Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-02-09 11:25:56

Kakure Kirishitan

Na lotnisku w Nagasaki ze zdziwieniem zauważyłem plakaty przedstawiające kościoły wyglądające na chrześcijańskie. Okazało się, że Japonia ubiega się o wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO kompleksu sześciu kościołów z wysp Goto, związanych z historią ukrytych chrześcijan. Tak niesamowita jest ta historia, że nawet japońskie władze postanowiły zadbać o jej upamiętnienie. 

Wracamy ponownie do owego trwającego ponad 200 lat okresu, kiedy Japonia odizolowała się od świata, a wiara chrześcijańska była tu zakazana. Jak udało się przechować wiarę tak długo, pomimo braku kapłanów, Pisma Świętego, sakramentów?

Zachować wiarę

Wspomniałem już o znaczącym wpływie, jaki wywarł na potomnych list czternastoletniego męczennika Tomasza Kozaki do swojej matki, w którym pisał on o wielkim znaczeniu żalu za grzechy, pokuty, okazywania miłosierdzia i zachowania wiary w momencie śmierci. Te proste rady musiały często wystarczyć, co nie znaczy, że było to łatwe. Japończycy nie tylko nie mieli do dyspozycji Pisma Świętego, czy innych źródeł pisemnych, ale też generalnie ich wtajemniczenie chrześcijańskie było na słabym poziomie, a ich zrozumienie prawd wiary było często oparte na prostej analogii z wyznaniami miejscowymi. Jak przypomina John Dougill w swojej książce, katolickość Japończyków była „przefiltrowana” przez ich mentalność i tak naprawdę wiara ukrytych chrześcijan nigdy nie była do końca ortodoksyjna. Pojęcie grzechu było prostym odzwierciedleniem szintoistycznego tsumi, czyli nieczystości wymagającej oczyszczenia, różaniec i krzyż były traktowane jak amulety czy talizmany (omamori), a rytuały były celem samym w sobie bez względu na doktrynę. Doskonale obrazuje to sytuacja opisana prze Louisa Froisa, w której katolik został „przyłapany” na używaniu buddyjskich paciorków do modlitwy, podczas gdy miał przy sobie również katolicki różaniec. Zapytany, dlaczego to zrobił, odpowiedział: „Ojcze, jestem naprawdę wielkim grzesznikiem i modlę się na chrześcijańskim różańcu, prosząc Boga o wybaczenie i miłosierdzie dla mojej duszy, ale podczas kazania usłyszałem, że Bóg jest ostry w osądzaniu i dlatego, ponieważ moje grzechy są tak ciężkie, że mogę nie zasłużyć na Boże przebaczenie, modlę się też do Buddy. Gdybym miał nie zasłużyć na niebo, chciałbym znaleźć się chociaż w Czystej Krainie”.

Spotkania na modlitwie

Aby uniknąć podejrzeń chrześcijanie spotykali się w grotach w małych grupach, z przewagą mężczyzn (osobą upoważnioną do prowadzenia tych spotkań, a także do udzielania chrztu, który był jedynym sakramentem kakure kirishitan, był zawsze mężczyzna), a ich spotkania zwykle były podzielone na trzy części (trudno nie dostrzec tu analogii do trzyczęściowych zgromadzeń modlitewnych szintoistów): najpierw składano ofiary i wyjaśniano cel spotkania, następnie były modlitwy, czy ryty przewidziane na dane spotkanie i na koniec wspólne spożywanie posiłku. Spotkania te miały więc silny charakter wertykalny, odniesienie do Boga i horyzontalny, czyli zacieśniania wspólnoty z innymi. Sercem spotkań ukrytych chrześcijan było recytowanie modlitw, które wszyscy znali na pamięć. „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario” były oczywiście standardem, ale szczególne znaczenie miała modlitwa zwana Konchirisan (Contrition, czyli żal, albo skrucha). Zdaniem Dougilla, ta modlitwa była w pewnym sensie podstawą całej ich przynależności do chrześcijaństwa. Na co dzień musieli udawać buddystów, byli zarejestrowani w świątyniach, mieli buddyjskie pogrzeby, byli zmuszani do uczestnictwa w obrzędach fumi-e, czyli deptania i bezczeszczenia chrześcijańskich symboli, podpisywania certyfikatów wyrzeczenia się wiary katolickiej i właśnie dlatego modlitwa skruchy i żalu był tak ważna, aby pozbyć się tych grzechów i poczucia winy. 

Orientalne rysy Matki Bożej

Warto pamiętać, że ukryci chrześcijanie musieli maskować atrybuty swojej wiary i religijności. I tak na przykład Dziewica Maryja była często ukrywana pod postacią glinianych lalek przedstawiających yamamba, czyli swoistą wiedźmę z gór. W muzeach można zobaczyć również piktogramy przedstawiające zakodowaną informację: góra - w języku japońskim - san; ryżowe pole - ta; okrąg - maru i dach - ya. Obrazek mógł więc być odczytany: Santa Maruya, czyli Święta Maryja. Dodatkowo w języku japońskim maru wyraża krągłość kojarzoną z kobietą w stanie błogosławionym. Najbardziej jednak znaną formą „przemycania” chrześcijańskiej treści, a specyficznie mocno rozwiniętego kultu Maryi była Maria Kannon. Kannon to po prostu buddyjskie bóstwo współczucia, ani płci męskiej, ani żeńskiej, jednakże ukryci chrześcijanie używali figurek o wyraźnie kobiecych rysach, a ponieważ w Japonii nie należało do rzadkości przedstawianie bóstwa współczucia z dzieciątkiem na ręku, stąd już tylko krok do utożsamienia jej z Maryją. I takich właśnie figurek używali ukryci chrześcijanie, aby modlić się przez wstawiennictwo Matki Bożej.

Niespodzianka w kościele Oura

Kiedy zakończył się okres ukrycia? Kiedy rząd japoński zdecydował się porzucić politykę absolutnej izolacji kraju i podpisał umowy handlowe z mocarstwami zachodnimi, zezwolił również na wyznawanie chrześcijaństwa przez cudzoziemców, ale nie anulował obowiązującego od końca XVI wieku zakazu wyznawania wiary katolickiej przez Japończyków. Zresztą, kiedy chrześcijanie z Europy przybyli, nie wyobrażali sobie, że w Japonii mogły przetrwać jakieś grupy wierzących. Pierwszą katolicką świątynię konsekrowano 19 lutego 1865 roku i był to kościół Oura w Nagasaki. Po niespełna miesiącu od konsekracji kościoła do posługującego tam francuskiego księdza Bernarda Petitjean przyszła 15-osobowa grupka Japończyków z pobliskiej wsi Urakami. „Jedna kobieta szybko zbliżyła się do księdza i składając ręce na piersi wyszeptała: „My wszyscy mamy takie same serca, jak twoje... A gdzie jest figura Santa Maria?”... Ks. Petitjean poprowadził ich do stojącej po prawej stronie ołtarza figury Matki Bożej. Ludzie zaczęli szeptać: „Patrzcie: to naprawdę Santa Maria! Ona obejmuje Dziecię Zezusu (Jezus)... Uklękli i czyniąc prawidłowo znak krzyża, uczcili ją...”. 

To był szok dla przybyłych z Europy misjonarzy i wiernych. Niestety, dla japońskich ukrytych chrześcijan nie był to jeszcze początek wolności. Przeciwnie, władze japońskie nie tylko nie zniosły zakazu wyznawania chrześcijaństwa dla miejscowych, ale postanowiły całkowicie je wykorzenić. Chrześcijanie, którzy się ujawnili, stali się ponownie celem prześladowań, zsyłek i tortur, które miały ich zmusić do porzucenia wiary. Podczas prześladowań określanych jako czwarty pogrom w Urakami przesiedlono 3410 osób. 664 z nich, w tym dzieci, zmarło w miejscu zesłania, a około jednej trzeciej porzuciło wiarę. Kościół japoński zabiega obecnie o beatyfikację 37 chrześcijan, którzy po ujawnieniu się zmarli w wyniku tortur w Przełęczy Dziewicy w Tsuwano, w prefekturze Hiroshima. Zakaz wyznawania chrześcijaństwa przez Japończyków został zniesiony dopiero w lutym 1873 roku, czyli 8 lat po ujawnieniu się chrześcijan w Nagasaki. Większość wspólnot przyłączyła się do Kościoła rzymskokatolickiego, część postanowiła nadal praktykować swoje zwyczaje z okresu ukrycia i tworzy wspólnotę z pogranicza chrześcijaństwa hanare kirishitan. Można ich spotkać do dziś. 

tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej