Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-07-30 11:04:46

Rysy na widoku Ameryki

Obraz, jaki rozciąga się z nowego tarasu widokowego w Nowym Jorku jest wspaniały, czego nie da się powiedzieć, niestety, o obrazie współczesnej liberalnej Ameryki.

Mieszkałem jeszcze w Italii, kiedy po raz pierwszy miałem możliwość wyjazdu do USA, a pretekstem był dziennikarski staż wymagany przez moją uczelnię po drugim roku studiów. Jednym z miast wówczas odwiedzonych było Las Vegas i po powrocie do mojej parafii we Włoszech, wykorzystałem zdjęcie tej metropolii wykonane w nocy (w dzień nie robi wrażenia) na okładce naszej parafialnej gazety. Ponieważ gazeta była wówczas wydawana „na bogato”, w formie miesięcznika i z kolorową okładką, w wielkopostnym numerze daliśmy na okładkę rzeczone zdjęcie Vegas, wiadomo - miasto grzechu, z Panem Jezusem na pierwszym planie płaczącym nad tym grzesznym miastem. Przyznaję, że szybko powstydziłem się tej okładki, bo była to dość „tania” idea, ale cóż, tak właśnie było. Przypomniałem sobie tę okładkę dzisiaj, kiedy mam znowu okazję być w Ameryce i nie mogę w sobie jakoś wykrzesać w tym roku wielkiego entuzjazmu. Płakać się chce nad tą Ameryką. 

Kościół i „nowa normalność”

Nie mam pojęcia dokąd zmierzają Stany Zjednoczone i oczywiście mam na myśli ciągle szeroko dyskutowane orzeczenie Sądu Najwyższego zabraniające poszczególnym stanom uwzględniania w lokalnym prawie zakazu związków małżeńskich przez osoby tej samej płci. Nie chodzi nawet o to, żebym był zaskoczony, ale zawsze jest w człowieku nadzieja, że przyjdzie opamiętanie. Ale póki co, nie przychodzi. Fala „radości” tutaj nie gaśnie i jest ciągle podsycana przez mocno liberalną i lewicującą prasę, a Prezydent USA jest przekonany, że ta decyzja wyjdzie Ameryce na dobre. Pożyjemy, zobaczymy. Są też głosy rozsądku, w niektórych stanach, jak choćby w Teksasie zaczyna się wręcz przebąkiwać o oderwaniu się od tego lewactwa. Oczywiście w to nie wierzę, ale dobrze, że są jakieś próby reakcji. Z amerykańskiego katolickiego podwórka chciałbym przytoczyć kilka słów komentarza George’a Weigla, który napisał m.in. że ponieważ to nie jest pierwsza błędna decyzja Sądu Najwyższego należy ponownie przemyśleć zasadę, w myśl której „Konstytucja zawsze oznacza to, co większość Sądu Najwyższego uzna, że oznacza”. Podkreśla też, że batalia o znaczenie małżeństwa została znacznie wcześniej niż w sądzie przegrana na polu kultury. Dzisiaj mamy do czynienia z „nową normalnością”, według której wszystko jest plastyczne i elastyczne i ma być dostosowane do woli człowieka. Nie jest więc zachowaniem nienormalnym, oprócz - oczywiście - obrony tradycyjnych wartości. O! To jest nienormalne i powinno być zabronione i ścigane (w myśl „nowej normalności”). Wreszcie Weigel dostrzega też kawałek odpowiedzialności za to wszystko w amerykańskim Kościele, w którym mimo widocznego już od 60 lat schyłku dominującego wówczas protestanckiego światopoglądu, mimo dekadencji lat 70., nie znalazł właściwych kontrpropozycji. Mało tego, Weigel słusznie zauważa, że „nowa normalność” i jej piewcy wezmą się teraz z jeszcze większą agresją za Kościół. 

Jeden Świat i jego punkt widokowy

Przepraszam za te smutne refleksje, zwykle w reportażach z Nowego Jorku zajmuję się znacznie lżejszymi tematami i raczej szukam miejsc, by zabrać naszych Czytelników ku pokrzepieniu ducha i poznaniu czegoś nowego i na pewno nie chodzi o tę całą „nową normalność”. Ale skoro już tak na smutno zacząłem, to może wybierzmy się wspólnie do miejsca, do którego wracamy co roku, a które niestety niczego radosnego nie przypomina. Chodzi o World Trade Center, gdzie miał miejsce terrorystyczny zamach 11 września 2001 roku. W pierwszym artykule na ten temat pisałem o krzyżu, jaki 14 lat temu ukazał się oczom zdumionych strażaków na zgliszczach dwóch drapaczy chmur: fragment żelaznej konstrukcji zachował się w formie kilkumetrowego krzyża. W roku 2011 opisywałem otwarty w dziesiątą rocznicę tragedii Memorial z dwoma charakterystycznymi fontannami w miejscu dwóch drapaczy chmur. I wreszcie w ubiegłym roku wybraliśmy się do nowo otwartego Muzeum, w którym znalazł swoje definitywne miejsce wspomniany krzyż. 

Co nowego w tym roku? Czy cała strefa zwana Ground Zero jest ukończona? Nie. To w dalszym ciągu plac budowy, choć już wyłania się choćby futurystyczny budynek centrum komunikacyjnego, ale nie on przyciągnął moją uwagę. Otóż otwarto dla publiczności One World Observatory, czyli obserwatorium na 100. piętrze wzniesionego drapacza chmur, który nosi nazwę One World Trade Center.

Ponownie na najwyższym podium 

Nowy Jork posiadał dotychczas dwa punkty widokowe, które walczyły o miano najlepszego widoku Manhattanu i przyległości. Jeden z nich znajduje się na Empire State Building, a drugi w Rockefeller Center. Osobiście palmę pierwszeństwa przyznaję temu drugiemu, którego atutem jest to, że widać z niego doskonale właśnie słynny Empire State Building a także fantastyczną panoramę na Central Park (którego z ESB nie da się zobaczyć). Oczywiście do 11 września 2001 roku oba te punkty zdecydowanie przegrywały z tarasem widokowym na World Trade Center, ale wszyscy wiemy, co się stało. No i teraz możemy powiedzieć, że WTC powrócił do gry, i to jak!

Trzeba przyznać, że Amerykanie zrobili to bardzo dobrze. Wchodząc do windy (po uprzedniej kontroli z detektorem metali i sprawdzeniu bagaży oczywiście, licho nie śpi) przechodzi się przez korytarz, gdzie widać fragmenty fundamentów. Następnie w jednej z pięciu wind w mniej niż 60 sekund wznosimy się na szczyt „najwyższego budynku zachodniej hemisfery świata”. Sama podróż windą jest ekscytująca, ponieważ na jej trzech ścianach jest projektowany film, który pokazuje nam w wielkim skrócie, jak przez wieki zmieniał się Nowy Jork. A więc zaczynamy od bagnistych traw, poprzez pierwsze domki osadników i wraz z naszym zbliżaniem się do szczytu „rośnie” wokół nas współczesny Nowy Jork. Kiedy docieramy do końca podroży widzimy na ścianach windy perfekcyjne odwzorowanie dzisiejszego Wielkiego Jabłka. Po wyjściu z windy wszyscy zwiedzający są ustawieni wzdłuż ściany, na której za chwilę wyświetlony będzie kilkuminutowy film, pokazujący wszystko, co charakterystyczne dla miasta. Kiedy filmik dobiega końca niespodziewanie cała ściana unosi się w górę i widzimy... O tak! Panorama jest absolutnie fantastyczna. Centrum widokowe jest rozłożone na trzech piętrach 100-102. Widok na wszystkie strony: Brooklyn z mostami, Statua Wolności, New Jersey, rzeka Hudson i oczywiście Manhattan. Nie brakuje sklepu z pamiątkami, restauracji i baru. Minusy? Niestety cały taras widokowy jest za szkłem i właściwie nie da się zrobić porządnego zdjęcia z powodu refleksów na szybie. No i oczywiście dzisiejszy świat jest złożony wyłącznie z fotografów amatorów i wiecie, co to oznacza ;-)

Czekając na Franciszka

Żeby zakończyć optymistycznie ten pierwszy tekst z Nowego Jorku powiem Wam, że przepięknie odnowiono katolicką katedrę św. Patryka, przynajmniej na zewnątrz. Wewnątrz trwają jeszcze prace w prezbiterium, ale wszystko ma być gotowe na przyjazd papieża Franciszka na jesieni. A to znaczy, że ciągle tu jeszcze są ludzie, którzy wyłożyli pieniądze na ten remont (olbrzymie pieniądze), bo państwo nie daje ani centa na budowle katolickie, choćby zabytkowe. No i jest nadzieja, że Franciszek, który w swojej encyklice napisał również o ekologii osoby, przypomni Amerykanom, czym jest prawdziwe małżeństwo. 

tekst i foto ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka

Opiekun nr 21(508) od 8 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. rozmowa z postulatorką służebnicy Bożej z diecezji kaliskiej s. Włodzimiry.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej