Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2016-01-26 11:55:15

Gniew Boży

Wkraczamy w Nadzwyczajny Jubileuszowy Rok Miłosierdzia. Dzięki temu nauczanie w Kościele skupiło się tylko i wyłącznie na Bożej miłości, chociaż i wcześniej ten temat zdecydowanie dominował w katolickim przepowiadaniu (to tylko moje odczucie - oczywiście nie ma takich statystyk, które powiedziałyby nam, co głosi się w polskich parafiach). A przecież w Bogu jest nie tylko miłosierdzie, ale i gniew.


To nie są moje słowa, ale cytat z Pisma Świętego: „Nie mów: Wielkie jest Jego miłosierdzie, więc mi wybaczy mnogość moich win - bo w Nim jest miłosierdzie, ale i gniew, i Jego zagniewanie spadnie na przewrotnych” (Syr 5, 6).

Proszę nie myśleć, że chcę robić coś wbrew Kościołowi, zajmować się dokładnie odwrotnym tematem. Wręcz przeciwnie. Myślę, że świadomość Bożego gniewu pomoże nam raczej jeszcze lepiej poznać Boże miłosierdzie. Mówi się nawet, że miłość zakłada gniew. Kiedy bowiem chłopak zakochuje się w dziewczynie, to automatycznie zaczyna krzywo patrzeć na wszystkich mężczyzn w jej otoczeniu. Kiedy natomiast ktoś staje się rodzicem troszczącym się o swoje dziecko, to szybko może zauważyć w sobie gniewne myśli o ludziach, którzy np. wybudowali taras bez zamontowania na nim żadnych barierek. Miłość oblubieńcza i miłość rodzicielska zakładają wrogie podejście do swoich rywali lub do niebezpieczeństw, które mogą zranić kochaną przez nas osobę. Obie te miłości cechują naszego Boga i z każdej z nich wypływa wielki gniew. 

Oczywiście miłosierdzie Boże jest większe od Bożego gniewu. Mówi o tym wiele fragmentów Pisma Świętego, z następującym na czele: „Bo Jego gniew trwa tylko chwilę, lecz łaska Jego - przez całe życie” (Ps 30, 6). Na tym polega właśnie Dobra Nowina, że Bóg, choć jest sprawiedliwy i gniewny, to woli raczej przymknąć oko na nasze grzechy (Mdr 11, 23) lub samemu za nie zapłacić, niż dbać o pełną sprawiedliwość. Dlatego właśnie, że jest Bogiem łaskawym, miłosiernym. Bogiem, który ukochał nas jak własną żonę lub jak własne dzieci.

Czy jednak można się gniewać, albo czy doskonały Bóg może to robić, skoro Kościół zalicza gniew do siedmiu grzechów głównych? Gniew ma różne oblicza. Może być sprawiedliwym Bożym gniewem, ale może też przypominać ludzką frustrację wypływającą ze zwykłych pożądliwości. Św. Paweł pisze: „Możecie się gniewać, ale nie grzeszcie” (Ef 4, 26). 

Podobnie jest ze wspomnianą wcześniej zazdrością, chociaż jest jednym z grzechów głównych, to jednak opisuje pewną cechę naszego Boga. Bo jednym słowem nazywamy to, co może wypływać z grzesznej chciwości, i to, co wiąże się z prawdziwą miłością.

MIŁOŚĆ OBLUBIEŃCZA

Bóg ukochał swój lud niczym mężczyzna kobietę. Kościół uczy nas, że „Pieśń nad pieśniami”, czyli księga Starego Testamentu przedstawiająca gorącą miłość „Oblubieńca” i „Oblubienicy”, symbolizuje miłość Boga do duszy ludzkiej. Ten motyw pojawia się często także w innych księgach Pisma Świętego.

Z tej miłości wypływa zdrowa zazdrość Boga o swoją Oblubienicę: „Nie wolno ci bowiem upadać na twarz przed obcym bogiem, gdyż Jahwe zwie się zazdrosnym. On jest Bogiem zazdrosnym” (Wj 34, 14). Kiedy natomiast dajemy Bogu powody do zazdrości służąc innym bogom, to w Nim rodzi się naturalny gniew, jak w każdym zdradzanym mężu. Izrael ze względu na takie zdrady został nawet przyrównany do prostytutki: „Jakże to wierna niegdyś stolica stała się nierządnicą!” (Iz 1, 21), i to prostytutki tak upadłej i głupiej, że w przeciwieństwie do innych nierządnic, którym daje się zapłatę, ona sama płaciła za nierząd swoim klientom (Ez 16, 33).

MIŁOŚĆ RODZICIELSKA

Oprócz miłości oblubieńczej Bóg ma dla nas także miłość ojcowską. W Księdze Ozeasza przeczytamy wspaniałe słowa, które Bóg wypowiada o Izraelu: „postępowałem z nimi jak człowiek, który niemowlę tuli do swej twarzy, pochylałem się ku niemu, by je nakarmić” (Oz 11, 4). Jeśli mamy doświadczenie tulenia niemowlęcia do swojego policzka, to dobrze wiemy, co Bóg chce nam powiedzieć. Ten Bóg Starego Testamentu, choć przez niektórych nazywany „okrutnym” i „bezlitosnym”, sam mówi o sobie, że jest jak czuły ojciec tulący niemowlę do twarzy.

Z tej rodzicielskiej miłości także wypływa gniew, który Bóg kieruje do wszystkich zagrażających nam rzeczy i duchów, a także do naszego nieposłuszeństwa, bo ono też prędzej czy później będzie przyczyną naszego nieszczęścia. Tak samo gniewamy się na dziecko, które mimo ostrzeżeń musi przekonać się na własnej skórze, jak miły w dotyku jest rozpalony piekarnik. W takich sytuacjach potrafimy krzyknąć, a czasem nawet dać klapsa, ale czy to objawy złego gniewu, który wypływa z jakiejś okrutnej nienawiści do osoby? Absolutnie. To objawy dobrego gniewu, który ma swoje źródło w miłości. „Możecie się gniewać, ale nie grzeszcie”.

CZEGO ZNAKIEM JEST KRZYŻ?

Wszyscy w Kościele katolickim dobrze znamy symbol krzyża, często go widzimy i nawet wpatrujemy się w niego na modlitwie. Niestety wydaje się, że przez to trochę przyzwyczailiśmy się do niego i czasem jakby zapominamy, co naprawdę przedstawia. Oburzamy się, kiedy przychodzi do nas jakiś ateista i w dość niedelikatny sposób stwierdza, że „czcimy martwe zwłoki człowieka”. Potem jednak dociera do nas, że na krzyżu rzeczywiście wisi nieżywy już Jezus (bo ma przebity bok, a przebito Go dla pewności, że już umarł), chyba że jest to krzyż „przeniknięty zmartwychwstaniem” (np. Krzyż Franciszkański), gdzie Jezus ma otwarte oczy i wcale nie wygląda na umęczonego czy pokonanego. 

Krzyż jest dla nas znakiem Bożego miłosierdzia, ale przyzwyczajeni do widoku tego dramatu jakby nie pamiętamy już, dlaczego doszło do takiej śmierci Syna Bożego. Niewielu zdaje sobie sprawę, o jaki „kielich” chodziło Jezusowi podczas modlitwy w Ogrójcu. Kielich jest w Piśmie Świętym symbolem gniewu Bożego, pojawia się w ten sposób kilka razy: u proroka Izajasza (Iz 51, 17nn), w Apokalipsie, gdzie kolejne puchary gniewu Bożego są wylewane przez aniołów na ziemię, i we wspomnianej już modlitwie Jezusa. 

Warto pamiętać, że krzyż Chrystusa jest znakiem nie tylko Bożego miłosierdzia, ale też Jego gniewu, który musiał na kogoś się wylać. Dobra Nowina polega na tym, że w Nowym Testamencie wylał się na Jezusa, a grzesznicy zostają za darmo wyrwani z niewoli. Tylko gdy dobrze zrozumiemy gniew Boży, możemy ucieszyć się z Bożej miłości, w której ten sprawiedliwy gniew ma swoje źródło.

tekst Mikołaj Kapusta
www.DobraNowina.net


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej