Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-07-30 11:19:19

Słowo Boże na każdy dzień

XVII Niedziela Zwykła 26 lipca
2 Krl 4, 42-44; Ps 145; Ef 4, 1-6; J 6, 1-15

Poniedziałek, 27 lipca
Wj 32, 15-24. 30-34; Ps 106; Mt 13, 31-35

Wtorek, 28 lipca 
Wj 33, 7-11. 34, 5-9; Ps 103; Mt 13, 36-43

Środa, 29 lipca
1 J 4, 7-16; Ps 34; J 11, 19-27 lub Łk 10, 38-42

Czwartek, 30 lipca
Wj 40, 16-21. 34-38; Ps 84; Mt 13, 47-53

Piątek, 31 lipca
Kpł 23, 1. 4-11. 15-16. 27. 34b-37; Ps 81; Mt 13, 54-58

Sobota, 1 sierpnia
Kpł 25, 1. 8-17; Ps 67; Mt 14, 1-12

Z Drugiej Księgi Królewskiej

Pewien człowiek przyszedł z Baal-Szalisza, przynosząc mężowi Bożemu, Elizeuszowi, chleba z pierwocin, dziesięć chlebów jęczmiennych i świeżego zboża w worku. On zaś rozkazał: «Podaj ludziom i niech jedzą». Lecz sługa jego odrzekł: «Jakże to rozdzielę między stu ludzi?» A on odpowiedział: «Podaj ludziom i niech jedzą, bo tak mówi Pan: „Nasycą się i pozostawią resztki”». Położył więc to przed nimi, a ci jedli i pozostawili resztki, według słowa Pańskiego.

Z Listu Świętego Pawła Apostoła do Efezjan

Bracia: Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha dzięki więzi, jaką jest pokój. 

Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani w jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden jest Bóg i Ojciec wszystkich, który jest i działa ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Dwanaście koszów ułomków

Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?». A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?». Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

Komantarz do Ewangelii

Tyle, ile kto chce

A gdyby zabrakło? Gdyby koszyk z pięcioma chlebami i dwoma rybami nie wystarczył dla całej rzeszy wypatrujących cudownych znaków, które widziano do tej pory?

To pytanie kołacze się z tyłu głowy jak natrętny - nie przymierzając - komar lub szept/syk węża wciskający w uszy niedowierzanie i potrzebę chłodnej kalkulacji, czy to, co mówi Jezus, ma sens. Sam apostoł Jan napisał, że prowokujące pytanie Mistrza miało na celu przeprowadzenie testu wiary, zapobiegliwości i zdania się na łaskę (to najlepsze z możliwych słów) Pana. „Wiedział bowiem, co miał czynić” - napisze św. Jan. Owszem - Jezus doskonale wie, co ma czynić. Szczególnie w sytuacjach, w których nam się grunt spod stóp usuwa lub zaczyna docierać przerażające „nie poradzę sobie; nie uda mi się; nie mam siły…”

Jak trudno w takich chwilach uwierzyć, że On zna rozwiązanie i chce dać najlepszą radę - więcej - zachęca do zaufania, że Jemu się uda, bo ma siłę do dźwignięcia każdego rodzaju krzyża! I wykorzysta nawet najdrobniejsze gesty miłości, by nakarmić wszystkich, by dać, ILE KTO CHCE… Odnoszę wrażenie, że w tych słowach kryje się jeden z kluczy do otwarcia tajemnicy dzisiejszej Ewangelii. Nie ma większego znaczenia ilość chleba czy ryb, nieistotna jest konkretna liczba mężczyzn, kobiet czy dzieci znajdujących się wtedy przy Jezusie. Jestem przekonany, że sens tkwi w tym prostym opisie działania uczniów naśladujących Chrystusa w dawaniu „tyle, ile kto chciał” (J 6, 11). Nie było reglamentacji produktów, skrupulatnego podziału na dokładnie wyliczone porcje, selekcji otrzymujących jedzenie - był jedynie gest otwartych dłoni i zaspokojenie GŁODU - autentycznego głodu miłości, który znika tylko w przypadku nasycenia przez MIŁOŚĆ. Ciekawe, że ta Miłość nie gromadzi dla siebie, nie walczy o to, by JEJ było dobrze, by się zrealizować i spełnić SWOJE marzenia… Ta Miłość wie, że najwięcej zyskuje rozdając i ofiarując siebie - nawet będąc odrzuconą i niezrozumianą w świecie spragnionym gwałtownej konsumpcji i szybkiego zaspokojenia każdego rodzaju głodu…

Najprawdopodobniej ci, którzy doświadczyli uczucia sytości po tej niezwykłej uczcie, nie potrafili zgłębić objawionego znaku (relacja Ewangelisty mówi jedynie o natychmiastowej chęci ogłoszenia Jezusa królem, notabene trudno się dziwić takiemu zachowaniu). Jednak apostołowie zobaczyli w tym cudzie nieprawdopodobną troskę o głodnych, odrzuconych, pomijanych i poszarpanych przez życie (jak ułomki chleba ROZDZIERANEGO dłońmi Jezusa i Jego uczniów). 

A tutaj Ewangelia kładzie nam w ręce kolejny klucz - 12 pełnych koszy resztek. Jak gdyby każdy z Apostołów miał się zaopiekować koszykiem wypełnionym sercami ludzi połamanych przez los, rozszarpanych przez słabości, pominiętych w gonitwie o zdobyci e życiowego sukcesu, bezwartościowych i niepotrzebnych. Takie zadanie mają przed sobą uczniowie Jezusa - zadbać o tych, którzy pozornie nie nadają się do Królestwa niebios. To dla nich Pan przygotowuje szczególne miejsce - pod czujnym okiem apostołów wchodzą przed oblicze Boga, bo tak się właśnie Bogu podoba! I całe szczęście… dla nas… grzeszników…

ks. Grzegorz Mączka

Słowo, które ożywia

Szymon czyli skruszona Skała

Ewangeliści Marek i Łukasz przekazują, że Piotr szedł „z daleka” za pojmanym Jezusem (Mk 14, 54; Łk 22, 54). Owo „podążanie z daleka”, czyli w bezpiecznej odległości, ujawnia kryzys tożsamości ucznia. Skała zaczyna się kruszyć. Mówiąc „nie znam Go” Piotr nie tyle zdradził Jezusa, co wykrzyczał całą prawdę o sobie, jakby chciał powiedzieć: nie znam Jezusa związanego, bezbronnego, prowadzonego na śmierć. Nie chcę znać takiego Mistrza.

Św. Łukasz jako jedyny z ewangelistów mówi, iż w chwili, gdy Piotr ze złością po raz trzeci zaklinał się, że nie zna Jezusa i gdy zapiał kogut, Jezus obrócił się i spojrzał na Piotra (Łk 22, 61). W chwili największego zagubienia Pan odnajduje Piotra swoim wzrokiem. Spojrzał na niego tak, jak podczas pierwszego spotkania, przeniknął go wzrokiem, dotarł do sumienia i serca. To spojrzenie obudziło go z zapaści i przywołało w pamięci słowa Jezusa, których dotąd nie rozumiał. Wyszedł na zewnątrz i wybuchnął płaczem. Do tej pory nie pozwalał sobie na płacz. Chował swoje łzy za maską poprawnego, radzącego sobie ze wszystkim ucznia. Teraz wybuchnął. Skała płacze. Im dłużej płacze, tym lepiej zaczyna widzieć. Wreszcie zaczyna patrzeć na siebie oczami Jezusa.

Jezus nie zrezygnował z Piotra. Gdy Piotr po poranku wielkanocnym ciągle tkwił w mrocznych wspomnieniach, gdy wszystko zdawało się skończone, gdy chciał wrócić do dawnego życia i zawodu, byleby tylko zapomnieć o poniesionej klęsce, Zmartwychwstały nad brzegiem jeziora galilejskiego przypomniał mu pierwsze powołanie (cudowny połów ryb) i potwierdził swoje zamiary wobec niego (paś owce moje). Obdarzył go zaufaniem i powierzył mu misję. Zmartwychwstały Pan stawia zbolałemu Piotrowi tylko jedno pytanie: „Piotrze, czy miłujesz mnie?” Jezus nie pyta, dlaczego zdradził, pyta czy potrafi jeszcze kochać. Piotr z mniejszą niż wcześniej pewnością siebie odpowiada: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, ze Cię kocham” (J 21, 17).

W Ewangelii Jana ostatnim słowem Jezusa skierowanym do Piotra jest wezwanie „pójdź za Mną” (J 21, 19). Jakby Ewangelista chciał podkreślić, że dopiero teraz, po bolesnych doświadczeniach, Piotr dojrzał do pójścia za Jezusem. Wiele przeszedł - szczery entuzjazm pierwszego przylgnięcia, niezrozumienie, bolesne doświadczenie zdrady, łzy nawrócenia - aż wreszcie powierzył się Jezusowi, który dostosował się do jego nieporadnej zdolności kochania. Szymon Piotr przekonał się, że pójście za Jezusem nie jest triumfalnym marszem, ale drogą przez próby i walką o wierność. Ostatnie wydarzenia uświadomiły mu, że mimo iż zwą go Skałą, to jest słaby i kruchy. Skałą czyni go jedynie modlitwa Mistrza, który prosił, aby nie ustała jego wiara i aby mimo swojej słabości był zdolny utwierdzać swoich braci (Łk  22, 32).

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej