Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-02-03 13:18:41

Wiara na co dzień

Współczesna ambona

Św. Paweł pisał: „Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa...” (1 Kor 12, 8), a historia Kościoła wylicza wyjątkowych kaznodziejów jak św. Antoni, czy św. Jan Chryzostom (złotousty). Na ich słowa kruszyły się serca najtwardsze. A tajemnica sukcesu? Raczej nie to tylko, że „mieli gadane”, lecz bliskość z Chrystusem. 

Daremnie szukać lepszego wzorca w przepowiadaniu. Jezus najgłębsze prawdy przedstawiał w sposób przystępny, nawet dla najprostszych słuchaczy (bo akurat głównie ci go słuchali). Niemniej uczeni przeciwnicy też musieli przyznać: „Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał, jak ten człowiek” (J 7, 46). Dobrym mówcą nie był św. Jan Maria Vianney, a właśnie o nim tak mądrze powiedział o. Jan Góra: „Proboszcz z Ars, stękał, kwękał, jąkał się, a przyjeżdżali go słuchać wybitni mówcy. Bo dobre kazanie to nie gładkie gadanie. Dobre kazanie polega na tym, że dotyka najgłębszych warstw człowieczeństwa”. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, iż pierwsza Adhortacja apostolska papieża Franciszka Evangelii gaudium dotyczyła właśnie przepowiadania. Dziś obiegowo mówi się o dobrych i fatalnych kaznodziejach. Nie rzadko da się słyszeć skargę, którą  już w roku 1895 zapisał ks. Jan Pelczar: „Nie można zaprzeczyć, że kaznodziejstwo nie stoi u nas na takiej wyżynie, na jakiej stanąć by powinno”.  Wierni skarżą się, bo chcą homilii krótkich, konkretnych, ewangelicznych.  Nie ma bowiem nic gorszego, jak kapłan mówiący bez końca o niczym. Niby schodzi już do lądowania, ale nagle nowy wątek porywa go, by szybować dalej. Sztuka, by dużo mówić, a nic nie powiedzieć, była domeną niejednego rzecznika prasowego. Jednak zdecydowanie nie przynosi to chluby głosicielom słowa Bożego. Wielomówstwo rzeczywiście może być grzechem, gdy do głosu nie dopuści się Pana Boga. Być może zamiast zalewać słuchaczy potokiem słów, lepsza byłaby w takim przypadku cisza? Jako anegdotę przytoczę historię z pewnej parafii (z odległych czasów). Pewien proboszcz stawał na wysokości zadania, by głoszone u niego kazania były na wysokim poziomie. Zatem odprawiając Mszę św. tak cyrklował, by po odczytaniu Ewangelii mógł usiąść, a wtedy kościelny z radioodbiornika podłączonego do nagłośnienia, puszczał zgromadzonym kazanie z transmitowanej właśnie Mszy św. w Warszawie. Parafianie ponoć to chwalili, ale nie w smak im było, gdy celebrans dorzucał do tego jeszcze swoje trzy grosze. Jak bumerang wraca sprawa długości homilii. W tym kontekście przywołuje się tzw. kaznodziejstwo ekologiczne (czyli, żeby nie truć). Ponoć autorem najkrótszego kazania jest ks. Mieczysław Maliński. Stanąwszy w Wielkanoc na ambonie, miał powiedzieć do tłumu wiernych: „Jezus zmartwychwstał, ale wy i tak w to nie wierzycie!” Sławę ks. Eugeniuszowi Burzykowi przyniosły „Kazania espresso” (krótkie, mocne i stawiające na nogi). Sprawą, która nie podlega dyskusji jest fakt, iż co niektórym „letnim” chrześcijanom przeszkadza to wszystko, co może wywołać w kazaniu wyrzuty sumienia. Skwitują to: „Tak mówi, bo musi”. Gorzej, jeśli pada zarzut co do niewiarygodności głoszącego. Opowiadał mi kiedyś kolega, że wracał do domu z pewnej wyprawy w niedzielę. Jako przykładny katolik chciał uczestniczyć we Mszy św. Jadąc wyznaczoną trasą, rozglądał się zatem za świątynią i rzeczywiście, udało mu się podjechać pod kościół obstawiony samochodami. Gdy wszedł do środka, akurat czytana była Ewangelia. Nie bez znaczenia był fakt, iż przypadało to w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Kaznodzieja rozpoczął wywody na temat wstrzemięźliwości w jedzeniu i piciu, ale nijak to się ponoć miało do jego wyglądu, który był zaprzeczeniem wszelkich cnót ascetycznych. W myślach już przygotowywałem obronę, bo nie można nikomu zarzucać, iż jego otyłość jest tylko wynikiem obżarstwa... Rozmówca jednak przywołał „niezbity” dowód na obronę swych domniemywań, w pewnym momencie kaznodziei bardzo głośno się czknęło. Każdy kapłan świadom,  że homilia „stanowi pokarm konieczny dla podtrzymania chrześcijańskiego życia”, często myślami wraca do dnia swoich święceń (tam się wszystko zaczęło). Wtedy to Biskup skierował do nas słowa: „Przyjmij Chrystusową Ewangelię, której głosicielem się stałeś; wierz w to, co będziesz czytać, nauczaj tego, w co uwierzysz, i pełnij to, czego będziesz nauczać”.

ks. Piotr Szkudlarek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej