Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-10-06 10:34:54

Przemyślenia

Jeśli chcesz mieć święty spokój, miej wokół siebie ludzi szczęśliwych. Oni niczego nie będą ci zazdrościć. Takie zdanie opublikowałam na swoim profilu, na jednym z portali społecznościowych. Otrzymałam hurtowo serię „polubień” i komentarze, że to trafne spostrzeżenie…

Nie jestem dzieckiem, ale wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie poświęcają swoją energię na zazdrość, zamiast na osiąganie celów. Dlaczego pielęgnują w sobie gniew, a nie pracują nad zgodą? Skumulowany gniew odbiera radość. Nawet, jeśli z relacji już nic nie pozostało i obie strony postanowiły się rozejść, trzeba umieć rozstać się z klasą. Kwestia ta nie dotyczy wyłącznie sytuacji damsko-męskich. Dochodzi także do sporów pomiędzy przyjaciółmi, współpracownikami, w rodzinie. Nie mogę zrozumieć, dlaczego na końcu znajomości ludzie wyrzucają z siebie wszystkie żale i wyciskają z siebie gniew, jak sok z cytryny. Oczywistym jest, że to konflikty i negatywne emocje powodują, że drogi się rozchodzą. Nie lepiej jednak uszanować dobre wspomnienia? W spokoju i kulturze podać sobie dłonie i odejść? 

W spektaklu świata każdy chciałby być głównym bohaterem. Niedługo zaczną się tworzyć szkoły prezesów i dyrektorów. Człowiek w swojej próżności chce być naj naj naj! Ambicje sięgają aż po sufit, a rzadko idą za nimi umiejętności i predyspozycje. Skromność jest już niemodna, pokora zapomniana, a na jej miejscu lans! Nic nie przychodzi łatwo, a jeśli przyszło, to trzeba się napracować, by tego nie stracić. Dla mnie ogromną frajdą było budowanie swojego miejsca na rynku pracy. Tak naprawdę kilka lat starałam się czegoś dobrze nauczyć. Do tego jeszcze dodatkowe umiejętności w pracy z ludźmi, negocjacje z klientami. Bóg dał mi więcej siły i cierpliwości, niż Go prosiłam, ale widocznie nagrodził mnie za dążenie do celu. Otrzymałam ogromną łaskę. Lubię to, co robię i jest to moją pracą. Jestem prawdziwą szczęściarą! 

Może dlatego narobiłam sobie wrogów. Zamiast się modlić o łaski dla siebie, rzucają we mnie gromy złości. A niech sobie rzucają! Chroni mnie największa siła wszechświata. Nic innego się nie liczy, a za moich wrogów będę się gorąco modlić, bo widzę, jacy są nieszczęśliwi. Musi im być z tym bardzo źle. 

Lubię poznawać ludzi. Jesteśmy wszyscy tak różni i wyjątkowi, że nawiązywanie znajomości jest prawdziwą przygodą. Najbardziej lubię tych, którzy mają cele i marzenia. Są pełni energii, uśmiechnięci, przyciągają jak magnes. Ich radość jest zaraźliwa, inspirująca. Z nimi życie smakuje lepiej, a świat odkrywany jest od najlepszej strony. Najcenniejsi są ci, którzy naprawdę kochają. Miłość emanuje z każdej strony. Dają mi wiarę w sens bycia. Dzięki nim naprawdę zaczynam wierzyć, że moje życie też takie może być. Ich, moje, każdego. Bez uczucia, ciepła i bliskości wszystko inne nie ma znaczenia. Można pracować całe życie na piękne domy, samochody, sprzęty, ale po śmierci i tak zostaniemy z niczym. Niczym materialnym oczywiście, ale za to z dorobkiem duchowym. Czy będzie się wtedy czym poszczycić? 

Nie stoimy w miejscu, podążamy drogą przez życie. Bywa tak, że trzeba komuś powiedzieć „żegnaj”. 

Kasia Smolińska


Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej