Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-10-27 09:53:08

Sługa Miłosierdzia

o.Roman

Codziennie odmawiamy modlitwę przebaczenia: „i odpuść nam nasze winy, jako i mu odpuszaczamy naszym winowajcom” nie do końca zdając sobie sprawę, że mówimy: „Boże, nie przebaczaj mi moich win, jeśli ja nie przebaczam bliźniemu”. Przebaczenie jest w centrum Bożego miłosierdzia.

Ojciec Pio rozdawał Boże miłosierdzie każdego dnia. Opowiadał ktoś historię, kiedy dwóch staruszków, małżeństwo, wybrało się pierwszy raz w życiu w podróż pociągiem, który przejeżdżając przez tunel musiał się zatrzymać. Zrobiło się ciemno, czuć było smród dymu i smoły (był to jeszcze czas lokomotyw) i mąż mówi do żony: „Gdzieśmy zajechali, chyba do piekła”, a żona odpowiedziała: „Kochany, jaki jesteś mądry, dobrze, że kupiłeś bilety tam i z powrotem”. A ojciec Pio dodał: „Ale kochani, tak naprawdę droga do piekła wiedzie tylko w jedną stronę i nie ma stamtąd powrotu”. Dlatego tak bardzo zależało mu, żeby życie traktować poważnie, a świadczenie miłosierdzia łączyło się w jego życiu nierozerwalnie ze świadczeniem uczynków miłosiernych względem duszy.

Grzesznych upominać
Jednym z nich jest upominanie grzeszących - dzisiaj nie jest to w modzie, szczególnie wobec ludzi młodych - od razu padają wówczas zarzuty o nietolerancję. Prawda jest jednak taka, że w Ewangelii nie znajdziemy słowa „tolerancja”, bo tolerancja świadczy o tym, że drugi człowiek jest nam obojętny: „Rób, co chcesz, nawet najgorsze rzeczy, byleś mi nie przeszkadzał i byle tylko ja tobie nie przeszkadzał, tolerujmy się” - to znaczy nie kochajmy się tak naprawdę. Miłość natomiast polega na tym, że ja reaguję, kiedy czynisz zło, żeby pokazać ci, że cię kocham - tak właśnie czynił ojciec Pio i to był bardzo ważny punkt jego codziennego świadczenia miłości miłosiernej bliźnim. Wiemy, że do ojca Pio przybywało bardzo dużo ludzi, żeby się wyspowiadać, a on traktował ich zgodnie z całą mądrością, którą wyczytał w Ewangelii. W Piśmie Świętym jest bardzo prosto napisane: „Jeśli twój brat zgrzeszy, idź - upomnij go w cztery oczy” - to jest bardzo ważne, bo często popełniamy ten błąd i nie upominamy w cztery oczy, ale mówimy za plecami o złu, które ktoś uczynił. Ojciec Pio nigdy tego nie robił, bo wiedział, że Ewangelię trzeba praktykować dosłownie. Święty zatem upominał na osobności, nie tylko w konfesjonale, a były nawet takie przypadki, że nie dawał Komunii Świętej. Pewnego razu ktoś oburzył się z tego powodu, a Kapucyn spojrzał na niego - wiemy, że miał dar widzenia ludzkiej duszy i sumienia, wiedział, co w człowieku „siedzi” - i powiedział, że powinien lepiej traktować rodziców, wtedy dostanie Komunię. Ten gest, bardzo trudny, wstrząsnął nim do tego stopnia, że zrobił rachunek sumienia i rzeczywiście dostrzegł, że źle traktuje swoich rodziców - nie kocha ich i nie szanuje. Wrócił potem do ojca Pio, ale już z zupełnie innym nastawieniem. Święty czynił ludzkie sumienia bardziej wrażliwymi. Są też takie świadectwa, że nie udzielał on rozgrzeszenia w sytuacjach, w których normalnie kapłani rozgrzeszali. Ojciec Pio jednak widząc sumienie danego człowieka wiedział, że może pobudzić go do lepszego życia, dlatego czasem był ostry, wymagający, żeby prowokować wiernych do większej miłości i do dobra. Umiał upominać w taki sposób, że konkretny człowiek stawał się bardziej wrażliwy, bardziej otwarty na Pana Boga i Jego miłość. Taka była pedagogika ojca Pio.

Pocieszać strapionych
Z drugiej strony zupełnie inaczej umiał zachować się, kiedy trzeba było ludzi podnosić na duchu. Drugim ważnym punktem w duchowości ojca Pio, jeżeli chodzi o świadczenie miłosierdzia, było pocieszanie strapionych. Przyszedł do niego człowiek, który skarżył się, że już kompletnie w nic nie wierzy, jest do niczego i nie ma dla niego zbawienia - ojciec Pio uśmiechnął się, spojrzał na niego i powiedział: „Mój drogi, to nieważne, że ty w siebie nie wierzysz, najważniejsze, że Bóg w ciebie wierzy. Zbyt wiele wylał krwi na krzyżu, żeby z ciebie zrezygnować. Musisz zrozumieć, że Bóg na ciebie patrzy z wielką miłością i przed Nim jesteś bardzo ważny. Jeśli w to uwierzysz, uwierzysz też w swoje siły.” Święty Pio podnosił człowieka zgnębionego, wiedział bowiem, że zepsutego stołu nie wolno obciążać z góry, ale najpierw zreperować od dołu, wzmocnić nogi i dopiero jakieś ciężary i obowiązki na niego nakładać, bo inaczej się załamie i zawali.
Jak wiecie, ojciec Pio wybudował coś wspaniałego - Dom Ulgi w Cierpieniu i to była odpowiedź na wezwanie Kościoła. Papież Pius XII w czasie II wojny światowej wezwał świat chrześcijański do modlitwy, żeby ustała wojna, żeby tylu ludzi bezsensownie nie ginęło. Ojciec Pio w odpowiedzi na apel papieża zwołał ludzi, żeby się modlili o pokój; żeby ludzie zobaczyli, że są dla siebie braćmi, nie wrogami. Tworzą się grupy modlitwy, a na te grupy nakłada on niejako piękny obowiązek, żeby nie tylko się modlić, ale pomóc mu wybudować Dom Ulgi w Cierpieniu. Tam mieli ludzie doznawać ulgi w cierpieniach, było wówczas mnóstwo żołnierzy i cywilnych osób pokaleczonych w trakcie wojny, jednak ojciec Pio pragnął i tak wszystko organizował, żeby ludzie doznawali tam w pierwszej kolejności ulgi w cierpieniach duchowych, a potem fizycznych. Mówił lekarzom, żeby w ludziach, którzy będą tam przychodzić, dostrzegali cierpiącego Chrystusa - tylko takich lekarzy chciał mieć. Jak wiemy, Dom Ulgi w Cierpieniu cały czas się rozwija i jest bardzo ważnym szpitalem we Włoszech. Tak w szpitalu, jak i w każdym innym miejscu ojciec Pio dawał ludziom słowo, które ich podnosiło na duchu i pocieszało. Bez względu na to, czy było to słowo trochę ostrzejsze, z upomnieniem, czy łagodne, dusza ludzka odchodziła od niego pocieszona.

Przebaczać zawsze
Można powiedzieć, że duchowość ojca Pio dotycząca świadczenia miłosierdzia określają trzy punkty: pierwszym jest wspomniane upominanie grzeszących, drugim pocieszanie strapionych, trzecim natomiast, może najważniejszym - doświadczenie przebaczenia. Uzdrowienie bowiem zawsze w życiu następuje poprzez przebaczenie, czasami bywa tak, że cierpimy fizycznie, bo żyjemy bez przebaczenia, spychając pewne problemy do podświadomości. Dlatego ojciec Pio często spędzał po kilkanaście godzin w konfesjonale, bo wiedział, że tam człowiek ma doświadczyć Bożego przebaczenia i wyjść wolnym. Ludzie o tym wiedzieli i był taki czas, kiedy trzeba było czekać dwa miesiące w kolejce, żeby wyspowiadać się u Świętego.
Kiedy czytamy Ewangelię, widzimy, jak Jezus zmierza na Golgotę i tam dokonuje się akt wspaniałomyślności, akt Bożego miłosierdzia, jakim jest przebaczenie. Jednymi z ostatnich słów, jakie wypowiedział Jezus na krzyżu są słowa: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Bóg nam nie tylko przebacza, ale i usprawiedliwia: „Ojcze, przebacz im, bo oni nawet nie są świadomi tego zła, które czynią”. Na dodatek na krzyżu dokonuje się coś niezwykłego - pierwsza kanonizacja - to jest wielka wspaniałomyślność Bożego miłosierdzia, dar miłości przebaczającej Pana Boga. Łotr był praktycznie całe życie łotrem, a wystarczyła jedna chwila, żeby otrzymał uroczyście przyrzeczenie nieba: „Dziś będziesz ze Mną w raju”. Chrystus oficjalnie mówi, że ten dobry Łotr zostaje świętym.
Ewangelia mówi nam też o tym, że trzeba przebaczać zawsze. Kiedy Piotr pyta Jezusa, ile razy ma przebaczać, czy aż siedem razy, czyli bardzo często - Jezus mówi, że siedemdziesiąt siedem razy - dziesięciokrotność siódemki, czyli liczby pełnej w języku biblijnym, co oznacza - zawsze. Zawsze mam przebaczać i o. Pio o tym wiedział. Odmawiamy zresztą codziennie piękną modlitwę przebaczenia „Ojcze nasz”, gdzie Jezus nas wychowuje, uczy, żebyśmy zwracali się do Ojca z różnymi potrzebami. Kiedy jednak dochodzimy do kulminacyjnego momentu, stawiamy Panu Bogu warunek. Jeśli chcesz być Moim uczniem, mówi Jezus, jeśli chcesz iść za Mną, to masz się tak pomodlić: „Boże, przebacz mi, o ile ja przebaczam” albo inaczej: „Boże, nie przebaczaj mi, bo i ja nie przebaczam”.
Kiedyś przyszedł do ojca Pio mężczyzna, który chciał się u niego wyspowiadać, ale przyznał, że nie umie i nie chce przebaczyć swojemu ojcu, bo jest on złym człowiekiem - maltretuje rodzinę psychicznie, bije matkę. Ojciec Pio spojrzał na niego i powiedział: „Rozumiem twój ból, twój żal do ojca, ale mój drogi wiesz, że nie mogę ci dać rozgrzeszenia”. Zaproponował mu, że będzie się za niego modlił i poprosił, by przez miesiąc odmawiał modlitwę „Ojcze nasz” wcale nie zmieniając jej sensu, ale nieco zmienił słowa. „Kiedy dojdziesz do fragmentu - i odpuść nam nasze winy, mów: Boże, nie przebaczaj mi moich win, bo i ja nie przebaczam mojemu ojcu”. Ten człowiek przyszedł po czterech dniach do ojca Pio, wstrząśnięty i mówi: „Ojcze, co ty mi kazałeś odmawiać? Przecież to straszne, uświadomiłem sobie, że modlę się o własne potępienie. Zrozumiałem, że muszę przebaczyć ojcu.” I przebaczył, a ojciec Pio mu w tym pomógł.
Bardzo ważne jest, żebyśmy zrozumieli, że wszyscy jesteśmy słabymi grzesznikami. Łatwiej przebaczyć drugiemu człowiekowi, kiedy uświadomimy sobie, że człowiek kaleczy innych, bo sam jest biedny - ktoś wewnętrznie zdrowy, bogaty, nie rani innych. Dlatego, że otrzymał miłość, tę miłość łatwo mu jest dawać. Warto usprawiedliwiać człowieka, który często porani innych, bo sam jest biedny - ważne jest, żebyśmy tak umieli patrzeć na człowieka, który nas nie raz zrani. Ważne jest też, żebyśmy zrozumieli, że mamy przebaczyć drugiemu (przebaczyć to nie znaczy zapomnieć), bo ten człowiek potrzebuje nas. Często nie umie tego przyznać, powiedzieć, ale potrzebuje naszego dobrego słowa, żeby mógł się otworzyć na Pana Boga.

O. Roman Rusek OFM cap., fragment konferencji wygłoszonej
podczas IX diecezjalnego spotkania GMOP

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej