Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-09-25 11:29:02

Z Różańcem na czołgi

W październiku Kościół przypomina, że modlitwa różańcowa ma niezwykłą moc. Może wydawać się to przesadą, a jednak. Kiedy Filipińczycy stanęli naprzeciwko czołgów wysłanych na Aleję Objawienia się Świętych mieli ze sobą tylko różańce i wydawało się, że za chwilę zginą.

O Filipinach wiemy niewiele. Pewnie znaleźliby się wśród nas tacy, którzy mieliby problem, by wskazać dokładne położenie tego kraju na mapie Azji. W styczniu o Filipinach usłyszeliśmy w związku z pielgrzymką papieża Franciszka w to miejsce. Ojciec Święty przybył wtedy głównie do mieszkańców terenów najbardziej poszkodowanych w czasie tajfunu Yolanda, jaki w listopadzie 2013 roku spustoszył środkową część Filipin, powodując śmierć ponad sześciu tysięcy ludzi. Był to najsilniejszy w historii meteorologii cyklon, jaki kiedykolwiek uderzył w ląd. Spowodowany wiatrem przypływ wdzierał się na ląd niszcząc wszystko, co napotkał na drodze. Miasto Tacloban zostało zniszczone w 80 procentach. Papież wyruszył wtedy na spotkanie z Kościołem, który jest największą wspólnotą katolicką w Azji. Spośród niemal stu milionów mieszkańców Filipin około 82 procent stanowią katolicy. Kościół w tym kraju jest bardzo mocno zaangażowany w życie społeczne, a konferencja Episkopatu na czele z ks. abpem Socratesem Villegasem z Lingayen-Dagupan, odważnie zabiera głos w wielu sprawach. Filipińscy Biskupi uważają, że obecnie kraj nęka wielowymiarowy kryzys, którego znakami są promocja kultury śmierci i swobody seksualnej, przestępczość, korupcja, nadużycia władzy, marginalizowanie biedy w debacie publicznej, monopolizacja władzy i nieprawidłowości wyborcze. To ciemniejsze strony tego kraju, ale są jeszcze te jasne. Wśród nich na pewno znalazła się rewolucja różańcowa w latach 80. XX wieku.

Bunt żołnierzy

W lutym 1986 roku przy Alei Objawienia się Świętych w stolicy Filipin Manili kilkuset żołnierzy i oficerów zbuntowało się przeciw prezydentowi Ferdynandowi Marcosowi. Jak do tego doszło? Marcos zdobył władzę w 1965 roku. W 1972 roku przed kolejnymi wyborami prezydenckimi rozwiązał parlament. Nie mógł sprawować dalej władzy, bo kończyła się jego druga czteroletnia kadencja i było to wbrew konstytucji. Zlikwidował wolną prasę, uwięził przywódców opozycji oraz myślących inaczej niż on żołnierzy i oficerów. Sytuacja w kraju stawała się coraz trudniejsza, także ze względu na uaktywnienie partyzantki komunistycznej na terenach wiejskich. 21 września 1972 roku prezydent ogłosił stan wojenny.

Ferdynand Marcos nie wchodził w konflikt z Kościołem, pewnie ze względu na nieugiętą postawę ks. kard. Jaime’a Sina (na zdjęciu powyżej), metropolity Manili, w latach 1977-1981 przewodniczącego Konferencji Episkopatu Filipin i jednego z wybitniejszych ludzi Kościoła XX wieku (zmarł 10 lat temu).
Jego postawa wobec władz porównywana jest z postawą naszego Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. Ks. kard. Sin na pierwszym planie stawiał dobro narodu, zwłaszcza najbiedniejszych ludzi. Nigdy nie szukał zbliżenia Kościoła z władzą państwową, co często miało miejsce w przeszłości. Ostrzegał, że „Kościół nie może zawierać małżeństwa, jeśli w przyszłym pokoleniu nie chce owdowieć”. Najważniejszymi kierunkami w jego działalności były: sprawiedliwość społeczna, Caritas i zwalczanie korupcji. Kiedy Sin zwracał się do Filipińczyków - oni go słuchali. Ksiądz Kardynał wskazywał, że prawdziwe zmiany w kraju mogą dokonać się na drodze przemiany serca, rewolucji miłości, a nie z pomocą wojska i karabinów. Dzięki Księdzu Kardynałowi, który bronił więźniów politycznych, Ferdynand Marcos przed Bożym Narodzeniem w 1974 roku zwolnił kilkuset więźniów. Sytuacja jednak nadal była napięta.

Aquina na prezydenta

Filipińczycy coraz bardziej występowali przeciwko prezydentowi. Napięcie wzrosło, kiedy latem 1983 roku na lotnisku zastrzelono znanego działacza opozycji, członka parlamentu filipińskiego przed jego rozwiązaniem przez Marcosa, Benigna Aquina. Wtedy w politykę zaangażowała się wdowa po zamordowanym, Corazon Aquino. Namówiono ją, by wystartowała w wyborach prezydenckich, które w lutym 1986 roku po kilkunastu latach dyktatury ogłosił Ferdynand Marcos. Wydawało się, że Aquino nie ma żadnych szans ze względu na brak doświadczenia politycznego, była jeszcze niedawno - jak niektórzy mówili - zwykłą gospodynią domową. Jak podkreślał jeden z amerykańskich komentatorów, Marcosowi wydawało się, że opracował idealny scenariusz polityczno-telewizyjny. Komunistów miał pod bokiem, dysponował posłusznym mu parlamentem i elitą wojskowych, a jego rywalką w wyborach była kobieta bez doświadczenia politycznego i to w świecie rządzonym przez mężczyzn. Wszystko szło po myśli prezydenta. Fakty okazały się jednak inne. Pani Aquino mówiła rodakom o sprawiedliwości i uczciwości, podkreślając swoją głęboką wiarę. Na dodatek nie miała nic wspólnego z politycznym establishmentem. Filipińczycy właśnie z nią się utożsamiali. Kiedy Zgromadzenie Narodowe po obliczeniu głosów ogłosiło, że większość obywateli poparła urzędującego prezydenta, Corazon Aquino dała sygnał do zbojkotowania wyniku wyborów. Wiedziała, że zostały one sfałszowane.

Równocześnie filipiński mister obrony Ponce Enrile i zastępca szefa sztabu generalnego gen. Fidel Ramos z innymi wojskowymi wypowiedzieli posłuszeństwo prezydentowi. Zajęli Camp Aguinaldo przy Alei Objawienia się Świętych, była sobota, 22 lutego. Tam znajdowało się Ministerstwo Obrony. To jeden z dwóch najważniejszych fortów wojskowych przy Alei Objawienia się Świętych. Drugi to Camp Crame. Prezydent zareagował od razu, postawił buntownikom ultimatum - albo w ciągu 24 godzin poddadzą się, albo zostaną rozstrzelani. Żony wojskowych zamkniętych w forcie zwróciły się o pomoc do ks. kard. Sina.

Post i modlitwa przeciw czołgom

Ksiądz Kardynał przez półtorej godziny modlił się w swojej kaplicy. Nie chciał, by polała się krew, by zginęli ludzie. Kiedy wyszedł z kaplicy najpierw zadzwonił do trzech zakonów kontemplacyjnych w Manili prosząc mniszki o post i modlitwę. Sam też obiecał post i modlitwę. Potem udał się do kościelnego Radia Veritas i za jego pośrednictwem wezwał Filipińczyków, by w sposób pokojowy, powstrzymując się od przemocy, przyłączyli się do generałów organizujących przewrót i demonstrantów. Mieli ze sobą zabrać tyko różańce, żadnej broni i wyjść na ulicę, stanąć naprzeciwko czołgów i modlić się o pokojowe rozwiązanie sytuacji. Powiedział: „Proszę, wyjdźcie z waszych domów, bo musimy chronić życie tych żołnierzy”.

Po półgodzinie na Alei Objawienia się Świętych pojawił się tłum ludzi. Tak jak prosił kard. Sin mieli ze sobą różańce. Było ich prawie dwa miliony, aż 20 procent mieszkańców Manili odpowiedziało na apel Kardynała. Otoczyli oni forty Aguinaldo i Crame, gdzie przebywali wojskowi. Klęczeli na ulicy i przez cztery dni i noce modlili się wspólnie do Matki Bożej przesuwając w palcach paciorki różańca. W ich kierunku prezydent wysłał czołgi i kilka tysięcy żołnierzy. Filipińczycy widząc ich bali się, ale nie ruszyli się z miejsca i modlili się dalej. Niektórzy opowiadają, że kiedy żołnierze dochodzili już do Alei Objawienia nagle ukazała się im piękna kobieta, która ich zatrzymała i powiedziała: „Zostawcie mój lud. Jestem Królową ich serc”. Ku zaskoczeniu wszystkich, żołnierze przyłączyli się do modlących się ludzi na Alei Objawienia się Świętych.

Dr Clarinda Calma, jako 12-letnia dziewczynka, była tam podczas różańcowej rewolucji. Jej rodzina mieszkała bardzo blisko Alei Objawienia się Świętych. „Gdy Marcos rzeczywiście ogłosił się prezydentem, część wojska, która odmówiła mu posłuszeństwa, zamknęła się w forcie Camp Crame. Marcos groził im śmiercią. Pamiętam głębokie poczucie niesprawiedliwości, które ogarnęło nas wszystkich. Poczuliśmy, że musimy coś z tym zrobić” - mówiła dr Calma przed pielgrzymką papieża Franciszka na Filipiny w wywiadzie udzielonym dla „Naszego Dziennika”. - Dojeżdżaliśmy tam, koczowaliśmy przez cztery dni i wracaliśmy do domu na noc. Modliliśmy się we wspólnocie z innymi ludźmi. Czuwaliśmy w solidarności z tą częścią wojska, która sprzeciwiła się Marcosowi, przynosząc im jedzenie i picie, bo byli całkowicie odcięci od wszystkich zasobów. W ostatni dzień czuwania Marcos wydał rozkaz strzelania z samolotów, które krążyły w powietrzu, do zgromadzonych ludzi. Piloci nie wykonali tego rozkazu. Ludzie zrozumieli wówczas, że oni są już z nimi, a nie z Marcosem”. 

Podobnych cudów było więcej. Kiedy dyktator próbował ostrzelać buntowników w gmachu ministerstwa ogniem z moździerzy, dowodzący oddziałem oficer tłumaczył, że wciąż poszukują celu dla baterii, bo nie chcą zabijać cywilów. W momencie ustawienia działa okazało się, że wszystkie pociski to niewypały. Podobnie było z próbą rozpędzenia demonstrantów gazem, a wiatr niespodziewanie zmienił kierunek i nie zaszkodził tym, w stronę których był skierowany.

Scenariusz pisany przez Boga

Filipińczykom z pomocą Matki Bożej, dzięki modlitwie różańcowej, bez jednego wystrzału od 22 do 25 lutego 1986 roku udało się doprowadzić do pokojowego ustąpienia Ferdynanda Marcosa i do jego ucieczki z kraju. I tak 25 lutego Corazon Aquino została zaprzysiężona na jedenastego prezydenta Republiki Filipin. „W mojej najbliższej rodzinie zostało to odebrane jako cud Maryi. Niedługo potem przy EDSA (Epifanio de los Santos Avenue - Aleja Objawienia się Świętych) zbudowano sanktuarium Matki Bożej Pokoju jako wotum wdzięczności” - powiedziała jeszcze dr Clarinda Calma.

Również ksiądz kardynał Sin zapytany, jak możliwa była bezkrwawa rewolucja, kiedy wydawało się, że sytuacja jest bez wyjścia, odpowiadał, że to był cud. Podobnie mówił podczas uroczystości wręczania mu doktoratu honoris causa w Boston College: „Myślę, że cały scenariusz tamtych wydarzeń był pisany przez samego Boga. Myślę, że całością akcji kierowała Najświętsza Maryja Panna. Byliśmy tylko aktorami, lecz nasza moc pochodziła od Boga”. Mówiąc jeszcze o wydarzeniach, jakie rozegrały się na Alei Objawienia się Świętych dodał: „Jestem przekonany, że cała cześć, całe uznanie i cała wdzięczność powinny być oddane Najświętszej Maryi Pannie, a przez nią jej Synowi i z Nim Ojcu w niebie, bo Bóg naprawdę patrzył na nas łaskawym okiem, naprawdę błogosławił Filipiny i wszystkich nas dotknął swoją łaską”.

Tekst Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej