Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-11-09 12:58:34

Bóg najlepszym swatem

Dobiegł końca Synod Biskupów poświęcony rodzinie, ale bynajmniej nie przestajemy się nią zajmować. W pewnym sensie synod zaprosił nas, aby przyglądać się jej z większą troską. Oczywiście w przyglądaniu się rodzinie i szukaniu dla niej wzorców mamy o tyle ułatwione zadanie, że możemy skierować wzrok ku Świętej Rodzinie z Nazaretu. 

Przed dwoma tygodniami w kontekście listopada, który pobudza do refleksji nad śmiercią, szukaliśmy inspiracji w opisie umierania św. Józefa, jaki pozostawiła nam wizjonerka z XVII wieku, służebnica Boża María z Ágredy, w dziele „Mistyczne Miasto Boże”. Księga ta została poświęcona Matce Bożej, ale dzisiaj już nikt nie ma wątpliwości, że mówić i pisząc o Maryi, nie da się pominąć św. Józefa i odwrotnie. Pomyślałem więc, żeby pozostać przy dziele mistyczki z Hiszpanii i poszukać w nim wsparcia dla rozważań o małżeństwie i rodzinie. Podkreślę raz jeszcze, że poruszamy się na gruncie objawień prywatnych, a nie Prawdy Objawionej i nasza refleksja ma służyć jedynie podbudowaniu naszej pobożności, a nie wiedzy teologicznej.

 

Najlepsza agencja matrymonialna

Przenosimy się więc do XV rozdziału księgi naszej mistyczki, w którym jest mowa o zaślubinach Najświętszej Maryi Panny z Józefem. Sytuacja jest nam ukazana z perspektywy Maryi, która ukończyła 14. rok życia i miała otrzymać od Boga polecenie, aby poślubiła męża, uzyskując jednocześnie zapewnienie, że w nowym stanie nienaruszony pozostanie jej ślub panieństwa. Równocześnie Bóg miał oświecić arcykapłana Symeona i pobudzić go do działań. Symeon zgromadził kapłanów i zapoznał ich z sytuacją: Maryja jest sierotą, ale osiągnęła wiek, w którym musi opuścić świątynię, a więc trzeba znaleźć dla niej męża. Kapłani postanowili oddać tę decyzję w dobre, bo Boże ręce i nakazali zgromadzić się kawalerom z rodu Dawida przebywającym w Jerozolimie. Symeon poinformował Maryję, że z kapłanami postanowili, aby przed opuszczeniem świątyni otrzymała oblubieńca. Maryja miała oczywiście swoje prawa i potrzebna była jej akceptacja dla tego planu. Oto jak miała odpowiedzieć Symeonowi według objawień Marii z Ágredy: ,,Na ile jest to zależne od mojej woli, to życzyłam sobie zatrzymać na zawsze dziewictwo i poświęcić się służbie Bogu w tej świątyni, jako podziękowanie za te wielkie dobrodziejstwa, których tu doznałam. Nigdy nie myślałam o zamążpójściu, nie pragnęłam tego, ponieważ uważam siebie za niezdolną do spełnienia obowiązków związanych ze stanem małżeńskim. Takie jest moje życzenie; jednak ty, o panie, który zastępujesz Boga, wskażesz mi, co wedle Jego świętej woli ma się spełnić w przyszłości”. Tak brzmiała odpowiedź Symeona: ,,Moja córko, Pan przyjmie Twoje święte pragnienia; zważ jednak, że wśród córek izraelskich nie ma ani jednej, która by uciekać miała przed stanem małżeńskim w czasach, kiedy oczekujemy przyjścia Mesjasza. Dlatego każdą, która w narodzie naszym pozostawi dzieci, nazywają błogosławioną. I w stanie małżeńskim możesz służyć Bogu prawdziwie. Będziemy się modlili i błagali Boga, aby Jego ręka wyznaczyła równego Tobie oblubieńca z rodu Dawida; niech będzie to ten, który najbardziej podoba się Jego Boskiej woli. Módl się i Ty gorąco, aby Bóg spojrzał na Ciebie, a nami kierował w naszych zamysłach”. 

Boże plany, to dobre plany

Dialog ten miał mieć miejsce na dziewięć dni przed wyborem małżonka i Maryja oczywiście spędziła tę swoistą nowennę na modlitwie. Po raz kolejny przypomina nam więc, że najlepszego małżonka nie szuka się w Internecie, portalu randkowym, na dyskotece, czy nawet na pielgrzymce, chociaż we wszystkich tych miejscach rzeczywiście można go znaleźć. Jednak najważniejsze jest to, aby sobie jego, czy ją wymodlić, aby prosić Boga o światło, by nie kierować się tylko marzeniami, planami i kryteriami, które mogą być zawodne, a często również ulegają zmianie, ale aby wybór był pobłogosławiony przez Boga. Maryja też miała swoje plany, ale otworzyła się na plany Boże, które bynajmniej nie przekreśliły jej własnych, ale uczyniły je piękniejszymi, niż ona sama to sobie wyobrażała. Podczas modlitwy Bóg przemawiał do swojej wybranki i obiecał jej męża doskonałego według Boskiego serca: „Moc Moja jest nieograniczona, a nie zabraknie ci mej opieki i pomocy”. 

Gdy nadszedł dzień tego jedynego w swoim rodzaju kastingu pośród zgromadzonych z pokolenia Judy i z rodu Dawida był tam również Józef, który urodził się w Nazarecie, a przebywał akurat w Jerozolimie. Tak opisuje go mistyczka: „Miał wówczas trzydzieści trzy lata, piękną postać i łagodne oblicze, celował w nieporównanej skromności i obyczajności. Odznaczał się doskonałą czystością w czynach i myślach, świętymi skłonnościami i już w dwunastym roku życia uczynił ślub czystości. Był spokrewniony z Najświętszą Maryją Panną w trzecim stopniu. Wiódł życie nad wyraz czyste i nienaganne wobec Boga i ludzi”. Obraz ten odpowiada tradycyjnemu widzeniu w Józefie mężczyzny znacznie starszego od Maryi, ale jak podkreśliłem, nie szukamy tutaj teologicznych wyjaśnień. Jak miała się dokonać selekcje wybrańca? Po modlitwach kapłanów i wezwaniu Ducha Świętego, każdy z kandydatów otrzymał suchą gałązkę, a wszyscy błagali o znak z nieba. Nie trzeba dodawać, że każdy z kandydatów bardzo pragnął pojąć młodą Miriam za żonę. O! Przepraszam! Prawie każdy, bo jedynie... Józef „uważał się za niegodnego tego szczęścia; przypomniał sobie ponadto uczyniony dawniej ślub czystości i na nowo postanowił go dotrzymać, szanując i czcząc przeczystą Dziewicę Maryję o wiele bardziej niż inni. Dlatego też Józef z pokorą poddał się woli i rozporządzeniom Boga”. 

Znak z nieba

Oczekiwana interwencja nadeszła: gałązka w ręku Józefa zakwitła i równocześnie cudownie biała Gołębica spłynęła na jego głowę, a Bóg przemówił do jego serca: „Sługo mój, Józefie, Maryja będzie twoją oblubienicą. Przyjmij ją z szacunkiem i czcią, jest ona bowiem przedmiotem upodobania w moich oczach, a przy tym jest sprawiedliwa i czysta na ciele i na duszy. Czyń wszystko, co Maryja ci powie!” Kapłani potwierdzili Boży znak i zaślubili Maryję z Józefem. Maryja udała się ze swym oblubieńcem do Nazaretu, jego miasta rodzinnego. „Kiedy przybyli do Nazaretu, gdzie Maryja posiadała domek po rodzicach, odwiedzili ich przyjaciele ze zwykłymi przy takich okazjach oznakami radości i życzeniami. Dopełniając wszystkich przepisanych ówczesnym zwyczajem obowiązków towarzyskich, święta para oblubieńców pozostała sama w swoim domku, wiodąc spokojny żywot”. Małżonkowie poinformowali się nawzajem o złożonych w młodości ślubach czystości, i jak pisze mistyczka, „oboje czerpali z tego faktu cudowną pociechę. Najwyższy nadał św. Józefowi łaskę doskonałego panowania nad swoją naturą, dzięki czemu w cudownej czystości mógł służyć swej oblubienicy Maryi, a tym samym spełniać wolę Bożą”. Mistyczka pisze również o sporze, bardzo pokojowym, jaki miał się rozegrać pomiędzy małżonkami o to, kto ma komu być posłusznym, inaczej mówiąc, kto ma rządzić w ich domu. I tutaj zwyciężyła najpokorniejsza z pokornych, która chciała, aby w sposób naturalny mężczyzna był głową rodziny, a ona chciała mu być posłuszną i pomocną. 

Nie oszukujmy się

Każdy rozdział księgi „Mistyczne Miasto Boże” kończy się zawsze „nauką Najświętszej Królowej niebios skierowaną do czcigodnej Marii z Ágredy”. Jest to zawsze podsumowanie przedstawionego właśnie objawienia. Czego uczy więc Maryja na koniec rozdziału o zaślubinach z Józefem? Mamy tu bardzo mocne słowa, proszę posłuchać: „Moja córko, w przykładzie mego życia, które wiodłam w naznaczonym mi przez Boga stanie małżeńskim znajdziesz dowód, jak przewrotne jest owo uniewinnianie się tych, którzy w małżeństwie szukają przyczyn i usprawiedliwień dla swych niedoskonałości”. Dalej mówi Maryja, że w domu męża żyła jak wcześniej w świątyni, szukając Bożej woli i starając się wywiązywać z obowiązków małżeńskich. „Dlatego wspomagała mnie łaska Boga, a Jego potężna ręka spełniła wszystkie moje pragnienia. Tak samo Bóg postępowałby z wszystkimi ludźmi, gdyby ci ze swej strony dokładali wszelkich starań. Ludzie, którzy upatrują winę w samym stanie małżeńskim, oszukują się sami. Albowiem przyczyna tego, że ludzie nie są doskonali i święci nie leży w małżeństwie, lecz wynika z tego, że upodobania własne przedkładają nad upodobania Boskie”. Mamy więc kolejny istotny kamyczek do naszego ogródka rozważań o rodzinie. Trzeba o niej myśleć, kiedy się ją zakłada, szukać Bożego wsparcia w wyborze małżonka, a potem żyć razem zgodnie z wolą Bożą, a nie według własnych upodobań. 

tekst ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 1516

Opiekun nr 4(517) od 11 luty 2018

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in rozmowa z ks. Krzysztofem Lipińskim, diecezjalnym duszpasterzem osób niepełnosprawnych

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej