Autorzy Archiwum Galeria Polecane Kontakt Ogłoszenia

2015-07-06 11:56:30

Jak uwieść własną żonę?

zona

Uwieść żonę - oto jest zadanie! Wiesz już teraz, kto tak naprawdę jest w okolicy największym „Casanovą”? Nie ten, kto seryjnie (albo nawet nałogowo) wykorzystuje zagubione kobiety, ale ten, kto idzie w bój o swoją własną małżonkę.

Mam wrażenie, że wielu z nas - mężczyzn, zostało mówiąc kolokwialnie „wpuszczonych w maliny”. Otóż, gdzieś zawsze w przestrzeni społecznej: życiu towarzyskim, literaturze, filmie, mediach itd. pojawia się figura kobieciarza, zwanego względnie uwodzicielem, playboyem, macho, czy innym Casanovą. Wrażenie jest często dość ambiwalentne wobec osoby, „uprawiającej” ten specyficzny styl życia. Bulwersuje niemoralność takiego postępowania, jednak pojawia się nierzadko i zazdrość. Zazdrość o chwałę, którą rzekomo otacza się taki właśnie mężczyzna kolekcjonujący kobiety.
Nie wdając się jednak w szczegóły, trzeba powiedzieć, że bieganie za wszystkimi dziewczynami, które tylko znajdą się w polu widzenia jest dobre co najwyżej dla chłopców w przedszkolu. Ale nie dla mężczyzn, a tym bardziej nie dla mężów! Przykład przedszkola całkiem dobrze ilustruje skądinąd poziom dojrzałości powstałych w tym „klimacie” relacji.
Nam tutaj chodzi zatem o coś nieporównanie ambitniejszego, większego, bardziej wysublimowanego. Trofea gminne, czy powiatowe nas już nie obchodzą - interesuje nas już tylko mistrzostwo świata. Kiedyś może najładniejsza dziewczyna w szkole pobudzała nasze ambicje, albo może młoda pani doktor na studiach, albo miss Polonia byłaby wymagającym sprawdzianem. Czuliśmy niekiedy, że marnujemy się jako mężczyźni - szukaliśmy naprawdę spektakularnych wyzwań w damsko - męskiej branży. Przyznajmy jednak, że niejednokrotnie szliśmy „na łatwiznę”, sami błądząc życiowo natrafialiśmy na poranione uczuciowo „ofiary”. Byliśmy nawzajem siebie warci w takich „układach”. Zabijaliśmy w sobie „samczy” instynkt, dokonania na tym polu czegoś spektakularnego!

Najtrudniejsze zadanie
Dziś jednak nadeszła ta chwila, aby zostać Don Juanem wszechczasów. Ktoś powiedział, że „najtrudniej jest uwieść własną żonę”. Uwieść żonę - oto jest zadanie! Wiesz już teraz, kto tak naprawdę jest w okolicy największym „Casanovą”? Nie ten, kto seryjnie (albo nawet nałogowo) wykorzystuje zagubione kobiety, ale ten, kto idzie w bój o swoją własną małżonkę.
A może nie widzisz żadnej wojny? Że niby nie ma, o co walczyć? Że „gra nie warta świeczki”. Albo sprawa już na zawsze przegrana. A może myślisz, że „jakoś” między wami tam jest, i „jakoś” to będzie. Albo twierdzisz, że u innych jest gorzej. Albo może powtarzasz po innych niedorzeczne „życiowe mądrości”, np. że po tylu latach to już tylko „przyzwyczajenie pozostaje”. Albo przybity jesteś swoimi błędami, wadami, a poczucie winy zamroziło cię w bezruchu rozpaczy? Albo może uciekłeś w pracę, alkohol, w książki, internet, a może nawet w pozornie szlachetną działalność społeczną, charytatywną, czy nawet przesadną religijność. We wszystko jesteś zaangażowany - tylko żona „więdnie” i od niej uciekasz.
Dlaczego? Tylko dlatego, że ona jest trudna. Że nieprzyjemna, niezrozumiała, że zrzędliwa, czy zaniedbana? Może z kolei zbyt ambitna, apodyktyczna, dominująca, albo niedostępna bardziej niż królowa Kleopatra? I jeszcze pewnie cię zraniła, poniżała przed znajomymi i rodziną i miała cię za nic? A może gorzej, trafiła w jeszcze czulszy punkt?
Tak, zgadza się - ona jest trudna - bo gdyby była „łatwa” to jej mężem mógłby być ktokolwiek inny; znany aktor, wielki piłkarz, prezydent Stanów Zjednoczonych, dyrektor banku, biznesman z dużym kontem, albo atleta z dużym bicepsem. Może lekarz specjalista. Jednak w tym „przypadku” potrzeba nie „pierwszego lepszego”, amatora, a profesjonalisty! Nie budzi się w tobie tłumiona od dawna ambicja? Czy nie wzbiera złość, że opuściłeś kiedyś walkę na głównym życiowym froncie? Kto cię odwołał z tej misji? Jeśli chcesz wrócić na swoje miejsce w dziejach i podjąć walkę - czytaj dalej. Wkraczasz na wojenną ścieżkę, może czujesz się dziś pokiereszowany, zalękniony i słaby. Spokojnie, Dawid pasł owce zanim pokonał Golita. Nie wierzysz, ale w boju z największego maminsynka staniesz się twardszy niż John Rambo.

Punkt pierwszy
Żona numerem jeden
Jakakolwiek ona jest i cokolwiek w życiu ci narobiła. Niezależnie od tego, co ty jej zrobiłeś. Radykalnie zmieniasz perspektywę, przywracasz swojej zapomnianej, zdegradowanej żonie należną jej pozycję - spośród wszystkich ludzi pierwszą pozycję. Może coś się teraz w tobie buntuje, przypominają się złośliwe powiedzenia typu: „baba z wozu, koniom...”. Może opór stawiają utrwalone sposoby myślenia o kobiecie „wchłonięte” przez ciebie w domu rodzinnym. Żonę stawiasz jednak na pierwszym miejscu, przed dziećmi, rodzicami, przyjaciółmi. To nie im, ale jej ślubowałeś.

Punkt drugi
Relacja z żoną staje się pasją
Angażujesz w jej poznawanie czas, intelekt i pieniądze. Do tej pory uczyłeś się matematyki, języka polskiego, geografii. Doskonaliłeś jakiś fach. Zaliczałeś niezrozumiałe kursy i szkolenia. Inwestowałeś we własny rozwój, w psa i samochód. Obsesyjnie dbałeś o trawnik przed domem albo o kawałek pola. Skończyłeś może studia i zrobiłeś doktorat. Nikt nie powiedział ci jednak, że ponad wszystko to w żonę trzeba inwestować, żonę „studiować”, żonę „uprawiać” i żonę pielęgnować.

Punkt trzeci
Próbujesz odczytywać jej pragnienia
Uczysz się dawać to, o czym ona rzeczywiście marzy. Nie polegaj tylko na własnych dobrych chęciach. Niewiele, a pewniej nic z tego, co tobie sprawiłoby zadowolenie to automatycznie i jej oczekiwania. Po jej stronie są równie rozbudowane nadzieje na szczęście. Jednak ich forma może być całkiem odmienna, a akcenty rozłożone inaczej. Nie ofiaruj zatem „dużo czegokolwiek”, lecz to, co należy i jak należy. Mniej emocji w działaniu, więcej wyrachowania.

Punkt czwarty
Widzisz ją tak dalece drogocenną i jedyną, jak sam chciałbyś być postrzegany
Choć pomija cię w swoich planach, szuka oparcia zawsze w innych osobach, czy zapomniała o tobie. Albo nawet „wypaliła” kiedyś w twoją stronę; „nie myśl, że jesteś niezastąpiony…”. Opuść gardę i przyjmij te ciosy, „wysmarkaj” krew i palcem napisz nią na jej lustrze; „Ty jesteś jedyna i niezastąpiona”! Nie czekaj. Pierwszy oddaj jej wszelkie prawa do siebie. Zachowuj też wszystko, czego nie przyjęła od ciebie - to wyłącznie dla niej, dla nikogo innego.

Punkt piąty
Zawsze myśl i mów dobrze o żonie
W pierwszym momencie boleśnie urażony jej słowami i zachowaniem, odczekaj jakiś czas. Zaakceptuj to, co czujesz, ale nie szukaj odwetu, nie wyżywaj się na niej. Idź i znokautuj worek treningowy, wytrzep wszystkie dywany w domu, albo narąb drewna na najbliższe trzy zimy. Przypomnij sobie, że ona na pewno nie chciała cię obrazić. Pomyśl, że sama przeżywa trudności, gdzieś tam czuje się zaniedbana, niedoceniona. Często zmaga się z niezrozumieniem ciebie. Może uczucia się w tobie buntują, lecz to twoja żona - myśl o niej zawsze „naiwnie życzliwie”, broń jej dobrego imienia.

Punkt szósty
Uznaj potrzebę dialogu
Gdy pojawi się atmosfera do dialogu - staraj się w żonę wsłuchiwać uważnie, powtarzaj to, jak ją zrozumiałeś - będzie miała szansę na sprostowanie. Ty też masz obowiązek wyjawić to, co ciebie niepokoi. Odkryj się wobec niej. Nie obawiaj się, że kaprysisz i „wywlekasz” jej błędy - szczerze i bez interpretacji wypowiedz swe uczucia. Nie mów jednak nigdy w formie: „Bo ty to i tamto.., bo ty zawsze tak a tak.., bo ty na pewno myślałaś o tym i o tym…”. Mów zawsze tylko o swoich odczuciach, swoich wątpliwościach. Nie oskarżaj. Pamiętaj też, że dialog nie jest walką na argumenty, naukowym udowadnianiem tezy, czy rozprawą mającą wskazać winnego. Dialog, ma zbliżać małżonków, delikatnie opatrywać rany nieporozumień, rozładowywać nieznośne napięcia, usuwać wzajemny opór. Otwierać drzwi głębokiego zjednoczenia.

Punkt siódmy
Szok poznania
Otwierając się i mówiąc o swoich najskrytszych lękach, niepokojach, marzeniach i ranach - osoby stają się wobec siebie jakby „nagie”, kruche i bezbronne. Jednocześnie tak silne, że mogą się nawzajem bardzo poranić.
Zdumiony innością jej pragnień i całkiem odmiennym postrzeganiem, możesz poczuć się oszukany, odtrącony, czy śmiertelnie osamotniony. Prawda o jej odmienności silnie wstrząśnie tobą początkowo. Może wywołać z jednaj strony przerażenie, rozpacz, a z drugiej, gniew, nienawiść, agresję, czy nawet chęć zemsty. Bądź na to przygotowany, lecz nie ulegaj tym emocjom.
 Podobnie zresztą i ty ryzykujesz otwierając się przed nią. Będąc niezrozumianym możesz np. poczuć się urażony do głębi, a nawet z premedytacją wykorzystany. Porażająca prawda o inności drugiej osoby jest dramatycznym otwarciem nowego świata. Bądź ostrożny, bo dotąd niejednokrotnie zaskoczony tym zjawiskiem, nie rozumiejąc go - poddawałeś się tym emocjom. Popadałeś w rozpacz, ulegałeś agresji, uciekałeś w pracę, znieczulałeś się tonąc w nałogu. Kaleczyłeś żonę mocno, nie rozumiejąc jej i byłeś przez nią raniony podobnie - niezrozumieniem.

CDN
Tekst Albert Bogusławski

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz, prosimy o przepisanie wyrazów z obrazka. Wyrazy muszą być oddzielone spacją.

Artykuły

Pozostałe kategorie
komentarz redaktora
w słowie bożym
prawo kanoniczne
meandry czwartej wladzy
sacrum w muzyce
nauka spoleczna kosciola
okladka 22

Opiekun nr 22(509) od 22 października 2017

Zapytaj w parafii o nowego "Opiekuna", a w nim m.in. o pracującej w Etiopii Magdalenie Fiec, która odkryła swoje misyjne powołanie podczas studiów na Politechnice Śląskiej.

Zamów prenumeratę

 

kwartlanik

Kwartalnik "Opiekuna" -
Okno Wiary 2(10) 2017

w którym pragniemy rozmawiać z naszymi Czytelnikami o wierze, Kościele, rodzinie i historii.
W najnowszym numerze o św. Józefie

ARCHIWUM KWARTALNIKA

banner
figazmakiem
Drewniane kościólki Jasna i ta druga strona 25 lat diecezji

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Więcej