywał wiele okazji rocznicowych czy obchodów jubileuszowych, by wyjaśniać podejście do problemów niepodległościowych - podkreślał Ordynariusz gliwicki. Napisał list pasterski z okazji 950. rocznicy chrztu Polski, by przypomnieć fakt, „od którego zaczyna się historia Kościoła i narodu naszego”. Stanął na czele komitetu przygotowującego obchody 100-lecia śmierci Tadeusza Kościuszki. - Trzy dni po deklaracji o niepodległości Polski, czyli 14 listopada 1918 roku, prymas Dalbor wydał odezwę, nawołującą do uznania nowych władz i przestrzegającą przed postawami zachęcającymi do szerzenia nienawiści. Zachęcał duchowieństwo, by siły poświęcało służbie Kościołowi i Ojczyźnie - mówił bp Kopiec. Prymas Polski w poznańskiej farze celebrował Mszę św. na rozpoczęcie Polskiego Sejmu Dzielnicowego, przyjął nowo wybranych członków Naczelnej Rady Ludowej. Arcybiskup uczestniczył również w powitaniu Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, a w czasie Powstania Wielkopolskiego próbował mediować między stronami, by nie dochodziło do rozlewu krwi. Później również nie brakowało okazji, by manifestować dumę, że Polska odzyskała niepodległość, zwłaszcza w obliczu agresji sowieckiej w 1920 roku. - Edmund Dalbor poczuwał się do odpowiedzialności za wkład Kościoła w odbudowę państwowości, ale też o zapewnienie Kościołowi należnego mu miejsca w państwie. Przede wszystkim na taką postawę wpływało poczucie godności prymacjalnej, związanej z arcybiskupstwem gnieźnieńskim i poznańskim - mówił Ordynariusz gliwicki. Kiedy odradzało się państwo rozpoczęła się dyskusja: kto ma nosić tytuł Prymasa - arcybiskup Warszawy czy Gniezna i Poznania? Dalbor zwrócił się o rozstrzygnięcie do Stolicy Apostolskiej. - Watykańska Kongregacja dla Nadzwyczajnych Spraw Kościelnych zatwierdziła arcybiskupom Gniezna i Poznania tytuł „Prymasa Polski”, a arcybiskupowi Warszawy - „Prymasa Królestwa Polskiego”, zniesiono jednak jurysdykcję prymasowską - kontynuował Biskup. Sprawa ta została ostatecznie rozwiązana za rządów abp. Augusta Hlonda. Abp Dalbor był świadomy, że po przeszło stu latach podziału na trzy zabory Kościół katolicki w Polsce musi nauczyć się wspólnego realizowania programu kościelnego. - Dalborowi wydawało się, że tylko „wskrzeszenie” dawnego prymasostwa, będzie w stanie stanowić gwarancję pomyślności rozwoju kraju. W tym kontekście należy widzieć m. in. jego decyzję o otwarciu w 1922 roku Kancelarii Prymasowskiej w Warszawie. Tak też należy spoglądać na wkład w przygotowywanie konkordatu między RP a Stolicą Apostolską. Na tle utrzymujących się napiętych kwestii związanych z prymasostwem i odmiennej wizji udziału nuncjuszy w obradach polskiego Episkopatu, realizowany był znaczący wysiłek Kościoła w Polsce, związany z wypracowaniem jednolitego ustawodawstwa kościelnego - mówił bp Kopiec. 

Lekarstwo na słabości

Nastawienie Prymasa Polski na kwestię odpowiedzialności za Kościół widać w jego ostatnim liście pasterskim, który miał być odczytany w lutym 1926 roku. Kard. Dalbor spojrzał w nim na: laicyzację, niezgodę, nienawiść, samolubstwo narodowe i godzenie w rodzinę. W liście wołał o podjęcie walki ze słabościami: „jakież lekarstwo na tę chorobę? jak się uchronić przed tą zarazą duchową czasów dzisiejszych, która przez spustoszenie w duszach ludzkich sprowadza ruinę nawet do naszych państwowych i ekonomicznych stosunków? Szerzmy znajomość królewskiej godności naszego Boskiego Zbawiciela, niech panuje Jezus Chrystus między nami! (…) Nie może się człowiek rozdzielać i prywatnie czcić Chrystusa, a w życiu publicznym służyć księciu tego świata. Z tego bowiem błędnego pojęcia wynika błędny rozdźwięk między życiem prywatnym a publicznym. Rozdźwięk ten zniknie, jeżeli człowiek każdy zrozumie i w czyn obróci te prawdy, że stoi zawsze pod władzą Chrystusa Króla, tak sam, jak i w rodzinie, tak jako członek społeczeństwa, jak i obywatel państwa. Święto Jezusa Chrystusa Króla ma być płomiennym protestem przeciw zamykaniu Jezusa w ciasnych ścianach prywatnego mieszkania, ma torować Mu drogę do szkół, sądów, urzędów, do ciał samorządowych i ustawodawczych” - napisał Prymas Polski i zostawił apel: „Niech Imię Chrystusa łagodzi wśród was spory, niech uświęca wasze dusze, podnosi rodziny, wspomaga państwo! Niech to imię sprawi, iżby ustawodawstwo tworzące się w państwie naszym, iżby układ stosunków społecznych miał jako kamień węgielny Boską naukę naszego Jezusa Chrystusa”. Osłabiony chorobą Prymas Polski nie dokończył listu, zmarł w Poznaniu 13 lutego 1926 roku. List stał się jego ponadczasowym testamentem. Pochowany został w katedrze gnieźnieńskiej w wieku 56 lat.
- Pozostawił dziedzictwo znaczące. Jego następca August Hlond miał ułatwione zadanie - podkreślił Ordynariusz gliwicki.

Tekst i foto Renata Jurowicz


Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

realista, 2016-02-29 18:38:13

Kiedyś prymas był kimś ważnym, miał duży wpływ na życie Kościoła w Polsce. Do historii przeszły takie nazwiska jak August Hlond, Stefan Wyszyński czy Józef Glemp. Po ustąpieniu tego ostatniego i powrocie stanowiska do Gniezna można odnieść wrażenie, że rola prymasa jakby przygasła. Kościołowi w Polsce brakuje przywódcy - duszpasterza narodu. O ile kard. Glemp był bardzo aktywny, to o działalności jego następców mówi się mniej. Pewien zawodnik w teleturnieju "Jeden z dziesięciu" nie umiał podać nazwiska obecnego prymasa... W minionym roku abp Polak nawet nie wygłaszał orędzia na Boże Narodzenie (zrobił to abp Gądecki). Dobrze, że ma chociaż stronę internetową, wysłuchałem życzeń. Słowo "prymas" brzmi jakby hierarchicznie wyżej i bardziej dostojnie niż "przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski". Czy jednak w rzeczywistości tytuł prymasa jest już wyłącznie honorowy, czy też prymas ma coś do powiedzenia? Nie wiem, jak to wygląda w innych krajach. Może warto przybliżyć czytelnikom rolę prymasa Polski w dzisiejszym Kościele w formie artykułu, np. w felietonach dotyczących prawa kanonicznego.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej