Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-08-19 13:50:54

Głosiciel jasnogórskich cudów

Od 40 lat ojciec Melchior Królik OSPPE opiekuje się jasnogórskim archiwum i pieczołowicie zbiera cuda i łaski, których doświadczają wierni za wstawiennictwem Pani Jasnogórskiej. Wiele z nich cytuje z pamięci z dokładnymi datami chętnie opowiadając odwiedzającym sanktuarium o hojności Maryi i jej Syna, bo jak sam mówi, został cudownie ocalony, żeby głosić Boże cuda. 


Był to czas II wojny światowej, kiedy rodzina ojca Melchiora uciekała przed Niemcami. W wielkim pośpiechu wszyscy pakowali swój majątek na wozy, w tym jedyny rower, którym paulin, jako mały chłopiec, niezwykle się fascynował. Nie zdając sobie sprawy z niebezpieczeństwa, wszedł na wóz i zaczął bawić się rowerem - niestety zobaczył to Niemiec z karabinem zaopatrzonym w lunetę. Wycelował i strzelił, ale kula odbiła się o ramę roweru, druga podobnie jak i trzecia nie trafiły w chłopca. Przed czwartą uratowała go matka, która ściągnęła synka z wozu i przypadła razem z nim do ziemi. - Nie mam wątpliwości, że ocaliła mnie Matka Boża, żebym głosił jej cuda - mówi dziś ojciec Melchior podkreślając, że mama, jasnogórska pątniczka, zawsze modliła się za wstawiennictwem Maryi o opiekę nad synem i to ona także wymodliła dla niego powołanie kapłańskie. 

Najwierniejsi świadkowie

Z ojcem Melchiorem spotkaliśmy się w sali Rycerskiej sąsiadującej z kaplicą Pani Jasnogórskiej, mimo licznych zajęć znalazł dla nas czas (nazajutrz wyruszał na pielgrzymkę warszawską). Kiedy idziemy do rozmównicy najpierw ojciec Melchior rozkłada na stole najstarszą Księgę Cudów i Łask, jaką posiada jasnogórskie archiwum - została ona założona w 1595 roku na polecenie biskupa krakowskiego, który wizytował Jasną Górę i widząc liczne wota - nakazał spisywać cuda i łaski. Najstarszy cud w niej zapisany jest jednak wcześniejszy, bo pochodzi z 1402 roku, natomiast w 1882 roku pojawia się w innej księdze pierwsze zdjęcie uzdrowionego dziecka. To jasnogórskie księgi - dziś jest ich już kilkanaście tomów - są najwierniejszymi świadkami cudów otrzymanych za wstawiennictwem Matki Bożej z trzema rysami. Pierwsza księga cudów (obejmująca około 300 lat niewytłumaczalnych łask) jest jednocześnie historyczną kroniką ważnych wydarzeń, które miały miejsce na Jasnej Górze - są tam opisane na przykład wizyty królów. Jak mówi ojciec Melchior, kiedyś cuda były bardziej powszechne, nikt nie domagał się dowodów, czy zaświadczeń od lekarzy. Dziś najważniejszym kryterium jest właśnie opinia lekarska, którą w bardzo nielicznych przypadkach udaje się uzyskać na piśmie oraz trwałość cudu, która jest sprawdzana po kilku latach.

Fizyczne, duchowe i eucharystyczne

Ojciec Melchior na co dzień ma do czynienia z cudami i łaskami doświadczanymi na Jasnej Górze, ale i w duchowej łączności z tym miejscem. - Jak ludzie się zgłaszają, to zbieram wszelkie informacje, zapraszam ich tutaj, do rozmównicy. Oni składają przysięgę na prawdziwość, niekiedy przyjeżdżają z dokumentami. Z oficjalnymi potwierdzeniami od lekarzy jest gorzej, bo często mówią, że wiedzą, że to cud, coś niewytłumaczalnego, ale nie potwierdzą tego na papierze, bo się boją, że gdzieś to wyjdzie, koledzy się dowiedzą i będzie wstyd - mówi Paulin, który opowiada o trzech rodzajach cudów. Jedne dzieją się w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej i dotyczą zarówno uzdrowień fizycznych, jak i duchowych; drugi rodzaj cudów to te, które dokonują się w duchowej łączności z Jasną Górą: ktoś modli się z myślą o tym miejscu, przed obrazkiem, który był blisko Cudownego Obrazu, zyskuje łaskę dzięki chusteczce otartej o obraz Pani Jasnogórskiej, czy za pośrednictwem oleju z lampy znajdującej się w kaplicy Matki Bożej; trzeci rodzaj cudów to łaski związane z Eucharystią, kiedy ktoś w potrzebie zamawia na Jasnej Górze Mszę św. Tak było choćby w przypadku rodziców, którym lekarze powiedzieli, że właściwie nie mają już córki, bo nie ma dla niej ratunku. Jednak cała rodzina modliła się, na Jasnej Górze została odprawiona Msza św. w jej intencji i dziewczynka wyzdrowiała. Za wstawiennictwem Matki Bożej została też uzdrowiona pewna kobieta z piątego stadium raka. O wszystkich rodzajach cudów ojciec Melchior mógłby opowiadać bardzo długo, a słuchacz mógłby tylko coraz szerzej otwierać usta ze zdziwienia i na zmianę uśmiechać się promiennie lub płakać ze wzruszenia. Na potwierdzenie wszystkich cudów ojciec Melchior cytuje Ojca Świętego Jana Pawła II: „Gdziekolwiek obecna jest Maryja, tam obfituje łaska, tam dokonuje się uzdrowienie ciała i duszy człowieka”.

Z dna na wyżyny świętości

Wśród wielu cudów uzdrowienia ciała, których potwierdzeniami są choćby pozostawione w kaplicy Cudownego Obrazu kule, czy protezy; są także cuda uzdrowienia duchowego, których świadkiem jest często jasnogórska kaplica spowiedzi. Ojciec Melchior przypomina ponownie słowa św. Jana Pawła II: „Czasami tylko tutaj, na Jasnej Górze człowiek z największego dna może się wznieść na szczyty świętości i wy, paulini jesteście sługami tego dźwigania” - mówił papież o spowiedzi. Tak było choćby w przypadku młodego Piotra. - W 2009 roku Piotr przyjechał z pielgrzymką maturzystów na Jasną Górę, choć wcale nie chciał. Uległ jednak namowom matki, chyba pierwszy raz w życiu. Powiedział sam o sobie, że oprócz zabójstwa popełniał wszystkie grzechy: rozpustę, kradzieże, narkotyki, zarówno branie, jak i rozprowadzanie itp. Podczas Mszy św. coś dokonało się w jego wnętrzu i postanowił iść do spowiedzi, po wielu latach nie przystępowania do sakramentów. Obecnie Piotr wspina się na szczyty świętości, bo jest klerykiem w zakonie franciszkanów - opowiada ojciec Melchior. 

Tekst Anika Djoniziak

Świadectwa

Krystyna i Jan Popławscy z córką Anną

Było to 24 lata temu. Kiedy pojechaliśmy z mężem do szpitala, nasze dziecko było w agonii, lekarze powiedzieli, że od strony medycznej nic się nie da zrobić. Tego samego dnia pojechaliśmy na Jasną Górę, tutaj zaczęliśmy prosić Matkę Najświętszą o dar łaski dla Ani. Byliśmy tu dwa dni, ale wracając do domu, spojrzałam na męża i uśmiechnęliśmy się do siebie - wiedziałam już, że moja córka będzie zdrowa i tak się stało. W tej chwili Ania ma córeczkę w wieku, w którym wtedy zachorowała. 

Olga z Wielkopolski

W 1996 roku grupa dzieci szkolnych wracała z Zakopanego i uczniowie zobaczyli z okien autokaru wieżę. Zaczęli pytać, co to jest za miejsce - nauczycielki odpowiedziały, że to Jasna Góra, a dzieci stwierdziły, że bardzo chcą zobaczyć, jak tam jest. Wychowawczyni była skłonna się zgodzić, ale kierowniczka wycieczki odmawiała, bo twierdziła, że są już spóźnieni. Kiedy one dyskutowały, kierowca pomyślał, że godzina niczego nie zmieni, a dzieci tak bardzo prosiły, więc ogłosił, że jest zmęczony i co najmniej godzinę musi odpocząć. Dodał, że zatrzyma się pod Jasną Górą, bo tam jest duży parking. Kiedy zajechali na miejsce, sam odpoczywał, a wycieczkowiczom powiedział, że mają wrócić za godzinę. Dzieci przybiegły do kaplicy Matki Bożej, pomodliły się, kupiły sobie pamiątki i wróciły, a Olga, jedna z nich, klęczała długi czas i modliła się do Matki Bożej. Olga miała zniekształconą stopę, nie mogła stanąć całą jej powierzchnią, tylko na palcach - chodząc utykała. W Poznaniu, na najlepszej ortopedii w Polsce, przeszła operację, która się nie udała, a lekarze orzekli, że będzie potrzebna druga, ale nie gwarantowali powodzenia. Modliła się zatem o dobry wynik operacji, żeby Matka Boża pokierowała lekarzami, obiecała, że przyjedzie z rodzicami podziękować. Kiedy Olga wstała - zaczęła iść normalnie, z początku sama się zatrwożyła, poszła za filarem zdjąć but i zobaczyła, że jej stopa jest prosta. Kiedy wybiegła z kaplicy zdenerwowane panie już jej szukały, wtedy zaczęła do nich krzyczeć: „Zobaczcie!” i biegać po dziedzińcu kaplicy. Zawołali wtedy ojca Melchiora i spisali wszystko na bieżąco, a jedna z pań wyraziła się nieco dziwnie: „Proszę księdza, przecież dzisiaj nikt w cuda nie wierzy, ale tutaj trudno zaprzeczyć. To jest fakt, przecież my ją znamy, po operacji nie chodziła dobrze, widzieliśmy. Może to jest tylko chwilowe.” Dziewczynka po wizycie u lekarzy wróciła z rodzicami, zdać sprawozdanie. Kiedy przyjechali, jej ojciec, dyrektor szkoły powiedział, żeby zanotować opinię lekarzy, że to jest ewidentny cud, ale dodał, że pisemnie nie chcieli dać zaświadczenia. Powiedział też, że jedna z pań, które jechały z wycieczką była ateistką, dlatego była przeciwna wizycie na Jasnej Górze, a po tym wydarzeniu zyskała łaskę wiary i nawróciła się do Jezusa. 

Daniel i Ewa Grzonkowie z córką Justyną

Przed 15 laty lekarz dyżurny, w związku ze stanem zdrowia naszej córeczki, przygotował mnie na najgorsze, nie mogłem się z tym pogodzić. Nie mogę tu pominąć ojca Pio, którego gorąco prosiłem o radę, a on mi ją dał. Wysłał mnie na Jasną Górę, u ojców otrzymałem chusteczkę potartą o Cudowny Obraz. Kiedy wróciłem do szpitala żona otarła twarz, maleńkiej wówczas córeczki, tą chusteczką. Mała twarzyczka zarumieniła się, a ona głęboko westchnęła i otworzyła oczy wracając między żywych. Tutaj, w kaplicy, publicznie, o Pani nasza i Matko nasza, chcemy ci podziękować za to, że wtedy się do nas uśmiechnęłaś.



Galeria fotografii

Przeglądaj galerię wersji Flash

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 25

Opiekun nr 25(512) od 3 grudnia 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z kustoszem kaliskiego sanktuarium ks. prałatem Jackiem Plotą, który opowiedział o swojej osobistej relacji z Patriarchą z Nazaretu i o radościach posługi w sanktuarium.

Zamów prenumeratę

 

baner
banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej