Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-10-09 09:14:16

Słowo Boże na każdy dzień

XXVIII Niedziela zwykła - 11 października
Mdr 7, 7-11; Ps 90; Hbr 4, 12-13; Mk 10, 17-30;

Poniedziałek, 12 października
Rz 1, 1-7; Ps 98; Łk 11, 29-32;

Wtorek, 13 października
Rz 1, 16-25; Ps 19; Łk 11, 37-41;

Środa, 14 października
Rz 2, 1-11; Ps 62; Łk 11, 42-46;

Czwartek, 15 października
Rz 3,21-29; Ps 130; Łk 11, 47-54;

Piątek, 16 października
Rz 4, 1-8; Ps 32; Łk 12, 1-7;

Sobota, 17 października
Rz 4, 13. 16-18; Ps 105; Łk 12, 8-12;


Z Księgi Mądrości

Modliłem się i dano mi zrozumienie,
przyzywałem, i przyszedł na mnie duch Mądrości.
Przeniosłem ją nad berła i trony
i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa.
Nie porównałem z nią drogich kamieni,
bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku,
a srebro przy niej ma wartość błota.
Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność
i wolałem mieć ją aniżeli światło,
bo nie zna snu blask od niej bijący.
A przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra
i niezliczone bogactwa w jej ręku.

Z Listu do Hebrajczyków

Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by było przed Nim niewidzialne, przeciwnie, wszystko odkryte i odsłonięte jest przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek.

Z Ewangelii według Świętego Marka

Rada dobrowolnego ubóstwa

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?».

Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: „Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”». On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego». Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego». A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może się zbawić?». Jezus spojrzał na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».

Wtedy Piotr zaczął mówić do Niego: «Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą». Jezus odpowiedział: «Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym».

Komentarz do Ewangelii

Wszystko już jest!

Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?” (Mk 10, 17). To pytanie, które pojawia się także w Ewangelii wg św. Łukasza (10, 25), jest jednym z najważniejszych pytań w życiu człowieka wierzącego w Jezusa. Co robić, aby być zbawionym; co zrobić, aby znaleźć się w niebie? I takie pytanie możemy postawić Jezusowi, bo on „ma słowa życia wiecznego” (por. J 6, 68). Tylko że to pytanie zawiera w sobie pewne niebezpieczeństwo: sugeruje, że ja mogę COŚ zrobić i będę zbawiony, że mogę w jakiś sposób na zbawienie ZAPRACOWAĆ. A przecież „człowiek nie zostaje usprawiedliwiony dzięki przestrzeganiu Prawa, ale jedynie dzięki wierze w Jezusa Chrystusa. Dlatego uwierzyliśmy w Jezusa, abyśmy zostali usprawiedliwieni dzięki wierze w Chrystusa, a nie dzięki przestrzeganiu Prawa, ponieważ przez przestrzeganie Prawa nikt nie osiągnie usprawiedliwienia” (Ga 3, 16). A przecież „łaską jesteście zbawieni przez wiarę! Nie jest to więc waszą zasługą, lecz darem Boga. Nie za dokonane czyny, aby nikt się nie chełpił” (Ef 2, 8-9). Dlatego z wiarą w Jezusa Chrystusa należy połączyć ciągłe karmienie się (modlitewne czytanie) Pisma Świętego. Dlaczego? Dzisiaj, niestety, porobiło się tak, że wielu uczniów Pana Jezusa (przynajmniej uważających się za nich) i nie tylko uczniów Pana Jezusa, zdaje się lepiej od Pana Boga wiedzieć, o co Panu Bogu chodzi. Wydaje się to dziwne, ale tak jest! Co rusz słyszymy kogoś, czasami nawet jakichś księży, którzy mówią, jaka jest wola Boga, czego Bóg chce od ludzi itd. Jednak ich słowa nie mają nic wspólnego ze słowem Bożym zawartym w Piśmie Świętym. To są niejednokrotnie dwie różne rzeczywistości. Dzieje się tak wtedy, gdy zapomina się o tym, że to człowiek ma dopasować się do Pana Boga i Jego słowa, a nie, iż trzeba (czasami na siłę) dopasować Pana Boga do człowieka i jego życia. Karmienie się Pismem Świętym chroni więc przed dopasowywaniem Pana Boga do człowieka. Chroni przed tym, aby być mądrzejszym od Pana Boga. Sprawia, że „Duch Święty prowadzi nas do pełni prawdy” (por. J 16, 13). Dlatego, kiedy znawca Prawa pyta Jezusa: „Nauczycielu, co powinienem czynić, aby otrzymać życie wieczne?” (Łk 10, 25), Jezus mu odpowiada: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” (Łk 10, 26). Bo nie musimy nic wymyślać, nie musimy dopasowywać Boga do swoich wyobrażeń i naszego sposobu życia. Wszystko co jest nam potrzebne jest w Biblii. „Czytaj Biblię, unikniesz wielu rozczarowań” - takie słowa przeczytałem kiedyś na naklejce znajdującej się na samochodzie. Bóg naprawdę jest mądrzejszy od nas wszystkich razem wziętych (pewnie Bóg ma niezły ubaw, kiedy chcemy być mądrzejsi od Niego). Zresztą nic nowego, jeżeli chodzi o zbawienie, nie wymyślimy. Wszystko już jest: wola Boga, by nas zbawić, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, Duch Święty, Kościół, słowo Boże, sakramenty. Tu naprawdę nie trzeba już nic dodawać. Nie musimy wyważać drzwi, bo one są już dawno otwarte. Wystarczy wierzyć i żyć według Biblii, czyli według słowa samego Boga.

ks. Tomasz Kaczmarek

Świętość, która zadziwia

Bł. Aleksandra Maria da Costa (1904-1955)

Pierwsza dekada XX wieku to okres, gdy Portugalia wyczerpana dziewiętnastowiecznymi wojnami napoleońskimi i utratą niektórych zamorskich kolonii, stawała się słabym i biednym marginesem Europy.

Radykalizujące się nastroje społeczne przyczyniły się do rozwoju partii republikańskiej, z rodzącym się światopoglądem ateistycznym. Jego skutkiem były nastroje antyklerykalne i antymonarchistyczne, zakończone zabójstwem króla Karola I Braganza, a potem zdetronizowaniem jego następcy, Emanuela II. Polityczny chaos stawał się faktem, a prześladowanie Kościoła było coraz większe. W tych niespokojnych czasach dorastała, urodzona w 1904 roku, Aleksandra Maria da Costa z Balasary, portugalska mistyczka, orędowniczka poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. W wieku 14 lat, uciekając przed złem, uległa wypadkowi, którego rezultatem był postępujący paraliż. Ze zdjęcia patrzy na nas osoba krucha, ale nie wyniszczona trzynastoletnim postem, w jakim trwała - od 1942 roku do śmierci - ze względu na rozwój choroby, który uniemożliwiał jej przyjmowanie pokarmów i napojów. Żyła Komunią Świętą. Jej oczy są gorejące pewnością życia wiecznego.  W początkach choroby prosiła Maryję o cud uzdrowienia. Z czasem dojrzała do poddania się woli Bożej i akceptacji cierpienia, jako ofiary za nawrócenie grzeszników. Zadziwia pokorą, gdy mówi: „nie mam innego celu, jak tylko oddawać chwałę Bogu”. Powołanie do świętości odbierała jako znak bezgranicznej miłości Boga, z której zaczęła czerpać duchową moc, by „cierpieć, kochać, wynagradzać” i brać udział w dziele ratowania dusz ludzkich. Jednocząc się z Chrystusem Eucharystycznym przeżywała Jego mękę. Pomimo paraliżu, w niewytłumaczalny sposób wstawała z łóżka i odbywała kilkugodzinną Drogę krzyżową. Ukazujący się jej Chrystus prosił przez nią w 1936 roku papieża o poświęcenie świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Po zbadaniu wiarygodności objawień, Pius XII zawierzył całą ludzkość Niepokalanemu Sercu w 1942 roku. Będąc członkiem Unii Współpracowników Salezjańskich mówiła, że: „ofiaruję swoje cierpienia dla zbawienia młodzieży”. W jej domu gromadziły się rzesze ludzi potrzebujących wsparcia duchowego. Tak jest i dzisiaj, gdy w balasarskim sanktuarium modlą się ludzie z całego świata.

Aleksandra Maria (beatyfikowana w 2004 roku) świadczyła uczynki miłosierne wobec dusz potrzebujących, a dziś może patronować młodzieży w przygotowaniach do przyszłorocznego spotkania krakowskiego, ucząc, że praktyka miłosierdzia jest: „sprawdzianem autentyczności naszej postawy, jako uczniów Jezusa, naszej wiarygodności, jako chrześcijan we współczesnym świecie”.

ks. Sławomir Kęszka


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej