Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-02-15 12:07:54

 Każdy jest Bożym cudem

czwartek

Państwo Niklas od lat współtworzą Domowy Kościół.

Lutowe spotkanie u św. Józefa w intencji rodzin i poczętego życia przebiegało pod hasłem: „Tak bardzo różnimy się między sobą - to Boży dar. Uciesz się tym, że jesteś jedyny i  każdemu pozwól się z tego cieszyć”.

Tylko człowiek sprawiedliwy i miłosiernego serca przyjmuje każde życie. Tylko człowiek sprawiedliwy jest zdolny przyjąć poczęte życie. Nawet wtedy, gdy to życie poczęło się nie po jego myśli, gdy poczęło się w sposób niezaplanowany, albo poczęło się chore lub kalekie, albo też, gdy poczęło się wskutek przestępstwa - mówił bp Wiesław Szlachetka w homilii (publikujemy ją w całości na kolejnych stronach), biskup pomocniczy archidiecezji gdańskiej, który przewodniczył pierwszoczwartkowej modlitwie.

Każde dziecko jest cudem
O tym właśnie, jak trudną i odpowiedzialną rzeczą jest przyjęcie na świat dziecka, zwłaszcza dziecka, które z góry wiadomo, że będzie chore opowiedzieli państwo Monika i Karol Niklas ze Szczecina. Przybyli na zaproszenie ks. prałata Leszka Szkopka, by poprzez krótkie świadectwo ukazać, że „Każde dziecko jest cudem - jedynym, wyjątkowym, niezastąpionym”. Małżeństwo podzieliło się refleksją ze swojego życia i doświadczeniem opieki nad synkiem Krzysiem chorym na zespół Downa.
- Cudem w naszym życiu jest dwójka naszych dzieci Kasia i Krzysiu. Krzysiu urodził się nieco inny, choć już teraz tego tak nie postrzegamy. O tym, że dziecko urodzi się z wadą, dowiedzieliśmy się w 16. tygodniu ciąży i był to trudny czas dla nas jako małżonków. Lekarz przekazał nam tę wiadomość, przedstawił przy tym możliwości prawne, czyli, że można dokonać aborcji, choć to słowo nie padło. W zamian użył słowa „terminacja” ze względu na to, że prawo polskie przewiduje, że jeżeli jest dziecko chore w łonie matki, to rodzice mogą zdecydować się na terminację. I jest to legalne, a nawet można dostać w tym przypadku pieniądze od państwa z tytułu urodzenia dziecka, a potem z tytułu pochówku - mówili goście. Pan Karol przyjął to z wielkim oburzeniem, że właściwie za zabicie własnego dziecka można dostać jeszcze pieniądze. - Wtedy dotarło do nas, że mamy wybór. I ten fakt bardzo źle wpłynął na nasze małżeństwo, straciliśmy zaufanie do siebie nawzajem, a także do Boga. Wtedy szatan znalazł nasze słaby punkty - mówił Karol. Natomiast Monika wyznała, że kłóciła się wewnętrznie z Panem Bogiem. - Dlaczego ja, dlaczego nasza rodzina, prosiłam Go o wskazówki. Odpowiedź przyszła, gdy otwierałam Pismo Święte. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, byłam przerażona, ale znów odpowiedź przyszła od Pana, w Biblii przeczytałam, że jeżeli chcesz osiągnąć życie wieczne, zachowuj przykazania, nie popełnisz morderstwa. Dla mnie to było bardzo czytelne, że nie miałam już żadnych wątpliwości, choć wokół słyszeliśmy różne podpowiedzi, że nie damy sobie rady, że po co bierzemy na siebie taki ciężar, taki trud wychowywania dziecka niepełnosprawnego. Jednak podjęliśmy ten trud i dziś wiemy, że to dziecko jest dla nas błogosławieństwem i wielkim darem - zapewniła Monika. I choć Karol, jak wspomina, tracił wiarę, nie umiał porozumieć się ze swoją żoną, to poszedł na pielgrzymkę i wygrał. - U stóp Jezusa miłosiernego płakałem, ale wróciłem silniejszy i pewny tego, że chcę Krzysia - wyznał. I kiedy już byli pewni, że chcą, by się narodził, oboje poczuli ulgę, poczuli pokój w sercu. Najważniejsze to zaufać Bogu. - Krzysiu przyniósł Chrystusa do naszego życia - stwierdzili oboje.

Przyjąć i zrozumieć    
Rodzice małego Krzysia mówili także, że zespół Downa to przede wszystkim odmienność biologiczna człowieka, którego natura wyposażyła w dodatkową informację genetyczną chromosomu 21. To ona właśnie modyfikuje rozwój i kształtuje cechy wyróżniające daną osobę pośród innych. Pierwszy na odmienny wygląd niektórych dzieci z upośledzeniem umysłowym zwrócił uwagę pod koniec XIX wieku (w 1866 roku) angielski lekarz John Langdon Down. Od jego nazwiska pochodzi nazwa tego zespołu.  Trzeba podkreślić, że zespół Downa nie jest chorobą, ale naturalną formą ludzkiej egzystencji o odmiennym przebiegu rozwoju. Owszem, dzieci te mają odmienne potrzeby, zwłaszcza umysłowe i emocjonalne, które często nierozpoznane i niezaspokajane prowadzą do tzw. zmian wtórnych związanych z brakiem mowy i upośledzeniem umysłowym.
Eucharystii przewodniczył bp Wiesław Szlachetka, wraz z nim modlili się biskup pomocniczy Łukasz Buzun, bp senior Stanisław Napierała, bp senior Teofil Wilski, kilkudziesięciu kapłanów, którzy tuż po Mszy św. przeszli do kaplicy św. Józefa, by zawierzyć mu rodziny, ich troski i poczęte życie.
Na zakończenie w imieniu biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka do zgromadzonych zwrócił się  biskup pomocniczy Łukasz Buzun dziękując wszystkim, tym przed odbiornikami i tym zgromadzonym w świątyni, za modlitwę w intencji życia i rodzin. Zwrócił się także do osób konsekrowanych dziękując im za posługę na rzecz rodzin. Zauważył, że choć skończył się Rok Życia Konsekrowanego to działalność zakonów, zgromadzeń się nie kończy, wręcz przeciwnie, ich praca jest i zawsze będzie potrzebna. - W naszej diecezji jest ponad 400 sióstr, które prowadzą różne dzieła wychowawcze. Te dzieła są bardzo istotne i wpisują się w misję rodziny - podkreślił. bp Łukasz. Tego wieczoru nie było
o. Rydzyka, ale w jego imieniu słowo do pielgrzymów skierował o. Marcin Krupa, który zaprosił wszystkich na konsekrację kościoła Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu 18 maja.

Tekst i foto Arleta Wencwel

 

bp SzlachetkaRodzina pierwszym adresatem Dobrej Nowiny

Jeśli serca rodziców przepełnione są Ewangelią i jej treścią, to także potrafią zatroszczyć się o więź swego dziecka z Bogiem, o jego zbawienie.

„Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie”, tzn. „bądźcie tam tak długo, jak będzie trzeba” (Mk 6, 10) - to jedno ze wskazań, jakie Jezus dał swoim Apostołom, gdy rozsyłał ich tam, dokąd sam przyjść zamierzał.

I

Odczytany fragment Ewangelii zawiera opis rozesłania Dwunastu powołanych wcześniej uczniów. Jezus rozsyła ich po Galilei, gdzie mają głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu. W ten sposób ci wybrani i posłani uczniowie zyskują miano apostołów. Nazwa „apostoł” znaczy „posłany”. Jezus wyposaża ich we władzę nad duchami nieczystymi. Udziela im też wiele ważnych wskazań i rad. Wśród nich jest ta, którą przywołałem na wstępie: „Gdy do jakiego domu wejdziecie - bądźcie tam tak długo, jak będzie trzeba” (Mk 6, 10).
Tu nie tylko chodzi o korzystanie z gościnności życzliwych domów podczas pełnionej misji. Ale dom - w zamyśle Jezusa - ma być też miejscem głoszenia Ewangelii. Także sam Jezus często głosił Ewangelię w domach. Tak czynił, gdy przebywał np. w domu Szymona i Andrzeja (Mk 1, 29 nn i in.), czy w domu Marty i Marii (Łk 10, 38-42 i in.). Gościnny i życzliwy dom to sprzyjające miejsce dla głoszenia Dobrej Nowiny. Taki dom jest otwarty na przyjęcie Bożego słowa, w którym jest miłość, mądrość, życie wieczne i radość.
Tym Słowem jest sam Chrystus, który daje zbawienie. O tym przekonał się celnik Zacheusz. Gdy Jezus zatrzymał się w jego domu, to jego serce przemieniło się i rozradowało. I w swym przemienionym sercu podjął decyzję, aby naprawić wszystkie krzywdy, jakie wyrządził swoim bliźnim. A Jezus wtedy wypowiedział pełne radości zapewnienie: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu” (Łk 19, 9).
To znaczenie domu, jako miejsca spotkania ze Zbawicielem, rozumieli dobrze pierwsi chrześcijanie. Gdy jeszcze nie mieli własnych świątyń, to - jak czytamy w Dziejach Apostolskich - po domach łamali chleb, czyli po domach gromadzili się na Eucharystii (Dz 2, 46). I dalej, ta sama Księga zaświadcza, że apostołowie „nie przestawali… nauczać także po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie”(Dz 5, 42).
A św. Paweł, żegnając się z chrześcijańską gminą w Efezie, powiedział: „nie uchylałem się tchórzliwie od niczego, co pożyteczne, ale nauczałem was publicznie i po domach, nawołując do nawrócenia i do wiary w Pana naszego (Dz 20, 21).
Również dzisiaj Jezus zachęca swoich uczniów, aby nieśli Ewangelię do domów. W tradycji biblijnej dom to nie tylko materialna budowla, ale to przede wszystkim rodzina - wspólnota osób złączona małżeńskim przymierzem i więzami krwi. W Starym Testamencie na określenie domu używane jest słowo „bayit”, które w Nowym Testamencie zostało przetłumaczone za pomocą słowa „oikos”. To słowo wyraża zarówno ideę budowania domu jak i zakładania rodziny.
A więc dom to przede wszystkim rodzina. Gdy rodzina przyjmuje Ewangelię, wtedy staje się wspólnotą uczniów Chrystusa, wtedy staje się rzeczywistą wspólnotą miłości i życia; wspólnotą, w której zaczyna jaśnieć już teraz blask Bożego królestwa. W tym względzie szczególną rolę w rodzinie pełnią rodzice, którzy - w myśl zbawczego orędzia - zaproszeni są, aby przyjąć nowe życie i otoczyć je miłością.

II

Księga słowa Bożego nieustannie podkreśla, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia. Jak refren pojawia się zwrot „poczęła i porodziła”, zawsze tam, gdzie jest mowa o początku czyjegoś życia (Rdz 4, 17; Rt 4, 13 i in.). Oznacza to, że życie człowieka zaczyna się już od momentu poczęcia, że już od momentu poczęcia zasługuje na to, aby je przyjąć i otoczyć opieką, nawet wtedy, gdy ten początek życia nie jest po naszej myśli.
Tak jak to było w sytuacji Józefa, gdy jego małżonka znalazła się brzemienną wpierw nim zamieszkali razem. Wtedy Józef stanął wobec sytuacji tajemniczego poczęcia dziecka. Jako mężczyzna przeżywał ogromny dylemat, ale będąc człowiekiem sprawiedliwym, przyjął słowo przekazane mu podczas snu przez niebieskiego posłańca. W świetle tego słowa zrozumiał Boży plan i przyjął do siebie poczęte z Ducha Świętego dziecko i jego Matkę (Mt 1, 18-25).
Tylko człowiek sprawiedliwy jest zdolny przyjąć poczęte życie. Nawet wtedy, gdy to życie poczęło się nie po jego myśli, gdy np. poczęło się w sposób niezaplanowany, albo poczęło się chore lub kalekie, albo też, gdy poczęło się wskutek przestępstwa. Tylko człowiek sprawiedliwy jest zdolny przyjąć to życie do siebie, otoczyć je opieką i okazać mu serce. A nawet, gdy to serce jest za małe, to może poczęte i narodzone życie przekazać tym, którzy mają więcej serca. Taką możliwość dają dziś Okna Życia. Już trzecie takie okno w diecezji kaliskiej otworzył biskup Edward w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP.  
Kto przyjmuje życie jest człowiekiem sprawiedliwym, człowiekiem miłosiernego serca, w którym jaśnieje Ewangelia.

III

Jeśli serca rodziców przepełnione są ewangelią, to także potrafią zatroszczyć się o więź swego dziecka z Bogiem, o jego zbawienie. W odczytywanej przedwczoraj Ewangelii, w święto Ofiarowania Pańskiego, zaznaczony został pewien istotny szczegół, dający ważną lekcję.
Jak pamiętamy, Maryja i Józef razem udali się do Świątyni Jerozolimskiej, aby - zgodnie z Prawem przekazanym przez Mojżesza - ofiarować Bogu swego pierworodnego Syna, którego Maryja urodziła, a Józef „wziął do siebie”, czyli uczynił swoim. W myśl tego Prawa, każdy pierworodny syn należał do Pana i należało wykupić go przez złożenie określonej ofiary (Łk 2, 22nn). 
Według tradycji rabinistycznej wystarczyłoby przekazanie tej ofiary tylko przez Józefa kapłanowi w miejscu zamieszkania. Ale Józefowi i Maryi bardzo zależało na tym, aby ten obrzęd miał miejsce w Świątyni Jerozolimskiej. Zależało im też na tym, aby udać się tam razem. W tej ich decyzji uwidacznia się ich wzajemna miłość - chcą być razem przy swoim Dziecku - podczas tego obrzędu przewidzianego w planie zbawienia.
Jest w tym niezwykle wymowny przykład dla rodziców, aby razem uczestniczyć w tym, co należy do życia ich dzieci; aby razem troszczyć się o to, co w życiu ich dzieci jest najważniejsze. A najważniejszym jest to, że każde dziecko należy do Boga, że trzeba tak się o nie troszczyć, aby jego więź z Bogiem pielęgnować i pogłębiać.
Jak piękny jest widok, gdy rodzice razem ze swoim dzieckiem idą do kościoła. Jak szczęśliwe jest dziecko, które ma kochających się i wierzących rodziców. Jak budujący jest widok rodziców, którzy razem się modlą. Jeśli rodzice przyjmują Ewangelię, to wtedy Bóg przez nich objawia swoją miłość. W myśl tego, co mówi Jezus, że ten prawdziwie kocha, kto zachowuje Jego naukę. Ta miłość sprawia, że dom zmienia się w ogród radości.
Podczas mojej pracy duszpasterskiej spotkałem rodzinę, pięcioro dzieci, mieszkanie niewielkie - kuchnia, łazienka i dwa pokoje. A w domu tym pełno radości i życia. Nikomu nie było za ciasno. A gdy jedno z dzieci - Jacek zachorował i kilka tygodni musiał przebywać w szpitalu, to jego rodzeństwo i rodzice mówili: „Jak tu pusto bez Jacka”.
Ale spotkałem też inną rodzinę. Ogromna, luksusowa willa. Żona skłócona z mężem. Nie potrafi mu przebaczyć. Mąż obrażony na Kościół. A córka, jedynaczka, szuka mieszkania, chce się wyprowadzić, bo jest jej tam za ciasno. To nie metraże decydują o przestrzeni życia, ale miłość!
To nie człowiek własnymi siłami potrafi uzdrawiać zranione relacje, ale Bóg - jeśli tylko człowiek Mu na to pozwoli, jeśli przyjmie Jego miłosierdzie, które ma moc pokonać nawet śmierć.

IV

Czwarte przykazanie dekalogu uczy dzieci czci wobec swoich rodziców. Św. Jan Paweł II (nazywany Papieżem Rodziny), wyjaśniając to przykazanie, wskazał, że rodzice powinni starać się, aby na tę cześć w oczach swoich dzieci zasługiwać. W świetle Pisma Świętego rodzice wtedy zasługują na cześć w oczach swoich dzieci, gdy nie tylko przekazują im życie, tylko troszczą się o ich byt doczesny, ale gdy troszczą się o ich życie wieczne, tzn. gdy przekazują im wiarę. Ale wiarę można tylko wtedy przekazywać, gdy samemu się ją przyjmuje. W ten sposób rodzice uczestniczą w stwórczym i zbawczym dziele Boga. Gdy tak jest, należy się im cześć. Bogu niech będą dzięki za tych rodziców, którzy to rozumieją i tak czynią.
Siostry i Bracia. Dzieło zbawienia uwypukla wartość naszego życia. Zostaliśmy wykupieni nie za cenę złota czy srebra, ale za cenę krwi Syna Bożego. W zbawczym dziele rozpoznajemy, jak cenne w oczach Boga jest życie każdego człowieka.
Boży plan zbawienia - to Ewangelia życia, Ewangelia miłości miłosiernej, która ofiarowana jest całej ludzkości, aby nikt nie zginął, lecz aby każdy miał życie wieczne (J 3, 16).
W tym zawiera się źródło naszej nadziei i wezwanie, abyśmy przez wiarę, kierując się miłosierdziem, służyli życiu i  rodzinom. Abyśmy bronili życia zwłaszcza tych najsłabszych, którzy sami się obronić nie mogą.  Abyśmy trwali przy rodzinach, ze słowem Dobrej Nowiny, miłosiernym sercem i pomocnymi dłońmi - „tak długo, jak będzie trzeba”. To jest nasza apostolska misja. Amen.

ks. bp Wiesław Szlachetka, homilia wygłoszona
podczas pierwszoczwartkowej modlitwy w intencji rodzin i obrony życia poczętego

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej