Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-02-03 09:33:12

Opór Mojżesza

To, co zapowiadał Bóg było piękne i niezwykłe, ale jednocześnie sprawiało wrażenie czegoś, co jest nieprawdopodobne. On swą mocą miał sprawić, że faraon wypuści lud Izraela z niewoli. 

Jednak to dzieło wydawało się niemożliwe do dokonania jedynie w oparciu o ludzkie siły. Tylko moc Boga gwarantowała jego wykonanie. Ale Bóg objawił się jedynie Mojżeszowi.

Wątpliwości i obawy

Gdy on sam jeden stanie przed Izraelitami i władcą egipskim i będzie mówił o sprawach, w które jemu samemu trudno uwierzyć, to czy oni dadzą mu wiarę? A może uznają go za kłamcę i oszusta. Przecież przychodził do nich po długiej nieobecności, wracał z odległej pustyni. Miał wzywać do uwolnienia ludu, nawoływać, by ten poszedł za nim w nieznaną drogę. I to wszystko w imię Boga, którego nikt nie widział. Przecież spotkanie z Bogiem na pustyni nawet jemu samemu wydawało się być niezwykłym snem. Co będzie, jeśli nie uwierzą, że spotkał Boga, słyszał Jego głos? Jak ma ich do tego przekonać? Swoje wątpliwości i obawy Mojżesz wypowiedział przed Bogiem. Przez postawione pytanie chciał się dowiedzieć, co będzie miał uczynić, gdy sprawy potoczą się w innym kierunku, niż ten zaplanowany przez Boga. Wiedział, że Bóg jest wszechmocny, ale też znał swoją słabość. W powierzonej mu misji był zdany na własne słowa. Te wydawały mu się zbyt słabe. Były przecież tylko ludzką opowieścią, choć mówiły o rzeczach niezwykłych.

Na zdjęciu podnóże Synaju - kamienni "świadkowie" zmagania Mojżesza.

Trzy znaki

Odpowiedź Boga zaczęła się od pytania o przedmiot, który Mojżesz trzymał w swych rękach. Była to pasterska laska. Bóg nakazał ją rzucić na ziemię. Gdy tak się stało, Mojżesz nie wierzył własnym oczom. Laska ożyła i zaczęła się wić pośród piasku. Po chwili nie było na nim kawałka drewna, ale wąż, którego syk rozlegał się w uszach Mojżesza. Na ten widok serce pasterza opanował strach. Zaczął uciekać. Ale głos Boga powstrzymał go i nakazał mu chwycić węża za ogon. Wtedy ten znów stał się pasterską laską. Był to znak, który miał uwiarygodnić Mojżesza, iż rzeczywiście ukazał mu się Bóg przodków Izraelitów. Ten sam Bóg, który wyprowadził Abrahama na drogę wiodącą do ziemi obiecanej i strzegł życia jego synów. Gdyby jednak ten znak nie wystarczył, Mojżesz miał schować swą rękę w zanadrze. Po wyjęciu była ona pokryta trądem tak, jak gdyby przysypał ją śnieg. Po ponownym schowaniu powróciła do swego normalnego stanu. 

Owe dwa znaki miały wzbudzić w sercach Izraelitów wiarę. Mojżesz miał dokonać najpierw pierwszego z nich. Drugi miał nastąpić wtedy, gdyby nie uwierzono mu za pierwszym razem. Bo przecież i na dworze faraona czarnoksiężnicy dokonywali różnych niezwykłych sztuk. Jeśli jednak by nie uwierzono Mojżeszowi i tym razem i nadal nie słuchano jego słowa, wtedy miał on wykonać trzeci znak. Polegał on na zaczerpnięciu wody z Nilu i wylaniu jej na ziemie. Rozlana woda miała zamienić się w krew.

Kolejna wątpliwość

Mojżesz dla uwiarygodnienia swej misji otrzymał od Boga niezwykłą moc czynienia znaków. Miały one wskazywać na Tego, który go posłał i wezwać do wiary w Jego słowo. Znaki były niezwykłe, ale stanowiły jedynie podpowiedź. Miały kierować ku temu, co ma rzeczywistą moc przemiany ludzkiego życia: słowu Boga. Były potrzebne po to, by budzić w sercu ludzkim wiarę i wzywać do posłuszeństwa Bożemu orędziu przekazywanemu przez Mojżesza. Było ono tak niezwykłe, iż wymagało szczególnego potwierdzenia szczególnymi znakami. Te z jednej strony miały otworzyć serca ludzi na słowa, jakie głosił Mojżesz, a z drugiej wzbudzić odwagę w sercu tego, który miał stanąć przed ludem i ogłaszać plany Boże. Dwa pierwsze znaki, zanim dokonały się wobec ludu wpierw zostały przedstawione Mojżeszowi. Z pewnością były dla niego zaskoczeniem. Mówiły one o mocy Boga. Ale czy Mojżesz odczytał je właściwe? Czy jego serce nie pozostało w dalszym ciągu pełne wątpliwości? Może obawiał się, iż czyniąc je, zostanie uznany za jednego z magów, jakich wielu było na dworze faraona. Natomiast trzeci znak mógł budzić w nim przerażenie: woda zamieniająca się w krew. Czy już nie dość wiele krwi jego braci przelano w Egipcie? Czy przypadkiem ta misja nie przyniesie jej kolejnego rozlewu?

Znaki nie rozwiały wątpliwości Mojżesza. Szukał powodu, by wymówić się od powierzonego mu zadania. Nie dostrzegał mocy Boga, jaką otrzyma. Ciągle był zapatrzony jedynie we własne możliwości. Miał wypowiadać słowo Boga, a przecież mówienie sprawiało mu trudność. Jak wobec tego będzie przemawiał przed ludem i faraonem? Na te wątpliwości Bóg odpowiedział pytaniem. Przypomniał w nim Mojżeszowi, że to On dał człowiekowi dar mowy, słuchu i wzroku. Zapewnił go, że sam będzie pouczał Mojżesza o tym, co ma mówić. Tym samym powiedział, że jego słowom nada niezwykłą moc, dzięki której będą one słowami samego Boga, choć nadal pozostaną słowami ludzkimi.

Mojżesz i Aaron

Bóg przynaglał Mojżesza, by ten podjął powierzoną mu misję. Ale on był w dalszym ciągu oporny. Wyraźnie poprosił, by Bóg posłał kogoś innego. Nie wystarczyło mu poznanie imienia Bożego i planów Boga, dar czynienia znaków oraz zapewnienie o Bożej mocy danej jego słowom. Serce Mojżesza nadal było pełne oporu i wątpliwości. Wolał uniknąć powierzonego mu zadania. Uważał, że przerasta ona jego siły. Ciągle brakowało mu wiary w moc Boga. To zachowanie pobudziło Boga do gniewu. Teraz On działał gwałtownie. Dokonał czegoś, co przemieniło serce Mojżesza. Co uczynił, tego nie wiemy. To pozostanie tajemnicą. Znamy jedynie rozwiązanie trudności, na jakie wskazywał Mojżesz. Bóg zapowiedział, że gdy pójdzie on do Egiptu, wpierw spotka swego brata Aarona. Ten potrafił przemawiać. Dlatego to on będzie przekazywał słowa, które Mojżesz otrzyma od Boga. Tym samym Bóg pozbawił Mojżesza wszelkich argumentów przeciw danej mu misji. Krok po kroku doprowadził go do tego, by przekazał ludowi słowa Boga. Powołał go i umocnił, by Mojżesz wypełnił daną mu misję. Posyłając go przypomniał mu, by wziął w swą rękę laskę, którą miał dokonać znaków. Tak Mojżesz stał się gotów do podjęcia drogi, która miała poprowadzić Izraelitów do wolności. Ta droga była zaczątkiem wyzwolenia wszystkich ludzi z jarzma grzechu. U jej podstaw stało słowo Boga wzywające do wiary, słowo wspierane znakami, jakich Bóg wobec nas dokonuje. Ważne, by je dostrzec, dać im wiarę i wsłuchać się w to, co Bóg ma nam do powiedzenie i pójść za tym słowem mimo naszych wątpliwości i obaw. 

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej