Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-08-26 09:20:09

Czy można zmienić wolę Bożą?

Osunąłem się na kolana. Razem ze mną z ławki zsunęła się gitara i uderzyła o ziemię z wielkim hukiem. Tak rozpoczęła się bardzo głośna modlitwa za jedną z uczestniczek rekolekcji, która siedziała na wózku. 

Jej mąż ukląkł obok niej, gdy podjechał z nią pod sam ołtarz. Cały kościół wypełnił się gwałtownym wołaniem o pomoc, przekonywaniem Boga, że teraz jest odpowiedni czas ku temu, żeby działać. Byliśmy właśnie wzmocnieni treścią różnych katechez rekolekcyjnych, które mówiły o tym, że można zmienić Boże decyzje, Bożą wolę, tak jak zrobiła to Maryja, gdy mówiła do sług w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5), mimo że Jezus zapytał chwilę wcześniej: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” (w innym tłumaczeniu: „Czego chcesz ode Mnie, niewiasto?”). Można powiedzieć, że Jezus nie był w ogóle zainteresowany tym, co się działo, ale Maryja, dzięki swojej relacji z Jezusem i dzięki wierze w to, że On może pomóc, przekonała Go do tego, żeby zadziałał i zmienił otaczającą ich rzeczywistość.

Tak samo my wypełniając cały kościół wołaniem o pomoc staraliśmy się przekonać Boga, i chociaż chora nie wstała tego dnia z wózka, to wierzymy, że jej zdrowie się poprawi. Duch Święty zaproszony - zawsze przychodzi, błagany o interwencję - zawsze porusza się i działa. Dlatego ufamy, że w życiu tej kobiety zaczęła się poprawa, nawet jeśli ledwo dostrzegalna. Sama opowiadała, że w trakcie tej modlitwy, chociaż dla mnie była najbardziej emocjonującą modlitwą, w jakiej kiedykolwiek brałem udział, odczuwała ogromny pokój. A pokój jest jednym z owoców Ducha Świętego i pierwszą oznaką tego, że On przyjął nasze zaproszenie i spłynął na tę kobietę. 

Mimo że nawet nie próbowała wstać z wózka, nie utraciłem wiary w poprawę i mam nadzieję, że inni też jej nie stracili. Do tego samego, czyli do wytrwania w wierze, starałem się przekonać chorą, gdy spotkanie dobiegło końca. Powiedziałem jej, że słyszałem o cudach, które dokonują się w drodze do domu, albo po powrocie z podobnej modlitwy o uzdrowienie. Mimo że nie było nam dane zobaczyć tego dnia wielkiego cudu, to i tak modliłem się odjeżdżając z tego spotkania, żeby ta rodzina, kiedy wróci do domu, wspólnie niosła ten złożony wózek inwalidzki.

W sercu ludzkim rodzi się wiele pytań. Sam wpatruję się w niebo, jakbym chciał zapytać: „Jaki Ty naprawdę jesteś...? Czy chcesz działać? Czy w ogóle możesz? Jeśli możesz, to jak można Cię do tego przekonać? Jeśli chcesz, to dlaczego tego nie robisz?”. Razem z pytaniami rodzą się w człowieku wyrzuty sumienia: „Może to te pytania powstrzymały uzdrowienie? Może to te wątpliwości nie dały Bogu miejsca do działania? Może to wszystko składa się na brak wiary, który Jezus wypomniał Apostołom, kiedy nie mogli uzdrowić epileptyka?”. Ciekawe, że Jezus we wspomnianej scenie z Ewangelii nie używa sformułowań, do których już dawno się przyzwyczailiśmy: „To jest taki krzyż dla tego człowieka, który ma nieść przez swoje życie”, albo „To chyba nie jest ten czas. Może zostanie uzdrowiony za dziesięć lat”. Reakcja Jezusa jest bardzo ciekawa i chyba zapomniana przez dzisiejszy Kościół. Jezus jest - mówiąc wprost - naprawdę wkurzony na Apostołów. Oskarża ich o niedowiarstwo i jakąś „przewrotność”, czyli zły sposób myślenia. 

Prawdopodobnie tak właśnie było tego dnia. Wszystkim nam brakowało wiary, wszystkim nam przeszkadza jakaś przewrotność w sercu, czyli zły sposób myślenia. Ale to nie jest kompletny brak wiary, ani zupełna przewrotność. Mamy już sporo wiary i nasze myślenie jest już w dużej części przemienione: Coraz rzadziej myślimy jak człowiek, a coraz lepiej znamy i rozumiemy zamysł Boży. Dowodem na to będzie chociażby uleczenie migreny innej uczestniczki tych rekolekcji lub uzdrowienie z udaru słonecznego jednego z naszych śpiewaków. Zachęceni przez treść katechez modlili się i zostali wysłuchani. Nie musieli czekać, jak to zwykle było, aż ból głowy im przejdzie, ale został im zabrany w imię Jezusa Chrystusa. Chwała Ci Panie!

Być może to, że nasza modlitwa była tak głośna, już jest oznaką niewiary. Im groźniejszy przeciwnik, im bardziej przerażający, tym głośniej się krzyczy. Głośne wołanie o pomoc zdradza właściwie, że bardziej wierzymy w moc tej choroby, niż w moc Wszechmogącego Boga. To ona wzbudza w nas przerażenie, podczas gdy Pismo Święte zachęca nas do tego, żebyśmy bali się Boga. Nie boimy się bólu głowy i być może dlatego odchodzi. Drżymy przed chorobami, które sadzają człowieka na wózku, dlatego głośno wołamy i pewnie dlatego ponosimy porażkę. 

To trudny temat. Wiele ludzi na świecie stara się go dobrze zbadać i odpowiedzieć na te wszystkie pytania, które zadałem powyżej. Ale pretensje o to, że to wszystko nie jest jasne, możemy mieć wyłącznie do siebie. Bóg jest prosty i jak mówi Księga Koheleta: „Bóg stworzył człowieka prostym, lecz oni sami wdali się w rozliczne dociekania” (Koh 7, 29). Także diabeł jest chętny do ciągłego komplikowania każdej informacji, relacji międzyludzkich, obrazu Boga itd. Sprawia, że człowiek zbacza z prostej drogi i błądzi.

Coś nas oddzieliło od mocy Imienia Jezusa Chrystusa, którą wyraźnie widzimy w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich, które nie są opowieściami o głębokiej symbolice, ale zapisami prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce 2 tysiące lat temu. I chociaż droga, którą musimy przebyć z powrotem, żeby odnaleźć tę moc, wydaje się być długa, to czuję się zachęcony do tego, żeby ją przebyć. Nie warto studiować ten temat uzdrowień i uczyć się wszelkich wypadków, w których może nie dojść do uzdrowienia, bo to jest godzenie się na wspomniane komplikowanie tego tematu, który dla Jezusa wydaje się być bardzo prosty: prawie wszystkim uzdrowionym mówi: „Twoja wiara cię uzdrowiła”, a jeśli ktoś nie jest uzdrowiony, wyrzuca tym, którzy się modlili, brak wiary.

Pozostaje mi tylko ufać, że przechodzę po prostu „od wiary do wiary” każdego dnia ją zwiększając. Wierzę, że z moim gardłem będzie coraz lepiej (bo w czasie gdy piszę te słowa jest owinięte szalikiem), że coraz więcej migren będzie uzdrawianych, i że ta kobieta kiedyś wstanie z wózka dzięki komuś, kto ma dosyć wiary w święte Imię Jezusa Chrystusa. 

Wierzę, że będę miał coraz mniej problemów zdrowotnych i że będę je wyganiał z innych ludzi. Z dnia na dzień moja wiara będzie większa, budowana przez poznawanie słowa Bożego i doświadczanie mocy Boga, który może i chce działać. Do takiego budowania wiary i stosowania modlitwy o uzdrowienie, która jest naturalna dla Jezusa i Apostołów - zachęcam. 

tekst Mikołaj Kapusta

www.DobraNowina.net

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej